Polskie Forum Językowe

Językotwórstwo (conlanging) i światy => Conworldy i althisty => Wątek zaczęty przez: Obcy w 29 wrz 2015, 14:55:36

Tytuł: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 29 wrz 2015, 14:55:36
Tutaj będą zamieszczane różne, przeróżne fakty na temat Kontynentu Istanbudzkiego. Dziś zajmę się rokiem szkolnym i akademickim w Istanbu.

Istanbu
Obowiązek szkolny w Istanbu zaczyna się od 6 roku życia i trwa do 16 roku życia. W wieku 4 lat jest tzw. przygotowanie przedszkolne - trwa ono 2 lata, jest ono na ogół nieobowiązkowe, jednak i tak każde dziecko musi być regularnie sprawdzane pod względem zdolności i umiejętności. Zajęcia odbywają się zgodnie z kalendarzem roku szkolnego. Trwają od poniedziałku do piątku od 8:30 do 14:00 (o 12:00 jest półgodzinna przerwa obiadowa), chociaż w niektórych przedszkolach - jeśli zażądają tego rodzice - może być wprowadzony sześciodniowy rozkład zajęć - wtedy zajęcia zaczynają się od 9:00. Bardzo częstą praktyką w przedszkolach jest wprowadzanie dwa razy w tygodniu nauki języka obcego (zazwyczaj jest to astralogermański na zachodzie, a na wschodzie szemierski).

W wieku 6 lat dzieci idą do pierwszej klasy szkoły podstawowej, choć w szczególnych przypadkach można opóźnić rozpoczęcie obowiązku szkolnego najpóźniej o dwa lata. Rok szkolny zaczyna się w sierpniu lub wrześniu, a kończy się w czerwcu lub lipcu. Istnieje specjalny algorytm do wyznaczania kalendarza roku szkolnego, o czym będzie w osobnej sekcji. Podstawówka trwa 10 klas, pierwsze pięć klas to klasy niższe, pozostałe pięć to klasy wyższe. Przedmioty nauczane w pierwszych pięciu klasach to: matematyka (4), język istanbudzki (4), język obcy (4), wychowanie fizyczne, w tym edukacja zdrowotna (4), nauki przyrodnicze (4), nauki społeczne, w tym historia i etyka (4), edukacja artystyczna (3) i edukacja technologiczna (3). W nawiasach jest standardowa liczba godzin w tygodniu dla piątoklasisty - szkoły mogą rozłożyć różnie te przedmioty, jednak najczęściej uczniowie muszą zrealizować 30 godzin w tygodniu (tak jest przez całe pięć lat).. Co ciekawe, duży nacisk stawia się na język obcy - jest tych zajęć zazwyczaj cztery razy w w tygodniu i co ciekawe, na języku istanbudzkim uczy się od najmłodszego rozpoznawania i cech dialektów istanbudzkich. Zajęcia trwają zawsze od 8:00 (chyba że trzeba inaczej zorganizować rozkład zajęć), a kończą się około 14:00. Lekcje trwają 45 minut, choć jest bardzo popularne łączenie zajęć w bloki dwulekcyjne. Przerwy trwają różnie - zazwyczaj 10-15 minut, a przerwa obiadowa na ogół 20-25 minut, po czwartej lekcji. Obowiązuje skala ocen od 1 do 8, nie ma plusów lub minusów, a również nie ma na tym etapie opisowych nazw ocen Ocena 8 jest najwyższa, 1 - najniższa. Oceny nie liczą się w jakikolwiek sposób do świadectwa, jednak są informacją dla ucznia i rodzica o postępach w nauce i zachowaniu. Uczeń na tym etapie zawsze przechodzi do następnej klasy (często mówi się na to "przejście do następnego roku"). Klasę 5 kończy kilkudniowy centralny egzamin sprawdzający wiedzę i/lub umiejętności ze wszystkich przedmiotów. Nie wpływa on na promocję do klasy 6. Warto zwrócić uwagę na ciekawą wielowiekową tradycję. W wielu szkołach w piątek (lub przed przerwą świąteczną), po zajęciach odbywa się krótki apel, podczas którego wychwala się naturę, świat dookoła i zasady nim rządzące, a także życzy się wszystkim zdrowia i bezpieczeństwa.

Klasy 6-10 różnią się minimalnie od klas 1-5. Przede wszystkim zajęcia trwają do 15:00 i trzeba zrealizować 35 godzin w tygodniu. Przedmioty są na ogół takie same, jednak niektóre bloki są "rozbite" na kilka przedmiotów, np. język istanbudzki na literaturę (w tym analiza, interpretacja i pisanie wypracowań) i naukę o języku (w tym gramatyka, ortografia, etyka języka i dialektologia). Ciekawe jest to, że nie ma de stricte żadnych obowiązkowych lektur oraz że jest więcej literatury zagranicznej niż rodzimej. Kolejną ciekawostką są zajęcia z języka obcego (tego kontynuowanego z podstawówki), na których oprócz słówek, gramatyki i pisania omawia się też nietrudną literaturę w oryginale (zazwyczaj opowiadania, nowele i wiersze). Poza tym wiele szkół wprowadza na tym etapie jeszcze drugi język obcy, często jest nim chatyński na północy i astralski na południu. Do innych nowości należy fakt, że uczeń może być niedopuszczony do następnej klasy, jeśli z przynajmniej dwóch przedmiotów (w klasie 10 jednego z przedmiotów nieobjętych egzaminem) otrzymał 1 lub 2. Niestety nie ma egzaminów poprawkowych na tym etapie. Pod koniec klasy 10, podobnie jak w klasie 5, odbywa się tygodniowy centralny egzamin, tyle że obejmuje wiedzę humanistyczno-społeczną, matematyczno-przyrodniczą i wiedzę z dwóch języków obcych. Trzeba z niego otrzymać ocenę przynajmniej 3, aby ukończyć szkołę podstawową (wiekowo polski odpowiednik klasy pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej).

Dalszym, nieobowiązkowym etapem edukacji jest szkoła średnia. Można wybrać liceum kończące się maturą, szkołę zawodową kończącą się egzaminem zawodowym, szkołę profilowaną kończącą się egzaminem zawodowym i maturą albo szkołę techniczną, również kończącą się egzaminem zawodowym i maturą. Dwie ostatnie odpowiadają naszemu technikum, jednak szkoła techniczna kształci w zawodach wymagających styczności z technologiami (komputerami, maszynami, pojazdami), a także m.in. w medycynie, policji, straży pożarnej, natomiast szkoła profilowana kształci m.in. menadżerów, bankowców, marketingowców, muzyków, aktorów itp. Liceum i szkoła zawodowa trwa 3 lata, natomiast szkoła techniczna i szkoła profilowana - 4 lata, w niektórych wypadkach też 5 lat. Zajęcia w tych szkołach już są bardziej wyspecjalizowane przedmioty. Jest mniej godzin z przedmiotów ogólnych, natomiast więcej czasu poświęca się przedmiotom rozszerzonym i/lub przedmiotom zawodowym. W siatce godzin jest przewidziane na ogół od 35 do 40 godzin tygodniowo. Aby przejść do następnej klasy, nie można mieć z żadnego wiodącego przedmiotu i z przynajmniej dwóch przedmiotów ogólnych (w ostatniej klasie z żadnego nieobjętego egzaminem) oceny 1 lub 2. Matura zawsze sprawdza wiedzę z matematyki, języka istanbudzkiego i wiodącego języka obcego, a egzamin zawodowy - wiedzę związaną z rynkiem pracy. Z każdego egzaminu trzeba mieć ocenę 3 (nie dotyczy to tzw. opcjonalnych przedmiotów rozszerzonych i opcjonalnych kwalifikacji).

Teraz będzie sporo różnic w stosunku do polskich perspektyw. Szkoła wyższa jest dostępna dla każdego, kto ma ukończoną maturę lub egzamin zawodowy. Jest ona prawie zawsze bezpłatna, zarówno studia stacjonarne, jak i zaoczne (aby studiować zaocznie, trzeba mieć stałą pracę lub odbywać równolegle studia stacjonarne), włączając w to ewentualny drugi kierunek, ponieważ podlega pod to samo ministerstwo, co szkoły podstawowe i średnie. Nawet mieszkania dla studentów i związane z nimi opłaty musi zapewnić rząd. Wyjątkiem są opłaty (niewysokie) za powtarzanie semestrów, egzaminów lub pracy dyplomowej, drobne usługi, np. ksero, sklepiki, automaty, a także kary nałożone za zniszczenie szkody materialnej. Selekcja kandydatów odbywa się najczęściej za pomocą konkursu świadectw, jednak często wymaga się egzaminów z języków obcych w celu przypisania do odpowiedniej grupy. Kandydaci z zagranicy muszą mieć poświadczoną znajomość języka istanbudzkiego (dowolny dialekt) na poziomie biegłym. Nauka trwa 5-6 lat, rok dzieli się na dwa semestry. Ogólnie zajęć jest dość dużo, na studiach stacjonarnych mogą być czasami nawet w sobotę. Rok akademicki zaczyna się cztery tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego, a kończy się równolegle z zakończeniem roku szkolnego, po sesji egzaminacyjnej podczas specjalnej uroczystości zakończenia. Po zakończeniu studiów nie otrzymuje się żadnego tytułu ani stopnia naukowego (w Istanbu nie ma licencjata ani magistra), jedynie tytuł absolwenta. Ewentualny tytuł naukowy (jest tylko młodszy profesor - potocznie doktor i starszy profesor - potocznie mistrz) zdobywa się podczas studiów uzupełniających i po obronie tzw. pracy tytularnej.

Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 3 paź 2015, 13:56:40
Czas na inną opowiastkę - o homoseksualizmie na Wyspach, a po części też o ludach europejskich na Wyspach.

Już odkąd powstało pismo na ziemiach nissidzkich, odtąd były pierwsze doniesienia o homoseksualistach, m.in. na temat skłonności homoseksualnych bohatera narodowego Hordena (prawdopodobnie był biseksualistą). Co ciekawe, pisma te nie oceniały moralności związków homoseksualnych, mimo iż czasem uwzględniano seksualność, były tylko neutralnym opisem. Świadczy to, że już od przynajmniej 4000 lat był akceptowany homoseksualizm. Kolejną ciekawostką było częste umieszczanie w księgach twarzy dwójki młodych gejów związanych ze sobą, nierzadko też ukazywano ich namiętne i miłosne relacje, przy czym bardzo rzadko było to współżycie. Świadczy to o tym, że takie osoby bardzo szanowano ze względu na to, że związki homoseksualne nie należały do codzienności. Szczególnie w krajach szemierskich pisano dużo opowiastek o homoseksualistach (gdzie w ogóle fascynowano się mniejszościami), kilka z nich na zawsze zapisało się w historii literatury, np. Hájnért i Séjma (geje), Léjműr i Sahérjá (lesbijki). Co ważne, od zawsze istniała odpowiednia terminologia, funkcjonująca już od dawna w Nissidzie i Marnesie. Gej to po szemiersku séjden, lesbijka - hnárja, a seks homoseksualny - sernémű. Pokrewne słowa występują w innych językach laryngijskich.

Ten względny spokój utrzymał się do ok. IV wieku, kiedy to nastąpiła pierwsza ekspansja ludów indoeuropejskich na Kontynent Istanbudzki. Tutejsze ludy bardzo krytykowano, że nie penalizują kontaktów homoseksualnych, a ludy laryngijskie wręcz je gloryfikują. Więc gdy próbowano wszczepiać chrześcijaństwo, wpajano ludziom naukę odrzucającą homoseksualizm jako coś normalnego i klasyfikującą go w kategorii zboczeń i dewiacji. Nauka ta wywołała wielkie oburzenie wśród wszystkich ludów wyspiarskich, nawet wśród średnio przychylnego do homoseksualistów ludu senderoskiego. Nauczanie to (oprócz prób wprowadzania hierarchizacji i mizoginii chrześcijan) było jedną z najważniejszych przyczyn chęci zabicia wszystkich osiadłych na Kontynencie Indoeuropejczyków. Dlatego też w obawie przed śmiercią m.in. Astralczycy i Haureńczycy (ludy germańskie) postanowili, że zmienią swoje podejście w zamian za to, że będzie im wolno wierzyć w Trójcę Świętą i inne fundamenty chrześcijańskie. W ten sposób powstał tzw. wyspiarskie chrześcijaństwo.

Kolejna poważniejsza ekspansja miała miejsce ok. XI i XII wieku. W akcji uczestniczyły m.in. ludy germańskie (+skandynawskie) i słowiańskie, w mniejszej części romańskie. Niestety w tym okresie działo się wiele nieprzyjemnych rzeczy. Szczególne ruchy powstały w północnej Germanii. Postanowiono spalić wszystkich księży i wszystkie kościoły, kapliczki i krzyże. Główną przyczyną tych ruchów była próba wprowadzania systemu feudalnego, ale do innych ważnych przyczyn należał m.in. negatywny stosunek przybyłych katolików do homoseksualizmu i kobiet. Dlatego we współczesnej Germanii nie znajdziemy śladów chrześcijaństwa. Echem tych wydarzeń był fakt, że Astralczycy zaczęli odchodzić od fundamentów chrześcijaństwa. Zaprzeczyli wierze w Chrystusa i Ducha Świętego, nie uznawali Maryi ani świętych, a także zlikwidowali i tak niezbyt rozwinięte urzędy kościelne. Winne temu wszystkiemu było złe zdanie o chrześcijanach, którzy próbowali sprowadzić z Europy okrutne obyczaje i działania, stąd ludy nawet głęboko wierzące odcinały się od katolicyzmu, aby nie posądzano ich o wspieranie działań przeciwko prawom człowieka (tak, na Kontynencie pojęcie to istniało od bardzo dawna). Mimo to utrwaliły się w dużym stopniu nieliczne chrześcijańskie praktyki jak m.in. instytucja małżeństwa czy monogamia. Wtedy też w Nissidzie wprowadzono instytucję małżeństwa dla każdego, czyli też dla związków homoseksualnych. Schemat ten rozprzestrzenił się praktycznie we wszystkich krajach Kontynentu Istanbudzkiego. Jeszcze należy wspomnieć, że Istanbudczycy (lud słowiański) od razu zrzekli się chrześcijaństwa (i tak pochodzili od ludów prawosławnych), ponieważ zdawali sobie sprawę, że wiara ta poważnie przeszkodzi późniejszemu prowadzeniu imperialnej polityki i zawiązywaniu przyjaznych stosunków międzynarodowych (w końcu jako duży kraj w sercu Wysp czuli się wyróżnieni).

W późniejszych czasach nie było już większych konfliktów światopoglądowych z katolikami. Mimo to wielokrotnie odwoływano się do motywu chrześcijaństwa jako zła, zwłaszcza gdy inkwizycja miała się dobrze w Europie. Jednym z najważniejszych nawiązań było powstanie ok. XVI wieku w Haurenii tzw. Oddziału Antypedałkowego (od lat 60. Antipedäler gesap, dawniej Häigensochtelengesap), gdzie do wieku XIII w tym miejscu wcześniej znajdował się jedyny na Kontynencie ośrodek leczenia homoseksualistów.  Na tym oddziale prowadzono dyskusje na temat zła panującego w Europie, później też na temat wojen światowych i systemów totalitarnych, a także ludzie nawiązywali nowe przyjaźnie i zawierali nowe związki. Miejsce to w latach 80. stało się inspiracją dla telewizji germańskiej, aby stworzyć serial Antipedäler gesap (Oddział Antypedałkowy), tak jak nazwa legendarnego budynku. Dla Germańczyków okazała się to doskonała inwestycja - serial osiągnął rekordową popularność i aż do dziś jest najchętniej oglądanym serialem w Germanii, Haurenii, Astralu i Istanbu, do tego powstały też jeszcze inne wersje.

Ważny jest również fakt, że w związku z niezadowoleniem Europą coraz bardziej odcinano się od niej, jedyne co z niej przyszło w XX wieku, to nowinki technologicznie i pośrednio też Wielka Wojna Ideologiczna. Dlatego też na Kontynencie Wyspiarskim praktycznie nieznany jest ruch LGBT, taki jak w Europie czy Ameryce. W konsekwencji Wyspiarczycy nie mają pojęcia, co to jest LGBT, flaga LGBT, homofobia czy transfobia.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 13 lis 2015, 21:09:44
Trochę o polityce. Głównie skupię się na Germanii, Istanbu i Pentagonii. Systemy polityczne Kontynentu mają ze sobą dużo wspólnego, jednak jest sporo różnic w stosunku do naszych europejskich państw.

Największe różnice dotyczą parlamentu. Nie istnieje coś takiego jak partie polityczne, aby chronić państwo przed zamknięciem się od woli narodu i żeby zabezpieczyć się przed ewentualną dyscypliną głosowania. Nie znaczy to, że w ogóle nie ma parlamentu. Po prostu wybiera się konkretnych przedstawicieli - obowiązuje tylko jeden mandat na dany okręg (ordynacja większościowa) i musi go mieć osoba wybrana w okręgu, ale zawsze może go chwilowo oddać kandydatowi, który zajął drugie lub rzadziej dalsze miejsce w lokalnych wyborach (zasada wymienności). Mandat parlamentarny wolno łączyć teoretycznie z prawie każdym stanowiskiem urzędniczym (również sądowniczym), ale za to nie obowiązuje immunitet. Nie ma specjalnego trybunału sądzącego posłów, jednak w wypadkach przestępstw skarbowych często podejmują śledztwo wyspecjalizowane urzędy wywiadowcze. Jeśli chodzi o tryb pracy posłów, to obrady są prawie codziennie, ale za to praca często nie jest związana konkretnie z trybem ustawodawczym, np. okoliczne przemówienia, analizy sytuacji i zjawisk, tworzenie strategii. We współczesnych parlamentach Kontynentu nie istnieje izba wyższa, jednak komisje ekspercie często potocznie nazywa się senatami, chociaż większość ich składu stanowią wyspecjalizowani ludzie, a nie politycy.

Kolejna różnica dotyczy procesu ustawodawczego.  Ten proces dotyczy nowelizacji ustawy, rzadziej usunięcie jej lub powstanie nowej. Na Kontynencie Istanbudzkim ustawy zazwyczaj uchwala się średnio raz na miesiąc. Inicjatywę ma określona grupa obywateli, komisje eksperckie lub posłowie. Wolno łączyć metody, np. posłowie mogą zebrać podpisy lub skorzystać z opinii i sugestii ekspertów. Nie można zgłaszać pojedynczo nowych ustaw. Tworzeniem kształtu ustawy zajmują się tzw. komisje eksperckie, które składają się z ekspertów w danych dziedzinach objętych ustawą. Przyjęła się praktyka, że posłowie nie biorą udziału w jej pracach (ministrowie rządu natomiast mogą), choć rzadko ujmuje się to w zakaz prawny. Później posłowie mogą wyrazić opinię o ustawie, zaproponować własny projekt i przekazać go odpowiedniej komisji eksperckiej, przegłosować cały projekt, zgłosić uwagi do ustawy lub skierować konkretne punkty do specjalnej komisji, która sprawdza jej zgodność z konstytucją i ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi. Warto zauważyć, że może być tylko jedno czytanie, ale może być ich dużo więcej (oczywiście są ograniczenia). Aby przegłosować ustawę, wymagana jest większość głosów, ale nie jest to wcale 50%, tylko zawsze więcej, zazwyczaj 70% lub 75%. Co najważniejsze, w wypadku odrzucenia ustaw projekty nie muszą upaść jeśli zostanie zgłoszony i poparty przez określoną grupę tzw. wniosek o korektę ustawy. Nie wolno zgłaszać i przyjmować poprawek osobno, tylko komisja ekspercka przygotowuje nowy projekt, uwzględniając wspólnie ustalone uwagi posłów. Uwaga, czasami określona grupa obywateli też może zgłosić uwagi do komisji eksperckiej (jeśli nie był to projekt obywatelski), i to w każdej ustawie, zwłaszcza jeśli dotyczy to ważnych ustaw, np. ustawa budżetowa lub ustawa o zmianie konstytucji. Są ustawy, które obowiązkowo wymagają tzw. aklamacyjnej większości (zazwyczaj jest to 90% lub 95%), np. ustawa budżetowa, ustawa o klęsce żywiołowej, poprawki do konstytucji lub ratyfikowanych umów międzynarodowych. Istotny jest jeszcze fakt, że w przypadku uzyskania aklamacyjnej większości w dowolnej ustawie prezydent, premier lub minister musi podpisać ustawę i nie ma prawa weta. Jest jeszcze jeden istotny punkt. Jeżeli ustawa, którą trzeba przyjąć (bo nakazuje tego konstytucja lub ratyfikowane umowy międzynarodowe, np. ustawa budżetowa), nie zostanie uchwalona, to w większości państw rząd zostaje rozwiązany i są rozpisywane nowe wybory, a ustawą zajmują się wyłącznie ministrowie w porozumieniu z komisjami eksperckimi i obywatelami (wtedy nie skraca się kadencja rządu, w przeciwieństwie do "normalnie" zakończonej kadencji).

