Autor Wątek: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim  (Przeczytany 8081 razy)

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« dnia: 29 wrz 2015, 14:55:36 »
Tutaj będą zamieszczane różne, przeróżne fakty na temat Kontynentu Istanbudzkiego. Dziś zajmę się rokiem szkolnym i akademickim w Istanbu.

Istanbu
Obowiązek szkolny w Istanbu zaczyna się od 6 roku życia i trwa do 16 roku życia. W wieku 4 lat jest tzw. przygotowanie przedszkolne - trwa ono 2 lata, jest ono na ogół nieobowiązkowe, jednak i tak każde dziecko musi być regularnie sprawdzane pod względem zdolności i umiejętności. Zajęcia odbywają się zgodnie z kalendarzem roku szkolnego. Trwają od poniedziałku do piątku od 8:30 do 14:00 (o 12:00 jest półgodzinna przerwa obiadowa), chociaż w niektórych przedszkolach - jeśli zażądają tego rodzice - może być wprowadzony sześciodniowy rozkład zajęć - wtedy zajęcia zaczynają się od 9:00. Bardzo częstą praktyką w przedszkolach jest wprowadzanie dwa razy w tygodniu nauki języka obcego (zazwyczaj jest to astralogermański na zachodzie, a na wschodzie szemierski).

W wieku 6 lat dzieci idą do pierwszej klasy szkoły podstawowej, choć w szczególnych przypadkach można opóźnić rozpoczęcie obowiązku szkolnego najpóźniej o dwa lata. Rok szkolny zaczyna się w sierpniu lub wrześniu, a kończy się w czerwcu lub lipcu. Istnieje specjalny algorytm do wyznaczania kalendarza roku szkolnego, o czym będzie w osobnej sekcji. Podstawówka trwa 10 klas, pierwsze pięć klas to klasy niższe, pozostałe pięć to klasy wyższe. Przedmioty nauczane w pierwszych pięciu klasach to: matematyka (4), język istanbudzki (4), język obcy (4), wychowanie fizyczne, w tym edukacja zdrowotna (4), nauki przyrodnicze (4), nauki społeczne, w tym historia i etyka (4), edukacja artystyczna (3) i edukacja technologiczna (3). W nawiasach jest standardowa liczba godzin w tygodniu dla piątoklasisty - szkoły mogą rozłożyć różnie te przedmioty, jednak najczęściej uczniowie muszą zrealizować 30 godzin w tygodniu (tak jest przez całe pięć lat).. Co ciekawe, duży nacisk stawia się na język obcy - jest tych zajęć zazwyczaj cztery razy w w tygodniu i co ciekawe, na języku istanbudzkim uczy się od najmłodszego rozpoznawania i cech dialektów istanbudzkich. Zajęcia trwają zawsze od 8:00 (chyba że trzeba inaczej zorganizować rozkład zajęć), a kończą się około 14:00. Lekcje trwają 45 minut, choć jest bardzo popularne łączenie zajęć w bloki dwulekcyjne. Przerwy trwają różnie - zazwyczaj 10-15 minut, a przerwa obiadowa na ogół 20-25 minut, po czwartej lekcji. Obowiązuje skala ocen od 1 do 8, nie ma plusów lub minusów, a również nie ma na tym etapie opisowych nazw ocen Ocena 8 jest najwyższa, 1 - najniższa. Oceny nie liczą się w jakikolwiek sposób do świadectwa, jednak są informacją dla ucznia i rodzica o postępach w nauce i zachowaniu. Uczeń na tym etapie zawsze przechodzi do następnej klasy (często mówi się na to "przejście do następnego roku"). Klasę 5 kończy kilkudniowy centralny egzamin sprawdzający wiedzę i/lub umiejętności ze wszystkich przedmiotów. Nie wpływa on na promocję do klasy 6. Warto zwrócić uwagę na ciekawą wielowiekową tradycję. W wielu szkołach w piątek (lub przed przerwą świąteczną), po zajęciach odbywa się krótki apel, podczas którego wychwala się naturę, świat dookoła i zasady nim rządzące, a także życzy się wszystkim zdrowia i bezpieczeństwa.

Klasy 6-10 różnią się minimalnie od klas 1-5. Przede wszystkim zajęcia trwają do 15:00 i trzeba zrealizować 35 godzin w tygodniu. Przedmioty są na ogół takie same, jednak niektóre bloki są "rozbite" na kilka przedmiotów, np. język istanbudzki na literaturę (w tym analiza, interpretacja i pisanie wypracowań) i naukę o języku (w tym gramatyka, ortografia, etyka języka i dialektologia). Ciekawe jest to, że nie ma de stricte żadnych obowiązkowych lektur oraz że jest więcej literatury zagranicznej niż rodzimej. Kolejną ciekawostką są zajęcia z języka obcego (tego kontynuowanego z podstawówki), na których oprócz słówek, gramatyki i pisania omawia się też nietrudną literaturę w oryginale (zazwyczaj opowiadania, nowele i wiersze). Poza tym wiele szkół wprowadza na tym etapie jeszcze drugi język obcy, często jest nim chatyński na północy i astralski na południu. Do innych nowości należy fakt, że uczeń może być niedopuszczony do następnej klasy, jeśli z przynajmniej dwóch przedmiotów (w klasie 10 jednego z przedmiotów nieobjętych egzaminem) otrzymał 1 lub 2. Niestety nie ma egzaminów poprawkowych na tym etapie. Pod koniec klasy 10, podobnie jak w klasie 5, odbywa się tygodniowy centralny egzamin, tyle że obejmuje wiedzę humanistyczno-społeczną, matematyczno-przyrodniczą i wiedzę z dwóch języków obcych. Trzeba z niego otrzymać ocenę przynajmniej 3, aby ukończyć szkołę podstawową (wiekowo polski odpowiednik klasy pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej).

