Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Lingwistyka ogólna / Odp: Co was wkurza w kwestiach językowych [s/z/wi/]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Noqa dnia 22 sty 2018, 23:55:47 »
To może mówić "muzyka akademicka"?
2
Lingwistyka ogólna / Odp: Etymologijni szujodruhowie, czyli fałszywe kognaty
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Ainigmos dnia 22 sty 2018, 23:35:13 »
płacz i rozpacz (z pozorną synkopą)

3
Lingwistyka ogólna / Odp: Etymologijni szujodruhowie, czyli fałszywe kognaty
« Ostatnia wiadomość wysłana przez spitygniew dnia 22 sty 2018, 20:04:05 »
Ale przestalibycie tostować tu przykady dziecięcego gaworzenia...
4
Nauka natlangów / Odp: Norweski z bonusami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Pluur dnia 22 sty 2018, 17:37:20 »
Nie spotkałem się z praktycznym zastosowaniem tej reguły, prawdę mówiąc, ani w mojej epoce pre-IT, ani tym bardziej obecnie. Przypuszczam, że może tak być, jeśli język jest naprawdę rzadki i naprawdę potrzebny, a stanowisko jest wejściowe, więc koszty ponoszone przez pracodawcę będą relatywnie niewielkie w stosunku do kosztów generowanych przez przestój wynikający z braku kogokolwiek na tym miejscu. Rzeczy potrzebne w pracy nie zawsze są prostsze niż nauka języka, mimo że być może mniej obszerne pod względem materiału, a szkolenie, jeśli nie jest skrojone pod firmę - nie da odpowiedniego wglądu w proces czy zadanie, a jeśli jest - i tak nie zastąpi doświadczenia. Nie jest też prawdą, że te języki są faktycznie jakoś niesamowicie potrzebne, jeśli się jakichś wymaga, to jest to przede wszystkim angielski + ew. jakiś ukierunkowany na kraj, z którym się będzie pracować (a to już cecha generalnie nie za wysoko płatnych na wejściu usług wspólnych lub telemarketingu), a te pozostałe to taki, jak to piszę czasem sam w ogłoszeniach, nice to have. Na zdrowy rozum, jeśli nie masz zielonego pojęcia o, załóżmy, księgowości, nie będziesz raczej rozważany jako kandydat mimo być może znajomości dodatkowych języków z listy w ogłoszeniu, bo nie wiadomo, czy jako księgowy się sprawdzisz - tak jak do języków, do innych dziedzin wiedzy również trzeba mieć albo naturalny talent, albo dużo czasu i determinacji.
W sumie to dobrze wiedzieć, bo pozwoli to mi zdecydować czy pójść na jeden tylko (językowy) kierunek, czy zostawić obecny i dobrać właśnie ten językowy.
5
Conlangi: a priori / Odp: Język kv
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kazimierz dnia 22 sty 2018, 17:00:55 »
Ciekawe innowacje gramatyczne

Od rozpoczęcia reformy i przeistoczenia się mojego flagowego conlangu w język aglutynacyjny, istnieje tendencja do odmieniania praktycznie wszystkiego, tak więc nie istnieją już nieodmienne rzeczowniki, a przysłówek jest odmienną częścią mowy. Odmianie najbardziej opierają się spójniki i przyimki (no, chyba, że są użyte w funkcji rzeczownika, ale to już co innego).

Nie dość, że odmieniać się mogą słowa wcześniej uznawane za nieodmienne, czasami można odmienić słowo już raz odmienione! Początkowo uznałem tę tendencje za nierealistyczną, ale kiedy dowiedziałem się, że coś podobnego istnieje w innych językach, czyli nie jest tak źle Kolejny raz okazało się, że mój oryginalny pomysł nie jest wcale taki oryginalny :( Całe szczęście u mnie to zjawisko ogranicza się do zaimków osobowych w dopełniaczu lub celowniku używanych jako zaimki dzierżawcze (np. paf, pas - mój, pafos, pasos - mojego), nazwisk, nazw miast, nazw ulic i pomników (te są najczęściej w celowniku!) itp. - wszędzie tam, gdzie przypadek zależny spełnia w praktyce funkcję mianownika.

