Autor Wątek: Teangacha Gaelacha, cànanan Goidhealach, çhengaghyn Gaelgagh – dialekty Goidelów  (Przeczytany 5208 razy)

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Fáilte romhaibh go dtí an snáithe seo – snáithe Ghaeilge na hÉireann, na hAlban agus Mhanann.
Fàilte romhaibh chun a’ chuspair seo – cuspair Gàidhlig na h-Èireann, na h-Alba agus Mhanainn.
Failt erriu gys y snaie shoh – snaie Gaelg Yernagh, Albinagh as Vanninagh.
Witajcie w tym wątku – wątku dialektów gaelickich Irlandii, Szkocji i wyspy Man.

Jak się zadeklarowałem w ciekawostkach lingwistycznych, zakładam specjalny temat o dialektach gaelickich. Jako że uczę się ostatnio dość intensywnie irlandzkiego (i regularnie staram się porównywać informacje o nim ze szkockim gaelikiem, a czasem jak się da, z mańskim), to postaram się tu wrzucać co jakiś czas ciekawostki i what-the-fucki dot. tych języków.

Oczywiście też zachęcam do ogólnej dyskusji o gaelikach.

Co do wielkiego nagłówka tego postu – wersja mańska prawdopodobnie ma błąd na błędzie, bo i o mańskim mało co jest w internetach, jak i ten etnolekt odbiegł najwięcej chyba od reszty gaelików w gramatyce, przynajmniej w wersji pisanej, wersja szkocka, wydaje mi się, powinna być OK, ale głowy nie dam, wersji irlandzkiej jestem najbardziej pewien – tekst powinien być zgodny ze standardem pisanym irlandzkiego – ale jak ktoś znajdzie jakiś błąd lub niezręczność w sformułowaniu, chętnie poprawię.

Jeszcze z rzeczy, które tu będę wrzucał, będę się zawsze starał dobrze nakreślić tło tego, o czym piszę, ale jak mówiłem – nie będę prowadzić kursu. Jakbym zostawił coś niezrozumiałego, pytajcie.

Gdyby ktoś chciał się zacząć uczyć gaelików, polecam zacząć od standardu irlandzkiego w Duolingo, do tego poczytać jedyną dostępną online (ale za to bardzo sensowną i wyczerpującą temat) gramatykę irlandzką, jak i zaprzyjaźnić się z serwisem teanglann.ie, który zbiera najlepsze słowniki irlandzko-angielskie w obie strony, a do tego dla większości słów ma nagrania wymowy przez native’ów i informacje o odmianie.

Szkockiego można się douczyć z lekcji na taic.me.uk (w sumie też całkiem niezły opis gramatyki), do tego warto poczytać luźniejsze artykuły na wiki Akerbeltz.

Jeśli chodzi o manx… to na sieci ogólnie są braki. Szczątkowy opis gramatyki jest w artykule na angielskiej Wikipedii, istnieje też jakiś jeden słownik na sieci (ma przykłady użycia na szczęście). Jest jeszcze learnmanx.com, które zbiera jakieś zasoby, choć porządnej gramatyki ani słownika chyba tam nie ma.



Na początek może krótko zrehabilituję twórców oficjalnego standardu – a.k.a. Caighdeán Oifigiúil – języka irlandzkiego po tym, jak ich zjechałem za przyjęcie formy arís jako standardowej. Ale nie martwcie się, w kolejnym poście znów ich zwyzywam od idiotów ze względu na absolutnie głupią decyzję w pisowni pewnej konstrukcji gramatycznej…

Otóż okazuje się, że choć rzeczywiście w dużej części (może nawet większości) Irlandii na ‘znów’, ‘ponownie’ używa się w mowie aríst, to już arís, bez tego /t’/ na końcu, jest poprawną etymologicznie formą, przynajmniej wg eDIL (chyba najlepszy dostępny na sieci słownik etymologiczny irlandzkiego).

frithissi  n later also (f)ridis(s)i, and with contraction ris(s)i, rís. a s. of fritheis < frith-éis ` return track ' (see Strachan, Arch. i 230 ).

I In O.Ir. used with poss. pron. corresponding to the subject of a vb. of motion: 1 sg. co tīs ... mo f.¤ till I come back RC iii 346x ( Aisl. Oeng. p. 63 ). co ndechus mo risi TBC² 1304 (= mo rísi Eg.; dorissi LU). 2 sg. do téis dorissi thou shalt return LU 5772 (= dorisi TBC² 1301 , dorithisi Eg.). toi ... do frithisi LU 5667 . 3 s. m. tintaí a frithisi he returned LU 5664 . doluid in biail a rithissi ar chenn in[na] samthige Tur 131 . huand uair nunda bertatar co tanaic á f.¤ till it [lit. she, arca] returned Ml 82d9 . 1 pl. ara tísam ar frithisi that we may return LU 4509 . 3 pl. a tabirt a f.¤ as in doiri their being brought back from the captivity Ml 131c17 . Amhlaiph ┐ Imar do thuidecht a frithisi do Ath C. a Albain `A. and C. came again to Ath C. from Alba' AU 870 . conrictís a ffrissi LU 5700 (= a frithsie Y, hi frithisi, Eg. with conf. of i n- and a n-. Cf. last cit. in II a, below).

adv II Middle Irish forms and uses.

Both do ḟrithissi (dorísi, dorís) & aḟrithissi (arísi, arís) early become petrified forms used indiscriminately without regard to number, person or gender. When f, or ff is written it is seldom certain, and in later MSS. unlikely that any specific personal form is intended by the scribe (any more than in modern times it is felt in `arís'). In consequence of the general confusion of unstressed final -e, -i the final when retained is often written -e ( doridise : glé SR 1412 ). The original meaning of the phrase is lost sight of, and mere repetition is commonly expressed.

Czyli w skrócie: w staroirlandzkim nie było prostego ‘znów’, tylko używano tego słowa (oznaczającego ‘drogę powrotną’) z posesywem, zamiast jestem tu znów mówili coś w stylu jestem tu w moim-powrocie, słowo przybierało formę mo(ḟ)risi, ty jesteś tu w twoim-powrocie z do(ḟ)risi, itd.

Forma posesywna zaimków trzeciej osoby (wszystkich rodzajów i liczb) brzmi a (tylko wywołuje różne mutacje kolejnego słowa w zależności od rodzaju/liczby), stąd najpopularniejszą formą (‘jego/jej/ich powrót’) było arisi, co później zostało rozszerzone na pozostałe osoby i utarło się jako ‘znów’. Końcowe /t’/ musiało powstać dużo później dialektalnie i rozejść po większej części Irlandii, jednak wciąż pojawia się arís i występuje częściej w tekstach literackich (Wikisource znajduje je 10 razy częściej niż aríst). Czyli ta forma jakieś swoje uzasadnienie ma, a nie jest całkiem, jak sądziłem, wyborem z dupy.

Choć ta zmiana musiała być dość wczesna, skoro mański również ma reesht, a szkocki a-rithist. Czyli odpowiedniki irl. aríst.
« Ostatnia zmiana: 29 kwi 2016, 15:26:38 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
No dobra. Teraz do rzeczy. Pewien absolutny kretynizm w irlandzkim Caighdeánie. Wymaga krótkiego wprowadzenia.

Języki goidelskie mają szyk zdania VSO. Do tego wszystkie z nich mają konstrukcje z gerundium podobne do angielskich czasów ciągłych.