Dalszym, nieobowiązkowym etapem edukacji jest szkoła średnia. Można wybrać liceum kończące się maturą, szkołę zawodową kończącą się egzaminem zawodowym, szkołę profilowaną kończącą się egzaminem zawodowym i maturą albo szkołę techniczną, również kończącą się egzaminem zawodowym i maturą. Dwie ostatnie odpowiadają naszemu technikum, jednak szkoła techniczna kształci w zawodach wymagających styczności z technologiami (komputerami, maszynami, pojazdami), a także m.in. w medycynie, policji, straży pożarnej, natomiast szkoła profilowana kształci m.in. menadżerów, bankowców, marketingowców, muzyków, aktorów itp. Liceum i szkoła zawodowa trwa 3 lata, natomiast szkoła techniczna i szkoła profilowana - 4 lata, w niektórych wypadkach też 5 lat. Zajęcia w tych szkołach już są bardziej wyspecjalizowane przedmioty. Jest mniej godzin z przedmiotów ogólnych, natomiast więcej czasu poświęca się przedmiotom rozszerzonym i/lub przedmiotom zawodowym. W siatce godzin jest przewidziane na ogół od 35 do 40 godzin tygodniowo. Aby przejść do następnej klasy, nie można mieć z żadnego wiodącego przedmiotu i z przynajmniej dwóch przedmiotów ogólnych (w ostatniej klasie z żadnego nieobjętego egzaminem) oceny 1 lub 2. Matura zawsze sprawdza wiedzę z matematyki, języka istanbudzkiego i wiodącego języka obcego, a egzamin zawodowy - wiedzę związaną z rynkiem pracy. Z każdego egzaminu trzeba mieć ocenę 3 (nie dotyczy to tzw. opcjonalnych przedmiotów rozszerzonych i opcjonalnych kwalifikacji).

Teraz będzie sporo różnic w stosunku do polskich perspektyw. Szkoła wyższa jest dostępna dla każdego, kto ma ukończoną maturę lub egzamin zawodowy. Jest ona prawie zawsze bezpłatna, zarówno studia stacjonarne, jak i zaoczne (aby studiować zaocznie, trzeba mieć stałą pracę lub odbywać równolegle studia stacjonarne), włączając w to ewentualny drugi kierunek, ponieważ podlega pod to samo ministerstwo, co szkoły podstawowe i średnie. Nawet mieszkania dla studentów i związane z nimi opłaty musi zapewnić rząd. Wyjątkiem są opłaty (niewysokie) za powtarzanie semestrów, egzaminów lub pracy dyplomowej, drobne usługi, np. ksero, sklepiki, automaty, a także kary nałożone za zniszczenie szkody materialnej. Selekcja kandydatów odbywa się najczęściej za pomocą konkursu świadectw, jednak często wymaga się egzaminów z języków obcych w celu przypisania do odpowiedniej grupy. Kandydaci z zagranicy muszą mieć poświadczoną znajomość języka istanbudzkiego (dowolny dialekt) na poziomie biegłym. Nauka trwa 5-6 lat, rok dzieli się na dwa semestry. Ogólnie zajęć jest dość dużo, na studiach stacjonarnych mogą być czasami nawet w sobotę. Rok akademicki zaczyna się cztery tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego, a kończy się równolegle z zakończeniem roku szkolnego, po sesji egzaminacyjnej podczas specjalnej uroczystości zakończenia. Po zakończeniu studiów nie otrzymuje się żadnego tytułu ani stopnia naukowego (w Istanbu nie ma licencjata ani magistra), jedynie tytuł absolwenta. Ewentualny tytuł naukowy (jest tylko młodszy profesor - potocznie doktor i starszy profesor - potocznie mistrz) zdobywa się podczas studiów uzupełniających i po obronie tzw. pracy tytularnej.


Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #1 dnia: 3 paź 2015, 13:56:40 »
Czas na inną opowiastkę - o homoseksualizmie na Wyspach, a po części też o ludach europejskich na Wyspach.

Już odkąd powstało pismo na ziemiach nissidzkich, odtąd były pierwsze doniesienia o homoseksualistach, m.in. na temat skłonności homoseksualnych bohatera narodowego Hordena (prawdopodobnie był biseksualistą). Co ciekawe, pisma te nie oceniały moralności związków homoseksualnych, mimo iż czasem uwzględniano seksualność, były tylko neutralnym opisem. Świadczy to, że już od przynajmniej 4000 lat był akceptowany homoseksualizm. Kolejną ciekawostką było częste umieszczanie w księgach twarzy dwójki młodych gejów związanych ze sobą, nierzadko też ukazywano ich namiętne i miłosne relacje, przy czym bardzo rzadko było to współżycie. Świadczy to o tym, że takie osoby bardzo szanowano ze względu na to, że związki homoseksualne nie należały do codzienności. Szczególnie w krajach szemierskich pisano dużo opowiastek o homoseksualistach (gdzie w ogóle fascynowano się mniejszościami), kilka z nich na zawsze zapisało się w historii literatury, np. Hájnért i Séjma (geje), Léjműr i Sahérjá (lesbijki). Co ważne, od zawsze istniała odpowiednia terminologia, funkcjonująca już od dawna w Nissidzie i Marnesie. Gej to po szemiersku séjden, lesbijka - hnárja, a seks homoseksualny - sernémű. Pokrewne słowa występują w innych językach laryngijskich.

Ten względny spokój utrzymał się do ok. IV wieku, kiedy to nastąpiła pierwsza ekspansja ludów indoeuropejskich na Kontynent Istanbudzki. Tutejsze ludy bardzo krytykowano, że nie penalizują kontaktów homoseksualnych, a ludy laryngijskie wręcz je gloryfikują. Więc gdy próbowano wszczepiać chrześcijaństwo, wpajano ludziom naukę odrzucającą homoseksualizm jako coś normalnego i klasyfikującą go w kategorii zboczeń i dewiacji. Nauka ta wywołała wielkie oburzenie wśród wszystkich ludów wyspiarskich, nawet wśród średnio przychylnego do homoseksualistów ludu senderoskiego. Nauczanie to (oprócz prób wprowadzania hierarchizacji i mizoginii chrześcijan) było jedną z najważniejszych przyczyn chęci zabicia wszystkich osiadłych na Kontynencie Indoeuropejczyków. Dlatego też w obawie przed śmiercią m.in. Astralczycy i Haureńczycy (ludy germańskie) postanowili, że zmienią swoje podejście w zamian za to, że będzie im wolno wierzyć w Trójcę Świętą i inne fundamenty chrześcijańskie. W ten sposób powstał tzw. wyspiarskie chrześcijaństwo.