Jak już wspomniałem o celowniku używanym do oznaczania przynależności, to warto by było rozwinąć nieco temat. Otóż ostatnimi czasy dativus possessivus upowszechnił się tak bardzo, że nie można już mówić o okazjonalnym występowaniu. Generalnie celownika używamy, gdy coś dostajemy, coś jest nam dane, natomiast dopełniacza, kiedy jesteśmy twórcami danego obiektu albo byliśmy jego właścicielami wcześniej, ale teraz przekazujemy go komuś innemu. W kotsowiskim celownika używa się często tam, gdzie w polskim użylibyśmy przyimka dla, natomiast dopełniacz odpowiada przyimkom od i przez (tam, gdzie w rosyjskim jest narzędnik), np. pas faj znaczy "mój dar, dar ode mnie", natomiast paf faj to "dar dla mnie".
6
Nauka natlangów / Odp: Norweski z bonusami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Widsið dnia 22 sty 2018, 15:02:21 »
Nie spotkałem się z praktycznym zastosowaniem tej reguły, prawdę mówiąc, ani w mojej epoce pre-IT, ani tym bardziej obecnie. Przypuszczam, że może tak być, jeśli język jest naprawdę rzadki i naprawdę potrzebny, a stanowisko jest wejściowe, więc koszty ponoszone przez pracodawcę będą relatywnie niewielkie w stosunku do kosztów generowanych przez przestój wynikający z braku kogokolwiek na tym miejscu. Rzeczy potrzebne w pracy nie zawsze są prostsze niż nauka języka, mimo że być może mniej obszerne pod względem materiału, a szkolenie, jeśli nie jest skrojone pod firmę - nie da odpowiedniego wglądu w proces czy zadanie, a jeśli jest - i tak nie zastąpi doświadczenia. Nie jest też prawdą, że te języki są faktycznie jakoś niesamowicie potrzebne, jeśli się jakichś wymaga, to jest to przede wszystkim angielski + ew. jakiś ukierunkowany na kraj, z którym się będzie pracować (a to już cecha generalnie nie za wysoko płatnych na wejściu usług wspólnych lub telemarketingu), a te pozostałe to taki, jak to piszę czasem sam w ogłoszeniach, nice to have. Na zdrowy rozum, jeśli nie masz zielonego pojęcia o, załóżmy, księgowości, nie będziesz raczej rozważany jako kandydat mimo być może znajomości dodatkowych języków z listy w ogłoszeniu, bo nie wiadomo, czy jako księgowy się sprawdzisz - tak jak do języków, do innych dziedzin wiedzy również trzeba mieć albo naturalny talent, albo dużo czasu i determinacji.
7
Nauka natlangów / Odp: Norweski z bonusami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Pluur dnia 22 sty 2018, 13:25:33 »
Cytat: Widsið
Co do nauczania w szkołach, komponent językowy w ramach zajęć odpowiadających naszemu językowi polskiemu jest znacznie bardziej rozbudowany i rozciągnięty w czasie. Uczniowie dostają trochę wiedzy z zakresu historii języka, uczą się o podobieństwach i różnicach między poszczególnymi językami skandynawskimi, poznają false friends i dostają ogólne informacje nt. tego, jak mówić, żeby być zrozumianym za bliską granicą. Taki program trwa do końca obowiązkowej edukacji, a w przypadku wyboru studiów skandynawistyczntych jest kontynuowany w formie pogłębionych kursów typu compare and contrast w miejsce lektoratu w tradycyjnym rozumieniu.
Zgadzam się z Silmethúlë, w polskim też takie coś dałoby radę zrobić, jednak największym problemem byłaby edukacja sama w sobie, ale to osobny temat. W sumie ciekawi mnie jak to skandynawskie podręczniki (czy inne materiały) podają takim małym podstawówkiwiczom. Odniosę się jeszcze do jednego tematu poruszonego, który mi umknął:

Cytat: Widsið
Jeśli chodzi o rynkową moc jakiegokolwiek języka, to jeśli to jest jedyna „twarda” umiejętność, którą kandydat się może pochwalić, a praca nie polega na tłumaczeniu, dyplomacji czy polityce międzynarodowej, zawsze będzie ona niska.
A co z osławionymi jak umiesz język X, to firma i tak cię nauczy co masz tam robić, bo bardziej jej się opłaca wysłać cię na kurs dotyczący zajęcia w pracy, niż językowy?

8
Nauka natlangów / Odp: Norweski z bonusami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Silmethúlë dnia 22 sty 2018, 11:23:56 »
Cytat: Widsið
Co do nauczania w szkołach, komponent językowy w ramach zajęć odpowiadających naszemu językowi polskiemu jest znacznie bardziej rozbudowany i rozciągnięty w czasie. Uczniowie dostają trochę wiedzy z zakresu historii języka, uczą się o podobieństwach i różnicach między poszczególnymi językami skandynawskimi, poznają false friends i dostają ogólne informacje nt. tego, jak mówić, żeby być zrozumianym za bliską granicą. Taki program trwa do końca obowiązkowej edukacji, a w przypadku wyboru studiów skandynawistyczntych jest kontynuowany w formie pogłębionych kursów typu compare and contrast w miejsce lektoratu w tradycyjnym rozumieniu.

Zajebiste. Odkąd zacząłem się interesować czeskim (czyli jakoś od podstawówki) marzyłem o czymś takim w Polsce nt. struktury i słownictwa innych słowiańskich…
9
Nauka natlangów / Odp: Norweski z bonusami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Widsið dnia 22 sty 2018, 10:49:08 »
No to najpierw te cechy skandynawskich języków. Jeśli chodzi o fonetykę, angielska Wikipedia dość dobrze prezentuje podstawowe różnice w dźwiękach, które pozwoliły na jasne zdefiniowanie północnej podgrupy, ale trzeba pamiętać, że od średniowiecza minęło trochę czasu i część z tych zmian została zatarta lub cofnięta przez wpływy zewnętrzne, albo dalsze zmiany ostatecznie i tak doprowadziły do podobnych rezultatów, co w grupie zachodniej.

We fleksji czasownika i rzeczownika obserwujemy dokładnie te same procesy, przez które przeszedł angielski, tylko w przypadku czasownika nieco szybciej (końcówki -er/-ar, formalnie kognaty angielskiego 3.os. -s, zaczęły rozprzestrzeniać się po wszystkich formach osobowych czasu teraźniejszego jeszcze w XII wieku), a rzeczownika - nieco wolniej (reliktowe formy z celownikiem są obecne szczególnie w norweskim i szwedzkim). Specyficzne dla staronordyjskiego zmiany samogłosek w temacie czasownika zachowują jednak tylko języki wyspiarskie i niektóre dialekty norweskie. W piśmie na kontynencie oddaje je tylko nynorsk, tylko w przypadku czasowników mocnych (å kome - kjem a nie *komar, å fare - fer a nie *farar, å gje - gjev a nie *gjer). Wszystkie skandynawskie języki zachowują też podział na odmianę mocną i słabą w przypadku przymiotników, przy czym część końcówek słabych została podmieniona przez mocno zredukowane formy zaimków wskazujących, które potem doklejono do słowa.

