Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Polszczyzna / Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Ostatnia wiadomość wysłana przez poloniok dnia 24 lip 2017, 23:07:46 »
Czas na Poloniokizmy!

1. Zauważyłem ude mnie, że zapewne mówię w języku praktycznym, nie literackim, zapewnie, ale to chyba yno wpływ od słówka pewnie

2. Słowo nagle mówię, nie wiem czemu, naglet. Tak się jakoś nauczyłem, no cóż

3. Żylaki ude mnie są żelakami, coś czuję, że tutaj było kiedyś pochylone e...

2
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Obcy dnia 24 lip 2017, 22:46:09 »
To znaczy że normalnie patrząc ówdzie by znaczyło "w miejscu, o którym była mowa", jednak bo język się kształcił te znaczenie się zmieniło, a do tego jest owe słowo z nowym znaczeniem raczej rzadko używane, bo mamy już "gdzieś indziej"? Przepraszam że się tak pytam, ale chcę być pewnym, że zrozumiałem was dobrze (dla Polaka z Polonii to trochę trudno wasze wpisy niekiedy dobrze zrozumieć).

Tak.

BTW proszę nie niszczyć reliktowej odmiany zaimków (tzn. mówimy to, owo w neutrum).
3
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez poloniok dnia 24 lip 2017, 22:22:01 »
Już trzeci raz się pytam: Czemu ówdzie znaczy, według Wikisłownika, "w innym miejscu, nie tutaj", a nie "miejsce, o jakim była mowa"?
Bo język się zmienia, a stare znaczenie nie było, w odczuciu jego użytkowników potrzebne na tyle, żeby przetrwało w formie zaimkowej. Dystrybucja ówdzie w jakimkolwiek znaczeniu jest zresztą ograniczona, bo i w swoim nowym znaczeniu jest niemal całkowicie wyparte przez gdzie(ś) indziej.

Dzięki za odpowiedź.

To znaczy że normalnie patrząc ówdzie by znaczyło "w miejscu, o którym była mowa", jednak bo język się kształcił te znaczenie się zmieniło, a do tego jest owe słowo z nowym znaczeniem raczej rzadko używane, bo mamy już "gdzieś indziej"? Przepraszam że się tak pytam, ale chcę być pewnym, że zrozumiałem was dobrze (dla Polaka z Polonii to trochę trudno wasze wpisy niekiedy dobrze zrozumieć).
4
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Widsið dnia 24 lip 2017, 22:05:52 »
Już trzeci raz się pytam: Czemu ówdzie znaczy, według Wikisłownika, "w innym miejscu, nie tutaj", a nie "miejsce, o jakim była mowa"?
Bo język się zmienia, a stare znaczenie nie było, w odczuciu jego użytkowników potrzebne na tyle, żeby przetrwało w formie zaimkowej. Dystrybucja ówdzie w jakimkolwiek znaczeniu jest zresztą ograniczona, bo i w swoim nowym znaczeniu jest niemal całkowicie wyparte przez gdzie(ś) indziej.
5
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez poloniok dnia 24 lip 2017, 21:58:30 »
Już trzeci raz się pytam: Czemu ówdzie znaczy, według Wikisłownika, "w innym miejscu, nie tutaj", a nie "miejsce, o jakim była mowa"?

Cytuj
Funkcja deiktyczna to po prostu funkcja wskazująca, czyli obiekt istnieje w jakiejś tam odległości od nadawcy komunikatu. Większość języków wyróżnia dwa poziomy: bliski i daleki, ale niektóre też mają poziom pośredni.

To mnie na to przypomina: https://en.m.wiktionary.org/wiki/Appendix:Proto-Slavic_interrogatives,_demonstratives_and_indefinites

Tutaj *on- jest zdefiniowany jako "over there" (distant), co pasuje w twoją definicję.

Mamy jeszcze *ov- "this here" (close), co chyba to samo by było co *on-, znaczy: w zasięgu odbiorcy ale blisko

Jeszcze mamy *s- "here" (close) i *t- "here, there" (general), co też pasuje, jak ty powiedziałeś, że *s- to "ten" a *t- to "tamten"

To chyba wszystko jasno (oprócz tego jednego pytania), dzięki za pomoc!

6
Lingwistyka ogólna / Odp: Pytania różne a rozmaite
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kazimierz dnia 24 lip 2017, 21:30:11 »
Miejscem artykulacji się różnią. Polskie są zębowe, a angielskie dziąsłowe.
7
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Obcy dnia 24 lip 2017, 21:26:10 »
Cytuj
Znaczy że pierwotnie *t- miało funkcję jak dzisiejsze, polskie, ów i dodatkowo znaczenie "tamten", a bo *s- było rzadko używane *t- dostało jego znaczenie, *ov- dostało anaforyczne znaczenie od *t-, a drugie znaczenie od *t- musiało nowe słowo stworzyć, "tamten"?]Znaczy że pierwotnie *t- miało funkcję jak dzisiejsze, polskie, ów i dodatkowo znaczenie "tamten", a bo *s- było rzadko używane *t- dostało jego znaczenie, *ov- dostało anaforyczne znaczenie od *t-, a drugie znaczenie od *t- musiało nowe słowo stworzyć, "tamten"?

Ciekawa teoria, ale niestety prawdy raczej nie poznamy, bo większość zamieszań z zaimkami wskazującymi zaszły jeszcze w okresie przedpiśmiennym, i do tego nie były to procesy ograniczające się wyłącznie do języka polskiego.