Wygląda to tak:
Táim ag ithe (Munster)
Tá mé ag ithe (cała reszta)
Tha mi ag ithe
Ta mee g’ee
być.pres pron.1.sg przy jeść.gerund
dosł. ‘Jestem (ja) przy jedzeniu’

Czyli po prostu ‘jem’ (w tej konkretnie chwili).

Rzeczowniki odczasownikowe przyjmują dopełnienie w dopełniaczu, zatem ‘on je (to) jabłko’ to (ograniczę się do irlandzkiego i szkockiego):

Tá sé ag ithe an úill
Tha e ag ithe an ubhail
być.pres pron.3.sg.masc przy jeść.gerund art-def.masc.gen jabłko.sg.gen
dosł. ‘Jest on przy jedzeniu (tego) jabłka’

Mała ciekawostka: gdyby jabłko było nieokreślone, irlandzkie dialekty zachowają dopełniacz i zdanie po prostu straci rodzajnik określony:
Tá sé ag ithe úill
Jest on przy jedzeniu jabłka
Ale szkocki użyje w tym wypadku mianowniko-biernika (a nie dopełniacza, jak wyżej):
Tha e ag ithe ubhal
Jest on przy jedzeniu jabłko

Problem pojawia się, gdy chcemy użyć któregoś z zaimków osobowych jako dopełnienia, ponieważ w gaelickich zaimki się nie odmieniają, posiadają jedynie formy mianowniko-biernika (więc nie da się powiedzieć, że niedźwiedź jest przy jedzeniu mnie).

Z tego powodu Prairlandczycy zaczęli tutaj używać zaimków posesywnych. Zaimki posesywne stawia się przed określanym rzeczownikiem w przeciwieństwie do dopełniacza (podobnie jak w polskim, por. jedzenie mnie vs moje jedzenie) i zdanie ‘niedźwiedź właśnie mnie je’ brzmiało jakoś tak:

*Tá an béar(/mathan) ag m’ithe
być.pres art-def.masc.nom niedźwiedź.nom.sg przy pron.1.sg.pos jeść.gerund
dosł. ‘Jest (ten) niedźwiedź przy moim jedzeniu’

Problem w tym, że Gaelowie bardzo nie lubią zbitek kilku przyimków i krótkich zaimków obok siebie, szczególnie gdy pełnią rolę gramatyczną. I dążą do ich skracania. Traf chciał, że każdy z dialektów skrócił je sobie inaczej.

W Szkocji dość konsekwentnie (stąd tu zaczniemy) powstały:
gam (← ag mo + lenicja, ‘przy moim’)
gad (← ag do + lenicja, ‘przy twoim’)
ga (← ag a + lenicja, ‘przy jego’; bez lenicji, ‘przy jej’)
gar (← ag ar + n- do samogłoski, ‘przy naszym’)
gur (← ag (bh)ur + n- do samogłoski, ‘przy waszym’)
gaN (← ag aN, gdzie N to nosówka zależna od kolejnego słowa, ‘przy ich’)

I tak po szkocku mamy:
‘niedźwiedź je mnie’, ‘niedźwiedź je ciebie’,  ‘niedźwiedź je jego’,  ‘niedźwiedź je ją’,  ‘niedźwiedź je nas’, ‘niedźwiedź je was’, ‘niedźwiedź je ich’ to kolejno:
Tha am mathan gam ithe, Tha am mathan gad ithe, Tha am mathan ga ithe, Tha am mathan ga h-ithe, Tha am mathan gar n-ithe, Tha am mathan gur n-ithe, Tha am mathan gan ithe

W Ulsterze – najbliższej Szkocji części Irlandii – jest wciąż dość prosto. Ag zazwyczaj wylatuje, zaimki trzeciej osoby się wydłużają i mamy:

‘niedźwiedź je mnie’, ‘niedźwiedź je ciebie’,  ‘niedźwiedź je jego’,  ‘niedźwiedź je ją’,  ‘niedźwiedź je nas’, ‘niedźwiedź je was’, ‘niedźwiedź je ich’:
Tá an béar (ag) m’ithe, Tá an béar (ag) d’ithe, Tá an béar á ithe, Tá an béar á hithe, Tá an béar (ag) ár n-ithe, Tá an béar (ag) bhur n-ithe, Tá an béar á n-ithe

W Munsterze zachodzi coś podobnego – z ag zostaje a-, z zaimka zostaje zazwyczaj spółgłoska, trzecia osoba też się wydłuża:
‘niedźwiedź je mnie’, ‘niedźwiedź je ciebie’,  ‘niedźwiedź je jego’,  ‘niedźwiedź je ją’,  ‘niedźwiedź je nas’, ‘niedźwiedź je was’, ‘niedźwiedź je ich’:
Tá an béar am ithe, Tá an béar ad ithe, Tá an béar á ithe, Tá an béar á hithe, Tá an béar ár n-ithe, Tá an béar bhur n-ithe, Tá an béar á n-ithe

Problematyczny staje się Connacht. Tutaj ag + samogłoska przechodzi lenicję, staje się agh + V. Po czym to /gh/ [ɣ] zostaje poddane reanalizie jako /dh/, ponieważ /d/ po lenicji wymawia się tak samo. Gramatycy connachccy w XIX wieku uznają, że to wcale nie od ag + zaimek, ale od do (=‘do’) + zaimek.

I mamy w pisowni:
‘niedźwiedź je mnie’, ‘niedźwiedź je ciebie’,  ‘niedźwiedź je jego’,  ‘niedźwiedź je ją’,  ‘niedźwiedź je nas’, ‘niedźwiedź je was’, ‘niedźwiedź je ich’:
Tá an béar do m’ithe, Tá an béar do d’ithe, Tá an béar dhá ithe, Tá an béar dhá hithe, Tá an béar dhár n-ithe, Tá an béar dho’ur n-ithe, Tá an béar dhá n-ithe

Przy czym do mo (przed samogłoską do m’) jest czytane przez [g], jak go mo, do do (do d’) jest czytane jak go do itd., z kolei dhá jest czytane tak, jakby było pisane, poprawniej etymologicznie, ghá

Reanaliza pewnie bierze się z kontaminacji dopełnienia bliższego takich zdań z dopełnieniem w zdaniach biernych, ponieważ w gaelickich ‘niedźwiedź jest jedzony przeze mnie’ to rzeczywiście ‘jest (ten) niedźwiedź do swojego jedzenia przy (=przeze) mnie’, Tá an béar á (=do a) ithe agam – przy czym wymowa jest identyczna jak w zdaniach aktywnych z zaimkowym dopełnieniem…

I w efekcie twórcy standardowej wersji irlandzkiego uwierzyli XIX-wiecznym gramatykom, tworząc takiego potworka (wszystkie zdania kolejno jak poprzednio):
Tá an béar do m’ithe, Tá an béar do d’ithe, Tá an béar á ithe, Tá an béar á hithe, Tá an béar dár n-ithe, Tá an béar do bhur n-ithe, Tá an béar á n-ithe

Co nie ma najmniejszego sensu, bo absolutnie nie zgadza się z żadnym dialektem, z wymową w żadnym dialekcie, ani z etymologią.

Co ciekawe, w mańskim ta konstrukcja zdechła i używa się po prostu mianownikowo-biernikowego zaimka jako dopełnienia, ‘niedźwiedź je mnie’:

Ta’n maghouin g’ee mee
czy jakoś tak…

Ładne porównanie różnych form od Munsteru do Szkocji oraz ogólny opis budowy zdania oznajmującego w dialektach irlandzkich można znaleźć w GnaG (Gramadach na Gaeilge).