Mimo to są bardzo surowe zasady uchwalania nowych ustaw. Przede wszystkim nie mogą one naruszać kontynentalnych podstaw ustrojowych, społecznych i ekonomicznych ustalonych w międzynarodowych dokumentach. Reguła ta obowiązuje już praktycznie od wielu tysięcy lat. Poza tym ustawy nie mogą ustalać ogólnokrajowych norm karnych, tylko normy karne muszą być wpisane jako nowelizacja odpowiednich kodeksów karnych. Jeśli chodzi o lokalne norm, a zwłaszcza karne, to nie mogą one łamać konstytucji lub ratyfikowanych umów międzynarodowych. W przeciwnym wypadku można napisać skargę do odpowiedniej komisji (czasami jest to też wyspecjalizowany sąd administracyjny). Ostatnio na Wyspach głośną sprawą w tej kwestii były niejasności w zasadach selekcji w różnego rodzaju klubach i dyskotekach. I właśnie tutaj dochodzimy do jednej z zasad prawa Kontynentu: człowiek jest ograniczony tylko  zakazami wynikającymi z ogólnych norm etycznych. Oznacza to, że zakazy powinny być ustanawiane za pomocą uniwersalnego klucza, niedozwolone są różnice w systemach karnych różnych państw, ponieważ łamie to zasadę równego traktowania w każdym państwie, ustanowioną w dokumentach międzynarodowych.

Urzędnicy w ogóle mają większą swobodę działania. Nie stosuje się w praktyce do zasady, że urzędnikowi wolno robić tylko to, co jest zapisane w ustawie. Posłowie mogą przy odpowiedniej większości odwołać każdego centralnego urzędnika (m.in. ministrów, premiera i czasem też prezydenta), również w oparciu o. Obywatele mogą natomiast odwołać parlament, prezydenta lub innego urzędnika wybranego w wyborach powszechnych, jeśli zdobędą większą liczbę podpisów niż ostatnio oddanych głosów w wyborach. Obliczaniem głosów zawsze zajmuje się samorząd, nigdy nie odbywa się to na poziomie centralnym. W przypadku wyborów powszechnych ogłasza się tylko, kto wygrał wybory w danym okręgu i ewentualnie kto ma więcej tzw. głosów okręgowych.

W wypadku wyborów parlamentarnych liczy się oczywiście, kto w walce o mandat zdobył największy procent. Okręgów jest często mniej niż posłów, gdyż w dużych miastach się wybiera nawet po kilkanaście mandatów, to wtedy wybiera się wszystkich kandydatów od pierwszego do ustalonego miejsca. W wypadku np. wyborów prezydenckich system jest dość zróżnicowany w różnych państwach, ale na ogół tylko ustala się, w ilu okręgach wygrywają kandydaci i kto obejmuje największą ich liczbę. Opiszę sytuację na podstawie Germanii.

Okręgi są tak samo podzielone jak w wyborach parlamentarnych. Każdy okręg ma jeden głos z wyjątkiem dużych miast, gdzie okręg ma tyle głosów, ile mandatów w wyborach parlamentarnych. Kandydaci, którzy przekroczą określony próg (zazwyczaj jest to 20%), biorą udział w drugiej rundzie. Jeśli nikt nie zdobędzie tego progu, automatycznie wygrywa kandydat z najwyższą liczbą głosów. W następnej wygrywa kandydat, który zdobędzie określoną przewagę nad drugim kandydatem. Zazwyczaj jest to 2-krotność liczby tzw. głosów okręgowych (niektóre państwa stawiają po prostu większość 50% głosów okręgowych lub ewentualnie dzielą nieparzyście liczbę okręgów) Co w przeciwnym wypadku? Jeśli jakiś kandydat zdobył poniżej 20% (w dalszych ewentualnych rundach procent zwiększa się), to odbywa się kolejna runda. Jeśli nie, to posłowie decydują, kto wygrywa wybory (na ogół większość aklamacyjna). Jeśli nie, to tzw. kolidujący kandydaci mogą sami ustalić, kto będzie prezydentem, bardzo rzadko zdarza się wycofanie się na tym etapie. W ostateczności głos należy do ustępującego prezydenta.
Więc gdyby zastosować tzw. ordynację głosów okręgowych, to przy założeniu progu 50% zapewne wygrałby w drugiej rundzie Komorowski, a nie Duda, bo Dudę wybrano na mniejszej powierzchni, ale "gęstszej". :-P

Ważną rolę odgrywają parlamenty lokalne, które odgrywają nawet większą rolę niż sejm ogólnokrajowy. M.in. ustalają one strategie rozwoju regionu,  a także wsłuchują się w potrzeby lokalnego społeczeństwa. Do wyborów lokalnych są rozpisywane osobne wybory, ale wolno łączyć funkcję posła lokalnego i posła ogólnokrajowego.

Czas omówić niektóre niuanse.
Istanbu - większość 70%, większość aklamacyjna 90%, okręgów ok. 380 (liczba zmienia się co roku), mandatów 500, wybory prezydenckie: pierwsza runda - wymagane 25% (inaczej wygrywa pierwszy), w drugiej rundzie - 50%.

Germania  - większość 75%, większość aklamacyjna 95%, okręgów 275, mandatów 325, wybory omówiono. :)

Pentagonia - większość 70%, większość aklamacyjna 90%, okręgów 400 (duże miasta są podzielone na dzielnice), mandatów 400, wybory prezydenckie: pierwsza runda - wymagane 20% (inaczej wygrywa pierwszy), w drugiej - 30% (inaczej wygrywa pierwszy), w kolejnej 70% (inaczej wybór posłów, polubowne postanowienie lub głos ustępującego prezydenta).
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 13 lis 2015, 23:33:45
To się kupy nie trzyma. Państwo bez praw własności,  z wyjątkowo niestabilnym systemem parlamentarnym, z możliwością przekupienia posła (ma wybór komu oddać fotel) oraz rozbuchana biurokracja.  De facto całą władzę mają komisje eksperckie które biorą się nie wiadomo skąd. Bardzo nie przemyślane toto.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Vilène w 14 lis 2015, 01:59:01
To się kupy nie trzyma. Państwo bez praw własności,  z wyjątkowo niestabilnym systemem parlamentarnym, z możliwością przekupienia posła (ma wybór komu oddać fotel) oraz rozbuchana biurokracja.  De facto całą władzę mają komisje eksperckie które biorą się nie wiadomo skąd. Bardzo nie przemyślane toto.
Mówisz tak jakby wszystkie państwa w realu miały bardzo przemyślane systemy, i nikt nie miał niestabilnych parlamentaryzmów czy rozbuchanej biurokracji.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 14 lis 2015, 10:05:24
Kilka dookreśleń...

Oddanie miejsca jest ściśle określone w ustawach (to TYLKO może być kandydat, który przegrał jako pierwszy na liście okręgowej, NIE ktoś dowolny) i może zajść tylko, jeśli poseł ma inne obowiązki, bo łączy jakiś urząd i ma pilny obowiązek, np. lokalny parlament albo gdy będzie chory, albo gdy wypracuje odpowiednią liczbę dni i zażąda urlopu. Ogólnie o to chodzi, żeby zawsze mogła być zapełniona sala obrad.

A jeśli poseł popełnił przestępstwo, to właśnie przechodzi kandydatura na pierwszego przegranego, aby znowu nie urządzać wyborów, chociaż w niektórych państwach są tzw. wybory uzupełniające w okręgach.

O co chodzi z komisjami eksperckimi? To taki odpowiednik senatu, tylko że zasiadają eksperci, którzy mają odpowiednie kwalifikacje do odpowiednich dziedzin (resortów). Chodzi o to, żeby nie było tak, żeby tworzyli ustawę ci, którzy mają małe pojęcie o określonej grupie społecznej i żeby czasami nikomu nie zaszkodzić (tak jak w Polsce np. ustawą o uzgodnieniu płci zajmowały się raczej niewykwalifikowane osoby). Składem tych komisji zajmują się na ogół ministrowie (a nie posłowie oczywiście) i dla każdego resortu są w połowie odgórnie ustalone na kadencję, a w połowie są to przedstawiciele tzw. zarejestrowanych organizacji społecznych, chociaż przyjmuje się, że w składzie komisji może być ewentualnie jeden poseł (zazwyczaj jest to ustawodawca), Komisje składają się najczęściej z 10 ludzi, ale inni też pośrednio biorą udział w procesie, ponieważ projekt przeważnie poddaje się konsultacjom społecznym. Ale i tak ostatnie słowo ZAWSZE należy do posłów.

Akurat przytoczyłem system germański. Już dam ten przykład ustawy o uzgodnieniu płci (chociaż na Kontynencie takowa wszędzie jest). W komisji zasiadaliby eksperci do spraw polityki równościowej, eksperci do spraw medycznych, przedstawiciele różnych organizacji równościowych i wspierających osoby transseksualne i ustawodawca.
Jeśli natomiast chodziłoby o kartę nauczyciela, to byliby zapewne eksperci do spraw oświaty i wychowania, eksperci do spraw pracy i polityki społecznej oraz przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych.

Jak z prawami własności? Prawa własności nie są dobrze rozwinięte na Kontynencie. Na Kontynencie mamy własność państwową, wspólną i prywatną, ale nie ma wyraźnych granic między nimi i są to raczej pojęcia umowne, oznaczające bardziej zależność od państwa niż samą własność w rozumieniu, kto rozporządza własnością. Zacznijmy od tego, że są ogromne różnice między pojmowaniem własności w "naszym" świecie a tym w "tamtym". 

1. Odchodzi się od pojęcia pieniądza, własność skupia się na odpowiedzialności. Wynika to z innych podstaw wyspiarskiego systemu ekonomicznego, Jest własność prywatna, ale zazwyczaj ona dotyczy tzw. wypracowanego dobra, czyli jest kupiona za zarobione przez siebie pieniądze, podarowana lub odziedziczona w spadku. Może chodzić np. o stadninę koni, fermy, komórki, drewutnie, jak również meble, pralki, telewizory itd.  i takie rzeczy nie podlegają żadnym opodatkowaniom. Jeśli chodzi np. o zbudowane mieszkanie, to nie jest de iure własnością prywatną, ponieważ jest zależne od państwowych dóbr (np. dostarczenia prądu, chociaż oczywiście mieszkanie jest przepisane na wyłączność), ale coś za coś - państwo ma obowiązek zapewnić media (gaz, wodę, prąd itd.), a także zapłacić za szkody niewynikające z winy właściciela, jeśli zostanie zarejestrowane nowe mieszkanie, tzw. obiekt przeznaczony do życia.  Pieniądze państwowe nie są na ogół skupione w jednym skarbie, tylko są rozłożone między samorządy, aby usprawnić pracę. Jeśli np. chodzi o firmy lub przedsiębiorstwa, to najczęściej jest to własność wspólna, chyba że wykonują obowiązkowe zadania określone w ustawach, to wtedy jest własność państwowa. Zarejestrowane firmy lub przedsiębiorstwa nie mogą być całkiem prywatne, ale wolno prowadzić własną działalność gospodarczą. Mimo to i tak przeważają własności wspólne niż prywatna działalność, ponieważ to ostatnie nie daje praw do zapomóg samorządowych lub innych dotacji.

2. Ziemia nie jest odpłatną własnością. Wynika to z tego, że ziemia zawsze była traktowana przyrodniczo, jako dobro naturalne. Dlatego też nie ma czegoś takiego na Kontynencie jak czynsze mieszkaniowe, utrzymywanie nieruchomości czy podatki za użytkowanie ziemi. Nie ma nawet pojęcia wynajmu ani opłat za media. Państwo płaci z podatków za media, choć trzeba dopłacać pieniądze do urzędu, jeśli zostały przekroczone normy użytkowania. Działa to w drugą stronę, też i się zwraca pieniądze, jeśli nie zostały spełnione normy. Mimo to są oczywiście umowy o kupnie lub sprzedaży mieszkania, co ma istotne znaczenie, ale w sądownictwie. Stąd można eksmitować osobę tylko, jeżeli nieracjonalnie korzysta z dostarczanych przez państwo dóbr lub jeżeli próbuje "regulować liczniki", lub jeżeli stwarza zagrożenie dla okolicznych osób, lub niszczy mieszkanie.

3. Nie istnieje pojęcie własności intelektualnej. Wszystkie różne utwory są objęte zasadami własności wspólnej. Oznacza to, że nie wolno sobie rościć praw autorskich do własnego utworu, gdyż z założenia ma on służyć całemu społeczeństwu. Wynika to z wielkiego poszanowania dla kultury, a zwłaszcza dla języka. Stąd też są niedozwolone opłaty za licencję. Artyści zarabiają m.in. na sprzedaży płyt, umowach o dzieła i różnych wystawach lub trasach koncertowych. Mimo to na ogół nie jest dozwolone bezpośrednie osiąganie korzyści majątkowych z cudzego utworu.

4. Nie ma jako takiej ochrony danych osobowych. Nie można odmówić wyrażania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Stąd wolno mówić nazwiska wszystkich więźniów. Oczywiście są przypadki, kiedy nie ujawnia się tożsamości, np. w służbach wywiadowczych lub w ramach programu ochrony świadków. Warto też podkreślić, że rozprawy sądowe są zawsze jawne, ale na ogół w dziennikach informacyjnych podaje się informację o przestępstwie dopiero, gdy zostanie postawiony wyrok. Na szczęście na wyroki się czeka maksymalnie do 3 miesięcy. I w ogóle sądy lubią współpracować z mediami, dzięki temu można zostać ukaranym za nieudzielenie dziennikarzowi istotnych wyjaśnień dotyczących pewnej sprawy sądowej albo za odmowę wstępu do posesji w celach dochodzeniowych.

Mimo to na Kontynencie Istanbudzkim nie ma aż tak dużo prawa jak w Polsce, bo dużo rzeczy przyjęło się umownie i nie widzi się potrzeby zapisania szczegółowych niuansów. Biurokracja też jest mniejsza dzięki decentralizacji systemu zarządzania i kontroli, a także dzięki właśnie mniejszej liczbie przepisów prawnych.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 18 lis 2015, 21:51:05
Zasady systemu wyspiarskiego ogłoszone przez przywódcę Istanbu na konferencji w 2000 roku. Były podzielone głosy wśród mieszkańców, ale najbardziej się zgodzono z pkt. 1, 2 i 8. Punkt 6, a zwłaszcza 7 przyjęto z oklaskami...
EDIT: Niektóre punkty są przeformułowane.

1. Pieniądz obecnie ma za dużą władzę. Chciałbym świata, w którym nie byłoby pieniędzy. Powinien być inny sposób regulacji obrotem dóbr. Nie zgadzam się zwłaszcza za płacenie za niematerialne usługi, bo to jest które są często niewspółmierne do rzeczywistego rozdziału potrzeb. Właściwie to by rozwiązało problemy głodu, egoizmu państwowego i ubóstwa i wiele innych.

2. Precz z nadużyciami. Dlatego moimStąd też dobrym systemem jest taka naprawdę silna władza ludu, wręcz żeby była anarchia było wśród społeczeństwa poczucie anarchii. Optuję za państwem z bardzo ograniczonymi środkami przymusu. Przymus państwowy jest czymś bardzo złym i wyrządził już za wiele szkód na przestrzeni wieków.

3. Powszechne prawo do eutanazji. Dla mnie człowiek jest ważny jako całość: wygląd, stan zdrowia, inteligencja, charakter. Jeśli naruszenie któregoś z elementów (zwłaszcza zdrowia) spowoduje znaczne pogorszenie stanu psychicznego lub ból egzystencjalny, to osoba może sobie odejść od świata. Najważniejsze dla człowieka powinno być szczęście, nie jesteśmy pewni życia po śmierci. Również prawem rodzica jest pozbyć się niepełnosprawnego lub nieuleczalnie chorego dziecka w celach prewencyjnych, dopóki nie uzyska ono świadomości (śmierć z troski). Taki troskliwy czyn jest zarazem poświęceniem dla samodoskonalenia się ludzkości i usuwania z niej chorób i patologii.

4. Precz z nadużywaniem prywatności. Nie może być tak, że jakieś firmy prywatne bezkarnie oszukują ludzi. Powinna istnieć prawie wyłącznie własność wspólna - nas wszystkich i nie rościmy sobie z tego tytułu jakichś przywilejów krzywdzących innych. Nie może też istnieć coś takiego jak prawo autorskie, które hamuje rozwój wolnej kultury za sprawą dowolnych widzimisię twórców - jeśli ktoś coś udostępnia publicznie, to ma służyć to całemu narodowi, a nie że z tytułu praw autorskich pobiera się przymusowe opłaty za licencję na narodowy utwór humanistyczny. Kiedyś nie było takiego systemu praw autorskich, tylko normalnie się zarabiało na sprzedaży utworu. Wtedy zarobek jest kontrolowany, a nie że puszcząodtworzą w radiu 100 razy tę samą piosenkę i już wysoki zarobek. Czyli udostępnienie utworu = własność nas wszystkich.

5. Surowe traktowanie zabójców, gwałcicieli i innych osób zagrażających społeczeństwu. Tylko długotrwałe kary cielesne mogą być straszakiem dla potencjalnych przestępców, przy jednoczesnym pozbawieniu prawa do eutanazji, a również praw wyborczych. Nie musi, a nawet nie powinno to być w wyniku więzienia, tylko samosądu lokalnego społeczeństwa. Na specjalnych zasadach mogą być traktowani więźniowie, którzy zadeklarują postępować zgodnie z wyznaczonym ideałem człowieka Kontynentu Istanbudzkiego jako istoty humanistycznej oraz (ewentualnie) zechcą zrobić bezpieczne operacje plastyczne, schudnąć, dostawić zęby itd., by dostosować się do tego modelu człowieka.

6. Człowiekowi nie wolno mieć tajemnic. Tajemnice ukrywane przez ludzi nie służą samodoskonaleniu, wewnętrznej harmonii ani tym bardziej skutecznej pomocy. Jedynym wyjątkiem może być bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, ale tak ogólnie to powinien dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem życiowym ze wszystkimi, nawet jeśli stała się spora krzywda emocjonalna lub fizyczna. Człowiek ma obowiązek żądać pomocy, a nie ukrywać to przed innymi, bo powoduje to powstawanie egoizmu, a zarazem ignorowanie problemów innych i znieczulicę. Człowiek musiZadaniem człowieka jest siebie poznawać i dać poznawać się innym, taki jest wzór człowieka jako istoty humanistycznej.

7. Język jest najpiękniejszym tworem ludzkim. W nim przecież myślimy, zakochujemy się, przeżywamy, komunikujemy się itd., więc jesteśmy z nim non stop. Człowiek powinien dbać o swoją mowę, a zwłaszcza poznawać źródła jej powstawania. Chyba w każdym języku są nieuzasadnione błędy humanistyczne, a poznawanie historii języka pomaga je diagnozować i bardziej docenić język jako logiczny twór, a nie zbiór przypadkowych myśli. Ważne jest także poznawanie języków i kultur innych, sąsiadujących narodów, gdyż to daje szerzy obraz na rzeczywistość, a także ułatwia zrozumieć różnice między kulturami i narodami oraz zbliża do siebie ludzi, co zmniejsza prawdopodobieństwo sporów i wojen.

8. Człowiek nie rodzi się z określonym statusem społecznym, statusem majątkowym, narodowością ani płcią psychologiczną. Więc jeżeli ktoś się nie zgadza na stereotypy i konwenanse wynikające z przynależności do określonej grupy społecznej, czyli np. nie podoba mu się, że dziewczyny są specjalnie traktowane i mają pierwszeństwo albo że wstydzi się być Polakiem, bo uważa ten kraj za katolicki ciemnogród itd., to powinno mu dać szansę zidentyfikować z inną grupą, nawet przy pomocy środków fizycznych, np. korekty płci, zmiany miejsca zamieszkania. Dzięki temu każdy człowiek ma równy dostęp do szczęścia życiowego bez konieczności eutanazji.

9. Ultraaltruizm. Ograniczanie przywilejów wynikających z własności prywatnej i usuwanie instrumentów państwowych, jak i samego państwa eliminowanie męskich efektów władzy, jak biurokracja czy korupcja ma służyć ludzkości jako samorozwijającej się wspólnocie. Nie może jeden atakować drugiego ani go ignorować, więc trzeba dążyć do jednorodności w kwestiach wartości, wiary i kultury. Poligamia obustronna u każdej płci powinna być równoprawnym związkiem jak monogamia, bo monogamia powoduje powstawanie niepożądanej prywatności krzywdzącej, zjawiska zazdrości o partnera i traktowania dziecka jak własność. Najlepszym modelem rodziny są klany wielorodzinne. Dziecko nie jest tylko wychowywane przez matkę i ojca, ale w ogóle przez pewną wielopokoleniową społeczność, co poprawia światopogląd dziecka, a także jego bezpieczeństwo.

Jeszcze ciekawostka: fora internetowe na Wyspach funkcjonują podobnie, jak to.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 19 lis 2015, 08:34:20
Niektóre punkty wykluczają się nawzajem.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 19 lis 2015, 12:07:04
To tylko pozory, w rzeczywistości to są oddzielne idee, tyle że jedno stanowi wyjątek od drugiego, poza tym przypominam, że pojęcie państwa rozumie się inaczej niż u nas.

Druga uwaga: przytoczono Polaków, a nie inny kraj, bo przywódcą Kontynentu był Istanbudczyk, a jak wiemy, Istanbudczycy lubią Polaków, wręcz uważają się za ich potomków (choć np. leksykalnie im bliżej do Serbów czy Chorwatów).

Kolejna uwaga: użyto w niektórych punktach tzw. nowomowy wyspiarskiej, np. narodowy utwór humanistyczny - to jest po prostu dzieło artystyczne typu literatura, muzyka, obraz malarski, rozpowszechnione na terenie całego kraju. Najczęściej dzisiaj odnosi się to do ważnych lektur napisanych w języku ojczystym i utworów słowno-muzycznych napisanych w języku ojczystym. Obecnie w Istanbu jest ugodowe prawo, prawa autorskie obowiązują do roku od powstania utworu, potem "przechodzi" to na własność wspólną (z zarezerwowaniem autorstwa), mniej więcej tak jak polskie dzieła typu "Pan Tadeusz".
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Piołunnik w 19 lis 2015, 13:29:31
Cytuj
lubią Polaków
W życiu nie widziałem bardziej absurdalnego conworldu.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 19 lis 2015, 19:17:01
Cytuj
lubią Polaków
W życiu nie widziałem bardziej absurdalnego conworldu.