Kolejna poważniejsza ekspansja miała miejsce ok. XI i XII wieku. W akcji uczestniczyły m.in. ludy germańskie (+skandynawskie) i słowiańskie, w mniejszej części romańskie. Niestety w tym okresie działo się wiele nieprzyjemnych rzeczy. Szczególne ruchy powstały w północnej Germanii. Postanowiono spalić wszystkich księży i wszystkie kościoły, kapliczki i krzyże. Główną przyczyną tych ruchów była próba wprowadzania systemu feudalnego, ale do innych ważnych przyczyn należał m.in. negatywny stosunek przybyłych katolików do homoseksualizmu i kobiet. Dlatego we współczesnej Germanii nie znajdziemy śladów chrześcijaństwa. Echem tych wydarzeń był fakt, że Astralczycy zaczęli odchodzić od fundamentów chrześcijaństwa. Zaprzeczyli wierze w Chrystusa i Ducha Świętego, nie uznawali Maryi ani świętych, a także zlikwidowali i tak niezbyt rozwinięte urzędy kościelne. Winne temu wszystkiemu było złe zdanie o chrześcijanach, którzy próbowali sprowadzić z Europy okrutne obyczaje i działania, stąd ludy nawet głęboko wierzące odcinały się od katolicyzmu, aby nie posądzano ich o wspieranie działań przeciwko prawom człowieka (tak, na Kontynencie pojęcie to istniało od bardzo dawna). Mimo to utrwaliły się w dużym stopniu nieliczne chrześcijańskie praktyki jak m.in. instytucja małżeństwa czy monogamia. Wtedy też w Nissidzie wprowadzono instytucję małżeństwa dla każdego, czyli też dla związków homoseksualnych. Schemat ten rozprzestrzenił się praktycznie we wszystkich krajach Kontynentu Istanbudzkiego. Jeszcze należy wspomnieć, że Istanbudczycy (lud słowiański) od razu zrzekli się chrześcijaństwa (i tak pochodzili od ludów prawosławnych), ponieważ zdawali sobie sprawę, że wiara ta poważnie przeszkodzi późniejszemu prowadzeniu imperialnej polityki i zawiązywaniu przyjaznych stosunków międzynarodowych (w końcu jako duży kraj w sercu Wysp czuli się wyróżnieni).

W późniejszych czasach nie było już większych konfliktów światopoglądowych z katolikami. Mimo to wielokrotnie odwoływano się do motywu chrześcijaństwa jako zła, zwłaszcza gdy inkwizycja miała się dobrze w Europie. Jednym z najważniejszych nawiązań było powstanie ok. XVI wieku w Haurenii tzw. Oddziału Antypedałkowego (od lat 60. Antipedäler gesap, dawniej Häigensochtelengesap), gdzie do wieku XIII w tym miejscu wcześniej znajdował się jedyny na Kontynencie ośrodek leczenia homoseksualistów.  Na tym oddziale prowadzono dyskusje na temat zła panującego w Europie, później też na temat wojen światowych i systemów totalitarnych, a także ludzie nawiązywali nowe przyjaźnie i zawierali nowe związki. Miejsce to w latach 80. stało się inspiracją dla telewizji germańskiej, aby stworzyć serial Antipedäler gesap (Oddział Antypedałkowy), tak jak nazwa legendarnego budynku. Dla Germańczyków okazała się to doskonała inwestycja - serial osiągnął rekordową popularność i aż do dziś jest najchętniej oglądanym serialem w Germanii, Haurenii, Astralu i Istanbu, do tego powstały też jeszcze inne wersje.

Ważny jest również fakt, że w związku z niezadowoleniem Europą coraz bardziej odcinano się od niej, jedyne co z niej przyszło w XX wieku, to nowinki technologicznie i pośrednio też Wielka Wojna Ideologiczna. Dlatego też na Kontynencie Wyspiarskim praktycznie nieznany jest ruch LGBT, taki jak w Europie czy Ameryce. W konsekwencji Wyspiarczycy nie mają pojęcia, co to jest LGBT, flaga LGBT, homofobia czy transfobia.

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #2 dnia: 13 lis 2015, 21:09:44 »
Trochę o polityce. Głównie skupię się na Germanii, Istanbu i Pentagonii. Systemy polityczne Kontynentu mają ze sobą dużo wspólnego, jednak jest sporo różnic w stosunku do naszych europejskich państw.

Największe różnice dotyczą parlamentu. Nie istnieje coś takiego jak partie polityczne, aby chronić państwo przed zamknięciem się od woli narodu i żeby zabezpieczyć się przed ewentualną dyscypliną głosowania. Nie znaczy to, że w ogóle nie ma parlamentu. Po prostu wybiera się konkretnych przedstawicieli - obowiązuje tylko jeden mandat na dany okręg (ordynacja większościowa) i musi go mieć osoba wybrana w okręgu, ale zawsze może go chwilowo oddać kandydatowi, który zajął drugie lub rzadziej dalsze miejsce w lokalnych wyborach (zasada wymienności). Mandat parlamentarny wolno łączyć teoretycznie z prawie każdym stanowiskiem urzędniczym (również sądowniczym), ale za to nie obowiązuje immunitet. Nie ma specjalnego trybunału sądzącego posłów, jednak w wypadkach przestępstw skarbowych często podejmują śledztwo wyspecjalizowane urzędy wywiadowcze. Jeśli chodzi o tryb pracy posłów, to obrady są prawie codziennie, ale za to praca często nie jest związana konkretnie z trybem ustawodawczym, np. okoliczne przemówienia, analizy sytuacji i zjawisk, tworzenie strategii. We współczesnych parlamentach Kontynentu nie istnieje izba wyższa, jednak komisje ekspercie często potocznie nazywa się senatami, chociaż większość ich składu stanowią wyspecjalizowani ludzie, a nie politycy.