Na Fòram na Gàidhlig temat o dopełnieniu zaimkowym w szkockim.

To, czego mi brakuje do pełniejszego obrazu, to w jaki sposób zdania bierne są budowane w Szkocji i w mańskim – czy tam w mowie też się zlały te konstrukcje ag + zaimek z do + zaimek? Będę musiał dopytać na sieci… choć sądząc po tym, że na Man już ag+zaimek zanikło, a w szkockim coraz częściej olewają w ogóle użycie dopełniacza, to mała szansa, że te konstrukcje przetrwały jako osobne…
« Ostatnia zmiana: 1 maj 2016, 13:34:52 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Wedyowisz

  • Pomożesze: 751
  • Wiadomości: 2471
  • Country: pl
Swoją drogą, ta angielska pożyczka na „niedźwiedzia” trochę porażkowo wygląda. Rodzime słowo wymarło po wybiciu niedźwiedzi na Irlandii?
стань — обернися, глянь — задивися

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Nie odważę się datować, natomiast zaryzykuję stwierdzenia, że to słowo (we współczesnym iryjskim mathúin) nie wymarło całkowicie – istnieje w Foclóir Gaeilge-Béarla (FGB) z 1977, w English-Irish Dictionary (EID) występuje o dziwo jedynie w starej postaci ortograficznej jako mathghamhain (słownik z 1959, ale posługujący się już zreformowaną ortografią). Słownik Dineena (Dineen’s) (z 1927) podaje maṫġaṁain i po prostu definiuje to jako niedźwiedź – ale Dineen zbierał naprawdę każde możliwe słowo do znalezienia w bardziej współczesnej literaturze.

Każdy z tych słowników podaje również béar (który ma przykłady jedynie jako zwierzę, acz też w nazwach An Béar Mór ‘Wielka Niedźwiedzica’, béar bán ‘niedźwiedź polarny’, Dineen podaje też tyrana, najeźdźcę, obcokrajowca – pewnie gdzieś w literaturze było metaforycznie…). Odpowiednika brak w szkockim, choć znalazłem beareen lhiannoo i bear-gaih na pluszowego misia w mańskim.

Ergo: spodziewałbym, że w literaturze, i pewnie w jakichś nazwach własnych, mathúin (maṫġaṁain) się ostał i dla natywów jest wciąż zrozumiały, choć raczej już nie używany w mowie – gdzie w Irlandii (i tylko na tej wyspie) wygrała pożyczka angielska.

Dictionary of the Irish Language (eDIL) (słownik staro- i średnioirlandzkiego) podaje mathgamain i twierdzi Often used of a warrior: inmain m.¤ mórglonnach oraz Common as n.pr. m.: Mathgamain mac Cennetigh, AU 966. m.¤ mac Cendetig, Cog. 58.25 . dall Mathgamhna M.'s blind (bard), 96.1, co ja bym odbierał jako przesuwkę bardziej w stronę właśnie określenia wojownika jako silnego jak niedźwiedzia i może tabu w użyciu tego słowa na zwierzę (wielkie hurra dla niedźwiedziego tabu! :P)?

Co ciekawe, to chyba nie jest pierwszy raz, kiedy irlandzki zapożyczył to słowo, bo eDIL podaje również beithir jako stare zapożyczenie ze st.nordyjskiego ber(a) lub st.ang. beora, i słowo to ostało się w szkockim jako beithir i oznacza ‘niebezpieczną bestię’, szczególnie niedźwiedzia lub jadowitego węża. Wg FGB również irlandzkim, również jako beithir, gdzie ma oznaczać ‘niedźwiedzia’, ‘wojownika’, jednak nie podaje tego EID ani Dineen (podają beithíoch i beiṫiḋeaċ na ‘bestię’). Wiktionary twierdzi, że może pochodzić jednak z praceltyckiego *betrix, ale brakuje tam jakiegokolwiek cytowania…¹

W staroirlandzkim istniał jeszcze rodzimy art (z pracelt. *artos), eDIL podaje też jako metaforycznie ‘bohater’, ale się nie zachował w żadnym jęz. pochodnym poza ew. jakimiś utrwalonymi złożeniami.

Trochę podobna sytuacja jest z ‘psem’, gdzie co prawda nie ma pożyczki angielskiej, ale też Irlandczycy i Szkoci używają innych słów: madra (lub rzadziej madadh) w Irlandii, w Szkocji, niemniej w Irlandii też istnieje, ale jako ‘ogar’ (np. piekielny albo Cú Chulainn Ogar Culanna), w Szkocji natomiast istnieje madadh, acz chyba rzadko używane i raczej w złożeniach jak madadh-allaidh ‘wilk’.

Inne słowa też irlandzki i szkocki wybrały na ‘konia’ (irl. capall vs szk. each). Leksykalnie mański wypada gdzieś po środku, mając maghouin, moddey (w normalnej pisowni madadh) i coo, cabbyl.


¹ MacBain’s Dictionary (etymologiczny słownik szkockiego) o beithir pisze tak:
Cytuj
beithir

a serpent, any wild beast, monster, a huge skate, Irish beithir, wild beast, bear, Early Irish beithir, Gaelic bethrach. In the sense of “bear”, the word is, doubtless, borrowed; but there seems a genuine Celtic word betrix behind the other meanings, and the beithir or beithir béimneach is famed in myth. Cf. Latin bēstia, for bet-tia ? Norse bera, bear (fem.), beirfjall, bearskin, English bear (Zim. K.B.¹ 286).
« Ostatnia zmiana: 28 kwi 2016, 17:49:00 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Pomożesze: 1347
  • Wiadomości: 3266
  • Country: vi
  • Konserwatywny anarchista
  • Conlangi: Nevenlanch, Zimny, Wandyjski i inne
Czy ten mathúin/mathghamhain to nie jest przypadkiem kognat naszego "niedźwiedzia"?

A nitka bardzo jakościowa, przybijam fokę uznania.
(img)

Jeśli myślisz, że coś jest tak chujowe, że gorsze już być nie może, to pamiętaj, że Kirowograd zmienił nazwę na "Kropywnicki".

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Nasz niedźwiedź to nie bardzo, bo, wg MacBaina (dostępny też w formie skanów, choć trochę ciężko sie po nich poruszać):

mathghamhuin, a bear, Irish mathghamhuin, Early Irish mathgaman, from math- and gamhainn; with math, bear (?), cf. Welsh madawg, fox, and possibly the Gaulish names Matu-genos, Matuus, Teuto-matus, etc.

Tutaj MacBain sugeruje wczesne rodzime math na niedźwiedzia w połączeniu z gamuin (gamhain, gamhainn, gauin) ‘cielę’, czyli pierwotnie pewnie ‘mały niedźwiadek’.

Nie wiem, na ile w tego math-niedźwiedzia można wierzyć, ale chyba całkiem wiarygodne i do pewnego stopnia potwierdzone. Wygląda na to, że matu(us) w galijskim faktycznie oznaczało niedźwiedzia i zachowało się gdzieniegdzie w nazwiskach gaelickich, ale poza MacBainem nie umiem znaleźć nic o znaczeniu madawg-a czy madog-a w walijskim.

eDIL też podaje arch. math ‘niedźwiedź’, czyli w dobie staroirlandzkiej musiało być używane.