Ty zawsze musisz wtrącić jakiś pochwaliszogenny komentarz...
Jednym z podstawowych założeń mojego conworldu jest łączność z prawdziwym światem, więc mieszkańcy Kontynentu wiedzą np. o II wojnie światowej czy co to jest chrześcijaństwo. Ale oczywiście dzisiaj już nie ma ludów europejskich w niezmienionej postaci, bo ostatni masowy najazd Europejczyków był ok. XV wieku, jednak zakłada się, że media wiedzą w jakiś sposób o naszym świecie.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Caraig w 19 lis 2015, 22:08:39
W jaki sposób (fizyczny) jest połączony Twój conworld z Ziemią? Jak czegoś nie doczytałem, to proszę o wybaczenie :b
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 19 lis 2015, 22:21:19
Od dawna przyjąłem układ połączenia z Ziemią, aby nie komplikować niektórych spraw: a skąd się wzięły języki europejskie? skąd mieszkańcy znają komputery i telefony? Poza tym od początku mój świat to miała być tylko alternatywa dla życia ziemskiego: po prostu taki "lepszy" świat i "lepsi" ludzie.

Przyjmuje się, że od wieków IV-XVIII był portal, dzięki któremu mogły przejść ludy indoeuropejskie. Dzisiaj jest już zamknięty i oni kontaktują się z Ziemią za pomocą satelitów.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 20 lis 2015, 09:57:40
Lewicowa utopia pełna sprzeczności.  Taaaaaak. Lepszy świat xdddd (sorki, że tak politycznie,  ale zasady tego świata są sprzeczne i zabawne).
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 20 lis 2015, 15:33:37
To miała być utopia, ale dużo udało się tego wykonać (np. płaci się za mniej rzeczy niż u nas, bo są takie podatki, "niewidzialne" od strony konsumenta), ale dalej czekam na to, co konkretnie jest sprzeczne, to spróbuję to wyjaśnić i skonkretyzować.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 21 lis 2015, 01:25:51
Podatki niewidzialne od strony konsumenta?  Rozjaśnisz?
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 21 lis 2015, 10:19:36
Po prostu tak jakby są podatki, ale w rzeczywistości konsument ich nie płaci, bo one są już bez jego wiedzy wyliczane i wcześniej odprowadzane (wg stałego procentu opisanego w ustawach). Tak więc jak np. zarobimy ileś tam, to tylko dowiemy się o zarobku "na rękę", bo urzędy automatycznie obliczają z tego podatek i nawet go nie trzeba płacić w postaci gotówki, więc jakby jest u księgowych w bazach, ale nie w postaci pieniężnej  :-D W sumie opłaty za media też są traktowane jak podatek, dlatego za wodę, gaz, prąd nie płaci się bezpośrednio. Pracownicy państwowi są spokojnie opłacani, bo dla każdego pracownika obowiązują określone "kwoty", jakie trzeba zapłacić, w zależności od zasług i poziomu PKB. Płace zawsze są jawne! Ale to już kwestia skomplikowanych wskaźników, jak zdolność wykonywania produktu, rentowność itd., a także zgoda obywateli.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 21 lis 2015, 10:41:37
Ale za co? I dalej nie widzę tej niewidzialności...
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Widsið w 21 lis 2015, 11:54:30
Brzmi trochę jak piramida finansowa, szczególnie jak o wysokość płac należy zapytać obywateli, ale ja się nie znam :P
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 21 lis 2015, 13:04:37
No właśnie o to mi chodzi. W szczególności, gdy mówi o tym, że te państwo istnieją dość długo. Dodatkowo zastanawia mnie, jakim cudem konsument nie może odczuwać podatków, ale kto wie, może Obcy dostanie za swój conworld nobla z ekonomii?

Ogólnie uważam, że stworzony przez Ciebie system byłby wysoce niewydajny, taki komunizm bez centralnego planowania. Połączenie sprzeczności (wymieniony przez Ciebie postulat wprowadzenia anarchizmu wyklucza całą resztę punktów, jest to nie możliwe, gdyż resztę punktów można wykonać tylko poprzez kontrolę społeczeństwa, to jest więcej urzędników, więcej urzędników to większe podatki... etc.). Bardzo niespójne. Oczywiście, Wilen ma racje, że niektóre systemy są bardzo niespójne. Ale ten tutaj, jest wysoce niespójny. Albo jest to państwo rządzone przez jakieś loże*, gdzie system doboru władzy jest całkowicie niejasny, albo biedniejące Państwo w stanie rozkładu**.

*przez lożę rozumiem połączenie lobby z think tankiem operujący jakąś grupą ludzi i posiadający odpowiednie na to fundusze
**dla mnie "rozkład państwa" nie oznacza upadek siły centralnej, tylko jej wysoką nieskuteczność.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 21 lis 2015, 14:01:06
Gdzie powiedziałem o anarchizmie? Ten postulat jest UTOPIĄ, słowo "mój system" odnosi się tylko do nierealnych marzeń, bo autor wie, że to by spowodowało zamieszanie.

Tak, właśnie o to chodzi, aby obywatel nie czuł "negatywnych" skutków podatków. Oczywiście nieistnienie pieniędzy wyklucza pojęcie podatku, ale znowu mówię, że to są wymienione utopie w tych założeniach, a w innych punktach są kompromisowe rozwiązania.

Jeśli chodzi o wysokość płac, to tylko można nie wyrazić zgody lub wyrazić zgodę i to TYLKO w wypadku urzędników państwowych i przedstawicieli dużych firm, bardzo nierozsądne byłoby pytanie o płace.

Ogólnie wiecie, że jak jest wolność, to nie ma równości i że jak jest równość, to nie ma wolności. Dlatego oczywiście nie może istnieć anarchia w czystym tego słowa znaczeniu, chodzi raczej o uwolnienie od złych przepisów i różnych form przymusu tak bardzo, jak się da.
Stąd przyjęto zasadę: ktoś może mieć mniejszą wolność, jeśli jest to potrzebne dla bezpieczeństwa oraz ktoś może stać wyżej, jeśli jest to potrzebne dla uznania trudnej pracy. Dotyczy to też ekonomii, przy czym decyzje powinny zapadać "w imieniu całej lokalnej społeczności".
Stąd płace obywateli nie mogą się wiele różnić na tym samym stanowisku i nie ma czegoś takiego jak premie. Można tylko obniżyć płacę w przypadku niewywiązania się z obowiązków, ale wtedy na ogół rozdziela się niezarobione pieniądze między innych pracowników lub za zgodą pracowników odkłada się je na inwestycje. Jest jeszcze nieformalna zasada, że prezes rozdaje część swojego zysku między swoich pracowników.

Ogólnie podatkami są podatki od zysku wynikającego z obrotu dóbr i usług (one idą na inwestycje państwowe, tzn. edukację, coś typu "projekty unijne") i podatek od dochodów (one idą na ubezpieczenia, zasiłki, renty i emerytury, przy czym państwo MUSI zwrócić część podatku w wypadku śmierci płacącego podatki, im więcej lat pracy, tym większa rekompensata). Nie ma dodatkowych podatków typu akcyzy. Wszystkie podatki MUSZĄ być bezpośrednie. Nie ma też zjawiska bezrobocia długotrwałego, bo obowiązuje zasada, że każda młoda firma musi być w ciągu określonego czasu przygotowana na zatrudnienie nowych pracowników. NIE WOLNO też państwu pobierać kar, opłat sądowych i mandatów ze względu na to, że to nie są dobra i usługi, chociaż w wypadku bogatszych obywateli czasem stosuje się wyjątki, ale dzisiaj nie jest to częste. Jest jeszcze zasada, że kto nie może podjąć pracy zarobkowej, bo studiuje, to traktuje się go jak pracownika i dostaje płacę na ogół odpowiadającą średniej krajowej. Podobnie jest z osobami niepełnosprawnymi, ale tyle dobrego, że leczenie niepełnosprawnych ZAWSZE jest z podatków, choć praktyka jest taka, że ich jest mało, bo pewna część z nich poddaje się eutanazji i matki często dokonują aborcji ze względu na wady płodu.

Czyli zasada wyspiarskiego systemu ekonomicznego to: widzialne pieniądze (w postaci płacy) są na prywatne potrzeby, na inne służą tylko zgromadzone zyski (prywatne inwestycje) lub podatki (państwowe inwestycje). Są też inwestycje wspólne, czyli mieszanina tego i tego, z przewagą pieniędzy prywatnych. Druga zasada: obywatele mają spory wpływ na to, jakie wydatki mają być państwowe (właściwie to samorządowe), więc jakby sami decydują, ile podatków ma być odprowadzanych. W ostatnim referendum zwrócono uwagę na obiekty użyteczności publicznej, dostarczanie mediów (gaz, woda, prąd), środki komunikacji, mieszkania, edukację, ubezpieczenia i zasiłki.

Niedługo będzie całkowite wyjście z pieniędzy walutowych, a będą zastąpione tzw. pieniędzmi ilościowymi, które z założenia mają lepiej oddać współczynnik zapotrzebowania na usługę,
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: ArturJD w 21 lis 2015, 15:57:48
Pomijając całe kwestie ekonomiczne, państwo, w którym nie jestem wolny jako obywatel, nie jest utopią. Utopia polega właśnie na wolności połączonej z równością, co samo w sobie jest sprzeczne i co sprawia, że takowa nie może zaistnieć. De facto otrzymałeś państwo totalitarne, którego terror ministerstwa ds. równości mogę sobie już wyobrażać.

Poza tym, napisałeś, że fora internetowe zachowują się jak nasze PFJ. Kłóci Ci się to jednak z punktem 9. pierwszego postu, bo np. taki ja, Dynek i Henryk zaprzeczamy Twojemu państwu. Co wtedy? Napisz szczerze, co byś zrobił z takimi jak my, gdybyś był adminem w Twoim świecie na forze insanbudzkim?

Zakładasz kontakt z naszym światem. Co w takim razie z katolikami, którzy przez swoją wiarę wręcz nie mogą popierać aborcji, poligamii itp, ba, nawet muszą w jakiś sposób się temu przeciwstawić?

Ale nie przejmuj się tymi uwagami i twórz swoją wizję dalej z dwóch powodów. Po pierwsze, robisz taki świat, jaki Ci się podoba, a ludzie w Twoim państwie mają taką mentalność jaką chcesz, żeby mieli (chyba, że to nie ludzie, wtedy naginanie ich sposobu myślenia jest nawet prostrze) - Ty tworzysz użytkowników swojego języka. Po drugie, jak Platon omawiał swoje idealne państwo (które, tak jak Twoje, myślało, że kieruje się dobrem jednostki a tak naprawdę robiło wszystko dla dobra społeczeństwa) to powychodziły mu jeszcze dziwniejsze rzeczy, typu ograniczenie skal muzycznych i przymusowe i dobieranie partnerów, które społeczeństwu wydawało się losowe, a tak naprawdę było sterowane i manipulowane przez aparat państwowy aby rodziły się jednostki jak najsilniejsze i najmądrzejsze z jak najsilniejszych i mądrzejszych rodziców. Jak widać, wielu już próbowało, ale efekt jest zawsze ten sam: dobro społeczeństwa jako takiego okupione jest zawsze totalną indoktrynacją jednostki, a jej przez nią nieświadomość jest dla mnie nieusprawiedliwiona (dla Platona już tak).

Wydaje mi się, że moim poprzednikom nie chodzi o realność czy wydajność Twojego państwa jako taką, ale o to, że nazywasz je utopią i społeczeństwem idealnym. Stworzenie conworldu ze źle funkcjonującym państwem nie jest niczym złym - ba, nawet byłoby to bardzo ciekawe opisać życie w takiej jednostce polityczne z dwóch punktów widzenia: mieszkańca zwykłego i takiego, który ma problemy z prawem i (głownie) obyczajami.

Problem jest wtedy, kiedy twórca myśli, że stworzył raj dla ludzi a tak naprawdę wyszła mu druga Korea Północna.

Wracając do pierwszego zdania o utopii jest jeszcze jedna kwestia: ludzi. Moim zdaniem nie powinno się zakładać, że wszyscy ludzie podążają za główną ideą, bo w naszym świecie jest to trudne (mniej lub bardziej, vide Niemcy za IIwś). Aby utopia istniała i równość połączyła się z wolnością, to wszyscy muszą myśleć tak samo i wyznawać te same ideały. Jest wolność, no bo wszyscy przestrzegają prawa, z którym się zgadzają. Jest równość, bo kiedy wszyscy są tacy sami i mają taki sam światopogląd trudno jest komuś zarzucić, że jest "szowinistą" czy zbyt "lewacki" czy cokolwiek. Ale tak naprawdę wszyscy oni poruszają się i myślą tylko w jednym wyobrażeniu o świecie, a przecież jak wiemy z doświadczenia, choćby z tego fora, takich wyobrażeń i światopoglądów jest więcej. To tak, jakby pianista grał całe życie Mozarta i myślał, że jest to jedyny i najwspanialszy kompozytor tylko z powodu tego, że wszystkie partytury Beethovena, Chopina i Prokofiewa zaginęły.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 21 lis 2015, 16:22:49
-  Obywatel właśnie ma być wolny, ale też powierza dużo rzeczy państwu tylko za jego zgodą (chodzi mi bardziej o demokrację bezpośrednią).
- BYŁ taki terror, ale teraz go nie ma. Pamiętacie, jak mówiłem o Wielkiej Wojnie Ideologicznej? Ale on wynika z niebezpiecznego przemieszania wartości europejskich i istanbudzkich (sens kontynentu, a nie państwa) i sporej ochrony przed zjawiskami europejskimi.
- Kontakt ze światem jest tylko w jedną stronę - tylko oni mogą coś wiedzieć o nas.
- Punkt 9 to jest prawdziwa utopia w warunkach europejskich, ale Wyspiarczycy mają inną mentalność i wydaje mi się, że właśnie dlatego nie możemy się porozumieć w kwestii conworldu. Oni INACZEJ myślą niż my Europejczycy.
- Wreszcie ktoś użył nazwy istanbudzki. Chodziło mi w forach istanbudzkich o tzw. foroanarchizm (de facto brak moderatorstwa i poprawiania błędów), a nie różne poglądy.
- SĄ KATOLICY, ale jest ich mało (największa diaspora w Haurenii), ale to tylko z nazwy katolicy, bo mają własną głowę typu papież i odeszli od dzisiejszych zasad chrześcijańskich.
- Nie była przedstawiona JEDNA utopia, tylko kilka niezależnych i właśnie się sprzeczających, więc ogranicza się do kompromisowych rozwiązań.
- Funkcjonowały hybrydy autorytarno-demokratyczne, czyli jeśli społeczeństwo jest zbyt podzielone, to za wstawiennictwem ludu decyduje przedstawiciel - wybrany powszechnie.
Poza tym nie widzicie jednej postawowej różnicy między MOIM systemem a KOREĄ? W Korei człowiek nie ma nic do gadania, a w moim systemie człowiek ma aż za dużo swobód, bo nie musi płacić za wiele rzeczy, może mieć wpływ na lokalny budżet i może przeklinać przez konsekwencji, nie???!!! Od razu wychodzimy z założenia, że nie ma znaczących różnic finansowych i prawnych. Ale rzeczywiście katolik nie byłby akceptowany, ale też nie byłby zamykany w więzieniu, po prostu większość go by nie słuchała i już.

Cytuj
Aby utopia istniała i równość połączyła się z wolnością, to wszyscy muszą myśleć tak samo i wyznawać te same ideały.
I właśnie tacy są Wyspiarczycy! Zwłaszcza w kwestiach prawnych i moralnych są jednorodni. Jak by głosowali w kwestii uchodźców? Precz, bo są wielkimi rasistami, ale to wina tylko ich dążenia do jednorodności, nie złego postępowania.

Cytuj
(...) które, tak jak Twoje, myślało, że kieruje się dobrem jednostki a tak naprawdę robiło wszystko dla dobra społeczeństwa (...)
A nie da się i tego, i tego? Właśnie chcę, żeby nikt nie był samotny, ludzie się dobierali w mniejsze grupki zainteresowań no i w ogóle ludzie nie byli zamknięci w sobie. A zwłaszcza chcę właśnie zmniejszyć dystans między urzędami a obywatelami. Kultura Kontynentu Istanbudzkiego właśnie zakłada, że ludzie na ogół są otwarci i żyjąc w społeczności, powinni dążyć tym do własnego szczęścia i samorealizacji :-/
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: ArturJD w 21 lis 2015, 16:29:37
Cytuj
Aby utopia istniała i równość połączyła się z wolnością, to wszyscy muszą myśleć tak samo i wyznawać te same ideały. - i właśnie tacy są Wyspiarczycy, bingo! Zwłaszcza w kwestiach prawnych i moralnych.

To był właśnie argument za tym, że utopia istnieć nie może, bo pomijając fakt, że jest to mało prawdopodobne (aby powiedzieć niemożliwe), to ta sytuacja jest wbrew wolności i wynika z braku wiedzy czy też świadomości - aby podać dobitniejszy przykład, Koreańczyk mieszkający w Korei Północnej jest szczęśliwy i MYŚLI, że jest wolny, bo nie wie, że można być jednak wolnym bardziej.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 21 lis 2015, 16:42:47
No wiem, no to dlaczego muzułmanie czy Chińczycy są tacy jednakowi? W obrębie jednej kultury przecież jest dużo wspólnych rzeczy... Japończyków też dużo łączy - mają podobną mentalność (mają te swoje zasady grzeczności i odrębną, ale wspólną kulturę), a nawet i wygląd (przecież od razu odróżnimy Japończyka od Europejczyka), a jakoś nikt nie powie, że nie są wolni.

Nie można stworzyć właśnie takiej jednorodnej kultury? To chyba nie jest naruszenie wolności, wręcz przeciwnie, dzięki temu człowiek się z czymś identyfikuje i ma poczucie bezpieczeństwa. Musimy się socjalizować i mieć wspólne wartości, więc tego nie nazwałbym naruszeniem wolności. Inaczej nie istniałoby społeczeństwo. Jedynym ograniczeniem człowieka w moim świecie to tylko wyzbycie się egoizmu i tyle! A właśnie ta cecha jest kulturowa - to ludzie ją narzucają dzieciom normalnie w wyniku socjalizacji, a nie narzuca jej siłą państwo - inaczej wymyśliłbym system bardziej restrykcyjny, nie? W końcu państwo powstaje dzięki umowie społecznej ludu z jakimiś rządzącymi organami. Skoro ludzie jako większość np. nie chcą jakichś nieuczciwych i nieadekwatnych do włożonego wysiłku zarobków, no to upoważniają do tego rząd, by tak nie było :/
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: ArturJD w 21 lis 2015, 19:48:07
Po pierwsze, nie są tacy jednakowi (Chiny były podzielone na królestwa, Japończykami wstrząsały wojny domowe a muzułmanie nie tworzą jednolitego państwa, ba, nawet się zwalczają niektórzy ze sobą), a czy spaja ich dużo więcej rzeczy niż europejczyków jako takich? Szczerze mówiąc nie sądzę. Po drugie, chyba mnie trochę źle zrozumiałeś. Nie chodzi mi o to, że nie można stworzyć jednorodnej kultury, bo można. Chodzi o to, aby - jak to określił Rydzyk - nie nazywać szamba perfumerią. Najpierw mówisz, że masz anarchię, potem mówisz o urzędach. Najpierw mówisz, że masz tolerancję i wolność myślenia, potem mówisz, że masz specjalny urząd zwalczający wszelkie przejawy dyskryminacji (czyli narzucający jakąś ideologię). Z podatkami to już w ogóle jest zamieszanie (choć pomysł aby do wiadomości podawać do wiadomości publicznej tylko pensję netto nie jest taki zły kiedy się chce kraść skuteczniej xd). Wszyscy my tutaj denerwujemy się tym, że stosujesz nieścisłą terminologię, z której potem się wycofujesz albo w trakcie redefiniujesz na potrzeby obrony swoich argumentów. Skoro są urzędy, to nie ma anarchii. Opisywałeś, że ta anarchia jest tylko w pewnych aspektach. Albo jest, albo jej nie ma, nie możesz zatem powiedzieć, że "trochę jest", bo anarchia to brak państwa. Powiesz, że jest to inne rozumienie tej instytucji, jeśli występują w ogóle jakiekolwiek instytucje, to nie ma anarchii. Takich nieścisłości w opisie masz więcej i właśnie to jest poddane krytyce, nie sam system społeczny.

Inną taką sytuacją jest to:
Opisujesz w swoim punkcie 6., że człowiek nie może mieć tajemnic, jednak zaraz potem podajesz, że może, kiedy jego życie lub zdrowie jest zagrożone. Właśnie po to ma się tajemnice, aby czuć się bezpiecznym - gdyby się ich nie miało, każdy mógłby wykorzystać przeciwko nam samym nasze słabości. Informacja zawarta w tajemnicy jest ukryta zawsze tylko po to, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. A co na przykład z sytuacją, kiedy ktoś trzyma w tajemnicy to, że bije swoją żonę,bo ma takie zboczenie pomimo, że jej to się nie podoba? A żona jest zaszantażowana, że jeśli pójdzie się poskarżyć, to on ujawni, że ona sama coś przeskrobała i trzyma to w tajemnicy z tego samego powodu. Przecież jakby tego nasz zboczeniec nie trzymał w tajemnicy, to znalazłby się w sytuacji niebezpiecznej, bo mógłby trafić do więzienia. Z Twojego prawa jednak wynika, że właśnie wtedy, kiedy kogoś krzywdzi może o tym nie mówić (co jest oczywiście logiczne, bo nikt swoimi zbrodniami się nie chwali, ale w tym wypadku ma na to przyzwolenie od prawa!). Poza tym, posiadanie tajemnic jest jedną z podstawowych wolności człowieka i zabronienie tego jest równoznaczne z indoktrynacją najwyższego stopnia. Rodzi się więc niezwykły system ochotniczego donosicielstwa, bo zapewne skoro masz "anarchię", specjalnego urzędu od tego mieć nie chcesz.