Kolejna różnica dotyczy procesu ustawodawczego.  Ten proces dotyczy nowelizacji ustawy, rzadziej usunięcie jej lub powstanie nowej. Na Kontynencie Istanbudzkim ustawy zazwyczaj uchwala się średnio raz na miesiąc. Inicjatywę ma określona grupa obywateli, komisje eksperckie lub posłowie. Wolno łączyć metody, np. posłowie mogą zebrać podpisy lub skorzystać z opinii i sugestii ekspertów. Nie można zgłaszać pojedynczo nowych ustaw. Tworzeniem kształtu ustawy zajmują się tzw. komisje eksperckie, które składają się z ekspertów w danych dziedzinach objętych ustawą. Przyjęła się praktyka, że posłowie nie biorą udziału w jej pracach (ministrowie rządu natomiast mogą), choć rzadko ujmuje się to w zakaz prawny. Później posłowie mogą wyrazić opinię o ustawie, zaproponować własny projekt i przekazać go odpowiedniej komisji eksperckiej, przegłosować cały projekt, zgłosić uwagi do ustawy lub skierować konkretne punkty do specjalnej komisji, która sprawdza jej zgodność z konstytucją i ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi. Warto zauważyć, że może być tylko jedno czytanie, ale może być ich dużo więcej (oczywiście są ograniczenia). Aby przegłosować ustawę, wymagana jest większość głosów, ale nie jest to wcale 50%, tylko zawsze więcej, zazwyczaj 70% lub 75%. Co najważniejsze, w wypadku odrzucenia ustaw projekty nie muszą upaść jeśli zostanie zgłoszony i poparty przez określoną grupę tzw. wniosek o korektę ustawy. Nie wolno zgłaszać i przyjmować poprawek osobno, tylko komisja ekspercka przygotowuje nowy projekt, uwzględniając wspólnie ustalone uwagi posłów. Uwaga, czasami określona grupa obywateli też może zgłosić uwagi do komisji eksperckiej (jeśli nie był to projekt obywatelski), i to w każdej ustawie, zwłaszcza jeśli dotyczy to ważnych ustaw, np. ustawa budżetowa lub ustawa o zmianie konstytucji. Są ustawy, które obowiązkowo wymagają tzw. aklamacyjnej większości (zazwyczaj jest to 90% lub 95%), np. ustawa budżetowa, ustawa o klęsce żywiołowej, poprawki do konstytucji lub ratyfikowanych umów międzynarodowych. Istotny jest jeszcze fakt, że w przypadku uzyskania aklamacyjnej większości w dowolnej ustawie prezydent, premier lub minister musi podpisać ustawę i nie ma prawa weta. Jest jeszcze jeden istotny punkt. Jeżeli ustawa, którą trzeba przyjąć (bo nakazuje tego konstytucja lub ratyfikowane umowy międzynarodowe, np. ustawa budżetowa), nie zostanie uchwalona, to w większości państw rząd zostaje rozwiązany i są rozpisywane nowe wybory, a ustawą zajmują się wyłącznie ministrowie w porozumieniu z komisjami eksperckimi i obywatelami (wtedy nie skraca się kadencja rządu, w przeciwieństwie do "normalnie" zakończonej kadencji).

Mimo to są bardzo surowe zasady uchwalania nowych ustaw. Przede wszystkim nie mogą one naruszać kontynentalnych podstaw ustrojowych, społecznych i ekonomicznych ustalonych w międzynarodowych dokumentach. Reguła ta obowiązuje już praktycznie od wielu tysięcy lat. Poza tym ustawy nie mogą ustalać ogólnokrajowych norm karnych, tylko normy karne muszą być wpisane jako nowelizacja odpowiednich kodeksów karnych. Jeśli chodzi o lokalne norm, a zwłaszcza karne, to nie mogą one łamać konstytucji lub ratyfikowanych umów międzynarodowych. W przeciwnym wypadku można napisać skargę do odpowiedniej komisji (czasami jest to też wyspecjalizowany sąd administracyjny). Ostatnio na Wyspach głośną sprawą w tej kwestii były niejasności w zasadach selekcji w różnego rodzaju klubach i dyskotekach. I właśnie tutaj dochodzimy do jednej z zasad prawa Kontynentu: człowiek jest ograniczony tylko  zakazami wynikającymi z ogólnych norm etycznych. Oznacza to, że zakazy powinny być ustanawiane za pomocą uniwersalnego klucza, niedozwolone są różnice w systemach karnych różnych państw, ponieważ łamie to zasadę równego traktowania w każdym państwie, ustanowioną w dokumentach międzynarodowych.

Urzędnicy w ogóle mają większą swobodę działania. Nie stosuje się w praktyce do zasady, że urzędnikowi wolno robić tylko to, co jest zapisane w ustawie. Posłowie mogą przy odpowiedniej większości odwołać każdego centralnego urzędnika (m.in. ministrów, premiera i czasem też prezydenta), również w oparciu o. Obywatele mogą natomiast odwołać parlament, prezydenta lub innego urzędnika wybranego w wyborach powszechnych, jeśli zdobędą większą liczbę podpisów niż ostatnio oddanych głosów w wyborach. Obliczaniem głosów zawsze zajmuje się samorząd, nigdy nie odbywa się to na poziomie centralnym. W przypadku wyborów powszechnych ogłasza się tylko, kto wygrał wybory w danym okręgu i ewentualnie kto ma więcej tzw. głosów okręgowych.

W wypadku wyborów parlamentarnych liczy się oczywiście, kto w walce o mandat zdobył największy procent. Okręgów jest często mniej niż posłów, gdyż w dużych miastach się wybiera nawet po kilkanaście mandatów, to wtedy wybiera się wszystkich kandydatów od pierwszego do ustalonego miejsca. W wypadku np. wyborów prezydenckich system jest dość zróżnicowany w różnych państwach, ale na ogół tylko ustala się, w ilu okręgach wygrywają kandydaci i kto obejmuje największą ich liczbę. Opiszę sytuację na podstawie Germanii.