Dobra, teraz kolejna dawka porównania dialektów irlandzkich ze szkockimi – zabawne, zakładając ten temat myślałem, że będę się skupiać na udowadnianiu, że gaeliki to kontinuum dialektów od południowego Munsteru – przez pośrednie: irlandzki Ulster, Manx, i szkockie wyspy Argyllu – po szkocki Highland, a jednak chyba częściej będę wskazywać różnice (których jest całkiem sporo) przebiegające dokładnie na granicy Irlandia-Szkocja. Choć mam do opisania jeszcze kilka cech, które współdzielą np. dialekty graniczne z przeciwległych ekstremów tego obszaru (Munster i Szkocja) i różnią się od pośrednich (Connacht, Ulster, Argyll), albo podobieństwa między Ulsterem a szkockim…

Anyway, dzisiaj o sposobach wyrażania posiadania. (Chyba) żaden język celtycki nie posiada bezpośredniego czasownika ‘mieć’, poza może bretońskim, który taki czasownik ma, oprócz analitycznej konstrukcji.

Celtyckie zatem wyrażają posiadanie w sposób analogiczny do moskiewskiego у меня (есть), czy do ugrofińskich, choć różne grupy celtyckich mogą używać różnych przyimków do osiągnięcia tego celu – ‘mam coś’ to dosłownie ‘jest coś przy mnie / u mnie / ze mną’.

W goidelskich używa się ag (ag, aig (ag, a’), ec) ‘przy’ – tego samego, co w konstrukcji opisywanej w poprzednim poście – ogólnie bardzo powszechny przyimek o de facto paru różnych znaczeniach, oprócz ‘przy’ często oznacza też ‘przez’ (jak angielskie by, do określenia autora dzieła, czy wykonawcy czynności – jak w biernych zdaniach w poprzednim poście). Przy czym, jak większość gaelickich przyimków, i ten odmienia się przez osoby, łącząc się z mianowniko-biernikowymi zaimkami – w nieco inny sposób niż w przypadku posesywnych, z którymi łączenie opisałem poprzednio:

ag +:
: agam, agam, aym, ‘przy (przeze) mnie’
: agat, agad, ayd, ‘przy tobie, przez ciebie’
é: aige, aige, echey, ‘przy nim, przez niego (nie)’
í: aici, aice, eck, ‘przy niej (nim), przez nią (nie)’
sinn: againn, againn, ain, ‘przy (przez) nas’
sibh: agaibh, agaibh, eu, ‘przy (przez) was’
iad: acu, aca, oc, ‘przy (przez) nich (nie)’

I tak ‘mam psa’ to:
Tá madra agam, Tha cù agam, Ta moddey aym
być.pres pies.sg.nom-acc przy.1.sg
‘Jest pies przy mnie’

‘(ten) mężczyzna ma dom’:
Tá teach ag an bhfear (Munster: Tá tigh ag an bhfear, Ulster: Tá teach ag an fhear); Tha taigh aig an fhear; Ta çhagh/thie* ec y dooinney / ec yn er**
być.pres dom.sg.nom-acc przy art-det.sg.m.dat mężczyzna.sg.dat
‘Jest dom przy tym mężczyźnie’

* çhagh (çhaagh) odpowiada irl. teach, thie odpowiada szk. taigh
** dooinney odpowiada irl. duine ‘osoba’ i jest popularniejsze w internetach na określenie ‘mężczyzny’, er to fer po lenicji i odpowiada irl. i szk. fear, ale chyba jest archaiczne (?); dooinney nie przechodzi lenicji, bo zaczyna się od zębowej, a w żadnym gaeliku po rodzajniku określonym l.poj. zębowe nie przechodzą lenicji.

Konstrukcji posiadania używa się też do umiejętności, szczególnie mówienia jakimś językiem. ‘Mówię (umiem mówić) po irlandzku/szkocku/mański’ wyraża się poprzez ‘mam gaelik (irlandzki/szkocki/mańsku)’. Ergo…

‘Ona nie umiała mówić po gaelicku’:
Ní raibh Gaeilge aici (Munster: Ní raibh Gaolainn aici, Ulster: Cha raibh Gaeilg aici), Cha robh Gàidhlig aice, Cha row Gaelg eck
nie.part być.past.dep gaelik.nom-acc przy.3.sg.f
‘Nie było gaelickiego (irlandzkiego, szkockiego, mańskiego) przy niej’, ‘Ona nie miała gaelika’

‘Oni mówią po polsku’:
Tá Polainnis acu, Tha Pòlainnis aca, Ta Polynnish oc
być.pres polszczyzna.nom-acc przy.3.pl
‘Jest polszczyzna przy nich’, ‘oni/one mają polszczyznę’

To wszystko dość proste i oczywiste. Zabawnie się robi, gdy przechodzimy do (wspomnianych wcześniej zresztą) zaimków posesywnych. Każdy z gaelików je posiada, i są do siebie podobne (L oznacza, że wywołuje lenicję¹, N oznacza wywoływanie przesłonięcia², h oznacza doklejanie h(-) przed samogłoską³):

mój, mo(ja/je/i): moL, (m’ przed samogłoską); moL (m’ przed samogłoską); myL (m’ przed samogłoską)
twój, etc.: doL, (d’, dial. t’ przed samogłoską); doL (t’ przed samogłoską); dtyL (dt’ przed samogłoską)
jego, etc.: aL; aL; eL
jej, etc.: ah; ah; eh
nasz, etc.: árN; ar (ar n- przed samogłoską); nynN
wasz, etc.: bhurN; ur (ur n- przed samogłoską); nynN
ich, etc.: aN; aN; nynN

O mańskich zaimkach ciężko coś znaleźć. Udało mi się wygooglać taką książkę. Z tego powodu nawet nie do końca jestem pewien mutacji, jakie te zaimki powodują, choć chyba nyn chyba wywołuje przesłonięcie, e (masc.) wywołuje lenicję, a my, dty chyba wywołują lenicję (acz sądząc po podlinkowanej książce, możliwe, że tylko gdy dotyczą gerundium). Udało mi się w tejże książce doczytać, że rzeczywiście, analogicznie do irlandzkiego, my, dty i męskie e wywołują lenicję, żeńskie e dokleja /h/, mnogie nyn wywołuje przesłonięcie.

Natomiast różne dialekty różnie je wykorzystują. Irlandzkie dialekta są najprostsze, i używają zaimków posesywnych bardzo podobnie do większości europejskich języków: m’athair ‘mój ojciec’, do chara ‘twój przyjaciel/znajomy’, a gcosa ‘ich nogi’, a croí ‘jej serce’, a theach ‘jego dom’, a mbord ‘ich stół’. Nic specjalnego.

Szkocki już tak nie działa. Funkcjonuje w nim rozróżnienie na rzeczy posiadane permanentnie i niepermanentnie (inalienable vs alienable, nie mam pojęcia jak to się określa po polsku). Zaimki posesywne są tylko do posiadania permanentnego, nieodłącznego (albo bardzo bliskiego) – czyli głównie do części ciała, członków rodziny itd.: m’ athair ‘mój ojciec’, do charaid ‘twój (bardzo bliski) przyjaciel’, an casan ‘ich nogi’, a cridhe ‘jej serce’.

Gdy Szkot chce powiedzieć o czymś, co posiada tymczasowo, lub do czego nie jest aż tak ściśle przywiązany, musi użyć konstrukcji analogicznej do tej opisanej na początku posta:

‘twój przyjaciel/znajomy’:
an caraid agad
art-def.sg.masc.acc-nom przyjaciel.sg.acc-nom przy.1.sg
‘(ten) przyjaciel przy tobie’

Analogicznie: an taigh aige ‘jego dom’ (‘ten dom przy nim’), am bòrd aca ‘ich stół’ (‘ten stół przy nich’).