I tu dochodzę do pewnego punktu. Kulturowo uzasadnione donoszenie nie jest niczym złym i może się dziać. Jednak czy świat w którym każdy na każdego donosi i otrzymuje za to na pewno jakieś profity (choćby szacunek) jest utopią? Nie wydaje mi się.

Cytuj
I właśnie tacy są Wyspiarczycy! Zwłaszcza w kwestiach prawnych i moralnych są jednorodni. Jak by głosowali w kwestii uchodźców? Precz, bo są wielkimi rasistami, ale to wina tylko ich dążenia do jednorodności, nie złego postępowania.
To oni są otwarci, czy są zamknięci, bo ja już nie wiem o.O ich stosunek do innych ludów jest bardzo istotny. Jeżeli są zamknięci, to trochę tak jak starożytni Grecy. Nie są zatem ekspansywni. W sumie nawet krajobraz wysp pasuje :D
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 21 lis 2015, 20:39:11
Specjalny urząd zwalczający wszelkie przejawy dyskryminacji -- co? ??? Ani razu nie wspomniałem, a resztą po co wprowadzać taki urząd, skoro nie ma jako takiej dyskryminacji... Zostańmy przy tej tolerancji, choć rzeczywiście konserwatywne poglądy nie są mile widziane, ale to tylko niemile widziane i nie nosi to za sobą żadnych efektów. Wyspiarczycy nie są otwarci na ziemskie ludy, ale na swoje na swoim kontynencie (jak i dużej części conworldu)  - owszem.

Jakie donosicielstwo? ??? Też nie było ani razu wspomniane. To chyba było tylko w czasie Wielkiej Wojny Ideologicznej. Gdzie powiedziałem, że państwo ma ujawniać tajemnice? Po prostu nie jest mile widziane w kulturze Kontynentu Istanbudzkiego ukrywanie tajemnic, jeśli to nie grozi bezpośrednio życiu lub zdrowiu. Wyraźnie napisałem, że ujawnianie tajemnic ma służyć poznawaniu istoty człowieka, ma zaspokoić potrzebę wiedzy oraz przede wszystkim ma służyć pozbyciu się psychologicznych barier we współżyciu ze społeczeństwem. Utopijny brak tajemnic w tym modelu = wolność. Akurat dawniej w krajach laryngijskich rzeczywiście niektóre osoby próbowały wymusić ujawnianie tajemnic, ale to były zwyczajne, pospolite osoby "chore na wiedzę", najczęściej to byli filozofowie i literaci. Urzędowo nigdy czegoś takiego nie było. W krajach senderoskich z kolei szanuje się prywatność, ale nie za bardzo szanuje się ukrywania czegoś (tak jak w innych kulturach wyspiarskich), bo uznaje się to kulturowo za odpychanie ludzi, odrzucenie pomocy, chęć izolacji. Stosuje się zasadę: nie musisz niczego przed nami ukrywać, my wszyscy jesteśmy chętni do pomocy w trudnych chwilach.

Poza tym trochę są przeinaczenia z wartością netto i brutto. To jest odwracanie kota ogonem, a czegoś takiego nie lubię. Podatki są odprowadzane, ale nigdy nie idą na polityków, bo mówiłem, że jest publiczna płaca, na którą wyrazili zgodę wszyscy. Ukrywanie innych źródeł dochodu jest przecież nielegalne.

Więc kultura NIE równa się polityce, a deklaracja SPOŁECZNA (przytoczona przeze mnie) NIE równa się konstytucji ani programowi żadnej partii.

Poza tym WSZYSCY MYLICIE PRZYMUS Z DOBROWOLNOŚCIĄ!!! Tylko dlatego mówię o anarchii, bo NIE MA elementu przymusu, tylko wszystko jest poparte zgodą ludu, a germański odpowiednik nounesränchen oznacza sytuację, gdzie "nie ma rządów w sensie istnienia grupy nadrzędnej kontrolującą grupę podrzędną", tzn. lud powołuje urzędy, które dostarczają potrzebnych dóbr i usług oraz chronią obywateli przed złymi ludźmi (samosąd w pewnych wypadkach też jest dopuszczalny, jeśli lokalna społeczność czuje się niesprawiedliwie potraktowana), a urzędy ponoszą przed ludem odpowiedzialność konstytucyjną i polityczną, więc urzędnik zawsze może być usunięty w wyniku np. tzw. zbiorowego sprzeciwu lub referendum. Dlatego dziwna terminologia też wynika właśnie z dosłownego tłumaczenia słów z moich conlangów na polski. Całą terminologię opracowywałem właśnie w języku astralogermańskim i stąd zdarzają się stąd przeinaczenia i gafy terminologiczne.

Kolejna nieścisłość: Wyspy (ta potoczna nazwa ma ponad 10 lat, oficjalnie: Kontynent Istanbudzki) to naprawdę nie są wyspy, tylko kontynent + wyspa + dwa archipelagi dookoła kontynentu.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 13:20:32
Chodzi o to,  że taki urząd i donosicielstwo wynikają z Twoich słów i nie musisz tego pisać - po prostu inaczej to wszystko nie mogło się utrzymać.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 lis 2015, 14:37:08
Ogólnie cechy kultury Kontynentu (stworzonej na podwalinach kultury laryngijskiej):
- konserwatyzm w sensie zachowawczości i małej zmienności kultury
- kult przyrody, przeszłości, nauki, racjonalizmu, młodości i zdrowia
- dobrem jednostki jest życie w spójnym społeczeństwie i oferowanie mu swoich talentów, umiejętności i zdolności, jednak dobro społeczeństwa na ogół ważniejsze niż dobro jednostki (co nie znaczy, że w ogóle odrzuca się różnorodność, tylko jest bardziej wąsko pojmowana)
- traktowanie człowieka jako bytu składającego się z części naturalnej (zwierzęcej) i duchowej, stąd wyjątkowa wyrozumiałość dla nawet groźnych przestępców (to nie oznacza akceptacji czynu zabronionego!)
- idealizowanie w kwestii myślenia o człowieku, perfekcjonizm jako postawa dobra dla rozwoju człowieka (wartość ukształtowana przez literaturę)
- zalecane odrzucenie egoistycznych (izolujących) podstaw, ewentualne dzielenie się z innymi wyobrażeniami na temat siebie, co wpływa na przewagę typu ekstrawertyka i węższe pojmowanie prywatności
- wysoka tolerancja w większości kwestii społecznych, jak mniejszości seksualne, eutanazja i równouprawnienie kobiet i mężczyzn (choć to ostatnie kiedyś było na korzyść kobiet), jednak nieprzychylna postawa do tych ludzi, którzy sprzeciwiają się wielotysięcznym fundamentom kultury
- brak wiary w życie po śmierci, stąd wynikająca epikurejska postawa względem życia
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 14:56:15
Und? Każdy człowiek jednak ma inne pomysły, Mi chodzi o to, że Twój świat jest wysoce niespójny, bo nie przewiduje tego, że niektórych ludzi coś by brzydziło, ktoś my chciał spróbować czegoś nowego, ktoś byłby indywidualny, ktoś miałby dość władzy, ktoś by miał jakieś swoje podejście to czegoś, ktoś zamyślając się o życiu doszedłby do innych poglądów. I nie przewiduje ten świat tego, że takie poglądy byłby od razu przez nich rozpowszechniane. Jeden człowiek jest rzadko stabilny, a co dopiero społeczeństwo przy tak nie spójnych zasadach i tak wymyślonym systemie rządów.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 lis 2015, 15:13:58
Aham, więc w tym sensie niespójny... Ale przecież możesz być w nim humanistą, sportowcem, aktorem, dziennikarzem, wymyślać nowe wynalazki... kimkolwiek. Nikt ci tego nie zabrania, chyba że jest to coś naprawdę bardzo niemoralnego. Poza tym przecież ludzi na Kontynencie brzydzą takie rzeczy, jak ekshibicjonizm, publiczne załatwianie się czy obraźliwe gesty. Niech sobie próbują ludzie być kimś innym, ale to zależy, czy będziesz akceptowany, czy nie... no nie muszę mówić takich oczywistości. Poza tym gdyby władza była zła, to system przeszedłby rewolucję, a dotrwało dużo jego elementów. Przecież w jednorodnej kulturze bardzo mało możliwe, że odmienne poglądy będą zaakceptowane, no ale będą odmienne poglądy i już. I tak to nie jest czysto pełna władza, tylko takie zwierzchnictwo samorządów, które wszystko szybciej i sprawniej zorganizują, by ludzie musieli się męczyć np. z mieszkaniami, prądem, wodą, prowadzeniem przedsiębiorstwa, edukacją, przestępcami... no to też oczywiste. Celem władzy ma być pomoc społeczeństwu, a nie pełna kontrola nad nim. Poza tym Kontynent ma swoją historię i normalnie ludzie się buntowali, np. przeciwko hegemonii Związku Rydwańskiego czy monarchii Hamenków, która próbowała wprowadzić niekorzystne dla mniejszości etnicznych reformy itd.

Naprawdę już nie rozumiem. Właśnie po to opisałem te wyznaczniki kultury Kontynentu, by zrozumieć sens wszystkiego i się okazało wszystko spójne. Są te priorytety i od tego pochodzi cały system polityczny i ekonomiczny. Wydaje mi się, że po prostu mało z was wyobraża sobie życie w społeczeństwie, gdzie przeważa dobro społeczeństwa i "lewackie" poglądy, bo opieracie się na naszej indywidualistycznej i chrześcijańskiej kulturze i próbujecie ją "na siłę" wepchać do laryngijskiej.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 15:41:48
Ja opieram swój wywód na zasadzie, rządzącej wszystkimi ludźmi w każdym okresie historycznym i na każdym poziomie sukcesu: Chcę żyć lepiej.
I Twój system zabija większość sposobów osiągnięcia lepszego poziomu życia. Jeżeli to miałoby przetrwać, musiała by to być trwająca tysiąc lat Korea Północna, która by odcisnęła swoje piętno na tyle, by nawet władza wierzyła w to, co piszesz. Ale taki system jest tak skrajnie mało prawdopodobny.
Musisz mówić takie oczywistości. Argument "wszystko trzyma się kupy, bo przetrwało przecież" nie ma racji bytu, bo taki system nigdy nie istniał. W jednorodnej kulturze Europy Zachodniej, przesiąkniętej chrześcijaństwem i rasizmem po 100 latach stwierdzenie, że murzyni kradną częściej niż biali jest jednak odbierane całkowicie inaczej. Podasz mi jedno miejsce, gdzie samorządy robią coś lepiej niż ludzie? Już nawet na bardzo niskim szczeblu spółdzielni mieszkaniowej to po prostu nie działa.
Ostatni argument (ostatnia-ostateczna linijka) mię bawi.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 lis 2015, 15:44:24
Ale przez tysiące lat aż do X wieku nie myślano o ścisłej monogamii, a jednak dobrze się przyjęła monogamia (tyle że prawem nie jest zabroniona poligamia)! Były spore opory przed alfabetem łacińskim, ale się rozpowszechnił. Związek Rydwański miał około 1000 lat, ale się rozpadł. A skąd podobna do naszej nowa technologia w Kontynencie? Bo amerykańskie i europejskie wynalazki okazały się skuteczne. Właśnie to dzięki rozpadzie Związku ruszył proces rozwoju postaw patriotycznych oraz znacznie lepiej poprawiła się gospodarka, a po rozpadzie germańskiej dynastii Hogertanów katolicka mniejszość w Haurenii nie była już tępiona, tylko musieli przestać kwestionować płacenie podatków i obrażać większość haureńską (często padały nawet wulgaryzmy), a także leczyć homoseksualistów i dawać rodzinom surowe kary za eutanazję. Przecież to normalne, że niektóre rzeczy lepiej się przyjmują, bo udało się mniejszej grupce przekonać lud do akceptacji nowej wartości, a inne gorzej, bo za bardzo godzą w wartości wyznawane przez większość. Może jeszcze mam zrobić wywód historyczny?

Jak już ci się nie podobają samorządy ani tym bardziej parlamenty, to sam edukuj swoje dzieci ze wszystkich przedmiotów, sam wybuduj dom, sam ciągnij prąd, sam zaopatrz się w wodę i sam się zabezpiecz przed kradzieżą, włamaniem itd., jak jesteś takim mądralą... A poza tym samorządy to co to są, jak nie ludzie??? Androidy?? Kosmici??

Ps. dalej podtrzymuję argument o "syndromie zachodniego myślenia".
Ps 2. na innym forum prezentowałem swoje wizje, to wyzwałem po kolei wszystkich przeciwników i dostałem ostrzeżenie. Ale tu tak nie będę robić, bo bardzo cenię ludzi o takich pasjach jak conworldy czy conlanging :-D
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Piołunnik w 22 lis 2015, 17:58:23
Und? Każdy człowiek jednak ma inne pomysły, Mi chodzi o to, że Twój świat jest wysoce niespójny, bo nie przewiduje tego, że niektórych ludzi coś by brzydziło, ktoś my chciał spróbować czegoś nowego, ktoś byłby indywidualny, ktoś miałby dość władzy, ktoś by miał jakieś swoje podejście to czegoś, ktoś zamyślając się o życiu doszedłby do innych poglądów. I nie przewiduje ten świat tego, że takie poglądy byłby od razu przez nich rozpowszechniane. Jeden człowiek jest rzadko stabilny, a co dopiero społeczeństwo przy tak nie spójnych zasadach i tak wymyślonym systemie rządów.
Te, ale ty zdajesz sobie sprawę, że conworldy tworzy się właśnie tak, by czymś się różniły od świata rzeczywistego…?
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 18:15:14
Ale to wtedy noobworld.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Caraig w 22 lis 2015, 18:25:46
Noobworld jeśli różni się od świata rzeczywistego? To po co je w ogóle tworzyć, jeśli wszystkie mają być takie same jak nasz świat?
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 18:30:24
Ależ nie!  Chodzi mi tylko o to, że ten świat jest nierealny przez wykluczające się zasady. Wyrażam swoje zdanie. Ten świat dla mnie kupy się nie trzyma, chyba że tutejsi ludzie są indoktrynowani od pieluchy.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 lis 2015, 18:51:02
Każdy jest indoktrynowany od pieluchy, to fachowo się nazywa socjalizacja. Każdemu wpaja się od dzieciństwa religię i wartości. My jesteśmy uczeni: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, że wszystko jest stworzone przez Boga, że jest niebo lub piekło itd. To też jest jakaś indoktrynacja  ;-)

Poza tym już chyba wyjaśniałem podstawy kultury i nawet nieco poprawiłem te założenia, aby nie były takie radykalne i były bardziej konkretne. Ile razy mam mówić, że nie ma żadnych totalitarnych urzędów ani kontrolowania ludzkości na każdym kroku??? Naprawdę to ktoś musiał coś wymyślić, przekłamać lub przeinaczyć i się zrobiło zamieszanie. Tak jakby ktoś założył z góry, że to noobworld i próbuje na siłę przekonywać, że ja tak i siak założyłem, a tak naprawdę nie założyłem. To jeszcze raz mówię, że te 9 punktów to jest niewiążąca deklaracja społeczna, taki wzorcowy model człowieka i jego społeczeństwa, który nawet nie istnieje w moim conworldzie, więc napisałem, jakie są rozwiązania kompromisowe - np. na dzień obecny SĄ pieniądze, ale zredukowana jego rola i NIE MA anarchii, ale lud ma bardzo sporo do powiedzenia.

Ps. w kwestii spektaklu pornograficznego we Wrocławiu mój conworld opowiada się za wolnością sztuki, bo sztuka (która jest traktowana jako nauka!) jest wyżej niż czyjeś religijne lub polityczne widzimisię. Jedynie sztuka jest niedozwolona, gdy rażąco i bezpośrednio narusza godność konkretnych osób (np. bez zgody widza aktor pluje na niego lub chce się z nim szarpać) lub narusza się czyjeś bezpieczeństwo, zdrowie lub życie (tj. realne zabójstwo, pedofilia, kradzież itp.), lub realnie się namawia do takiego czynu z pozytywnym skutkiem, ale to prawie nigdy nie jest ścigane z urzędu. Nawet dopisałem w deklaracji pojęcie wolności sztuki. Ale znowu podkreślam, że to INNA cywilizacja i ludzie inaczej myślą. Inaczej myślą NIE równa się tak samo myślą. Przypominam też, że jeśli większość nie uznaje postulatów mniejszości (a właśnie katolik i nacjonalista byłby taką mniejszością), to NIE znaczy, że nie ma żadnej demokracji.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 22 lis 2015, 20:53:26
Ale tu chodzi  o to, że z pieniędzy podatników idzie kasa na pornografię. Odbywa się wiele prywatnych takich scen pornigraficznych i nikogo to nie interesuje.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: ArturJD w 22 lis 2015, 21:29:57
Ale przez tysiące lat aż do X wieku nie myślano o ścisłej monogamii, a jednak dobrze się przyjęła monogamia (tyle że prawem nie jest zabroniona poligamia)! Były spore opory przed alfabetem łacińskim, ale się rozpowszechnił. Związek Rydwański miał około 1000 lat, ale się rozpadł. A skąd podobna do naszej nowa technologia w Kontynencie? Bo amerykańskie i europejskie wynalazki okazały się skuteczne. Właśnie to dzięki rozpadzie Związku ruszył proces rozwoju postaw patriotycznych oraz znacznie lepiej poprawiła się gospodarka, a po rozpadzie germańskiej dynastii Hogertanów katolicka mniejszość w Haurenii nie była już tępiona, tylko musieli przestać kwestionować płacenie podatków i obrażać większość haureńską (często padały nawet wulgaryzmy), a także leczyć homoseksualistów i dawać rodzinom surowe kary za eutanazję. Przecież to normalne, że niektóre rzeczy lepiej się przyjmują, bo udało się mniejszej grupce przekonać lud do akceptacji nowej wartości, a inne gorzej, bo za bardzo godzą w wartości wyznawane przez większość. Może jeszcze mam zrobić wywód historyczny?

Powiem coś poza dyskusją. Tego typu argument jaki tu wysnuwasz opierając się na swoim własnym świecie, podczas gdy trwa debata o fizycznych i społecznych możliwościach istnienia danego świata jest nietrafiony. Równie dobrze mógłbym sobie stworzyć mój mały prawicowy świat w którym kruluje Korwin Krul i na podstawie wystepujących między nami sprzeczności udowadniać Ci, że nie masz racji tylko dlatego, że mój świat jest bardziej mojszy niż Twój jest twojszy. Jest to oczywiście bez sensu. Przy tworzeniu świata należy pamiętać, że jest on wzięty z powietrza i, owszem, można by było z powietrza czerpać również argumenty w jego obronie. Możesz (bo masz jako twórca takie prawo!) np. stwierdzić, że w roku 2165 na Twoją planetę przybyły ufoludki, które wszczepiły wszystkim ludziom czipy aby myśleli w ten sposób. I dziękuję, pozamiatane, nie mamy nic do gadania. Ale to nie o to chodzi. Jeżeli zakładasz, że Twój świat mógłby rzeczywiście istnieć i tworzysz go "na poważnie", czyli z uwzględnieniem praw logicznych, socjologicznych i starasz się go opisać możliwie jak najdokładniej musisz zdać sobie sprawę z jego realności i pozwolić mu żyć własnym życiem; zostaw go samemu sobie na jakieś 100 lat i zrób symulację procesów społecznych, do których on będzie zmierzał uwzględniając wszelakie czynniki mu szkodzące.

Dodam coś od siebie. Jak byłem mały wyobrażałem sobie zawsze, że jestem generałem olbrzymiej armii i zawsze ze wszystkimi wygrywam, bo mam lepsze technologie, więcej ludzi i dużo szczęścia itp. Tylko czy jest to realne? Że wszyscy mi byli poddani i lojalni, że nie było opozycji, że żołnierze nie chodzini zamiast na służbę to na dziewczynki, że wszyscy w moim światku byli tacy szlachetni i sprawiedliwi? Nie, to nie jest możliwe. Takie coś dostarcza, owszem, dużo zabawy, ale jest nierealne i niewarte publikacji, bo nie trzyma się kupy.

Nie mówię, że Twój świat jest niewarty publikacji, absolutnie. Ale musisz mimo wszystko podejść do niego bardziej na chłodno i jakby z perspektywy osoby trzeciej, abyś nabrał do niego dystansu. Jesteś zaangażowany z jakimś państwem emocjonalne, ale warunki Twojego świata są takie, że prędzej czy później musi ono upaść*? Pozwól mu na to, nie miej skrupułów. Inaczej Twój świat będzie sztuczny i infantylny, bo nieoparty na życiu.

*nie mówię o Istanbu jako takim, tylko, nie wiem, o jakimś małym państewku czy lokalnej społeczności.

Cytat: Obcy
To jeszcze raz mówię, że te 9 punktów to jest niewiążąca deklaracja społeczna, taki wzorcowy model człowieka i jego społeczeństwa, który nawet nie istnieje w moim conworldzie, więc napisałem, jakie są rozwiązania kompromisowe - np. na dzień obecny SĄ pieniądze, ale zredukowana jego rola i NIE MA anarchii, ale lud ma bardzo sporo do powiedzenia.

Napisałeś tutaj ważne zdanie, za które muszę Cię pochwalić, bo zaczynasz już widzieć, o co chodzi w tej dyskusji.