Okręgi są tak samo podzielone jak w wyborach parlamentarnych. Każdy okręg ma jeden głos z wyjątkiem dużych miast, gdzie okręg ma tyle głosów, ile mandatów w wyborach parlamentarnych. Kandydaci, którzy przekroczą określony próg (zazwyczaj jest to 20%), biorą udział w drugiej rundzie. Jeśli nikt nie zdobędzie tego progu, automatycznie wygrywa kandydat z najwyższą liczbą głosów. W następnej wygrywa kandydat, który zdobędzie określoną przewagę nad drugim kandydatem. Zazwyczaj jest to 2-krotność liczby tzw. głosów okręgowych (niektóre państwa stawiają po prostu większość 50% głosów okręgowych lub ewentualnie dzielą nieparzyście liczbę okręgów) Co w przeciwnym wypadku? Jeśli jakiś kandydat zdobył poniżej 20% (w dalszych ewentualnych rundach procent zwiększa się), to odbywa się kolejna runda. Jeśli nie, to posłowie decydują, kto wygrywa wybory (na ogół większość aklamacyjna). Jeśli nie, to tzw. kolidujący kandydaci mogą sami ustalić, kto będzie prezydentem, bardzo rzadko zdarza się wycofanie się na tym etapie. W ostateczności głos należy do ustępującego prezydenta.
Więc gdyby zastosować tzw. ordynację głosów okręgowych, to przy założeniu progu 50% zapewne wygrałby w drugiej rundzie Komorowski, a nie Duda, bo Dudę wybrano na mniejszej powierzchni, ale "gęstszej". :-P

Ważną rolę odgrywają parlamenty lokalne, które odgrywają nawet większą rolę niż sejm ogólnokrajowy. M.in. ustalają one strategie rozwoju regionu,  a także wsłuchują się w potrzeby lokalnego społeczeństwa. Do wyborów lokalnych są rozpisywane osobne wybory, ale wolno łączyć funkcję posła lokalnego i posła ogólnokrajowego.

Czas omówić niektóre niuanse.
Istanbu - większość 70%, większość aklamacyjna 90%, okręgów ok. 380 (liczba zmienia się co roku), mandatów 500, wybory prezydenckie: pierwsza runda - wymagane 25% (inaczej wygrywa pierwszy), w drugiej rundzie - 50%.

Germania  - większość 75%, większość aklamacyjna 95%, okręgów 275, mandatów 325, wybory omówiono. :)

Pentagonia - większość 70%, większość aklamacyjna 90%, okręgów 400 (duże miasta są podzielone na dzielnice), mandatów 400, wybory prezydenckie: pierwsza runda - wymagane 20% (inaczej wygrywa pierwszy), w drugiej - 30% (inaczej wygrywa pierwszy), w kolejnej 70% (inaczej wybór posłów, polubowne postanowienie lub głos ustępującego prezydenta).
« Ostatnia zmiana: 14 lis 2015, 12:10:48 wysłana przez Obcy »

Offline Henryk Pruthenia

  • Der Untermenschenbändiger
  • Pomożesze: 478
  • Wiadomości: 3074
  • Country: ru
  • Smrt židům!
    • Mój konlangerski dorobek
  • Conlangi: Ziemli, Zapadni, Nešši, Nesdotir, Slawlangi
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #3 dnia: 13 lis 2015, 23:33:45 »
To się kupy nie trzyma. Państwo bez praw własności,  z wyjątkowo niestabilnym systemem parlamentarnym, z możliwością przekupienia posła (ma wybór komu oddać fotel) oraz rozbuchana biurokracja.  De facto całą władzę mają komisje eksperckie które biorą się nie wiadomo skąd. Bardzo nie przemyślane toto.

Offline Vilène

  • Pomożesze: 706
  • Wiadomości: 2225
  • Country: sy
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #4 dnia: 14 lis 2015, 01:59:01 »
To się kupy nie trzyma. Państwo bez praw własności,  z wyjątkowo niestabilnym systemem parlamentarnym, z możliwością przekupienia posła (ma wybór komu oddać fotel) oraz rozbuchana biurokracja.  De facto całą władzę mają komisje eksperckie które biorą się nie wiadomo skąd. Bardzo nie przemyślane toto.
Mówisz tak jakby wszystkie państwa w realu miały bardzo przemyślane systemy, i nikt nie miał niestabilnych parlamentaryzmów czy rozbuchanej biurokracji.
END DERFOR AJ FINK DAT POLISZ KONLANGER FORUM SZUD BI DISTROJT

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #5 dnia: 14 lis 2015, 10:05:24 »
Kilka dookreśleń...

Oddanie miejsca jest ściśle określone w ustawach (to TYLKO może być kandydat, który przegrał jako pierwszy na liście okręgowej, NIE ktoś dowolny) i może zajść tylko, jeśli poseł ma inne obowiązki, bo łączy jakiś urząd i ma pilny obowiązek, np. lokalny parlament albo gdy będzie chory, albo gdy wypracuje odpowiednią liczbę dni i zażąda urlopu. Ogólnie o to chodzi, żeby zawsze mogła być zapełniona sala obrad.

A jeśli poseł popełnił przestępstwo, to właśnie przechodzi kandydatura na pierwszego przegranego, aby znowu nie urządzać wyborów, chociaż w niektórych państwach są tzw. wybory uzupełniające w okręgach.

O co chodzi z komisjami eksperckimi? To taki odpowiednik senatu, tylko że zasiadają eksperci, którzy mają odpowiednie kwalifikacje do odpowiednich dziedzin (resortów). Chodzi o to, żeby nie było tak, żeby tworzyli ustawę ci, którzy mają małe pojęcie o określonej grupie społecznej i żeby czasami nikomu nie zaszkodzić (tak jak w Polsce np. ustawą o uzgodnieniu płci zajmowały się raczej niewykwalifikowane osoby). Składem tych komisji zajmują się na ogół ministrowie (a nie posłowie oczywiście) i dla każdego resortu są w połowie odgórnie ustalone na kadencję, a w połowie są to przedstawiciele tzw. zarejestrowanych organizacji społecznych, chociaż przyjmuje się, że w składzie komisji może być ewentualnie jeden poseł (zazwyczaj jest to ustawodawca), Komisje składają się najczęściej z 10 ludzi, ale inni też pośrednio biorą udział w procesie, ponieważ projekt przeważnie poddaje się konsultacjom społecznym. Ale i tak ostatnie słowo ZAWSZE należy do posłów.