Sporym what-the-fuckiem jest to, że żona jest posiadana permanentnie (mo bhean ‘moja żona’), ale mąż już nie (an duine agam ‘mój mąż’)! Swoją drogą, tu znów się pojawia to duine, które w irlandzkich oznacza osobę dowolnej płci, ale w szkockim, jak i mańskim, już raczej mężczyznę czy nawet męża. Chyba dałoby się powiedzieć m’ fhear (?) jako ‘mój mąż’ (a nie am fear agam, które oznacza ‘ten mój’ i może dotyczyć dowolnego rzeczownika r. męskiego), ale głowy nie dam, bo i ciężko coś na ten temat znaleźć na sieci.

Więcej o posiadaniu w szkockim można przeczytać na wiki Akerbeltz oraz na GaelicGrammar.org.

Kolejną ciekawostką (głównie irlandzką) jest, że choć można użyć zaimków posesywnych z liczbą mnogą, to głównie właśnie przy permanentnym posiadaniu określonej liczby czegoś: mo chosa, mo chasan, ‘moje nogi’. W irlandzkim, gdy chce się powiedzieć o niepermanentnym posiadaniu większej liczby czegoś policzalnego, albo o posiadaniu czegoś niepoliczalnego, należy użyć pomocniczego słowa cuid (‘porcja’, ‘udział’) z dopełniaczem l.mn. (policzalne) lub l.poj. (niepoliczalne), i tak: mo chuid airgid ‘moje pieniądze’ (‘mój udział pieniądza/srebra’), a cuid grianghraf ‘jej fotografie’ (‘jej udział fotografii’).

Słowo cuid występuje też w szkockim, ale chyba nie spełnia takiej gramatycznej roli, bo używa się po prostu konstrukcji na POSIADANE.lm aig POSIADACZ.


¹ Lenicja z grubsza wszędzie polega na tym samym – zmiana głosek zwartych w szczelinowe przy zazwyczaj tym samym miejscu artykulacji. Wyjątkami są: /s/, /t/ → /h/, /d/ → /ɣ/, /ɟ/ → /j/, /f/ znikające całkowicie. W piśmie zaznaczana różnie: w starym piśmie irlandzkim przez kropkę nad literą (c → ċ, b → ḃ itd.), w irlandzkim i szkockim przy pisaniu antykwą przez dopisanie h po spółgłosce (c → ch, b → bh itd.), w mańskim bardzo różnie, bo ich ortografia jest popierdolona.

² Przesłonięcie funkcjonuje w morfologii w irlandzkim i archaicznym mańskim, w szkockim jest niemal wyłącznie zjawiskiem fonologicznym. W irlandzkim i mańskim polega na nazalizacji dźwięcznych spółgłosek, udźwięcznieniu bezdźwięcznych, i dodaniu /n/ przed samogłoską (/p/ → /b/, /b/ → /m/, /t/ → /d/, /d/ → /n/, /a/ → /na/…), zapisywane w irlandzkim przez doklejenie dźwięcznej/nosowej przed spółgłoską (p → bp, b → mb, t → dt, d → nd, a → n-a); w szkockim jest podobne, ale szkocki standardowo używa jedynie bezdźwięcznych nienosowych, rozróżniając wersje fortis (aspirowane) /p/ [pʰ] i lenis (bez aspiracji) /b/ [p] – po spółgłosce nosowej zachodzi zawsze przesłonięcie, które powoduje zmianą fortis w lenis, a lenis zostaje typowo udźwięcznione (pa [pʰa] → am pa [am pa], ba [pa] → am ba [am ba]), choć na zachodzie może zachodzić pełniejsze przesłonięcie (am ba [amːa]) – ponieważ to zjawisko jest czysto fonologiczne, nie jest zapisywane (chyba, że dokleja się n- przed samogłoską, albo n lub m po samogłosce – aN może przybrać formę a, an lub am, w zależności od początku kolejnego słowa).

³ Zazwyczaj to h jest pozostałością po dawnej spółgłosce (często /s/) z jakiegoś zaimka albo przyimka, które przeszło lenicję, a później zniknęło całkiem przed spółgłoską i zachowało się jedynie interwokalicznie. Szkoci konsekwentnie, jak wszystkie spółgłoski doklejone przed samogłoskę, zapisują to z dywizem (jej ojciec: a h-athair), Irlandczycy zapisują bez dywizu (jej ojciec: a hathair), bo żadne rodzime słowo nie zaczyna się od h- (ergo, h na początku zawsze jest doklejone).
« Ostatnia zmiana: 15 maj 2016, 12:37:58 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Wedyowisz

  • Pomożesze: 751
  • Wiadomości: 2471
  • Country: pl
A wiadomo coś, jak to było z mieniem powiedzmy w galijskim? Bo europejskie IE gremialnie tworzyły sobie „mieć” od czasowników o znaczeniu „chwytać/łapać” (najwyraźniej — po rozpadzie PIE: substrat?).
стань — обернися, глянь — задивися

Offline Widsið

  • Adgarios totias
  • Administrator
  • Pomożesze: 856
  • Wiadomości: 2448
  • Conlangi: burgundzki, drawski, nowantyjski
Odp: Teangacha Gaelacha
« Odpowiedź #7 dnia: 11 maj 2016, 23:42:28 »
W żadnym kont. celtyckim niestety nie zachowało się żadne zdanie, w którym wyrażony byłby czasownikowo wyrażany koncept posiadania. W tej kategorii mamy tylko parę zaimków/przymiotników dzierżawczych.

Offline Todsmer

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Moderator
  • Pomożesze: 578
  • Wiadomości: 2688
  • Country: mn
  • Conlangi: andolú ézihu, sibbisca tonna
A może są jakieś ślady we współczesnych językach Galli i Iberii (chociaż tu ciężko, bo to bardzo stary substrat :) )? Albo starych inskrypcjach, niekoniecznie celtyckich, ale na przykład galoromańskich?

Offline Widsið

  • Adgarios totias
  • Administrator
  • Pomożesze: 856
  • Wiadomości: 2448
  • Conlangi: burgundzki, drawski, nowantyjski
Odp:
« Odpowiedź #9 dnia: 12 maj 2016, 08:56:14 »
Nic z tego. Ktoś kiedyś próbował podciągnąć iberyjskie te(ne)r w roli "mieć" pod wpływ celtycki, ale to myślenie życzeniowe podobnego kalibru, co "dackość" rumuńskiego.

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
We współcześniejszych jest to bretońskie kaout i kornijskie kavos, będące (jeśli wierzyć Wiktionary) kognatami z angielskim to have poprzez pie. *keh₂p-. Ale nie wiem, czy ktokolwiek sensownie ocenił, kiedy to powstało – czy to współcześniejsza innowacja (pod wpływem germańskich?), czy też sięga to praceltyckiego – natomiast w takim wypadku nie zachowało się już w staroirlandzkim ani walijskim.

EDIT: W tej książce jest trochę o posiadaniu we współczesnych celtyckich, acz bardziej skupia się to na zaimkach określających posiadanie, a nie czasowniku mieć. Natomiast m.in. daje sporo przykładów z irlandzkiego Harry’ego Pottera i ich analizę statystyczną. ;-)
Introduction to the Celtic Languages z kolei twierdzi, że celtyckie w ogóle nie mają mieć, co trochę przeczy tym, co ludzie w internecie i Wiktionary twierdzi nt. bretońskiego i kornijskiego…
« Ostatnia zmiana: 12 maj 2016, 13:48:17 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Jakiś czas temu zastanawiałem się, jakim cudem st.irl. siur ‘siostra’ dało szkockie piuthar. Szczerze mówiąc, irlandzkie deirfiúr ‘siostra’ (miast *deirshiur czy innego *deirbhiur) ← st.irl derbsiur ‘własna siostra’ też mnie zastanawiało.