Jak już ci się nie podobają samorządy ani tym bardziej parlamenty, to sam edukuj swoje dzieci ze wszystkich przedmiotów, sam wybuduj dom, sam ciągnij prąd, sam zaopatrz się w wodę i sam się zabezpiecz przed kradzieżą, włamaniem itd., jak jesteś takim mądralą...

Właśnie tego chce prawica ;)

Ps 2. na innym forum prezentowałem swoje wizje, to wyzwałem po kolei wszystkich przeciwników i dostałem ostrzeżenie. Ale tu tak nie będę robić, bo bardzo cenię ludzi o takich pasjach jak conworldy czy conlanging :-D

Oj, uważaj, my tu z Tobą grzecznie dyskutujemy. Jak się nie zgadzasz z nami to albo nie kontynuuj dyskusji albo prowadź ją dalej bez niepotrzebnych uwag ad personam.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Vilène w 22 lis 2015, 22:41:43
Ps 2. na innym forum prezentowałem swoje wizje, to wyzwałem po kolei wszystkich przeciwników
Tutaj tego lepiej nie rób, bo przyjdzie Dynek i cię opierdoli za bawienie się w rycerzyków średniowiecznych.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Widsið w 22 lis 2015, 22:45:27
Ps 2. na innym forum prezentowałem swoje wizje, to wyzwałem po kolei wszystkich przeciwników
Najgorsze (?), że w sumie na nikim to tu pewnie nie zrobiłoby wrażenia, w końcu to nie byłby pierwszy raz, kiedy byśmy się zachowywali jak moja rodzina przy wigilijnym stole. Ale na wszelki wypadek tego nie rób, nie zaglądam do tego działu jakoś często i nie chciałbym potem się dowiedzieć przez przypadek, że trwa tu shitstorm, a ja nie mam gotowego popcornu.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 lis 2015, 23:53:21
O co chodzi z frazą rycerzyki średniowieczne? Nie rozumiem jej znaczenia.

Poza tym właśnie nie chcę, by znowu był shitstorm, tak jak to było w przypadku "feminismo imaginorum" czy czegoś tam (czyli po mojemu Wielka Wojna Ideologiczna). Poza tym zawsze mogę zamknąć temat w wypadku realnego zagrożenia  ;-)

I nie wiedziałem, że dla was jest ważne precyzyjne definowanie pojęć. Ja, tworząc system, opieram się na przesłankach literackich, kulturowych i - przede wszystkim - emocjonalnych, bez wkładu emocji nigdy by nie powstał conworld.

Poza tym nie może być tak, że w ogóle moja kultura (przede wszystkim) i państwo nie może nigdzie istnieć na Ziemi. To miało być "państwo OD ludzi i DLA ludzi" (takie zdanie z Wetenboeków), a w jakichś niespodziewanych okolicznościach ktoś pomyślał, że to totalitaryzm. Akurat nauki społeczne nie są szczególnie moją mocną stroną, ale całkowita negacja podstaw kultury jest niedopuszczalna. Przypominam, dobrowolność to NIE przymus.

Indywidualizm jest oczywiście dobrą cechą, ale też nie można dopuścić, by ludzie byli samotni, musieli sami sobie radzić ze wszystkim i byli pozostawieni na lodzie (UWAGA: tu jest moment autobiograficzny)... no trochę zdrowego rozsądku...

PRZEDE WSZYSTKIM: Sobie jest opozycja (ale z KULTUROWYCH przyczyn, NIE AUTORYTARNYCH nie ma partii politycznych, tylko się głosuje na pojedyncze osoby, mówiłem!), sobie są różni ludzie, robią, co chcą, są wojny domowe, wojny o granice, przemiany kulturowe, trudna, ale korzystna dla każdej strony historia z asymilacją Europejczyków... do cholery ile razy mam to powtarzać!!!!
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 23 lis 2015, 00:00:12
To to opisz. Tak jak proponował Artur.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 23 lis 2015, 00:26:53
Jutro, bo idę zaraz spać. Ale co opisać??? Już mówiłem najważniejsze urywki.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Vilène w 23 lis 2015, 00:40:11
O co chodzi z frazą rycerzyki średniowieczne? Nie rozumiem jej znaczenia.
No Dynozaur pisał w innym topiku, że wkurwiają go średniowieczni rekonstruktorzy.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Борівой w 23 lis 2015, 01:55:19
Każdy jest indoktrynowany od pieluchy, to fachowo się nazywa socjalizacja. Każdemu wpaja się od dzieciństwa religię i wartości. My jesteśmy uczeni: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, że wszystko jest stworzone przez Boga, że jest niebo lub piekło itd. To też jest jakaś indoktrynacja  ;-)
Przynajmniej część z tego, o czym mówisz, to nie indoktrynacja, tylko instynkt. Wszystko to, co nazywamy sumieniem, to instynkty.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 25 gru 2015, 20:19:25
Jak wiemy doskonale, na Wyspach nie obchodzi się świąt Bożego Narodzenia ani świąt wielkanocnych (poza mniejszością pseudokatolicką w Haurenii i Senderòch). To wcale jednak nie znaczy, że europejski duch świąt Bożego Narodzenia wcale nie istnieje na Kontynencie.

Germania
W Germanii 31 grudnia i 1 stycznia są wolne od pracy. Na Sylwestra i Nowy Rok i tylko na te dni stawia się choinkę - tylko ze światłami, zawsze sztuczną. O północy nie tylko pije się szampana, ale też jest tradycja obdarowywania się prezentami. Można dać cokolwiek, najczęściej są to drobne upominki, ale zdarza się też np. droższy sprzęt elektroniczny. Często też zaprasza się rodzinę na specjalny obiad wczesnym popołudniem. Potrawy szykuje się już na Sylwestra, by mieć czas na odpoczynek po zabawie sylwestrowej. Zanim przystąpi się do jedzenia, życzenia składają gospodarze reszcie zebranych i w wielu regionach gospodarze też dzielą się z gośćmi specjalną okrągłą bułką razową. Tradycyjną potrawą jest mięso, najczęściej jest to wieprzowina, kurczak bądź gęś, do tego piecze się ciasto owocowe i podaje się suszony chleb, a na popitkę zazwyczaj jest napój z symboliczną ilością alkoholu (przyjął się czerwony sok zmieszany z wódką). Nieraz też się pojawia rosół, a na przystawkę słodkie herbatniki. Następnie, po drzemce, przychodzi czas na inne formy spędzania wspólnego czasu, np. spacer lub w razie złej pogody gry planszowe czy też oglądanie filmów.

Senderòch
Trochę elementów jest podobnych do tych germańskich. Senderoszanie zwracają uwagę na właściwy ubiór - do rodziny powinno przyjść się w tradycyjnym stroju (czyli współczesne garnitury i spódnice odpadają). Obiad je się również 1 stycznia. Tu przeważnie podaje się mięso drobiowe i kiełbasę, a do tego zupę i suchy chleb, a na północy często też ciasto. Nie ma żadnych napoi. Prezenty daje się już przy dzieleniu się chlebem, jednak można je otworzyć dopiero po skończonym obiedzie i w obecności obdarowującego. W Senderòch nigdy nie wręcza się pieniędzy, musi być to rzecz. Zamiast choinki występuje specjalna ozdoba złożona ze słupa, owoców i frędzli, jednak najczęściej stawia się ją przed domem. W mieszkaniu daje się ją wtedy, gdy nie mieszka się w domu jednorodzinnym. Po obiedzie rodziny zbierają się na uroczystość święcenia nowego roku. W trakcie niej m.in. podpala się zeszłoroczną ozdobę noworoczną, a ludzie obracają się w kółku, śpiewając pieśni. Dzieci natomiast biorą udział w różnych zabawach, np. "łapanie za ogon", wyrywanie dziewczętom kokard, a chłopakom pasów. Zabawa sylwestrowa odbywa się oczywiście 31 grudnia.

Astral
Obchody są bardzo podobne do tych w Germanii, jednak jest kilka drobnych różnic i dodatkowych praktyk. 31 grudnia przychodzi się na wizytę do sąsiadów lub przyjaciół (nie do rodziny) i pokrapia ich się wodą, jednocześnie składając życzenia. Z kolei 1 stycznia urządza się specjalne przemówienie i narodowe śpiewanie pieśni noworocznych. Występują też lokalnie inne zwyczaje, zapożyczone z krajów sąsiednich.

Istanbu
Są duże różnice regionalne w obchodzeniu 31 grudnia i 1 stycznia. Na zachodzie skupia się na wspólnych spotkaniach rodzinnych, wspólnym posiłku i wspólnej rozmowie, na wschodzie większą wagę przywiązuje się na wspólnych wyjściach np. do kina czy do teatru. Południe z kolei preferuje udział we wspólnych grach i śpiewach w ramach integracji lokalnej społeczności (na zewnątrz, w razie złej pogody np. w jakiejś świetlicy miejskiej). Dużą popularnością cieszą się też konkursy na najciekawsze ozdoby drzwi wejściowych (używa się m.in. lamp, kolorowych napisów, serpentyn) i rozliczanie się polityków z zeszłorocznych obietnic w ramach debaty publicznej.

Kraje złożone - Nissida, Marnesa, Rydwan, Harbentia
Wolny od pracy jest dzień przesilenia zimowego (pierwsza sobota po 19 grudnia wg naszego kalendarza). Nie ma żadnego święta 1 stycznia, a jakaś zabawa odbywa się na początku roku laryngijskiego (luty lub marzec). Tu warto zwrócić uwagę, że młodzież na ogół bawi się przy różnych rodzajach techno, m.in. pompie, hardstyle'u i hands up. Pop i wolna muzyka zdecydowanie odpada. W dniu przesilenia zimowego nie ma spotkań rodzinnych, ale często spotyka się ze znajomymi na wspólnych rozmowach. Tematem jest najczęściej polityka i historia. Około północy odbywa się specjalna uroczystość przesilenia. Zawsze ona musi odbyć się na zewnątrz, nawet jeśli panują siarczyste mrozy. Na placu rozpala się ogień, układa się wokół kamienie, ustawia się kukły ze zbóż ozimych i podpala się je, odmawiając różne hasła wychwalające historyczne postaci i cytaty z tzw. Ksiąg Wiedzy. Często ustawia się krzesła i grzejniki, by mogła zebrać się widownia.  Znane jest wręczanie sobie upominków, ale to zawsze odbywa się podczas święta 28 października, chociaż akurat Harbentyjczycy i Rydwańczycy często wręczają sobie alkohole i używki akurat w dzień przesilenia zimowego.

Kraje szemierskie - Pentagonia, Kategonia, Meden
Tam jest tylko wolny 1 stycznia (wg naszego kalendarza). Nie ma zabawy w czasie naszego Sylwestra. Odbywa się ona dopiero pod koniec roku laryngijskiego (luty lub marzec). W dniu 1 stycznia często składa się wizyty u swoich sąsiadów lub u niedaleko mieszkającej rodziny. Składa się im kwiaty i niesie się im lampkę wina lub czegoś w rodzaju kwasu, opartego na owocach. Częstą praktyką jest wspólne czytanie literatury, recytacja wierszy i rozmowy na temat spraw egzystencjalnych, a także podawanie lekkich posiłków. Dobrze przyjęły się słone posiłki typu paluszki i coś tradycyjnego przypominającego chipsy. Kilka dni wcześniej (pierwsza sobota po 19 grudnia) w niektórych regionach, zwłaszcza w Pentagonii odbywa się uroczystość przesilenia zimowego podobna do tej w krajach złożonych.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 2 sty 2016, 21:00:58
Jak to w końcu było kiedyś w krajach laryngijskich?

Nie było pieniędzy, ale istniał barter, również dotyczyło to usług. Monety były w użytku od ok. I w. p.n.e. za sprawą Senderoszan, natomiast banknotów zaczęto używać dopiero w XVIII w. (choć wcześniej istniały czeki). Pojęcie długu i kredytu pojawiło się dopiero w IX w., wcześniej istniały nieformalne poręczenia i w przypadku ich niewykonania były tylko sankcje moralne (okrycie złą opinią), ale po wprowadzeniu tego pojęcia i tak długo odnoszono je głównie do bogatszych obywateli.

Faktycznej równości finansowej nigdy nie było, jednak miało się prawo zażądania weryfikacji sposobu pozyskania różnych dóbr lub ich ilości. Prawo działało w praktyce głównie wtedy, gdy ewidentnie doszło do kradzieży lub pod groźbą zmuszono kogoś do oddania dóbr. W przypadkach korupcji (czyli nieuznanej przez społeczność korzyści dla urzędnika, która pozbawia go neutralności i dostojeństwa) urzędnik był od razu usuwany, i to często dożywotnio. Zakaz pozyskiwania konkretnych dóbr bądź jego limit mógł być ustanowiony, jeśli ewidentnie były one niszczone lub marnotrawione albo jeżeli rozporządzano nimi w ramach przestępstwa (np. osoba notorycznie upajała dzieci własnym alkoholem).

Podatków formalnie nie było, ale co jakiś czas zlecano wytwarzanie dóbr na potrzeby np. wojska lub administracji, tyle że praca ta była opłacana przez sam organ gminny ze skarbu, na który się dobrowolnie składali obywatele lub bogatsi ludzie odwdzięczali się dobrami za pracę na rzecz państwa, tyle że nie było to zapisanym w prawie obowiązkiem. Formalne podatki istniały już w V w p.n.e, ale obligatoryjne stały się dopiero w IX w. n.e, wraz z rozwojem Związku Rydwańskiego.

Własność prywatna istniała, ale była bardziej ograniczona do materialnego sensu, to znaczy ustalano właściciela dobra i zarządzano, że nieupoważnione osoby nie mogą korzystać z danego dobra bez zgody właściciela. Nie znaczyło to jednak, że własność państwowa (a raczej własność wspólna) była do dowolnej dyspozycji, bowiem nie wolno było nimi działać na szkodę innych, np. nie można było przebudowywać dróg bez odpowiedniego upoważnienia.

Anarchii oczywiście nie było, ale w literaturze samo pojęcie przymusu pojawiło się dopiero w XVI w. Wcześniej odwoływano się do pojęcia samosądu lub upoważnienia społecznego (dlatego też społeczność miała spory wpływ na np. skład lokalnych służb bezpieczeństwa). Państwo najczęściej uważano ówcześnie za rozproszoną na spójnym terenie instytucję, która z powołania społeczności ma prawo do ochrony i usprawniania życia obywateli oraz która reprezentuje jedność i odrębność kulturalną, językową i etniczną. O wiele więcej uwagi przywiązywano do pojęcia narodu, które istniało w użyciu od dawien dawna.

Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 14 sty 2016, 13:15:57
Spór o lingua franca

Od wielu wieków mieszkańcy Kontynentu Istanbudzkiego mają problem z ustaleniem języka międzynarodowego. Ogólnie największym prestiżem cieszyły się języki: nissidzki, istanbudzki i północnoastralski. Istanbudzki stał się popularny zwłaszcza w XIII, XIV i XV wieku, kiedy to rozrastało się imperium Istanbudczyków. Zaletą tego języka była stosunkowo nietrudna gramatyka, jednak poważną wadą była bardzo mała liczba rdzeni laryngijskich, do których już zostali przyzwyczajeni Wyspiarczycy, jako że przed ekspansją Słowian to właśnie języki laryngijskie (a zwłaszcza nissidzki) były najbardziej szanowane, a także obca większości Wyspiarczyków cyrylica (wtedy też prawdopodobnie powstała łacinka istanbudzka). Jednak to trudna gramatyka języka nissidzkiego (a zwłaszcza fleksja i aspekty czasownikowe) ostatecznie spowodowała, że to język istanbudzki zaczął być powszechnie używany jako język międzynarodowy.

Wiek XVI to wiek popularyzacji języka astralogermańskiego i północnogermańskiego. Ten pierwszy jednak był częściej używany m.in. w kulturze, a drugi znacznie częściej w urzędach i dyplomacji. Jednak dzięki dużym związkom obu języków (a zwłaszcza astralogermańskiego) z dalej szanowanymi językami laryngijskimi oba języki są w powszechnym użyciu międzynarodowym aż do dziś.

Wiek XVIII i XIX obfitował w zainteresowanie wcześniej bagatelizowanym językiem chatyńskim, a zwłaszcza jego wschodnią odmianą, która jest pozbawiona takich problemów natury fonologicznej, jak akcent toniczny, a poza tym ma ciut łatwiejszą gramatykę niż istanbudzka. Jednak to przynależność Chatyńczyków do ludu Laryngijczyków (a w związku z tym lepsze związki z nissidzkim) zadecydowała, że ten język zaczął się cieszyć prestiżem, a zwłaszcza w literaturze i urzędach krajów germańskich i słowiańskich.

Wiek XX to ostra walka z popularyzującym się językiem angielskim. Germańczycy i Astralczycy uznawali ten język za "błąd humanistyczny" (BARDZO CZĘSTO stosowany cytat ogólnie we wszystkich dziedzinach życia Wyspiarczyków, którego źródłem jest najsłynniejsze zdanie z prominentnej powieści astralskiej: "Ten świat to jeden wielki błąd humanistyczny"), a także za "język diabła" (prawdopodobnie ze względu na dużą niespójność ortografii i pisowni). Walka z angielskim powodowała również anglofobię - zaczęto nienawidzić wszystkie państwa związane z kulturą anglosaską (a zwłaszcza ich systemy i rozwiązania polityczne) i to w sumie trwa do dziś. Późniejszy Ruch Wolności próbował udowodnić, że astralogermański jest o wiele bardziej wartościowym językiem niż angielski, który rzekomo miał powstać z "przemieszania się moczu, kału i padliny". Były też próby wprowadzenia języka niemieckiego, jednak uznano, że wtedy Germańczycy niepotrzebnie nosiliby piętno związane ze zbrodniami europejskich Niemców, a przede wszystkim obawiano się, że z powodu podobieństw języka niemieckiego i germańskiego użytkownicy germańskiego zaczną odruchowo "zanieczyszczać" język elementami niemieckimi.

Za to na Wschodzie w wieku XX nie za bardzo chciano przyjąć języki europejskie jako język międzynarodowy. Tam od wielu wieków preferowano nissidzki. Wręcz naciskano, żeby to nissidzki wrócił do łask, a w najgorszym wypadku chatyński. Zachód na to nie chciał się zgodzić, gdyż był za tym, że język międzynarodowy musiał być łatwy do opanowania. Wreszcie pod koniec lat 80. przyjęto, że to istanbudzki (dialekt zachodni) będzie językiem międzynarodowym, gdyż w sumie i Zachód, i Wschód musiał włożyć tyle samo siły do nauki języka, toteż chciano uniknąć pretensji, że jedni mają łatwiej w nauce od innych. Faworyzowaniem Istanbudczyków nikt się nie przejmował, gdyż i tak już Istanbudczycy nie byli dla nikogo groźnym rywalem w interesach ani nie mieli już hegemonicznych planów. Jedynym poważnym mankamentem okazał się alfabet, dlatego zezwolono pod koniec lat 90. na pisanie łacinką m.in. w oficjalnej dyplomacji i na stronach internetowych nienależących do Istanbu.

Istanbudczycy w końcu ulegli presji na zmianę alfabetu i od 2009 alfabet łaciński został jedynym obowiązującym alfabetem, jednak od tegoż roku zaczęto się coraz bardziej interesować językiem astralogermańskim, a zwłaszcza zaniedbanym północnoastralskim. Do dziś ten drugi jest oficjalnie nauczany w większości szkół ze względu na swoją logikę i prostotę. Nie znaczy to, że astralogermański został na przegranej pozycji, ponieważ w twórczości kulturalnej to on jest faworyzowany. Ostatnio zauważa się też modę na język senderoski, głównie ze względu na "ładne brzmienie" i bardzo długą tradycję. Wszystko czas pokaże.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 sty 2016, 20:13:54
Obiecana mapa Kontynentu Istanbudzkiego. Mapa polityczna, granice przybliżone. Dużo państw na północy i południu ma proste nazwy - republika + kierunek świata, ponieważ są to całkiem nowe jednostki, które kiedyś stanowiły zespół księstw.

(http://i63.tinypic.com/2z8dmrr.jpg)
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 9 lut 2016, 14:14:29
Co myślą mieszkańcy Kontynentu Istanbudzkiego o chrześcijaństwie i rzeczach z nim związanych?

1. Chrześcijaństwo to religia politeistyczna. Bardzo powszechny pogląd ze względu na istnienie niewytłumaczalnej racjonalnie Trójcy Świętej, a większość ludów Kontynentu od zawsze się kierowały zasadą: "tylko boskie natchnienie jest pretekstem do oszukiwania prawdy" (cytat z Ksiąg Senderoskich). Gwoli ścisłości ludy Kontynentu nie są de facto politeistyczne, bo np. leńchszańscy "bogowie" nie mieli ponadnaturalnych i nadzwyczajnych cech, chociaż rzeczywiście im przypisywano jakąś charyzmę i geniusz.

2. Chrześcijaństwo wywodzi się z jakiejś pogańskiej wiary w duchy. Mowa głównie o wierze chrześcijańskiej w aniołów, świętych i szatana, która nie istniała w większości kultur Kontynentu. Istniała za to dusza i duchy, jednak nie przypisywano im całkowicie człowieczych cech, lecz opisywano je jako "wolny element człowieka" (cytat z laryngijskich Ksiąg Wiedzy).

3. Chrześcijaństwo to co innego niż nauki Chrystusa. Mieszkańcy Kontynentu uważają jedynie nauki Chrystusa za prawdziwą religię i uważają, że powstałe potem Kościoły zafałszowały prawdziwy przekaz nauki, kierując się własnymi aspiracjami do władzy.

