Autor Wątek: Mój Cny Klementynie  (Przeczytany 2124 razy)

Offline Ghoster

  • لا إله إلا الله
  • Pomożesze: 959
  • Wiadomości: 2555
  • Country: cn
  • 阖蒂惹案
  • Conlangi: Padmarański, Szangryjski, Imfursyjski
Mój Cny Klementynie
« dnia: 2 cze 2013, 01:52:40 »
Ot, akurat miałem skrobnąć coś takiego do pewnego projektu, więc pomyślałem, że się podzielę.

“Dobrze go znałem, mój cny Klementynie,
Złota skóra, włosy po ojcu, szatynie.
Oczęta niebieskie, archon co się zowie,
Urody zazdrościli nawet aniołowie.

A jak dziewczęta się za nim uganiały,
I jak plebejuszki nagle dostojniały.
I choćby zbrodnie popełnił karygodne,
Tak wszystkie dzierlatki byłyby nań głodne.

Tak się też więc stało, że i kartkę zdobył,
Wyrwaną z jednych z tamtych mosiężnych kobył.
Nie jakichś tam zwykłych tomisk naukowych,
Lecz tych czarodziejskich lektur demiurgowych.

Mówili: nie czytaj, niech cię czart nie kusi,
Nim się obejrzysz, ta kniga cię udusi.
Zostaw więc to, wrzuć do kiego ścieku,
Nikt tego nie znajdzie przez choćby pół wieku.

Ale on nie słuchał; bo i niby czemu?
Dał się jak pies zarżnąć temu szaleńczemu.
Bo każdy to wiedział – w kartce siedział wariat,
Podobno rodzinę swą posłał na szariat.

Szkoda mi go teraz, klątwa go zabiła,
A matka go przecież tak schludnie ochrzciła.
Gdy teraz tak myślę o tym chłopaczynie,
Niezmiernie mi go żal, mój cny Klementynie.”
(img)