Rozwiązałem tę zagadkę. Otóż, o ile od czasów staroirlandzkiego, /s/ po lenicji zmienia się typowo w /h/ (i tak jest we wszystkich współczesnych gaelikach), o tyle w st.irl. istniały dwa typy /s/, różniące się etymologią i mutacjami (choć fonetycznie były identyczne).

Najczęstsze /s/ pochodzące od pracelt. /s/ przechodziło lenicję w /h/ (i było zapisywane <s> lub <ṡ>), oraz rzadsze, pochodzące od labializowanego /sʷ/, które przechodziło lenicję w /ɸ/ (pisane, <f> lub <ph>, lub niestety <s>), co było też efektem lenicji /p/. No, i oba oczywiście miały wersję spalatalizowaną i niespalatalizowaną, ale to nas tu nie interesuje.

siur, pochodzące z pie. *swésōr, miało to drugie /s/ i po lenicji zmieniało się w fiur (phiur) – a fiur ‘jego siostra’ (pisane też a siur).

Gdy w późniejszych czasach oba /s/ zlały się całkiem w jedno, Irlandczycy wyrównali sobie mutację i utworzyli słowo siúr, a shiúr ‘siostra zakonna, jego s.z.’ oraz drugie złożone słowo zachowali z oryginalną mutacją deirfiúr ‘siostra’; Szkoci poddali to słowo reanalizie, na podstawie formy zmutowanej, uznając, że początkowo musiało tam być /p/, i utworzyli sobie piuthar, a phiuthar. Długa samogłoska w irlandzkim, oraz dziwne dwie sylaby w szkockim, jak sądzę, wzięły się z zachowania długości trwania oryginalnego słowa, które miało tam hiatus, dwie sylaby, /s’i.ur/.

Mański poszedł drogą podobną do irlandzkiego, zachowując niezmodyfikowany mianownik shuyr i wdrażając lenicję w /h/, e huyr, przy czym zachował, jak szkocki, oryginalne znaczenie.

Ach, jeszcze żeby nie było, szkocki ma też dearbh-phiuthar na ‘siostrę biologiczną’.

EDIT: zresztą, coś podobnego zaszło na całym goidelskim obszarze, ze słowem úar ‘chłodny, zimny’.

Używali go pewnie często w kontekście, wymuszającym lenicję, i w efekcie Goidelowie uznali, że to słowo na początku nie miało samogłoski, ale spółgłoskę, która w lenicji znika. I tak st.irl. úar stało się irlandzkim fuar, szkockim fuar i mańskim feayr.
« Ostatnia zmiana: 14 maj 2016, 22:54:45 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Cytuj
Uwaga: W tym wątku nie pisano od 300 dni.
Shit! Zaniedbałem ten wątek na ponad rok. Nieładnie z mojej strony. :(

Anyway… Dzisiaj o dwóch rzeczach – związku (nie-do-końca-)zgody i (później) celowniku w gaelikach.

Najpierw zgodność przymiotników z rzeczownikami.

Rzeczownik w gaelikach posiada jeden z dwóch rodzajów – żeński lub męski (w staroirlandzkim był jeszcze nijaki, ale dość szybko zanikł, rzeczowniki nijakie stały się w większości męski, a pozostałości r. nijakiego dziś jest niewiele, m.in. irlandzki nijaki zaimek ea), oraz odmienia się przez liczbę – pojedynczą lub mnogą (st.-irl. miał jeszcze podwójną, ale chyba już wtedy wymierała).

Przymiotnik również, do pewnego stopnia, odmienia się zazwyczaj przez rodzaj (męski, żeński) i liczbę.

Przymiotniki (jak widać w nazwie tematu – w szkockim i mańskim tylko jednosylabowe, w irlandzkim wszystkie), gdy kończą się spółgłoską, w pl. dostają na końcu samogłoskę (szwę, pisaną w szkockim i irlandzkim -a lub -e, zależnie od twardości/miękkości spółgłoski, w mańskim -ey). Te kończące się samogłoską (oraz wielosylabowe w szk./mań.) raczej nie zmieniają swojej formy. Dodatkowo – jeśli opisują rzeczownik męski kończący się miękką spółgłoską w pl. – przechodzą lenicję. Gdy przymiotnik w Nom.-Acc. opisuje rzeczownik rodzaju żeńskiego w sg. przechodzi lenicję, ale poza tym nie zmienia formy. Zasady w innych przypadkach są pojebane, i zależne od dialektu (choć trzymanie się zasady poddaj przymiotnik tym samym mutacjom, co rzeczownik powinno działać w szkockim i brzmieć archaicznie w irlandzkim).

Gdy przymiotnik działa jako przydawka, zgadza się formą z określanym rzeczownikiem, i tak:

‘mężczyzna ma dużego psa’:
madra mór ag an bhfear (madadh mór ag an fhear w Ulsterze)
Tha cù mór aig an fhear
Ta coo mooar ec yn er (lub: ec y dooiney)

‘mężczyzna ma duże psy’:
madraí móra ag an bhfear (ag an fhear w Ulsterze)
Tha coin mhóra aig an fhear
Ta coyin vooarey¹ ec yn er (lub: ec y dooiney)

‘mężczyzna ma dużą bibliotekę’ (leabharlann – biblioteka jest r. żeńskiego):
leabharlann mhór ag an bhfear (ag an fhear w Ulsterze)
Tha leabharlann mhór aig an fhear
Ta lioarlan vooar ec yn er (lub: ec y dooiney)

Albo np. ‘ona jest dużą kobietą’: Is bean mhór í.

Jednak, gdy przymiotnik jest predykatem, pozostaje w podstawowej (męsko-pojedynczej) formie, niezależnie od rzeczownika:

‘pies jest duży’:
Tá madra/madadh mór
Tha cù mór
Ta coo mooar

‘psy są duże’:
Tá madraí mór
Tha coin mór
Ta coyin mooar

‘biblioteka jest duża’:
Tá leabharlann mór
Tha leabharlann mór
Ta lioarlan mooar

Wot, ciekawostka.

Drugą jest brak zgodności czasownika z podmiotem. To, jako ciekawostka, dotyczy w sumie tylko irlandzkiego, bo szkocki i mański straciły odmianę czasowników przez osoby, więc brak zgodności jest dość oczywisty, ale w irlandzkim się jeszcze jakotako trzyma, a w Munsterze do dziś jest powszechna.

Ogólnie w gramatyce irlandzkiej mówi się o formach syntetycznych (odmienianych przez osoby, z podmiotem domyślnym) i analitycznych (tj. używaniu zawsze formy 3.sg. i rzeczownika lub zaimka jako podmiotu). I tak np. czasownik w 3.sg.pres. brzmi , w 1.sg.pres. táim, a w 1.pl.pres. táimid. Więc można powiedzieć:

‘jestem rudy’: táim rua lub z zaimkiem tá mé rua (dosł. jest ja rudy)
‘jesteśmy mali’: táimid beag lub tá sinn beag (dosł. jest my mały), lub tá muid beag, z zaimkiem muid (= sinn = ‘my’) charakterystycznym dla irlandzkiego, powstałym właśnie z końcówki czasownika -mid, pozostałe gaeliki mają tylko sinn/shin.