Cytuj
Możesz to trochę dokładniej wytłumaczyć, co z tym masz na myśli?
Funkcja deiktyczna to po prostu funkcja wskazująca, czyli obiekt istnieje w jakiejś tam odległości od nadawcy komunikatu. Większość języków wyróżnia dwa poziomy: bliski i daleki, ale niektóre też mają poziom pośredni.
8
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez poloniok dnia 24 lip 2017, 19:45:26 »
Bardzo ci dziękuję. Ale czemu teraz ówdzie oznacza, według Wikisłownika, "w innym miejscu, nie tutaj", a nie "miejsce, o jakim była mowa"?

Cytuj
*t- z kolei miało z kolei funkcję bardziej anaforyczną (coś, o czym była mowa).

Cytuj
Bo w żadnym ze słowiańskich *s- nie jest już produktywne, a wręcz rzadkie. Funkcję tego zaimka przejęły w nieco większym stopniu kontynuanty *ovъ, natomiast północnosłowiańskie poszły drogą z zaimkiem *t-.

Cytuj
*s- (ten) przejął zaimek *t- (tamten)

Znaczy że pierwotnie *t- miało funkcję jak dzisiejsze, polskie, ów i dodatkowo znaczenie "tamten", a bo *s- było rzadko używane *t- dostało jego znaczenie, *ov- dostało anaforyczne znaczenie od *t-, a drugie znaczenie od *t- musiało nowe słowo stworzyć, "tamten"?   

Cytuj
2. *onъ to było coś, co jest daleko, w zasięgu odbiorcy (funkcja deiktyczna).

Możesz to trochę dokładniej wytłumaczyć, co z tym masz na myśli?

9
Polszczyzna / Odp: Pytania różne (polszczyzna)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Obcy dnia 24 lip 2017, 19:29:16 »
1. Mocno teoretyczne pytanie. Co prawda *sь > "si" istniało i się zachowało np. w "latoś", "dziś" czy "do siego roku", ale dzisiaj pierwotną funkcję *s- (ten) przejął zaimek *t- (tamten). Pierwotny rozkład *s- i *t- zachował się najwierniej w bałtyckich, nawet w SCS-ie zaczynają się zawirowania z zaimkami.
2. *onъ to było coś, co jest daleko, w zasięgu odbiorcy (funkcja deiktyczna). Właśnie takie znaczenie do dziś zachował litewski. *t- z kolei miało z kolei funkcję bardziej anaforyczną (coś, o czym była mowa).
3. Bo w żadnym ze słowiańskich *s- nie jest już produktywne, a wręcz rzadkie. Funkcję tego zaimka przejęły w nieco większym stopniu kontynuanty *ovъ, natomiast północnosłowiańskie poszły drogą z zaimkiem *t-.

Popieprzyły ci się chyba wątki, miałeś swoją prywatną nitkę na te sprawy.

10
Języki naturalne / Odp: Spiskowa Teoria (Paleo)Lingwistyczna
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Wedyowisz dnia 24 lip 2017, 19:25:00 »
Czy tylko ja mam wrażenie, że kiedyś prawie każdy język był izolatem? Każda rzeka, górka, etc. była wielką przeszkodą, która potrafiła dość dobrze ograniczyć kontakty między ludźmi, a także obszar zajmowany przez poszczególne ludy (zazwyczaj zresztą nieliczne). Potem, wraz z nastaniem rolnictwa i postępu technologii, gdy podróż stała się szybsza, doszło do rozpowszechnienia wielkich rodzin językowych.

To też jak sądzę kwestia naszej fragmentarycznej znajomości tych języków (niszowe kognaty nie dotarły do nas) i ogólnie krajobrazu językowego w tych czasach (z pewnością gdybyśmy z IE znali tylko irlandzki i paszto, dłużej by zeszło z odkryciem ich pokrewieństwa). Języki rozprzestrzeniały się z innowacjami technologicznymi (a także innymi kulturowymi, bo może to być równie dobrze religia) również w dobie przedrolniczej (vide Australia, gdzie mimo gospodarki zbieracko-łowieckiej większa część kontynentu mówiła spokrewnionymi językami). Lepsza broń, narzędzia łowieckie, ceramika... Poza tym trzeba brać pod uwagę efekty założycielskie, jeśli jakiś obszar zaludni grupka mówiąca jednym językiem, oczywiście powstanie rodzina językowa — wyobrażam sobie, że na obszarach polodowcowych mogły powstać rozległe terytoria ze spokrewnionymi językami.

Łowcy-zbieracze są poza tym mobilniejsi i bardziej rozrzuceni (chociaż w Kalifornii mieli wpizdu języków, których nie da się powiązać ze sobą), z drugiej strony mniej wojowniczy i shierarchizowani. Wydaje mi się, że scenariusz „co rzut kamieniem, to inna rodzina” wiąże się z takimi czynnikami jak stagnacja technologiczna, izolacja zewnętrzna (morze, góry itp.) i bariery wewnętrzne (góry, bagna), duża produktywność środowiska (co pozwala na gęstszą populację i niemigrowanie).

Interesujące rozkminy na ten temat widziałem na ZBB.

Cytat: Pluur
Nie wiem jak wy to postrzegacie, ale (jeżeli jest to prawda) to nie wiem czy dałoby się taki zakaz kazirodztwa wprowadzić bez mowy.

A czy inne zwierzęta, przynajmniej ssaki, nie unikają parzenia się ze swoimi bliskimi krewniakami? Zawsze mi się wydawało, że to funkcjonuje na zasadzie wdrukowania w początkowym okresie życia (oczywiście te mechanizmy są na tyle złożone, że działają dość chaotycznie, z drugiej strony ponoć wielu szuka partnera zbliżonego do swoich rodziców i chyba kompleks Edypa/Elektry ma dużo z tym wspólnego).
Strony: [1] 2 3 ... 10