4. Stary Testament jest schedą po despotycznych i autorytarnych rządach. Uważa się na Kontynencie, że Stary Testament ukazuje w rzeczywistości religię Żydów jako model surowej władzy, która usprawiedliwia swoje czyny srogim i niezłomnym Jahwe.

5. Dogmaty takie jak dziewictwo Maryi czy zmartwychwstanie Jezusa lub inne cuda związane z jego osobą zostały zmyślone, aby nadać boskości Chrystusowi. Twierdzi się, że takie nagromadzenie cudów wokół osoby Chrystusa ma tylko wymiar symboliczny, by podkreślić jego niezwykły autorytet i wyjątkową osobowość.

6. Jezus jest odpowiednikiem laryngijskiego Harstena. Otóż Harsten u Laryngijczyków był osobą, która przebaczała nawet najgorszym mordercom za swoje przewinienia oraz głosiła miłosierdzie dla drugiego bliźniego. Po pojawieniu się chrześcijaństwa na Kontynencie szybko "podpięto" postać Chrystusa właśnie pod Harstena, w dodatku temu sprzyjało podobieństwo fonetyczne Chrystusa i Harstena, stąd nawet w literaturze nissidzkiej i astralogermańskiej określa się Chrystusa jako Harstena Nazarejczyka.



Co uważają o człowieku mieszkańcy Kontynentu? (na podstawie laryngijskiego hordenizmu)
- Człowiek ma swoje prawa, odkąd zacznie mieć samoświadomość i będzie pamiętać zdarzenia z przeszłości. Stąd też są dopuszczalne wczesne aborcje, a w rzadkich przypadkach późne aborcje, dzieciobójstwo lub porzucanie dzieci.
- Po śmierci nie może nic istnieć, ponieważ wraz z zaprzestaniem pracy mózgu (a nie serca!) przestaje istnieć człowiek jako element duchowy, jednak wiara w życie pozaziemskie ułatwia człowiekowi życie na ziemi, tyle że nie wolno poprzez nią manipulować ludźmi w celu osiągnięcia własnych korzyści.
- Człowiek jest bardzo rozwiniętą formą zwierzęcia, jednak nigdy na Ziemi nie może się pozbyć zwierzęcych elementów takich jedzenie, picie, sen, oddawanie moczu i kału, dojrzewanie, starzenie się, posiadanie płci, rozmnażanie się i seks, aż dochodząc do bólu, chorób i śmierci, co go klasyfikuje jako równorzędny element natury.
- Celem życia człowieka jest dostateczne rozwinięcie swojej sfery duchowej i poświęcenie się dla drugiego człowieka lub całej ludzkości. Człowiek powinien dążyć do poznawania prawdy o otaczającym świecie i odkrywania reguł nim rządzącymi.
- Młodość, piękno i zdrowie to najważniejsze cechy ludzkie, które powinny być pielęgnowane z najwyższą starannością.
- Ludzie, którzy mają groźne choroby, są niepełnosprawni fizycznie lub mają poważne defekty ciała, mają prawo do eutanazji, ponieważ ich czyn jest poświęceniem dla doskonalenia się gatunku ludzkiego i podniesienia jego siły i autorytetu. Przymusowa eutanazja może dotyczyć tylko osób, które nie mają własnej świadomości i nie powinna być podejmowana samodzielnie.
- Wiedza i mądrość (nie moralność!) są miarodajnymi wskaźnikami człowieczeństwa, a bogate doświadczenie życiowe i spełnione pragnienie bycia potrzebnym jest efektem skutecznego przełożenia tych wskaźników na rzeczywistość. Stąd też samotnego człowieka powinno się zachęcać do integracji z odpowiednim dla niego społeczeństwem, by mógł przekazać swoją wiedzę i mądrość.
- Język jest najważniejszym tworem ludzkim, który umożliwia myślenie, integrację ze społeczeństwem i utrwalenie dziejów człowieka, ale też jego złe użycie może przyczynić się do groźnych sporów i konfliktów, dlatego należy szczególnie dbać o jasność i zrozumiałość przekazu. Szczególnie cenione są osoby, które umieją się sprawnie komunikować i myśleć w więcej niż jednym języku.
- Ludzka wyobraźnia jest tworem potrzebnym, jednak w dłuższej perspektywie czasu bardzo omylnym, wręcz popychającym nas do szkodliwych, krzywdzących i irracjonalnych czynów oraz w związku z tym należy obowiązkowo żyć światem rzeczywistym i nie należy izolować się od niego.
- Bycie kobietą lub mężczyzną to nie tylko posiadanie odpowiedniej anatomii, ale też stałe predyspozycje do określonych cech i czynności, np. u kobiety troska, a u mężczyzny agresja wydają się niezbywalnymi elementami natury, a człowiek te elementy może tylko redukować lub się im poddawać. Cechy kobiety należą symbolicznie do żywiołu wody, a cechy mężczyzny do żywiołu ziemi.
- Bycie homoseksualnym oznacza uwolnienie się od aspektu fizycznego miłości (tzn. seksualność i posiadanie dzieci) i całkowite oddanie swojego dobra drugiej osobie (koncepcja czystej miłości), natomiast bycie biseksualnym (jak również transseksualnym) oznacza niezwykłe posiadanie i rozumienie zarówno pierwiastka męskiego, jak i kobiecego, chociaż nieheteronormatywne orientacje są nieszczęśliwym i krzywdzącym błędem natury i właśnie dlatego osoby posiadające jedną z nich zasługują one na uznanie i akceptację. Podobne uczucia powinny doznać też osoby chore psychicznie, co jest równoznaczne z koniecznością okazywania wobec nich wyrozumiałości i humanitarnego ich traktowania.
- Posiadanie dzieci nie można ocenić w kategorii dobra i zła, jest to po prostu konsekwencja zwierzęcej natury człowieka, za którą bez względu na płeć należy wziąć odpowiedzialność i należy z niej korzystać w granicach rozsądku i własnych zdolności finansowych i wychowawczych. Nie powinno się dążyć do egoistycznej potrzeby utrzymania gatunku ludzkiego, lecz powinno się dążyć do własnego szczęścia związanego z posiadaniem dzieci, lecz również należy dbać o to, aby nie zabrakło nikomu potrzebnych zasobów jak ziemia, jedzenie.
- Relacje homoseksualne (niekoniecznie związane z orientacją homoseksualną!) to jedyna czysta forma ludzkiego współżycia społecznego, bowiem jest ona wytworem tylko człowieka i jest wolna od psychologicznego napięcia międzypłciowego, a związane z nią ewentualne popędy nie przynoszą niepożądanych konsekwencji. (Uwaga, HIV jest bardzo rzadkim schorzeniem na Kontynencie).
- Związki między ludźmi powinny się opierać na wzajemnej akceptacji, wymianie doświadczeń i podobieństwie pokoleń. Pedofilia i kazirodztwo nie są niczym złym, dopóki różnica wieków nie jest znaczna i widoczna lub relacja nie ujmuje godności jednej ze stron, natomiast poligamia również nie, dopóki zostaje zachowana w tego typu związkach ogólna symetria płci.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 15 lut 2016, 20:24:13
Różnice i podobieństwa między Europą a Kontynentem Istanbudzkim

Homoseksualizm
- Wyspiarczycy nie znają tęczy jako symbolu mniejszości seksualnych ani symbolu szeroko pojmowanej równości. Tęcza oznacza raczej nadzieję na przyszłość i nieoczekiwaną poprawę życia. Ciekawostka: w językach laryngijskich często "słońce" i "tęczę" wyraża się tym samym słowem, co jest niebywałym ewenementem.
- Nie ma zbyt wielu źródeł wskazujących na zagrożenia spowodowane adopcją dzieci przez pary homoseksualne. Przyczyną tego jest oczywiście praktykowany model rodziny, w którym matka i ojciec nie są jedynymi wychowawcami dzieci, w związku z czym partner homoseksualisty jest często traktowany przez dziecko jak dalsza rodzina. Mimo to pary homoseksualne na adopcję decydują się przeważnie o wiele później (w krajach wschodniolaryngijskich) niż pary heteroseksualne.
- Małżeństwa osób jednej płci istnieją odtąd, odkąd upowszechniła się na Kontynencie idea małżeństwa i monogamii, czyli od ok. X-XI, czasem XII wieku.
- Nie traktuje się jakoś poważnie ataków słownych na homoseksualistów, bo Wyspiarczycy od dzieciństwa już się przyzwyczajają do istnienia homoseksualizmu, więc też nie ma żadnego prawa zakazującego nienawiści ze względu na orientację.

Globalizacja
- Od dawna jest na Kontynencie duża globalizacja jest w kwestii prawa, systemy prawne w różnych krajach są podobne do siebie w o wiele większym stopniu niż w Europie, przy czym zwłaszcza kodeks karny jest niemal identyczny na całym Kontynencie. Oczywiście to nie oznacza, że nie istnieje prawo lokalne, wręcz przeciwnie - ma ono o wiele ważniejszą rolę niż prawo narzucane przez państwo.
- Wyspy gospodarczo nie są za bardzo zglobalizowane, tu o wiele większą rolę odgrywają lokalne samorządy, poza tym handel zagraniczny nie jest tak silnie rozwinięty jak w Europie ze względu na dużą samowystarczalność większych krajów Kontynentu.
- Na Wyspach nie tępi się nacjonalizmu, ale nacjonalizm też ma inny charakter, jest to bardziej duma ze swojego pochodzenia, promowanie swojego narodu i zachęcanie innych narodów do przyjaznych stosunków. Nacjonalizm wyspiarski całkiem stroni od pojęcia silnego państwa, chociaż pojawia się za to motyw "silnej ludności" lub "silnej powierzchni".
- Na Kontynencie jest bardzo dobra znajomość języków obcych, zwłaszcza germańskiego, nissidzkiego i często też istanbudzkiego. Różnice kulturowe też są dobrze znane, co paradoksalnie przyczynia się do mieszania się między sobą różnych kultur, ale też nie każde państwo jest tak samo podatne na wpływ obcej kultury, np. Pentagonia i Senderoch są bardziej zachowawcze, a Germania i Istanbu bardziej liberalne.
- Nie było praktycznie nigdy żadnych kontroli granic na Wyspach, wyjątkiem są stany wojenne i stany wyjątkowe. W państwach należących do tzw. ligi można przebywać bez ograniczeń pod warunkiem zgłoszenia faktu odpowiedniemu urzędowi, lecz w innych państwach zazwyczaj wprowadza się ograniczenia związane m.in. z obowiązkiem zdania egzaminu realioznawczego i egzaminu językowego.

Kary
- Pedofilów, gwałcicieli i zabójców nie stygmatyzuje się tak mocno, jak w Europie (tłumaczenie "bo mężczyźni tacy już są" naprawdę często się sprawdza!), jednak z drugiej strony opinia publiczna ostro tępi działaczy próbujących poważnie ingerować w ustrój lub promujących wartości naruszające prawa człowieka. Uwaga, np. w kulturze rydwańskiej więźniowie (zwłaszcza mężczyźni) bez wyjątku są surowo traktowani przez opinię publiczną.
- Nie istnieje na Wyspach coś takiego jak mandaty w związku ze świętą zasadą ekonomii wyspiarskiej: pieniądz musi mieć odzwierciedlenie materialne, np. za przekroczenie prędkości wyłącznie odejmuje się (nie dodaje!) punkty karne, a po przekroczeniu niebezpiecznego limitu najczęściej stosuje się kilkudniowy areszt domowy i oderwanie od rodziny, a ostatecznym środkiem jest odebranie prawa jazdy lub przepadek pojazdu.
- Jest zabroniona eksmisja z mieszkania, to też jest związane ze świętą zasadą ekonomii wyspiarskiej: ziemia nie jest dobrem objętym pieniądzem, jednym i jedynym wyjątkiem od tej zasady jest niszczenie własnej posesji.
- Długi nie mogą być za wielkie i często stosuje się umarzanie długów lub automatyczne sądowe ściąganie długów, o ile to nie wzbudzi wśród społeczeństwa poczucia niesprawiedliwości, np. długi na alkohol uznaje się za słuszne.
- Karalne jest tylko kazirodztwo w linii pionowej, kazirodztwo w linii poziomej jest dopuszczalne, z wyjątkiem istnienia choroby genetycznej.

Cenzura, ochrona prywatności i indywidualizm
- Nie cenzuruje się wulgaryzmów (jedyny wyjątek: Szapienta) ani nie wystawia się kar za przeklinanie w miejscach publicznych (nawet czymś śmiesznym i niepoważnym są gwiazdki i "pipkanie" w Chatyndze i Germanii). Na ogół również nie cenzuruje się elementów związanych z seksem i płciowością, jeżeli zawarcie w reportażu niecenzuralnych elementów jest pożądane.
- Nazwiska skazanych (na Wyspach nie ma pojęcia prawomocności wyroku!) zawsze się podaje w pełnym brzmieniu i pokazuje się pełną twarz (jako element sankcji), natomiast świadkowie i pokrzywdzeni zazwyczaj w ogóle nie są pokazywani w mediach, chyba że wyrażą na to zgodę.
- Nie zawsze stosowana jest zasada domniemania niewinności, o wiele ważniejsze jest stanowisko opinii publicznej, dlatego też za np. niewpuszczenie powołanego z woli opinii publicznej reportera do stanowiska pracy osoby ewidentnie podejrzanej o przestępstwo (jest w prawie wyspiarskim pojęcie domniemania winy) mogą grozić surowe konsekwencje, m.in. utrata pracy czy kilkudniowy areszt.
- Kultura Kontynentu promuje dobro społeczności jako ważniejsze, jednak jest to bardziej rozumiane w sensie "indywidualność dla ogółu", to znaczy jednostka powinna być choć minimalnie przydatna dla jakiejś grupy społecznej i dzielić się z nią swoją wiedzą życiową. Właśnie tę zasadę często się powołuje jako źródło przyzwolenia społecznego na dobrowolną eutanazję (która i tak często musi być zatwierdzona przez sąd).
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 5 mar 2016, 22:57:02
Wyspiarskie prawo karne - ogólny przegląd
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 7 mar 2016, 19:09:24
Co to jest dożywotnia kastracja?

Poza tym, muszę się przyznać, jestem wielkim fanem tego co piszesz, ale nie sądzę, by było to z tego powodu, dla którego byś chciał xd.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Vilène w 7 mar 2016, 20:23:35
Ten cały temat mógłby posłużyć jako ostrzeżenie „this is your brain on Internet”. Honestly.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w 7 mar 2016, 21:48:45
E, to jest lepsze (http://pikio.pl/szwecja-chca-prawa-do-aborcji-dla-mezczyzn/). Choć, nie wiem, ludobójstwo przeprowadzone przez feministki...
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 7 mar 2016, 21:50:41
Co to jest dożywotnia kastracja?

Poza tym, muszę się przyznać, jestem wielkim fanem tego co piszesz, ale nie sądzę, by było to z tego powodu, dla którego byś chciał xd.

Błąd językowy zwany redundancją. Oczywiście, że chodzi o zwykłą kastrację, po której do końca życia naturalnie nie ma się narządów płciowych (tylko dla szczególnie groźnych przestępców), ewentualnie się "doprowadza" do trwałej impotencji, czyli chemiczna kastracja (to częstsze, bo bardziej humanitarne).

E, to jest lepsze (http://pikio.pl/szwecja-chca-prawa-do-aborcji-dla-mezczyzn/). Choć, nie wiem, ludobójstwo przeprowadzone przez feministki...

Ja to już czytał ;-D Trochę dziwne, na coś takiego nie wpadłem.
EDIT: ale... z drugiej strony ojcostwo biologiczne u mnie nie wymusza wprost obowiązku opieki nad dzieckiem, bo kobieta może zdecydować, czy pozbawić ojca praw (dziś rzadko stosowane), w trudniejszych wypadkach inicjatywa jest po stronie sądu, zwłaszcza przy próbie udowodnienia przez ojca tzw. zaangażowania rodzicielskiego (częstsze rozwiązanie, zwłaszcza w zachodnich krajach).

BTW teraz na TVP Historia program z reklamą mojego regionu, polecam :)

Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Vilène w 7 mar 2016, 21:59:01
E, to jest lepsze (http://pikio.pl/szwecja-chca-prawa-do-aborcji-dla-mezczyzn/).
No właśnie mam takie dziwne wrażenie że tymi zjebanymi postulatami MRA się Obcy jakoś mocno inspirował… xDDDDDD
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 7 mar 2016, 22:02:40
E, to jest lepsze (http://pikio.pl/szwecja-chca-prawa-do-aborcji-dla-mezczyzn/).
No właśnie mam takie dziwne wrażenie że tymi zjebanymi postulatami MRA się Obcy jakoś mocno inspirował… xDDDDDD

Raczej prawo z WWI rocznik '50 przypominało to coś, obecne prawo opiera się bardziej na senderosko-rydwańskim modelu prawnym (równouprawnienie, szeroka wolność słowa, odstraszenie przed zbrodniami, bezpieczeństwo społeczności ponad dobro skazanego, "indywidualizm dla zbiorowości - zbiorowość dla indywidualizmu"). Teraz się bardziej zauważa prawa mężczyzn po tym, jak dyskryminowano ich ponad pół wieku temu (epoka postfeministyczna? epoka powrotu do normalności?), jednak pomimo to niektórzy sędziowie (a raczej ławnicy) i tak są nieobiektywni i jeśli mają do czynienia z brzydkim/nieatrakcyjną mężczyzną, to mogą go w procesie nieco gorzej potraktować niż zadbanego/atrakcyjnego mężczyznę (na Wschodzie zdarzyły się takie przypuszczalne skandale). Jakimś cudem dla kobiet to praktycznie nie działa. Tak więc moje prawo jest APRIORYCZNE i jest moim wymysłem, a raczej odpowiedzią na współczesne problemy. PS Gwarantuję, że na moje pomysły nie wpłynęły żadne środki psychoaktywne ;)

EDIT: Ważna uwaga co do monet. Nie wszędzie były one powszechnie używane ze względu na to, że czasami je robiono z materiałów łatwych do podrobienia, więc w przypadku sporych wydatków wydawano dla klienta usługi tzw. pismo obciążeniowe - w zamian za dostarczenie surowców i zorganizowanie profesjonalnej pomocy wykonawca usługi mógł rościć sobie prawo do rozporządzania częścią podatków/składek samorządowych klienta usługi.

Cytuj
jestem wielkim fanem tego co piszesz, ale nie sądzę, by było to z tego powodu, dla którego byś chciał xd.

Ta, pewnie wręcz przeciwnie, ale oczywiście to nie znaczy, że nie będę dalej kopać w moich zapiskach, szkicach i mózgu po dalsze pomysły... Kontynent przecież ma już 11 lat...
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 30 mar 2016, 18:28:33
Trochę o prawie cywilnym i rodzinnym.
Uwaga: na Kontynencie mamy system mieszany. Prawo precedensowe obowiązuje w prawie cywilnym (ale nie dotyczącym m.in. rodziny) i administracyjnym (zawsze), a prawo stanowione głównie w kodeksie karnym (nie dotyczy to tzw. osób publicznych, gdzie częściej stosuje się precedens) i rodzinnym (zawsze, kwestie prywatne bowiem nie podlegają pod precedens).
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 15 kwi 2016, 23:44:31
Kilkanaście szokujących i kompromitujących realhistowych etymologii różnych nazw związanych z Kontynentem Istanbudzkim!

Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 30 lis 2016, 21:32:30
Obecna polska władza a Kontynent Istanbudzki - małe porównanie

1. O programach socjalnych typu 500+ nie ma najmniejszej mowy. Niektórzy uważają to wręcz za niemoralne, gdyż uważają to za zapłatę za "robienie dzieci dla państwa" (słynny cytat polityczny). Polityka prorodzinna na Wyspach jest bardziej oparta na innych rozwiązaniach: urlopy macierzyńskie i ojcowskie, zwalczanie bezrobocia wśród młodych matek i ojców, obniżenie opłat za mieszkanie i media. Warto też tu zaznaczyć, że u wielu Wyspiarczyków jest zupełnie inne podejście finansowe w sytuacji, gdy pojawia się nowe dziecko w rodzinie - ubrania najczęściej są pożyczane, niektóre produkty żywnościowe samemu się wytwarza i nie robi się jakichś okazalszych przyjęć w przypadku np. roczku (rodziny nowokatolickie w ogóle nie organizują chrzcin ani nawet komunii).

2. Na Wyspach można znaleźć odpowiednik Trybunału Konstytucyjnego, jednak należy wspomnieć, że każde państwo na Wyspach ma przynajmniej dwie konstytucje - międzynarodową i krajową (np. kraje szemierskie mają jeszcze jedną - Konstytucję Szemierską, określającą m.in. zasady ustrojowe i politykę zewnętrzną). Trudno powiedzieć, kiedy została konstytucja międzynarodowa (pełna nazwa to Powszechna Konstytucja Kontynentu Istanbudzkiego), ponieważ dokument określający pewne międzynarodowe wartości i zasady ustrojowe powoli ewoluował, jednak dokument zasadniczy podobny do tego w dzisiejszej formie powstał w 1805 r. Konstytucja międzynarodowa zawiera głównie kwestie ustrojowe, ogólniejsze kwestie cywilno- i karnoprawne i kwestie dotyczące praw człowieka. Mimo to w rzeczywistości systemy prawne poszczególnych państw Kontynentu są o wiele bardziej podobne niż np. między państwami Unii Europejskiej za sprawą (wiążących) tzw. aktów uzupełniających do PKKI i (niewiążących) nieformalnych traktatów do KKII.