Akurat przytoczyłem system germański. Już dam ten przykład ustawy o uzgodnieniu płci (chociaż na Kontynencie takowa wszędzie jest). W komisji zasiadaliby eksperci do spraw polityki równościowej, eksperci do spraw medycznych, przedstawiciele różnych organizacji równościowych i wspierających osoby transseksualne i ustawodawca.
Jeśli natomiast chodziłoby o kartę nauczyciela, to byliby zapewne eksperci do spraw oświaty i wychowania, eksperci do spraw pracy i polityki społecznej oraz przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych.

Jak z prawami własności? Prawa własności nie są dobrze rozwinięte na Kontynencie. Na Kontynencie mamy własność państwową, wspólną i prywatną, ale nie ma wyraźnych granic między nimi i są to raczej pojęcia umowne, oznaczające bardziej zależność od państwa niż samą własność w rozumieniu, kto rozporządza własnością. Zacznijmy od tego, że są ogromne różnice między pojmowaniem własności w "naszym" świecie a tym w "tamtym". 

1. Odchodzi się od pojęcia pieniądza, własność skupia się na odpowiedzialności. Wynika to z innych podstaw wyspiarskiego systemu ekonomicznego, Jest własność prywatna, ale zazwyczaj ona dotyczy tzw. wypracowanego dobra, czyli jest kupiona za zarobione przez siebie pieniądze, podarowana lub odziedziczona w spadku. Może chodzić np. o stadninę koni, fermy, komórki, drewutnie, jak również meble, pralki, telewizory itd.  i takie rzeczy nie podlegają żadnym opodatkowaniom. Jeśli chodzi np. o zbudowane mieszkanie, to nie jest de iure własnością prywatną, ponieważ jest zależne od państwowych dóbr (np. dostarczenia prądu, chociaż oczywiście mieszkanie jest przepisane na wyłączność), ale coś za coś - państwo ma obowiązek zapewnić media (gaz, wodę, prąd itd.), a także zapłacić za szkody niewynikające z winy właściciela, jeśli zostanie zarejestrowane nowe mieszkanie, tzw. obiekt przeznaczony do życia.  Pieniądze państwowe nie są na ogół skupione w jednym skarbie, tylko są rozłożone między samorządy, aby usprawnić pracę. Jeśli np. chodzi o firmy lub przedsiębiorstwa, to najczęściej jest to własność wspólna, chyba że wykonują obowiązkowe zadania określone w ustawach, to wtedy jest własność państwowa. Zarejestrowane firmy lub przedsiębiorstwa nie mogą być całkiem prywatne, ale wolno prowadzić własną działalność gospodarczą. Mimo to i tak przeważają własności wspólne niż prywatna działalność, ponieważ to ostatnie nie daje praw do zapomóg samorządowych lub innych dotacji.

2. Ziemia nie jest odpłatną własnością. Wynika to z tego, że ziemia zawsze była traktowana przyrodniczo, jako dobro naturalne. Dlatego też nie ma czegoś takiego na Kontynencie jak czynsze mieszkaniowe, utrzymywanie nieruchomości czy podatki za użytkowanie ziemi. Nie ma nawet pojęcia wynajmu ani opłat za media. Państwo płaci z podatków za media, choć trzeba dopłacać pieniądze do urzędu, jeśli zostały przekroczone normy użytkowania. Działa to w drugą stronę, też i się zwraca pieniądze, jeśli nie zostały spełnione normy. Mimo to są oczywiście umowy o kupnie lub sprzedaży mieszkania, co ma istotne znaczenie, ale w sądownictwie. Stąd można eksmitować osobę tylko, jeżeli nieracjonalnie korzysta z dostarczanych przez państwo dóbr lub jeżeli próbuje "regulować liczniki", lub jeżeli stwarza zagrożenie dla okolicznych osób, lub niszczy mieszkanie.

3. Nie istnieje pojęcie własności intelektualnej. Wszystkie różne utwory są objęte zasadami własności wspólnej. Oznacza to, że nie wolno sobie rościć praw autorskich do własnego utworu, gdyż z założenia ma on służyć całemu społeczeństwu. Wynika to z wielkiego poszanowania dla kultury, a zwłaszcza dla języka. Stąd też są niedozwolone opłaty za licencję. Artyści zarabiają m.in. na sprzedaży płyt, umowach o dzieła i różnych wystawach lub trasach koncertowych. Mimo to na ogół nie jest dozwolone bezpośrednie osiąganie korzyści majątkowych z cudzego utworu.

4. Nie ma jako takiej ochrony danych osobowych. Nie można odmówić wyrażania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Stąd wolno mówić nazwiska wszystkich więźniów. Oczywiście są przypadki, kiedy nie ujawnia się tożsamości, np. w służbach wywiadowczych lub w ramach programu ochrony świadków. Warto też podkreślić, że rozprawy sądowe są zawsze jawne, ale na ogół w dziennikach informacyjnych podaje się informację o przestępstwie dopiero, gdy zostanie postawiony wyrok. Na szczęście na wyroki się czeka maksymalnie do 3 miesięcy. I w ogóle sądy lubią współpracować z mediami, dzięki temu można zostać ukaranym za nieudzielenie dziennikarzowi istotnych wyjaśnień dotyczących pewnej sprawy sądowej albo za odmowę wstępu do posesji w celach dochodzeniowych.

Mimo to na Kontynencie Istanbudzkim nie ma aż tak dużo prawa jak w Polsce, bo dużo rzeczy przyjęło się umownie i nie widzi się potrzeby zapisania szczegółowych niuansów. Biurokracja też jest mniejsza dzięki decentralizacji systemu zarządzania i kontroli, a także dzięki właśnie mniejszej liczbie przepisów prawnych.
« Ostatnia zmiana: 14 lis 2015, 12:23:51 wysłana przez Obcy »

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #6 dnia: 18 lis 2015, 21:51:05 »
Zasady systemu wyspiarskiego ogłoszone przez przywódcę Istanbu na konferencji w 2000 roku. Były podzielone głosy wśród mieszkańców, ale najbardziej się zgodzono z pkt. 1, 2 i 8. Punkt 6, a zwłaszcza 7 przyjęto z oklaskami...
EDIT: Niektóre punkty są przeformułowane.