Czasownik ith (‘jeść’) ma 3.sg.pres. itheann (i wszystkie regularne kończą się na -ann), 1.sg.pres. ithim, 1.pl.pres. ithimid, stąd:
‘jecie ser’: itheann sibh cáis (dosł. ‘je wy ser’)
‘jem ser’: ithim cáis lub itheann mé cáis
‘(ona) je ser’: itheann sí cáis
czy ‘(te) kobiety jedzą mięso’: itheann na mná feoil (jeść.3.sg.pres. ART.def.pl.f. kobieta.nom-acc.pl mięso.nom-acc.sg, dosł ‘je te kobiety mięso’)

Ogólnie przy użyciu formy analitycznej (tej z -ann) nie można pominąć podmiotu, konieczne jest jego umieszczenie explicite (stąd forma 3.sg. jest zawsze analityczna, i zawsze itheann sí cáis, nigdy samo *itheann cáis). I ogólnie standard irlandzki przewiduje użycie form analitycznych we wszystkich osobach i obocznie form syntetycznych w czasie teraźniejszym i przyszłym w 1.sg i 1.pl. W przeszłym również 2.sg., 2.pl., 3.pl. Munster ma więcej form syntetycznych – praktycznie dla wszystkich osób we wszystkich czasach oprócz 3.sg. Ale, zarówno wg standardu jak i we współczesnych dialektach, formy syntetyczne są używane tylko z podmiotem domyślnym.

Co jest o tyle dziwne, że w (konserwatywnych, trochę archaizowanych) tekstach munsterskich jeszcze z początku XX wieku, np. u Peadara Ua Laoghairego (zangielszczone: Peter O’Leary) można przeczytać rzeczy takie jak nuair a chuadar na fir abhaile (‘gdy mężczyźni poszli do domu’) z syntetycznym chuadar z podmiotem zamiast standardowego nuair a chuaigh na fir abhaile (dosł. ‘gdy poszedł (ci) mężczyźni do domu’) lub z podmiotem domyślnym nuair a chuadar abhaile (dosł. ‘gdy poszli do domu’). Ogólnie chyba w najbardziej zapyziałych wiochach munsterskich wciąż są ludzie, którzy tak mówią, i ponoć też zdarza się im mówić np. táid siad (‘oni są’) zamiast tá siad itd. Ogólnie u ojca Ua Laoghairego formy syntetyczne 3.pl. z podmiotem są powszechne.

W takim konserwatywnym dialekcie munsterskim ostatnie zdanie z tych przykładów powyżej brzmiałoby:
ithid na mná feoil (‘(te) kobiety jedzą mięso’),
a dwa ze zdań z poprzedniej części, tej o przymiotniku:
táid madraí móra ag an bhfear (‘(ten) mężczyzna ma duże psy’, dosł. są psy duże u (tego) mężczyzny),
táid madraí mór (‘psy są duże’, dosł. są psy duży).


¹ A przynajmniej tak sądzę na podstawie tego. Nie jestem całkiem pewien, czy mooarey powinno przejść lenicję.



Drugą kwestią, o której chciałem, to celownik, i ogólnie jak to jest z tymi przypadkami w irlandzkim.

W staroirlandzkim istniały następujące przypadki: mianownik, biernik, celownik, dopełniacz, wołacz.

Formy mianownika i biernika się dość szybko zlały ze sobą w jeden wspólny przypadek – choć inne efekty mutacji w bierniku były widoczne dużo później, aż do początków klasycznego Gaelika, czyli jakoś do XVI–XVII w.

Celownik służył jako celownik (czyli jako dopełnienie dalsze w zdaniach typu ‘dałem mu to’) tylko w bardzo wczesnym st.-irl. i lepiej byłoby o nim mówić jako o prepozycjonale, bo już od doby st.-irl. (~ VIII w.) służył głównie jako przypadek dla przyimków, a dopełnienie dalsze wyrażano przyimkiem do (‘do, dla’, EDIL).

Dopełniacz się całkiem nieźle zachował, wyrażał i wyraża posiadanie, ale również np. skład, eg. ‘skórzane buty’: bróga leathair, dosł buty skóry.

Wołacz również się zachował, tworzy się go dość regularnie, jest powszechnie używany w zwrotach do kogoś.

Oficjalny standard irlandzki przewiduje osobne formy rzeczowników jedynie dla przypadku wspólnego mianowniko-bierniko-celownika, dla wołacza, oraz dla dopełniacza (który jest powszechnie używany w irlandzkim) zarówno w liczbie pojedynczej jak i mnogiej. Z chyba jednym jedynym wyjątkiem – nom-acc. Éire, dat. Éirinn, gen. Éireann ‘Irlandia’.

Skąd ten wyjątek? Pewnie stąd, że w dialektach powszechnie w przypadku tego słowa (i wielu innych też) celownik przejął funkcję mianownika (bo najwyraźniej Irlandczycy częściej mówili, że coś się dzieje w Irlandii z celownikiem, stąd ta forma była powszechniejsza), a jednak w czasach tworzenia standardu używali powszechnie już archaicznej formy mianownika Éire w wielu oficjalnych dokumentach, na monetach itd., mimo że niemal wszyscy mówili Éirinn. Stąd zresztą słynne hasło ‘Irelandia na zawsze’ to Éirinn go brách, a nie (archaiczniejsze i o dziwo zgodniejsze ze standardem) Éire go brách.

Ten wyjątek jest dodatkowo zabawny z tego powodu, że standard poszedł za uzusem w przypadku nazwy Szkocji, odmieniającej się w gaelikach bardzo analogicznie, która oficjalnie po irlandzku to (odcelownikowe) Albain zamiast archaicznego nom-acc. Alba… podczas, gdy po szkocku mamy na odwrót:
irl.szk.
Irlandia (nom-acc)ÉireÈirinn
Szkocja (nom-acc)AlbainAlba

Mamy tu więc ładną symetrię…

(Po mańsku jest Neirin < An Éirinn, Nalbin < An Albain; a Szkoci wołają o swoim kraju Alba gu bràth)

Więc to tyle standard irlandzki – celownik jako osobna forma (poza jednym wyjątkiem) nie istnieje. Przejawia się jedynie mutacjami początkowych głosek i tyle. To samo jest w szkockim (z jednym innym analogicznym wyjąkiem) i w mańskim (AFAIK bez wyjątków).

Co na to rzeczywistość?

Po pierwsze – archaiczne formy celownika są powszechne w różnych utartych zwrotach (i nazwach miejscowości, gdzie często celownik wygrał z mianownikiem jako podstawowa forma, jak z Éirinn), np. ‘nade mną’ można powiedzieć jako os mo chionn, dosł. ‘nad moją głową’, tyle że cionn to archaiczny dat.sg. słowa ceann ‘głowa’, którego typowy współczesny celownik to ceann. Irlandzki odpowiednik powiedzenia, że ‘trawa jest bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma’ to bíonn adharca fáda ar na buaibh thar lear, czyli ‘krowy za granicą mają długie rogi’, dosł. bywa rogi długie na krowach za granicą/morzem, przy czym buaibh to archaiczny dat.pl. od ‘krowa’; .

Po drugie – sporo rzeczowników przejęło (szczególnie w dialektach, szczególniej w Munsterze) celownik do mianownika, np. munsterski tigh ‘dom’ to archaiczny dat.sg. od standardowego teach, to samo zaszło w szkockim i mańskim.