Jeśli chodzi o składnię, w zdaniu prostym oznajmującym obowiązuje V2. Czasownik zawsze zostaje na składniowym drugim miejscu:
Eg kjøpte meg ei ny jakke. (nn) - "Kupiłem sobie nową kurtkę."
Gustav har åkt till Jönköping. (sv) - "Gustaw pojechał do J."
I går var vi saman på kino. (nn) - "Wczoraj byliśmy razem w kinie."
Bollen sparkade jag. (sv) - "To ja kopnąłem piłkę."
Inaczej niż w niemieckim, a podobnie jak w angielskim, elementy form peryfrastycznych zostają koło siebie, ewentualnie mogą być rozdzielone negacją.
Gustav har inte åkt till Jönköping. a nie *Gustav har inte till Jönköping åkt.

W zdaniu złożonym szyk może być przestawny w zdaniu nadrzędnym, jeśli zdanie podrzędne jest z przodu:
Hvis du kommer, lager jeg mat. (bm) - "Jeśli zamierzasz przyjść, zrobię coś do jedzenia."
Faller lövet ner på marken, är det nog höst (sv) - "Jeśli liście spadają na ziemię, najpewniej jest jesień."
(tutaj ciekawostka: powszechne jest pominięcie słówek wprowadzających warunek hvis, om, dersom itd. i zastosowanie zamiast nich inwersji, jak powyżej).

Jeśli natomiast zdanie podrzędne jest z tyłu, szyk zdania nadrzędnego pozostaje bez zmian, natomiast okolicznik wskakuje na drugie miejsce za podmiotem w zdaniu podrzędnym:
Jeg lager ikke mat om du ikke kommer. (bm) - "Nie będę robić nic do jedzenia, jeśli nie zamierzasz przyjść."
Ni kan ha rast om ni värkligen behöver det. (sv) - "Możecie odpocząć, jeśli naprawdę tego potrzebujecie."

Generalnie różnice między tymi językami są głównie formalne, a nie strukturalne, przy czym można zaobserwować dwie grupy: szwedzki i norweskie dialekty północne i zachodnie, z nieco bardziej rozbudowaną odmianą czasownika, oraz duński i południowo-wschodnie dialekty norweskie, z nieco mniej rozbudowaną. Islandzki i sztucznie doarchaizowany farerski oczywiście z tego schematu wypadają.

Co do nauczania w szkołach, komponent językowy w ramach zajęć odpowiadających naszemu językowi polskiemu jest znacznie bardziej rozbudowany i rozciągnięty w czasie. Uczniowie dostają trochę wiedzy z zakresu historii języka, uczą się o podobieństwach i różnicach między poszczególnymi językami skandynawskimi, poznają false friends i dostają ogólne informacje nt. tego, jak mówić, żeby być zrozumianym za bliską granicą. Taki program trwa do końca obowiązkowej edukacji, a w przypadku wyboru studiów skandynawistyczntych jest kontynuowany w formie pogłębionych kursów typu compare and contrast w miejsce lektoratu w tradycyjnym rozumieniu.
10
Tłumaczenia / Odp: Przetłumacz słowo osoby powyżej
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mistrz Wszechimienny dnia 22 sty 2018, 07:23:32 »
lutr. mesan /ˈmesan/
im. már /maːɾ/

kryształ
(lutr. qūron /ˈquːron/
im. ramhadh /ˈɾavað/ [ˈɾawað] [ˈɾaw(ə)ð])

wołg. Crïşdal / kryszdal /
orw. Crístal / kristal /

Słowo "Crïşdal" jest w j. wołgarskim podobne do "Chrystus" (Crïşd). Z tego powodu w ciągu ostatnich 100 lat strasznie popularne stały się domowe, małe figurki Chrystusa z kryształu. Zasięg i siła tego zjawiska jest większa niż polskie umiłowanie kryształowych naczyń ozdobnych, a nawet większa niż moda na figurki Matki Boskiej na wodę święconą.

Jezus Chrystus (lub jesli nie masz konceptu Chrystusa, to nazwa osoby spełniającej kryteria bycia mesjaszem, saoszjantem, wszechzbawcą)
wołg. Yaşacrïşd / jaszakryszt /
orw. Iísucrist / jisukrist /
Strony: [1] 2 3 ... 10