1. Pieniądz obecnie ma za dużą władzę. Chciałbym świata, w którym nie byłoby pieniędzy. Powinien być inny sposób regulacji obrotem dóbr. Nie zgadzam się zwłaszcza za płacenie za niematerialne usługi, bo to jest które są często niewspółmierne do rzeczywistego rozdziału potrzeb. Właściwie to by rozwiązało problemy głodu, egoizmu państwowego i ubóstwa i wiele innych.

2. Precz z nadużyciami. Dlatego moimStąd też dobrym systemem jest taka naprawdę silna władza ludu, wręcz żeby była anarchia było wśród społeczeństwa poczucie anarchii. Optuję za państwem z bardzo ograniczonymi środkami przymusu. Przymus państwowy jest czymś bardzo złym i wyrządził już za wiele szkód na przestrzeni wieków.

3. Powszechne prawo do eutanazji. Dla mnie człowiek jest ważny jako całość: wygląd, stan zdrowia, inteligencja, charakter. Jeśli naruszenie któregoś z elementów (zwłaszcza zdrowia) spowoduje znaczne pogorszenie stanu psychicznego lub ból egzystencjalny, to osoba może sobie odejść od świata. Najważniejsze dla człowieka powinno być szczęście, nie jesteśmy pewni życia po śmierci. Również prawem rodzica jest pozbyć się niepełnosprawnego lub nieuleczalnie chorego dziecka w celach prewencyjnych, dopóki nie uzyska ono świadomości (śmierć z troski). Taki troskliwy czyn jest zarazem poświęceniem dla samodoskonalenia się ludzkości i usuwania z niej chorób i patologii.

4. Precz z nadużywaniem prywatności. Nie może być tak, że jakieś firmy prywatne bezkarnie oszukują ludzi. Powinna istnieć prawie wyłącznie własność wspólna - nas wszystkich i nie rościmy sobie z tego tytułu jakichś przywilejów krzywdzących innych. Nie może też istnieć coś takiego jak prawo autorskie, które hamuje rozwój wolnej kultury za sprawą dowolnych widzimisię twórców - jeśli ktoś coś udostępnia publicznie, to ma służyć to całemu narodowi, a nie że z tytułu praw autorskich pobiera się przymusowe opłaty za licencję na narodowy utwór humanistyczny. Kiedyś nie było takiego systemu praw autorskich, tylko normalnie się zarabiało na sprzedaży utworu. Wtedy zarobek jest kontrolowany, a nie że puszcząodtworzą w radiu 100 razy tę samą piosenkę i już wysoki zarobek. Czyli udostępnienie utworu = własność nas wszystkich.

5. Surowe traktowanie zabójców, gwałcicieli i innych osób zagrażających społeczeństwu. Tylko długotrwałe kary cielesne mogą być straszakiem dla potencjalnych przestępców, przy jednoczesnym pozbawieniu prawa do eutanazji, a również praw wyborczych. Nie musi, a nawet nie powinno to być w wyniku więzienia, tylko samosądu lokalnego społeczeństwa. Na specjalnych zasadach mogą być traktowani więźniowie, którzy zadeklarują postępować zgodnie z wyznaczonym ideałem człowieka Kontynentu Istanbudzkiego jako istoty humanistycznej oraz (ewentualnie) zechcą zrobić bezpieczne operacje plastyczne, schudnąć, dostawić zęby itd., by dostosować się do tego modelu człowieka.

6. Człowiekowi nie wolno mieć tajemnic. Tajemnice ukrywane przez ludzi nie służą samodoskonaleniu, wewnętrznej harmonii ani tym bardziej skutecznej pomocy. Jedynym wyjątkiem może być bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, ale tak ogólnie to powinien dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem życiowym ze wszystkimi, nawet jeśli stała się spora krzywda emocjonalna lub fizyczna. Człowiek ma obowiązek żądać pomocy, a nie ukrywać to przed innymi, bo powoduje to powstawanie egoizmu, a zarazem ignorowanie problemów innych i znieczulicę. Człowiek musiZadaniem człowieka jest siebie poznawać i dać poznawać się innym, taki jest wzór człowieka jako istoty humanistycznej.

7. Język jest najpiękniejszym tworem ludzkim. W nim przecież myślimy, zakochujemy się, przeżywamy, komunikujemy się itd., więc jesteśmy z nim non stop. Człowiek powinien dbać o swoją mowę, a zwłaszcza poznawać źródła jej powstawania. Chyba w każdym języku są nieuzasadnione błędy humanistyczne, a poznawanie historii języka pomaga je diagnozować i bardziej docenić język jako logiczny twór, a nie zbiór przypadkowych myśli. Ważne jest także poznawanie języków i kultur innych, sąsiadujących narodów, gdyż to daje szerzy obraz na rzeczywistość, a także ułatwia zrozumieć różnice między kulturami i narodami oraz zbliża do siebie ludzi, co zmniejsza prawdopodobieństwo sporów i wojen.

8. Człowiek nie rodzi się z określonym statusem społecznym, statusem majątkowym, narodowością ani płcią psychologiczną. Więc jeżeli ktoś się nie zgadza na stereotypy i konwenanse wynikające z przynależności do określonej grupy społecznej, czyli np. nie podoba mu się, że dziewczyny są specjalnie traktowane i mają pierwszeństwo albo że wstydzi się być Polakiem, bo uważa ten kraj za katolicki ciemnogród itd., to powinno mu dać szansę zidentyfikować z inną grupą, nawet przy pomocy środków fizycznych, np. korekty płci, zmiany miejsca zamieszkania. Dzięki temu każdy człowiek ma równy dostęp do szczęścia życiowego bez konieczności eutanazji.

