Polskie Forum Językowe

Kyon => Kyon => Wątek zaczęty przez: Henryk Pruthenia w Grudzień 31, 2017, 13:52:25

Tytuł: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Grudzień 31, 2017, 13:52:25
Sesja I
(8973-9023)
Otwieram uroczyście Sesję I! Tu będziemy opisywali to co się będzie działo w naszych państwach do roku 9023 (a więc już mamy X Tysiąclecie!). Sesja zakończy się 28 lutego 2018 roku.

Zaczynamy!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Styczeń 19, 2018, 23:05:40
Dewia i Państwo Thewów
Sytuacja u schyłku IX Tysiąclecia
Państwo Thewów ma czasy swej sławy daleko za sobą. Wielkie, zbiurokratyzowane imperium, zdobyło swego czasu cały znany sobie świat. Wszystkie bez mała ludy Wielkiej Dewii uklękły przed władzą Llartlanlō I Wielkiego i złożyły mu trybut, choć nie zdołał zdobyć Małej Dewii, gdyż jego przeprawa przez morze się nie udała ze względu na wraży sabotaż. Ale kiedy to było! Tysiąc już lat temu! A co się stało przez ten czas?

Siedemnaście Miast
Poczucie bezpieczeństwa oraz wszechdominacja nad całym znanym sobie światem doprowadziła do rozleniwienia aparatu państwowego i powolnej decentralizacji państwa. Wielkie ośrodki miejskie, przez które przechodziła większość szlaków handlowych, zyskiwały coraz większą moc i siłę. Z czasem władza centralna była taką tylko z nazwy - o wszystkim decydowano na poziomie lokalnym, a Królowie pełni rolę coraz bardziej nominalną. Zachowano wciąż układ kastowy.Około dwustu lat temu wyłonił się system Siedemnastu Miast, które de facto współrządziły całym Państwem Thewów. Jednocześnie na wschodzie niezależność uzyskały pomniejsze niethewańskie ludy.

Wiele się zmieniło wraz z przybyciem Neszów  i rozpoczęciem kolonizacji południa Wielkiej Dewii i Marii. Ludy Lelegijskie (żółty) a także Dwerganowie (brzydki brązowy sraczkowy) zaczęły pod ich wpływem organizować się w państwa, a także, szerzej wykorzystywać w swojej gospodarce koło i wozy. Ludy wschodniej Dewii przejęły od Neszów wiele technologicznych rozwiązań, w wyniku czego pierwszy raz w historii zaczęły technologicznie i po części gospodarczo (bardziej jakościowo, niż ilościowo jednak) przewyższać Państwo Thewów. W takich to okolicznościach jednemu z nominalnych thewańskich królów, Ljellējowi Kālējowi (Ljellēj Nauczyciel) udało się podporządkować obszar wokół Wielkiego Miasta - stolicy Pańśtwa Thewów, i zdobyć wpływy na pozostałe Szesnaście Miast.

Obecnie
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/3/3a/DEWYJA%C5%81AN.PNG)
Obecnie na południu Dewii i na Marii rozwija się osadnictwo neszyjskie. Około 300 lat temu doszło do emigracji dużej ilości Dwerganów na Marię, gdzie założyli Państwo Gmurganów. Jednocześnie, na południu Marii wciąż istnieje lelegijskie państwo Otakana, bardzo słabe, uzależnione od Neszów (dzięki którym w ogóle udało im się zatrzymać napór Dwerganów). Dodatkowo, licząc od zachodu, istniały państwa Dwerganów w Gwamrze, Krudmarze, Lurdzie (najbardziej na zachód). Istnieje tez jedno państwo Lelegów - Dadaleja.

Największym graczem w regionie w ostatnich czasach jednak zostało Państwo Minów. Silne, scentralizowane państwo, szeroko używające konnicę, a także broń prochową - nowość na Dewii. Choć ich siedziby nie zajmują zbyt wielkiego obszaru, to część ludów mieszkających blisko Państwa Thewów składa trybut im, a nie właśnie Thewom. Od wielu lat trwają kampanie przeciwko Thewom, ale nigdy nie było to nic więcej niż potyczki o uznanie poszczególnych trybutariuszy za swoją sferę wpływów.

(http://jezykotw.webd.pl/w/images/b/b9/DEWYJATU.PNG)
Wpływy Państwa Minów

Rozwój wydarzeń
Wielki Chan Minijski Dago II w roku 8978 zdecydował się na wyruszenie przeciwko ludowi Kaugenów, dawnych trybutariuszy, który w ostatnim czasie zdecydowali się jednak pod zwierzchnictwo Thewów. Aby przykładnie ich ukarać, wyruszył on na zachód i w latach 8981-8984 pokonał Thewów i ich sprzymierzeńców. Udało mu się też znacząco poszerzyć swoją domenę na północ.
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/6/62/DEWYJASRI.PNG)

Niestety, w latach 8985-8995 na ziemię Minów i dużą część wschodniej Wielkiej Dewii spadła wielka susza, w wyniku której wielu trybutariuszy zbuntowało się, doszło też do niepokojów w samym państwie Minów. Dago II został zamordowany przez swojego stryja, Munę I, który to też przejął władzę. W roku 8994 Thewowie zdecydowali się wyprzeć Minów z przygranicznych terytoriów. co się im udało. Muna I został zamordowany i władzę przejął jego syn, Muna II. Na Państwo Minów jednak spadło następne nieszczęście - wielkie trzęsienie ziemi, po którym doszło do wybuchu epidemii. Wielu Minów ruszyło w ucieczkę na zachód, Muna II w tym czasie przebywał na zachodzie wraz ze swoim wojskiem, gdzie udało mu się w walnej bitwie zadać potężny cios Thewom a także zapuścić się w głąb ich terytorium. Po tej udanej kampanii udało mu się zhołdować pięć Wielkich Miast, dodatkowo najbardziej wysunięte miasto na północ ogłosiło niepodległość. Miasta zachowały pewną niezależność, ale przedstawiciele wielkich rodów musieli oddać swoje dzieci jako zabezpieczenie. 
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/4/49/DEWYJAFOR.PNG)