Wracając do tematu, instytucje stojące na straży konstytucji trochę się różnią w zależności od kraju. Np. w Germanii jest to Komisja Konstytucyjna, powoływana w powszechnych wyborach, a w Pentagonii jest to Sąd Naczelny, tworzony z sędziów pracujących w sądach regionalnych i odwoławczych. W każdym razie jest wyrażony w międzynarodowej konstytucji i narodowych konstytucjach kompletny zakaz ingerencji władzy ustawodawczej i wykonawczej w funkcjonowanie poszczególnych instytucji stojących na straży konstytucji. Z kolei orzeczenia tychże organów zawsze muszą być obowiązujące i podane do publicznej wiadomości, w przeciwnym wypadku niestosującym się do przepisów osobom grozi rozprawa w krajowym trybunale stanu lub Międzynarodowym Trybunale Stanu (którego spotkania są zresztą powoływane głównie z inicjatywy ludu, a nie z inicjatywy urzędników czy polityków).

3. Zanim zaczniemy mówić o kwocie wolnej od podatku, to musimy znać podstawy wyspiarskiego systemu podatkowego. Więc nie ma czegoś jak podatek od osoby fizycznej - podatki odprowadzają na bieżąco wyłącznie pracownicy i oni muszą tylko podpisać lub poprawić podpisany przez urząd skarbowy raport dotyczący odprowadzanych składek i podatków, a potem udostępnić dokument pracownikowi. Osoby posiadające pewien tzw. spory majątek (np. własne przedsiębiorstwo lub farmę) też są objęci obowiązkiem raportowania na bieżąco składek - okres raportowania zazwyczaj waha się od 1 do 3 miesięcy. Absolutnie nie jest możliwe wspólne rozliczanie się małżonków - przyjmuje się, że każdy z małżonków osiąga osobne dochody, tyle że małżonek ma większe uprawnienia do zarządzania majątkiem drugiego z nich (dziedziczenie, odbiór przekazów pieniężnych, dysponowanie majątkiem w razie choroby itp.).

Jeszcze warto omówić kwestię wysokości tychże podatków. Tak jak mówiłem, podatki są na Wyspach kwestią bardziej umowną, są oparte na wyłączeniu z obiegu pewnej kwoty pieniężnej i są wyliczane głównie z inflacji, PKB, bankowych stóp procentowych i innych podobnych wskaźników gospodarczych, a ich wysokość (w obrębie kategorii) zazwyczaj jest rozdzielana po równo między obywateli, a kategoryzacja podatków służy głównie wskazaniu, kto bardziej korzysta z usług gwarantowanych przez państwo lub wspieranych przez państwo. Podatek dochodowy akurat jest wyjątkiem - nie jest on ten sam dla każdego, tylko rośnie on w wielu państwach progresywnie-liniowo, przy czym na ogół bardziej progresywnie przy niższych dochodach, a bardziej liniowo przy wyższych dochodach (tzw. stawka logarytmiczna). Więc odpowiedź: nie ma kwoty wolnej od podatku! Co do podatków odprowadzanych przez urzędników, w tym posłów, to tutaj podatek jest w niektórych państwach zawsze liniowy (i zawsze wysoki!) i podawany do publicznej wiadomości.

4. Jedynymi ograniczeniami w kwestii wolności zgromadzeń są promowanie rażąco niemoralnych postaw (np. pedofilii), stwarzanie bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia otoczenia i odległość manifestacji odbywających się równolegle, tzn. tereny przydzielone dwóm manifestacjom nie mogą się pokrywać i muszą być oddzielone pasem o szerokości ok. 50-100 m. Żeby zorganizować zgromadzenia, nie jest wymagana zgoda żadnego organu, ale w wypadku poważnego zagrożenia bezpieczeństwa można na pewien czas wymagać takiej zgody, jednak krytyka nie może się odnosić do meritum zgromadzenia. Jest również takie prawo, które pozwala obywatelom wymusić dozór policji przy pewnym zgromadzeniu, których członkowie mogą okazywać agresywne lub niebezpieczne zachowania. W ciągu ostatnich lat często tak się działo np. przy protestach maskulistów, którzy nieraz niszczyli okoliczne mienie (np. kopali w śmietniki, bazgrali na przystankach autobusowych) bądź też molestowali seksualnie młode, przechodzące obok manifestacji kobiety.

5. Dekomunizacja różnego rodzaju nazw. Państwowe narzucanie reguł na nazwy ulic, miast i innych obiektów geograficznych jest zostało zabronione orzeczeniem do konstytucji międzynarodowej, podając w uzasadnieniu, że "nazwy geograficzne i nazwy lokalnych obiektów są wartością kształtującą u ludzi regionalną tożsamość". Mimo to jest jedno "ale" - same "gminy" mogą zarządzać poszczególnymi nazwami tak, jak się chce - w takim zakresie, jaki jest określony przez radnych, a czasem i samych obywateli (zasada decentralizacji). Więc ustawodawca nie zakłada pojawienia się żadnej wulgarnej, oderwanej od rzeczywistości czy niestosownej nazwy.

6. Polityka historyczna. Państwo nie ma żadnych uprawnień do karania za fałszowanie historii, bez względu na to, czy mamy do czynienia ze zwykłą osobą, czy urzędnikiem. Wolność słowa akurat jest w miarę dobrze chronioną wartością we współczesnych mediach - nawet w Wielkiej Wojnie Ideologicznej przepuszczano pewne teksty związane z "opozycją", tyle że w sferze publicznej oczywiście były one komentowane w sposób przychylny dla rządzących ultrafeministek i ultrafeministów. Ogólnie współczesna polityka historyczna jest mocniej skoncentrowana na historii swojego makroobszaru (to historyczna jednostka nazewnicza oznaczająca coś szerszego niż jedno państwo), np. Istanbudczycy uczą się też o wielu losach wschodniej Germanii i Chatyngi, ale już znają zdecydowanie mniej treści np. o historii Pentagonii. Oprócz tego przywiązuje się nieco więcej wagi do dawniejszej historii niż do tej współczesnej. Jeśli natomiast chodzi o promowanie historii przez państwo, to się ogranicza głównie do organizowania uroczystości podczas świąt państwowych, określania podstawy programowej z historii i literatury języka narodowego oraz wspierania finansowego instytucji zajmujących się badaniem i promocją historii.

7. Stosunek do aborcji i homoseksualizmu. Ciekawiej się układa sprawa w sprawie aborcji. Jest ona dozwolona w każdych warunkach do ok. 8-9 tygodnia ciąży w zależności od danego państwa. Jednak jeżeli kobieta zaszła w ciążę nie w wyniku przestępstwa, ciąża jest prawidłowa i kobieta była przy poczęciu w związku małżeńskim, to małżonek (dowolnej płci, ale to za chwilę) ma prawo zabronić kobiecie dokonania aborcji (tzn. nie wyrazić pisemnej zgody na zabieg aborcji). Jednak w wielu krajach Wysp ojciec biologiczny ma pierwszeństwo przed małżonkiem w sytuacji, gdy jasne jest jego ojcostwo i to jemu przysługuje prawo do zabronienia kobiecie aborcji. W takim wypadku, kiedy małżeństwo pomimo zakazania aborcji nie chce przyjąć urodzonego dziecka, to muszą je oddać właśnie temu ojcu, a nie do domu dziecka. Jeżeli natomiast taki ojciec biologiczny chce wychowywać dziecko razem z matką biologiczną (tzn. chcą oboje być rodzicami prawnymi), to nie ma innego wyjścia niż wstąpienie w związek małżeński (w Nissidzie, Szapiencie, Rydwanie i Harbentii nie trzeba zrywać poprzedniego związku małżeńskiego - poligamia dozwolona). Natomiast gdy ojciec biologiczny chce wychowywać takie dziecko, a kobieta chcąca dokonać aborcji nagle zmieniła zdanie po urodzeniu dziecka, że chce wychowywać dziecko wraz ze swoim obecnym małżonkiem, to może tak zrobić, jeżeli wspomniana para się dobrze wywiązuje z obowiązków rodzicielskich (w Nissidzie i Szapiencie ojciec biologiczny może wytoczyć małżeństwu proces o rodzicielstwo, jeżeli jest pewien, że będzie lepszym rodzicem). W najbliższych miesiącach są planowane uproszczenia dotyczące konfliktów między ojcem biologicznym a małżonkiem kobiety.

Co do homoseksualistów, to tu będzie łatwiej. Po prostu geje i lesbijki mogą wstąpić w związek małżeński i cieszyć się pełnią praw i przywilejów, stąd nie ma praktycznie żadnej nierówności pomiędzy prawami osób heteroseksualnych a homoseksualnych. Stąd przez równość pod względem orientacji seksualnej rozumie się też fakt, że wyspiarscy homoseksualiści nie są chronieni w inny sposób niż heteroseksualiści żadną specjalną ustawą antydyskryminacyjną. Taki neutralny stan postrzegania homoseksualizmu zawdzięczamy dzięki tolerancyjnej, wielowiekowej kulturze większości Wyspiarczyków oraz usankcjonowaniu homomałżeństw już około od siedmiu do dziewięciu wieków temu (pierwsze usankcjonowanie małżeństw homoseksualnych zaszło w Nissidzie w 1076, pięć lat po usankcjonowaniu małżeństw heteroseksualnych w 1071).
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 25 gru 2016, 22:07:41
Oto godło Nissidy i dawnej Laryngii!

(http://i67.tinypic.com/2a6qn1h.png)
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Борівой w 26 gru 2016, 20:56:29
(…)Oto godło (…)
Herb.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Maorycy w 27 gru 2016, 22:37:50
(…)Oto godło (…)
Herb.

Nie było już o tym dyskusji, że godło jest równie poprawne tylko w innym kontekście?
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: elslovako w 28 gru 2016, 18:17:01
Dosłownie zacytuję samego siebie:

Cytuj
Herb = godło + tarcza
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 11 kwi 2017, 15:58:20
Dobra, błąd wynika z tego, że w języku astralogermańskim słowo uärden (haur. warden) oznacza zarówno herb, jak i godło.

Kilka uszczegółowień dotyczących założeń Kontynentu Istanbudzkiego.
- nazwa etnosu Laryngijczyków wygląda następująco w poszczególnych wiodących językach larygijskich: hsaumẽneça (nisidzki), Ššamërëzdje (szapiencki), hárhsémünűsi (szemierski), larinšeni / šedāras (chatyński).
- W Senderoch obowiązują dwa języki urzędowe: senderoski (pierwszy język) i halegoński (senderoski standard języka północnoastralskiego). Pierwszym językiem narodowym posługuje się płynnie ok. 60% Senderoszan, z czego 30% to native speakerzy, a drugie 30% nauczyli się tego języka ze szkoły, z mediów, ze środowiska lub samodzielnie, ale ich pierwszym językiem, używanym w domu i w kontaktach z nie-native speakerami jest halegoński. Oficjalnie uznawana odmiana języka senderoskiego używana przez native speakerów drugiego języka narodowego jest nazywana (outerensenderošes šond - język pozasenderoski). Charakteryzuje się ona tym, że chociaż jest 100% zrozumiała dla natywnych Senderoszan, to charakteryzuje się m.in. zgermańszczoną realizacją niektórych fonemów (przy czym w miarę możliwości próbuje się unikać tzw. mergerów), lekkim zaniedbaniem tonów i iloczasu czy pewnymi kalkami językowymi z halegońskiego. Gramatyka, podstawowe słownictwo i składnia za to pozostają bez większych zmian.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 7 sie 2017, 21:29:02
Różne nowelizacje prawa karnego

- Niewolnictwo nigdy nie było jakoś za bardzo popularne na wyspach, aczkolwiek zwłaszcza wśród warstwy chłopów zdarzały się takie przypadki, że musieli pracować pod przymusem dla swojego pana, który w zamian za usługi oferował bezpłatne pożywienie i mieszkanie. Oficjalnie niewolnictwo zostało zniesione na całych wyspach koło III w. naszej ery. Szczególne przypadki jak handel dziećmi, handel partnerami oraz handel dziewicami i prawiczkami z kolei został zakazany na pewno już przed naszą erą - do tego czasu zwłaszcza mężczyzn niewspółżyjących po 18 roku życia od dawna traktowano bardzo surowo. Jednak aż do VIII wieku były rzadko egzekwowane inne pochodne czyny, np. zmuszanie do prostytucji, i to nie tylko kobiet, bo w Leńchszy i Germanii bardzo popularne było zmuszanie do męskiej (gejowskiej) prostytucji, czy też wykorzystywanie seksualne rzemieślniczek w zamian za wyższe zarobki. Handel narządami ludzkimi z kolei został zakazany dopiero w 1693 jako traktat do konfederacji wyspiarskiej (poprzedniczka Konstytucji Wyspiarskiej).
Uwaga: chociaż często używam słowa "w zamian", to nie oznacza, że opisane sytuacje były umowami dobrowolnymi, lecz tylko oferowano jakąś rekompensatę, często po to, aby niewolnicy nie donieśli na organy bezpieczeństwa i żeby im sprawić "prowizoryczną" wolność.

- Pierwsze zapiski sugerujące niestosowanie kary śmierci powstały już 3000 lat temu, jednak jakiś konkretny zakaz powstał dopiero w II w n.e., kiedy zabroniono karać śmiercią osoby, które nie skończyły 21. roku życia, bez względu na okrucieństwo czynu. Następnym ciekawym przepisem był zakaz wykonywania kary śmierci poprzez wieszanie za jądra ani poprzez palenie ciała - wprowadzono go pod koniec IV wieku n.e., choć tu wyjątkiem przy paleniu ciała były kraje nissidzkie, które już w pierwszym na świecie wyspiarskim kodeksie prawnym (powstałym ok. 3600 lat temu) bezwzględnie zakazują palenia żywych ludzi. Pierwsza poważna dyskusja nad karą śmierci pojawiła się przed wiekiem X, kiedy to chrześcijanie i zagorzali rodzimowiercy karali się nawzajem śmiercią z powodu religii/bezwyznaniowości. Wtedy to dokładnie sprecyzowano, że kara śmierci może być stosowana wyłącznie za zabójstwo lub na wojnie. Współczesne prawo jest jeszcze bardziej restrykcyjne - pozwala legalnie zadawać śmierć ludziom tylko w wypadku tzw. przestępstw przeciwko ludzkości (głównie chodzi o ludobójstwo) oraz w trakcie bezpośrednich walk wojennych - co ciekawe, drugi wypadek zawsze jest objęty koniecznością wypłacenia najbliższej rodzinie sowitego odszkodowania bez względu na to, po której stronie walczył żołnierz*, wypłacającym jest przeważnie strona przegrana. (Międzynarodowe Prawo Wojenne z roku 1910). Z drugiej strony aborcji do 2-3. miesiąca ciąży nigdy nie uznawano i dalej się nie uznaje za morderstwo.
*od roku 1720 funkcję wojska w państwach niesąsiadujących z oceanem częściowo przejęła policja. W roku 1920 zaczęła się całkowita demilitaryzacja Świata Wyspiarskiego i całkowite powierzenie zadania obronności Służbom Specjalnym, Policji, Patrolowym Jednostkom Powietrznym i Patrolowym Jednostkom Morskim. Proces ten przyspieszył zwłaszcza w trakcie trwania WWI (feministki i tak działały przemocą na szkodę ludzkości, wykorzystując przepisy prawne i uformowaną Międzynarodową Policję) i się całkowicie zakończy się w roku 2020.

- Istniały różne przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Pierwsze zapisy karzące za pedofilię pojawiły się koło VIII wieku. Wcześniej państwo postanowiło się nie wtrącać w życie seksualne obywateli i karać wyłącznie przypadki z użyciem gwałtu. Dzisiaj obecny stan jest taki, że posiadanie pornografii dziecięcej (umyślne czy nie) nie jest karalne (wina Konstytucji), natomiast jakiekolwiek jej rozpowszechnianie już jest surowo karane. Z kolei najwięcej kontrowersji wywołuje to, czy pedofil powinien być przymusowo leczony czy nie. Konstytucje nie rozstrzygają tego problemu jednoznacznie, ale w praktyce żadne państwo nie wprowadziło leczenia dla wszystkich pedofilów z ciężkimi wyrokami. Inaczej ma się sprawa w omawianej gdzie indziej Harbentii, gdzie tam wyjątkowo długo panowało społeczne przyzwolenie na pedofilię i niektóre czyny pedofilskie aż do XIX wieku, kiedy to inne państwa zmusiły Harbentię do karania każdego typu pedofilii. Co do innych spraw: kastracja jest bezwzględnie zabroniona już od czasu najstarszego kodeksu nissidzkiego (dla przypomnienia - powstał ok. 3600 lat temu). Obrzezanie też zostało zabronione poprzez kodeks nissidzki, choć ten zakaz do innych kodeksów wszedł nieco później (do około V wieku p.n.e.). Z kolei w kwestii sterylizacji nie ma jednoznacznych przepisów, ale na ogół można jej się poddać dobrowolnie, natomiast przymusowa sterylizacja jest stosowana tylko wobec więźniów skazanych za zarażenie chorobą weneryczną. Kiedyś ją także stosowano wobec osób, których dzieci prawie na pewno odziedziczyłyby chorobę genetyczną, ale po zakończeniu WWI (lata 80.) zaprzestano tej praktyki w traktacie do Konstytucji Wyspiarskiej.

- Na Wyspach od zawsze była i jest liberalna polityka w kwestii narkotyków. W wielu kulturach wyspiarskich konopie były wręcz obiektem kultu religijnego. Za posiadanie 10-20g naraz dowolnego narkotyku (w przypadku narkotyku twardego tylko do użytku domowego), nie ma żadnych kar finansowych. Podobnie posiadanie do 4-5 konopi nie jest w żaden sposób karane. Miękkie, licencjonowane narkotyki wolno też palić na ulicy, chyba że dane miejsce jest zakazane w ustawie (np. szkoła, dworzec - nie dotyczy pór nocnych). Natomiast nie wolno produkować własnych narkotyków bez państwowego zezwolenia oraz handlować żadnymi narkotykami, które nie mają państwowej licencji. W przypadku alkoholu wolno nim handlować i wolno spożywać każdy niskoprocentowy alkohol w dozwolonych miejscach (w parkach też). Produkcja własnego alkoholu (nieważne jakiego) też nie jest zabroniona pod warunkiem, że jest on do domowego użytku i że nie będzie on sprzedawany komercyjnie. W przypadku chęci masowej sprzedaży alkoholu trzeba mieć specjalne pozwolenie samorządu (nie państwa), sprzedaż narkotyków jest bardziej rygorystyczna. Jeszcze jedna ważna rzecz: używki nigdy nie podlegają akcyzie - tu obowiązują standardowe przepisy dotyczące VAT.

- Nie ma na Wyspach czegoś takiego jak karanie klubu piłkarskiego za zachowanie pseudokibiców. Takie zachowanie od razu stwierdzono jako naruszenie Konstytucji (bezwzględny zakaz odpowiedzialności zbiorowej*). Pochodną tego jest też bezwzględny zakaz odpowiedzialności uczestników jakiejś nielegalnej loterii, chyba że udowodni się, że uczestnik od początku wiedział o nielegalności loterii. Nawet w przypadku udziału w bójce koniecznie musi wystąpić aktywne działanie oskarżonego, samo podżeganie rzadko jest karalne z powodu braku dowodów.
*Autobiografia: przyznam się, że mam poważną traumę z dzieciństwa - w podstawówce nauczyciel wychowania fizycznego mnie niesłusznie ukarał za nieobyczajną zabawę większości moich chłopców z klasy w imię zasady "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" i w związku z tym musiałem pisać jak wszyscy dwieście razy "nie będę się bawił w głupie zabawy". Stąd tak i w conworldzie zaciekle bronię indywidualnej odpowiedzialności.

- Nie ma na Wyspach czegoś takiego jak utajnianie dokumentów historycznych, gwarantuje to od dawna Konstytucja Wyspiarska. Nawet jeśli pewne rzeczy przed obywatelami ukrywała autorytarna władza, to władza spełniająca zasady demokracji zawsze je bezwzględnie odtajniała, chyba że w przypadku ofiar jeszcze obowiązywała ustawa o ochronie danych osobowych, pozwalająca im na przełożenie odtajnienia państwowego dokumentu na 5 lat od wydania ostatniego prawomocnego wyroku znalezionego w aktach. Problem tajemnicy spowiedzi z kolei nie występuje, ponieważ nowokatolicyzm i inne odłamy dawno odstąpiły od spowiedzi "na ucho", właśnie głównie ze względu na częste zastraszanie duchownych przez cywilne służby porządkowe. Stąd teoretycznie duchowny zawsze powinien być przesłuchiwany w sądzie pod groźbą kary za zatajenie istotnej informacji.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 22 paź 2017, 23:23:30
Skoro była Wielka Wojna Ideologiczna, to musiała istnieć i Mała Wojna Ideologiczna.

To był ruch całkiem odmienny. MWI nie ma jednej, powszechnej w każdym kraju daty, ponieważ ten ruch docierał w różnym stopniu do różnych krajów. Przyjmuje się, że narodził się najpierw w Nissidzie (ok. 960 rok), a skończył się w Senderoch (ok. 1150 rok).