Po trzecie – znów wśród konserwatywniejszych tekstach munsterskich, szczególnie o. Peadara Ua Laoghairego – pełno jest formy dat.pl., stosowana chyba konsekwentnie – w munsterskich wsiach chyba się zachowała do dzisiaj, bo jest bardzo regularna, zawsze kończy się na -ibh (spokrewnione z łacińskim -ibus). Stąd w Mo sgeul féin (‘Moja własna opowieść’, w nowej ortografii Mo scéal féin) Ua Laoghairego czytamy, że Irlandczycy znaleźli się fé chosaibh a namhad, dosł. ‘pod stopami swojego wroga’, czyli byli ciemiężeni przez niego. Do tego gdzieniegdzie spotkać można dat.sg. (choć raczej nawet w książkach ojca Peadara tych form już nie ma), np. w Sliabh na mBan bhFionn jest ag an mhnaoi… (‘przez kobietę’) zamiast współczesnego ag an mbean, z dat.sg mnaoi od nom-acc. bean.

Po czwarte – pozostałości mieszania celownika i biernika z przyimkami widać (jak wcześniej wspomniałem) w mutacjach we współczesnych dialektach, i o tym może się trochę jeszcze rozpiszę jutro, albo jak nie, to w następnym tygodniu, bo to też ciekawe zagadnienie, jak różnie to dziś wygląda w dialektach, i skąd się te różnice wzięły.
« Ostatnia zmiana: 19 lip 2017, 10:29:18 wysłana przez Silmethúlë »
(img)

Offline Pluur

  • Pomożesze: 157
  • Wiadomości: 1301
  • Country: pl
Wowo ciekawie. Szczególnie te przypadki: zanik biernika, dziwa z celownikiem i ten wołacz (byłem pewny, że iryjski posiada system jak niemiecki). Jako, że pisowani iryjska sprawia duże kłopoty (chyba, że tylko mnie) mógłbyś następną część opatrzyć IPA-ą? Mam pytanie jeszcze (dawno temu czytałem poprzednie lekcje, więc jak było to poruszane to przepraszam). Czy użytkownicy iryjskich dialektów Szkocji, Manxu oraz Irlandii są się wzajemnie zrozumieć (w mowie)? Jeśli tak to na jakim poziomie (bliżej niż polski i czeski/słowacki?). Jak sprawa ma się z bretońskim (a propos zrozumienia)?

Offline Silmethúlë

  • Pomożesze: 412
  • Wiadomości: 1065
  • Country: pl
Wowo ciekawie. Szczególnie te przypadki: zanik biernika, dziwa z celownikiem i ten wołacz (byłem pewny, że iryjski posiada system jak niemiecki).
No, wołacz jest dość prosty, może znajdę jutro chwilę na opisanie go pokrótce, jak nie, polecam Gramadach na Gaeilge i Scottish Gaelic Grammar Wiki.

Cytat: Pluur
Jako, że pisowani iryjska sprawia duże kłopoty (chyba, że tylko mnie) mógłbyś następną część opatrzyć IPA-ą?
OK, spróbuję następnym razem dodać transkrypcję fonologiczną dla irlandzkiego (tam, gdzie są różnice w dialektach, munsterską). Do szkockiej niby znam teorię, ale się nie podejmę, bo zje mi za dużo czasu i pewnie bym walnął tyle błędów, że bym bardziej zaszkodził niż pomógł. A o fonetyce manx w ogóle wiem niewiele, więc tego się z pewnością nie podejmę.

Cytat: Pluur
Mam pytanie jeszcze (dawno temu czytałem poprzednie lekcje, więc jak było to poruszane to przepraszam). Czy użytkownicy iryjskich dialektów Szkocji, Manxu oraz Irlandii są się wzajemnie zrozumieć (w mowie)? Jeśli tak to na jakim poziomie (bliżej niż polski i czeski/słowacki?). Jak sprawa ma się z bretońskim (a propos zrozumienia)?

Jeśli chodzi o zrozumienie międzg Goidelami a Bretonami/Walijczykami – o tym zapomnij. Praceltycki był zbyt dawno. To coś jak polski z łotewskim, a praceltycki to w moim wyobrażeniu ichni odpowiednik protobałtosłowiańskiego.

Jeśli chodzi o porozumienie między Goidelami, to tu odpowiedzieć trudniej. Ostatni natywi manx w XX w. niby rozmawiali dość swobodnie, przynajmniej o jakimś żeglarstwie i rybołóstwie, ze szkockimi marynarzami – więc manx w mowie musi być dość bliski szkockiemu. Z kolei na sieci można znaleźć jak współcześni Irlandczycy rozmawiają ze współfzesnymi uczącymi się manx – przy czym współcześni mówcy często też się uczą irlandzkiego, więc są skrzywieni w tę stronę. Irlandia,nod odzyskania niepodległości, zresztą aktywnie wspiera starania o zachowanie języka manx – zleciła pierwsze nagrania natywów i do dziś chyba pomaga w finansowaniu mańskojęzycznych instytucji.

Ogólnie o tym wzajemnym zrozumieniu jest mało źródeł, prawie żadnych badań, więc dalej będę sobie swobodnie spekulować.

Ciekawe jest to, że gramatycznie i leksykalnie dialekty irlandzkie się na tyle różnią, że Munsterczyk jak pojedzie do Donegalczyka mówiącego ulsterskim, i posłucha jego rozmowy z rodziną, to pewnie niewiele zrozumie – będzie miał może nawet problem z wyłapaniem słów, bo akcentuacja się różni – będzie się czuć jak Polak w czeskim domu. Ale jak zaczną ze sobą rozmawiać, to się dogadają bez problemu – mają jednak wspólną kulturę, wspólne media, ze szkoły wspólny standard oficjalny języka, nie będą mieć problemów.

Irlandczyk ze Szkotem – tu zależy skąd ten Irlandczyk. Jak mówi dialektem ulsterskim, to pewnie po niedługim czasie z tym Szkotem się dogada – słownictwo mają bardzo zbliżone, fonologię też, obaj będą używać tylko form analitycznych… tylko będą używać trochę innych czasów gramatycznych, bo te różnie się w szkockim i irlandzkim rozwinęły, ale to raczej nie przeszkodzi w zrozumieniu. Jeśli Irlandczyk będzie z Munsteru, to gorzej. Będzie miał trochę inne słownictwo, i nie ma szans, by Szkot zrozumiał jego formy syntetyczne. Dodatkowo część słów Munsterczyk będzie inaczej akcentować – więc tu będzie trudniej, szczególnie Szkotowi. Irlandczyk z Connachtu mówi czymś pośrednim między Munsterem a Ulsterem…

Natomiast język pisany jest między Szkotami i Irlandczykami w miarę wzajemnie zrozumiały – czasem wymaga trochę wysiłku albo sięgnięcia do słownika – szczególnie jeśli ponawiają się nowoczesne terminy – ale raczej rozumieją. Tu też sporo pewnie pomaga to, że do XVII wieku używali wspólnego standardu języka literackiego (Classical Gaelic, Early Modern Irish) – szkoły poetów dbały o zachowanie go w stanie praktycznie niezmiennym przez parę stuleci mimo zmian w mowie, więc wszędzie pisali niemal identycznie – i do tego czasu nikt nie próbował rozróżniać gaelików na szkocki i irlandzki, w świadomości to był jeden język. Mimo że odrębne szkockie cechy widać już czasem w st.irl. manuskryptach ze Szkocji – więc dialekty się już gdzieś na etapie X w. zauważalnie różniły…
« Ostatnia zmiana: 19 lip 2017, 08:48:57 wysłana przez Silmethúlë »
(img)