9. Ultraaltruizm. Ograniczanie przywilejów wynikających z własności prywatnej i usuwanie instrumentów państwowych, jak i samego państwa eliminowanie męskich efektów władzy, jak biurokracja czy korupcja ma służyć ludzkości jako samorozwijającej się wspólnocie. Nie może jeden atakować drugiego ani go ignorować, więc trzeba dążyć do jednorodności w kwestiach wartości, wiary i kultury. Poligamia obustronna u każdej płci powinna być równoprawnym związkiem jak monogamia, bo monogamia powoduje powstawanie niepożądanej prywatności krzywdzącej, zjawiska zazdrości o partnera i traktowania dziecka jak własność. Najlepszym modelem rodziny są klany wielorodzinne. Dziecko nie jest tylko wychowywane przez matkę i ojca, ale w ogóle przez pewną wielopokoleniową społeczność, co poprawia światopogląd dziecka, a także jego bezpieczeństwo.

Jeszcze ciekawostka: fora internetowe na Wyspach funkcjonują podobnie, jak to.
« Ostatnia zmiana: 22 lis 2015, 14:07:06 wysłana przez Obcy »

Offline Henryk Pruthenia

  • Der Untermenschenbändiger
  • Pomożesze: 478
  • Wiadomości: 3074
  • Country: ru
  • Smrt židům!
    • Mój konlangerski dorobek
  • Conlangi: Ziemli, Zapadni, Nešši, Nesdotir, Slawlangi
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #7 dnia: 19 lis 2015, 08:34:20 »
Niektóre punkty wykluczają się nawzajem.

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #8 dnia: 19 lis 2015, 12:07:04 »
To tylko pozory, w rzeczywistości to są oddzielne idee, tyle że jedno stanowi wyjątek od drugiego, poza tym przypominam, że pojęcie państwa rozumie się inaczej niż u nas.

Druga uwaga: przytoczono Polaków, a nie inny kraj, bo przywódcą Kontynentu był Istanbudczyk, a jak wiemy, Istanbudczycy lubią Polaków, wręcz uważają się za ich potomków (choć np. leksykalnie im bliżej do Serbów czy Chorwatów).

Kolejna uwaga: użyto w niektórych punktach tzw. nowomowy wyspiarskiej, np. narodowy utwór humanistyczny - to jest po prostu dzieło artystyczne typu literatura, muzyka, obraz malarski, rozpowszechnione na terenie całego kraju. Najczęściej dzisiaj odnosi się to do ważnych lektur napisanych w języku ojczystym i utworów słowno-muzycznych napisanych w języku ojczystym. Obecnie w Istanbu jest ugodowe prawo, prawa autorskie obowiązują do roku od powstania utworu, potem "przechodzi" to na własność wspólną (z zarezerwowaniem autorstwa), mniej więcej tak jak polskie dzieła typu "Pan Tadeusz".
« Ostatnia zmiana: 19 lis 2015, 12:19:03 wysłana przez Obcy »

Offline Piołunnik

  • Pomożesze: 75
  • Wiadomości: 81
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #9 dnia: 19 lis 2015, 13:29:31 »
Cytuj
lubią Polaków
W życiu nie widziałem bardziej absurdalnego conworldu.

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #10 dnia: 19 lis 2015, 19:17:01 »
Cytuj
lubią Polaków
W życiu nie widziałem bardziej absurdalnego conworldu.

Ty zawsze musisz wtrącić jakiś pochwaliszogenny komentarz...
Jednym z podstawowych założeń mojego conworldu jest łączność z prawdziwym światem, więc mieszkańcy Kontynentu wiedzą np. o II wojnie światowej czy co to jest chrześcijaństwo. Ale oczywiście dzisiaj już nie ma ludów europejskich w niezmienionej postaci, bo ostatni masowy najazd Europejczyków był ok. XV wieku, jednak zakłada się, że media wiedzą w jakiś sposób o naszym świecie.

Offline Caraig

  • [ˈkaɾɪɣ]
  • Pomożesze: 73
  • Wiadomości: 296
  • Country: nl
  • Conlangi: immarejski, lutracki
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #11 dnia: 19 lis 2015, 22:08:39 »
W jaki sposób (fizyczny) jest połączony Twój conworld z Ziemią? Jak czegoś nie doczytałem, to proszę o wybaczenie :b

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #12 dnia: 19 lis 2015, 22:21:19 »
Od dawna przyjąłem układ połączenia z Ziemią, aby nie komplikować niektórych spraw: a skąd się wzięły języki europejskie? skąd mieszkańcy znają komputery i telefony? Poza tym od początku mój świat to miała być tylko alternatywa dla życia ziemskiego: po prostu taki "lepszy" świat i "lepsi" ludzie.

Przyjmuje się, że od wieków IV-XVIII był portal, dzięki któremu mogły przejść ludy indoeuropejskie. Dzisiaj jest już zamknięty i oni kontaktują się z Ziemią za pomocą satelitów.

Offline Henryk Pruthenia

  • Der Untermenschenbändiger
  • Pomożesze: 478
  • Wiadomości: 3074
  • Country: ru
  • Smrt židům!
    • Mój konlangerski dorobek
  • Conlangi: Ziemli, Zapadni, Nešši, Nesdotir, Slawlangi
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #13 dnia: 20 lis 2015, 09:57:40 »
Lewicowa utopia pełna sprzeczności.  Taaaaaak. Lepszy świat xdddd (sorki, że tak politycznie,  ale zasady tego świata są sprzeczne i zabawne).

Offline Obcy

  • Преводитель Истанвудскего Континенту
  • Pomożesze: 203
  • Wiadomości: 1228
  • Слава Семиену и Хордену!
  • Conlangi: astralogermański, szemierski, istanbudzki, senderoski, chatyński, haureński, szapiencki i jakiś inny :)
Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
« Odpowiedź #14 dnia: 20 lis 2015, 15:33:37 »
To miała być utopia, ale dużo udało się tego wykonać (np. płaci się za mniej rzeczy niż u nas, bo są takie podatki, "niewidzialne" od strony konsumenta), ale dalej czekam na to, co konkretnie jest sprzeczne, to spróbuję to wyjaśnić i skonkretyzować.