Najważniejszym postulatem była walka z Kościołem katolickim - chodziło przede wszystkim o hierarchię kościelną i zarządzaniem majątkiem kościelnym. Wschodni Wyspiarczycy nie chcieli absolutnie dopuścić, aby powstała scentralizowana, hierarchiczna władza kościelna. Tak samo uważano, że kler nie ma prawa do posiadania własnej ziemi, tym bardziej na własnych regułach. W związku z tym Leńchszanie w 984 wprowadzili ustawę zapobiegającą ekspansji katolicyzmu. Wszyscy księża zostali pozbawieni majątków, chyba że podjęli się pracy świeckiej, najczęściej rzemieślniczej, ponieważ obowiązywała zasada: jest produkt, jest płaca, a głoszenie wiary nie uznawano za żaden "produktywny dla społeczeństwa" zawód. Mało tego, ogłoszono w całym kraju referendum ludowe na rozbiórkę poszczególnych kościołów - w ten sposób doszczętnie zniszczono ok. 90% kościołów, w dodatku budowa nowych kościołów wymagała zgody lokalnego wojewody. W Germanii ludzie postąpili jeszcze gorzej - na północy Germanii mieszkańcy w latach 1010-1025 masowo dokonali nieposłuszeństwa obywatelskiego i podpalili niemal wszystkie kościoły, a członkowie kleru, który nie złożyli deklaracji zrzeczenia się urzędu kościelnego, internowano na południe Germanii i do terenów zachodniego Istanbu, gdzie tutejsi Słowianie zaczęli już powoli organizować pod berłem Leńchszy własne państwo, prowadząc przy tym nawet krwawe wojny. Władza postanowiła nie karać nikogo ze względu na "słuszny społecznie cel".

W Senderoch, zachodnim Astralu i południowych państewkach germańskich kler był w nieco lepszej sytuacji. Pozwolono na działalność kościołów i mniejszych urzędów kościelnych pod warunkiem, że oficjalne nauczanie Kościoła nie będzie naruszało zasad prawnych i obyczajowych. W związku z tym w 1036 rząd senderoski wydał kilkaset rekomendacji dotyczących Kościoła katolickiego (który i tak już był mocno zreformowany, ale jeszcze nazwa została zachowana). Wśród tych reform znalazło się m.in. zakazanie sprzedawania odpustów, wycofanie się z piątkowego postu, wprowadzenie błogosławieństw dla par homoseksualnych, odrzucenie dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi czy też nieco zmieniona nauka o Trójcy Świętej i naturze Chrystusa. Kler się nie zgodził na ponad 70% z postulatów, w konsekwencji czego król zarządził interwencję wojskową do wszelkich parafii i pojmanie przeciwników reform. W końcu główny patriarcha katolicki w roku 1030 zgodził się na większość z proponowanych reform i jednocześnie nadał swojemu wyznaniu nazwę Kościół nowokatolicki. Wydarzenie to zakończyło proces oddzielania się Kościoła nowokatolickiego od Kościoła rzymskokatolickiego, zapoczątkowany już ok. roku 400 (zakończenie tzw. pierwszej fali indoeuropejskiej - na Kontynent przybyły ludy germańskie i w mniejszej części romańskie), kiedy to m.in. dopuszczono kobiety do kapłaństwa, odrzucono władzę papieską czy też uznano eutanazję za w pełni dozwoloną praktykę.

Kraje wschodniolaryngijskie, czyli Związek Rydwański (dzisiejsza Nissida, Marnesa, Szapienta i Republika Południowo-Wschodnia), Pentagonia, Kategonia, Meden) były najsurowsze - odmówiły wstępu do swoich państw każdemu członkowi kleru. Również osoby otwarcie deklarujące katolicyzm zostawały usuwane z kraju. Specjalnym wyjątkiem byli skrybowie - na okres 3 miesięcy pod warunkiem "nieobnoszenia się ze swoją religią" mogli uzyskać wstęp do krajów wschodniolaryngijskich i spisywać wszelkie szczegóły o życiu społecznym i kulturalnym Laryngijczyków. W roku 1002 pozwolono również na sprzedawanie i czytanie Pisma Świętego (jednak w ograniczonym nakładzie). Dwoma największymi skutkami działalności skrybów, zwłaszcza w Związku Rydwańskim, było wprowadzenie pisma łacińskiego do języka nissidzkiego i utrwalenie się monogamicznej instytucji małżeństwa.

Ważnym elementem też była bezwzględna walka z systemem klasowym i feudalizmem. W roku 1060 wszystkie państwa Kontynentu zobowiązały się do walki z klasowością i praktykowaniem feudalizmu na wszelkie sposoby, m.in. wywłaszczanie (czasem też nacjonalizacja) majątków nielegalnie posiadanych w wyniku ogłoszenia ich jako lenno, banicja seniorów, nałożenie pokaźnych podatków na wasali. Za to promowano tzw. egalitarną gospodarkę wolnorynkową (m.in. niskie podatki, walka z monopolem, jawność zarobków, wsparcie dla dotacji), ideę prawa kontekstualnego (czyn jest ściśle związany z okolicznościami jemu sprzyjającymi), sądów cywilnych (powszechnie wybierani ławnicy i desygnowany przez władze miejskie sędzia), obywatelskiej policji (można w lokalnym głosowaniu odwołać danego funkcjonariusza służb policyjnych bez podania żadnej przyczyny) i bezpośredniej demokracji (system referendów i inicjatyw ludowych). Ten kompletnie inny system społeczno-gospodarczy został ostatecznie powszechnie przyjęty przez lokalnych Indoeuropejczyków u schyłku XII wieku.

Z drugiej strony Indoeuropejczycy pomogli zwalczyć wiele patologii w społeczeństwach wyspiarskich jak np. wymiany żon, handel dziewicami i prawiczkami, fizyczne znęcanie się nad abstynentami seksualnymi, zmuszanie nisko kwalifikowanych pracowników do gejowskiej prostytucji czy też molestowanie seksualne przez pracodawców z nawiązką w postaci dopłaty do pensji.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 18 gru 2017, 15:57:19
Coś na luzie - przeanalizujmy sobie deklarację programową partii Razem (sorry, Dynozaurze XD) w porównaniu do rozwiązań zawartych w prawie istanbudzkim. Weźmy na tapet prawo pracy.

Wprowadzimy minimalną płacę godzinową w wysokości 15 złotych brutto dla umowy o pracę na czas nieokreślony i 20 złotych brutto dla wszystkich innych rodzajów umów, tak aby firmom przestało się opłacać wypychanie pracowników na umowy śmieciowe. W kolejnych latach płaca minimalna będzie ustalana procentowo w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, a nie ustalana kwotowo.
Temat wywołał trochę kontrowersji w Istanbu, ponieważ bano się masowych zwolnień i wzrostu inflacji. Obecnie obowiązuje płaca minimalna wyłącznie w tzw. zawodach najwyższej rangi (np. prawnik, policjant, lekarz), gdzie główną rolę odgrywają kwalifikacje pracownika. Dla każdego zawodu jest ona różna. Mimo to o biednych i mniej wykształconych rząd istanbudzki nie zapomniał i wprowadził instytucję zwaną Sądem Pracy, gdzie w przypadku wyzysku, nieuczciwej konkurencji lub nieuzasadnionych zwolnień pracownik może się w łatwy sposób bronić.

Wprowadzimy obowiązkowe umowy o pracę przy realizacji zamówień publicznych, o ile umowa cywilnoprawna nie wynika ze specyfiki konkretnego zamówienia publicznego. Skończymy z zatrudnianiem przez instytucje publiczne na śmieciówkach.
Istanbu nie reguluje typów umowy o pracę na poziomie zamówień publicznych. Jest tylko ogólnie napisane, że państwo przy takim typie prac "ma obowiązek zapewnić pracownikowi publicznemu godne wynagrodzenie i humanitarne warunki pracy".

Wprowadzimy 35-godzinny tydzień pracy. Zlikwidujemy 12-miesięczny okres rozliczeniowy, dzięki któremu firmy unikają dziś płacenia pracownikom za nadgodziny. Będziemy dążyć do ujednolicenia czasu pracy w całej Unii Europejskiej.
Nie ma we wszystkich zawodach jednego czasu pracy. Prawo istanbudzkie mówi o "zwykłym wymiarze pracy" i "kwalifikowanym wymiarze pracy". Ten pierwszy typ trwa na ogół od 38 godzin do 42 godzin. Okres rozliczeniowy trwa 360 dni (12 x 30 dni), a więc co roku przesuwa się on delikatnie w czasie.Co do nadgodzin, to w tzw. stałej umowie o pracę jest obowiązek deklarowania płacy za nadgodziny, a więc nie istnieje możliwość unikania płacenia za nadgodziny. W przypadku tzw. tymczasowych umów o pracę zazwyczaj nie jest to pisane, jednak w obawie przed pozwami o "niegodne wynagrodzenie" często się ustala na piśmie właściwą kwotę za wynagrodzenie w ramach nadgodzin.

Zwiększymy uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy: wprowadzimy prawo do przeprowadzania niezapowiedzianych kontroli i zwiększymy kary za łamanie praw pracowniczych. W spółkach publicznych wprowadzimy zakaz wypłacania nagród zarządom ukaranym za nieprzestrzeganie prawa pracy.
Nikekonstytucyjne z punktu widzenia prawa istanbudzkiego - tzw. Państwowy Urząd Kontroli Pracy nie może absolutnie przeprowadzać żadnych kontroli ani tym bardziej nakładać kar finansowych. Jedynie może to zrobić w wyniku popełnienia przestępstwa w miejscu pracy lub w wyniku złożenia tzw. pozwu zbiorowego przeciwko osobie prawnej (tak, wszystkie firmy w Istanbu muszą mieć osobowość prawną).

Osobom pracującym na umowach cywilnoprawnych zagwarantujemy prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych.
Tak już jest od dawna w Istanbu.

Będziemy wspierać zwiększanie partycypacji pracowniczej. W przedsiębiorstwach, w których nie ma związków zawodowych, zapewnimy wybieranym przez pracowników reprezentantom załogi te same uprawnienia, które mają zakładowe organizacje związkowe.
Każde przedsiębiorstwo musi należeć do jakiegoś związku zawodowego i pracownicy automatycznie należą do niego, co wg konstytucji daje im dość duże uprawnienia w uczestniczeniu w decyzjach dotyczących zarządzania firmą (np. desygnowanie członków zarządu lub wybieranie delegacji na wyjazdy).

Zakażemy darmowych staży. Wprowadzimy minimalne wynagrodzenie godzinowe dla stażystów. Uregulujemy instytucję wolontariatu i ukrócimy nadużywanie jej w celach komercyjnych.
Staże są na zasadzie omawianej już tzw. tymczasowej umowy o pracę, gdzie oczywiście musi być zadeklarowana tzw. podstawowa płaca. Staż może być również być darmowy ale taki staż nie może trwać dłużej niż 20 dni. Co do wolontariatu, to jest mało regulacji na ten temat w prawie istanbudzkim.

Zmienimy system pomocy dla absolwentów wchodzących na rynek pracy – wprowadzimy finansowane przez budżet półroczne zatrudnienie absolwentów w instytucjach i organizacjach non profit.
Przedsiębiorcy zaskarżyli podobny przepis do trybunału z tytułu "zwalczania konkurencyjności" i "zakłócania rynku pracy" ze skutkiem pozytywnym. Stąd państwo nie może finansować żadnego zatrudnienia pracowników. Nie znaczy to, że dotacje nie są dozwolone. Studenci angażujący się w organizacjach non profit mogą złożyć wniosek o tzw. dotację dla studentów i absolwentów wchodzących na rynek pracy i tzw. dotację z tytułu pracy wolontariackiej. To pierwsze przysługuje bez względu na pozostałe dochody młodego pracownika.

Będziemy dążyć do wprowadzenia jawności płac. Tylko tak możemy osiągnąć równą płacę za tę samą pracę, skończyć z dyskryminacją ze względu na płeć lub wiek.
W Istanbu płace są jawne i każdy ma dostęp do raportów dotyczących wysokości wypłaconych wynagrodzeń, jednak nie można ujawniać konkretnych danych osobowych (wyjątkiem jest czasami zarząd firmy wraz z szefem). Do tego wysokość płac nie może być absolutnie objęta tajemnicą przedsiębiorstwa, bo to jawnie łamie Międzynarodową Konstytucję Kontynentu Istanbudzkiego.

Ustawowo ograniczymy czas handlu w niedziele i święta, również w supermarketach.
Nie ma żadnych przepisów odnośnie do czasu handlu, jednak przyjęło się, że w niedzielę i święta sklepy są otwarte nie dłużej niż 4-5 godzin. W święta praca maksymalnie do 4 godzin. również w tzw. zawodach kwalifikowanych (policjanci, lekarze itp.), już jest przymusem.
Tytuł: Odp: Opowiastki o Kontynencie Istanbudzkim
Wiadomość wysłana przez: Obcy w 27 lut 2018, 01:11:23
Wielkia dynastia Kontynentu

Hogertanowie (germ. i haur. Hogertäner, astr. Hogertanen, send. Hogerthànach) - początek dynastii wywodzącej się z południowej Germanii sięga roku 1365, kiedy to w wyniku wygaśnięcia krótkiej, 74-letniej dynastii Leigheńczyków dokonano wolnej elekcji, w wyniku której na Zgromadzeniu Ludowym (zjazd wszystkich przedstawicieli sejmików lokalnych) została wybrana pół-Haurenka i pół-Germanka Loughter I. Pierwszą z decyzji było zapewnienie niemal nieograniczonej wolności słowa i wolności zgromadzeń. Ludowi dano też większą inicjatywę ustawodawczą i możliwość całkowitego odwołania władzy w wyniku referendum narodowego. Panował też federalizm, czyli poszczególne obwody mogły samodzielnie uchwalać ustawy z niektórych dziedzin życia, m.in. prawo rodzinne, szkolnictwo, system ściągania podatków, ochrona środowiska. Mimo to badacze nie mówią o pełnej demokracji, ponieważ niektóre ustawy (np. dotyczące armii lub budżetu) król mógł wydawać bez tzw. kontrasygnaty parlamentarnej, tylko samodzielnie, wyłącznie konsultując się z doradcami, a także nie było powszechnego prawa wyborczego, choć uprawnionych do głosowania było aż prawie 20% populacji (tylko ludzie nieskazani na żadne przestępstwo i z wykształceniem co najmniej średnim mogli powoływać i odwoływać delegatów do sejmiku lokalnego).

Ważnym osiągnięciem tejże dynastii było przede wszystkim zjednoczenie ziem podzielonej na wiele księstewek Germanii. Możnowładcy zachodni najszybciej uznali zwierzchnictwo króla południowej Germanii w roku 1385, natomiast możnowładcy wschodni jeszcze buntowali się przez kilkadziesiąt lat aż do roku 1443, przy czym wojny i bitwy między Hogertanami a wschodnimi lennikami pod dowództwem króla Germańskiej Leńchszy, Sauhjera Uäinerczyka nie były rzadkością. Nie tylko swobody obywatelskie były przyczyną sojuszu, lecz (może i przede wszystkim) przyczyną było rosnące zagrożenie z powodu rozrastającego się w siłę Królestwa Chatyńsko-Istanbudzkiego ze wschodu i coraz częstsze łupieżcze wyprawy Harbentyjczyków i Nowoleńchszan z północy i zachodu. Haureńczycy, którzy już mieli bardzo dobrze wykształconą odrębną tożsamość, w roku 1390 zgodzili się początkowo tylko na częściową unię z Germanią, bo chcieli zachować suwerenność legislacyjną i sądowniczą do dużego stopnia, jednak w zamian za dostateczną ochronę granic i pomoc w zwalczaniu odradzających się wpływów Kościoła Nowokatolickiego zgodzili się zamienić suwerenność na autonomię w 1420. Następni w kolejce ustawili się Senderoszanie z północy w roku 1445, również na zasadzie autonomii, tak samo Senderoszanie z południa dołączyli 12 lat później, choć wrócili wyłącznie do unii personalnej już w roku 1477. Natomiast Astral mimo nacisku ludu, łączącego Astralczyków z Germańczykami germańskiego pochodzenia i rosnących wpływów ze strony Istanbu nie przystąpili do sojuszu z Hogertanami (poza północnym zachodem.

Prawdziwe sukcesy dynastia zaczęła osiągać dopiero od roku 1451, kiedy to na tron zasiadł król Houmen. On, a później jego następczyni Fëndel doprowadzili m.in. do praktycznego wyeliminowania problemu głodu i skrajnego ubóstwa na terenie królestwa, głównie dzięki bardzo skutecznego handlowi zagranicznemu, reform zakazujących wyzysk pracowników rolnych, zarządzeniu obowiązkowych dostaw nadwyżek żywności do biedniejszych gmin i domów oraz znacznego ograniczenia biurokracji związanej z prowadzeniem działalności gospodarczej (głównie rzemieślniczej). Ni to socjalizm, ni to kapitalizm - po prostu trzecia droga. Skutkiem tego przez cały czas dynastii nie było klęski biedy, nawet mimo dotkliwej powodzi roztopowej w roku 1510 i długotrwałej suszy 8 lat później. Granice również były skutecznie chronione dzięki nowoczesnej jak na tamte czasy armii zawodowej (głównie reforma kierownictwa wojsk oraz zwiększone wydatki na uzbrojenia i maczety) i wprowadzeniu na terenach przygranicznych powszechnego obowiązku obrony, bez względu na płeć. Aż do końca dynastii zwierzchnicy Hogertanów z około 70 bitew z chatyńsko-istanbudzkimi Semenovičami, a potem wielkimi Hamenkami przegrali tylko cztery. Również ludzie byli coraz bardziej wykształceni i oczytani dzięki rozbudowie wielkiej sieci bibliotek i ułatwianiu dostępu do edukacji powszechnej dla osób biednych i pochodzących z terenów wiejskich. Również w kwestiach światopoglądowych Hogertanowie nie szczędzili rewolucjonizmem - np. zakazano wszelkim organizacjom, w tym Kościołom, przeprowadzania terapii konwersyjnej dla osób homoseksualnych w roku 1496, a także oficjalnie uznano odnowione religie rodzimowierców (germańskie i słowiańskie) za równoprawne z religiami chrześcijańskimi w roku 1509.

Ten stan euforii trwał aż do roku 1550, kiedy to Matias II Hamenka ze znaczną przewagą wojsk wygrali z Føndelem Hogertanem i objął tron wschodniej Germanii. Wtedy doszło też do buntu zachodnich Germańczyków, którzy nie czuli się bezpiecznie w państwie i woleli uznać zwierzchnictwo Harbentii, która w ciągu wieku XVI zyskała o wiele stabilniejszą sytuację polityczną, gospodarczą i militarną. Linia główna Hamenków wygasła w roku 1580 w wyniku zamordowania 20-letniej królowej Lantachy przez księżną Szentauchę Hamenkę, objęcia tronu południowogermańskiego i konsekwetnie rozpadu unii, natomiast południowosenderoska linia boczna jeszcze przetrwała do roku 1614, kiedy to rządzący Astralem Houner Längentäncher zmarł bezdzietnie na gruźlicę.

Na koniec jeszcze zasady większości dynastii na Kontynencie.
1. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni dokładnie w tych samych warunkach obejmują tron. Na ogół tron dostaje ten, kto urodził się pierwszy z rodzeństwa, jednak często są wyjątki od tej reguły, np. zbyt niskie wykształcenie, poważna niepełnosprawność, niewymuszona aborcja lub głośny nieobyczajny wybryk wykluczają z sukcesji.
2. Homoseksualizm ani bezdzietność nie wykluczają z przejęcia tronu. Takie osoby nie mają tzw. obowiązku kontynuowania pokoleń, a więc w przypadku, gdy rodzeństwo wymrze, to jeśli pozostawili dzieci, to królem zostaje najstarsze dziecko kolejnego młodszego rodzeństwa i nie zmienia się nazwa dynastii. W pozostałych wypadkach deklarowana niechęć posiadania biologicznych dzieci wyklucza automatycznie z sukcesji.
3. Jeżeli wszystkie dzieci zostały wykluczone z sukcesji, ale mają potomków, bierze się pod uwagę najpierw dzieci najstarszego dziecka i wtedy dynastia przyjmuje w nazwie łącznik i nazwę małżonka króla.
4. Potomek i jego oficjalny małżonek musi nosić nazwisko dynastyczne, jeśli biologiczny rodzic lub dziadek był królem, z wyjątkiem sytuacji, gdy on sam zostaje królem (tzw. linia boczna), wtedy obowiązkowo przyjmuje nazwisko małżonka. W przypadku dalszych pokoleń potomek nie może przyjąć dynastycznego nazwiska co jest równoznaczne z utratą prawa do możliwości obejmowania tronu nawet w sytuacjach kryzysowych.
5. Jeżeli żaden z dzieci zmarłego króla nie ma ukończonych 15 lat i nie żyje żaden znany członek dynastii noszący jej nazwisko, który nie ma przeciwwskazań do rządzenia, zbiera się Zgromadzenie Narodowe i wybiera króla, natomiast dynastia formalnie wygasa z powodu przerwania ciągłości. Taka sytuacja miała miejsce na Wyspach jak dotąd 12 razy.
6. Zawarcie małżeństwa z matką/ojcem biologicznym nie jest wymagane do uznania ważności możliwości sukcesji dzieci - można śmiało zawrzeć małżeństwo z osobą, która nie jest rodzicem biologicznym dzieci (w tym małżeństwo jednopłciowe). W przypadku urodzenia pierwszego dziecka królowa nie musi deklarować się publicznie, kto jest ojcem dziecka i sukcesja jest ważna, natomiast w przypadku mężczyzny jeśli jest jakiekolwiek dziecko, którego ojcostwo zostało potwierdzone przez matkę i król nie wyrzeka się ojcostwa, to sukcesja przypada na najstarszego z nich, o ile nie ma przeciwwskazań. W przypadkach spornych o macierzyństwie i ojcostwie decyduje Trybunał Stanu.
7. W przypadku zatajenia ojcostwa pierworodnego dziecka, nabytej niemożności do rządzenia lub głośnego nieobyczajnego wybryku władca musi ustąpić z tronu. Tymczasowo królem zostaje kolejne młodsze rodzeństwo króla lub inny uprawniony do rządzenia znany członek dynastii. W przeciwnym wypadku zbiera się Zgromadzenie Narodowe i wybiera nową dynastię.

No, trochę to skomplikowane...