Wracając po udanej kampanii Mun II napotykał wielu minijskich uciekinierów, którzy uciekali z opanowanej epidemią Wschodniej Dewii. Zdecydował się on nadawać im ziemię pod rolę na terenie Thewii, nie tylko ze względu na epidemię, ale także, co najważniejsze, ze względu na większą urodzajność gleb. W roku 9018 obrał jedno z thewańskich miast za swoją stolicę i nadał jej nazwę Oko Niebios.

Sama sytuacja w Thewii zaczęła się szybko zmieniać, ustanowienie minijskiej władzy na północy, secesja i całkowite zerwanie więzi ze Stolicą, doprowadziło do zamordowania Salo VII - króla Thewów, co jeszcze bardziej pogrążyło kraj w chaosie. Coraz większą rolę zaczęły odgrywać rody kupieckie z Mano, zachodniego miasta, w którym skutki wojen na wschodzie były nieodczuwalny. Czarę goryczy przelało porwanie Salo VIII - następce Salo VII. Oddział minijskich sprzymierzeńców w czasie z jednego rajdów pokonał Thewów, a także wziął w niewolę Salo VIII - młodego króla. Sprzymierzeńcy sprowadzili Salo do Oka Niebios, gdzie nadano mu prześmiewcze imię Kan Da (Ten, co robi kupę), zmuszono go do jego publicznego przyjęcia (przed swoimi żołnierzami), a następnie wypuszczono go dalej do swoich krewniaków.

Co się tyczy innych państw, na południu mamy dalszy rozwój gospodarki, wschód Wielkiej Dewii niepokoją jednak epidemie.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 09, 2018, 13:19:23
W roku 8977, w środku lata, do Cyrany, stolicy Harenii, przybywa neszyjska flota handlowa. Wyruszyła ona tego samego roku z Īln Tísti (nesz. Biały Brzeg) - najbardziej na wschód wysuniętego neszyjskiego portu. Dowódcą jej jest Mašur Īerīer ir Ī́eneši Buvhēšše (Buvhēšše to imię, Mašur nazwisko, Īerīer ir Ī́eneši - dookreślenie rodowe).
Chciałby on zaproponować władcy Harenii, a także władzom samego miasta Cyrany, otwarcie w mieście swojej stałej faktorii handlowej. Cóż na to odrzekniecie?
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Widsið w Luty 10, 2018, 18:21:10
Odrzekniemy, że nie rozumiemy o czym on mówi, bo nie znamy jego języka, który brzmi dziwnie i egzotycznie. ;)
Chyba za szybko na takie intratne propozycje - o ile w Harenii słyszano o jakimś tam państwie zbożnych kupców, o tyle wiedza ta opierała się na przekazach ustnych. Warto by zacząć od jakiejś wymiany kulturowej - może obyczajowość Hareńczyków będzie kolidowała z neszyjską?
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 10, 2018, 20:38:31
E, co Wasza Hareńska mość mówi!
Wszak Biały Brzeg znajduje się tuż-tuż obok waszych posiadłości. Kontakty handlowe sporadyczne musiały już być, a tu - propozycja prosta: Pośrednictwo w handlu z południem, bowiem sił nie starcza na samodzielne dostarczanie wszystkich środków.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Luty 11, 2018, 12:19:31
Henryk, podchodzisz do tego zbyt oficjalnie. Takie placówki handlowe powstałyby bardziej nieoficjalnie, ot kilku kupców osiada w stolicy, nawiązują kontakty z Ważnymi Osobistościami, a po kilkudziesięciu latach i wzorowej współpracy dostaliby jakieś większe prawa.

A taka wizyta floty mogłaby być uznana nawet za akt agresji ;)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 11, 2018, 13:22:08
Pozornie!
Tu chodzi o wejście na cały rynek południa :)))
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Luty 11, 2018, 16:04:11
Vezda Ahwaretamazhi - Czas Panowania

Były to końcowe lata panowania Khshāyari Rhavanisa III z Rodu Zhisūdrissif (chwała Jego imieniu!), jednego z najzdolniejszych i najwybitniejszych władców w historii Ajdyniru. Rhavanis Zhisūdrissif urodził się jako najstarszy syn Imperatora Shanrhaina Zhisūdrissifa i Cesarzowej Śaetxiryah z Wielkiego Rodu Āzulexaren. Otrzymał staranne i wszechstronne wykształcenie, jednak w miarę dorastania młody królewicz coraz mniej czasu spędzał wśród uczonych a coraz więcej pośród żołnierzy, śniąc o podbojach godnych swoich sławnych przodków.

Wojowniczy młodzieniec stał się znany z niechęci do dobrowolnej izolacjonistycznej polityki prowadzonej już od dawna przez kolejnych Imperatorów, nikogo nie zdziwiło więc gdy po śmierci Imperatora Shanrhaina i wstąpienia Rhavanisa na Płomienny Tron nowo upieczony władca wyruszył na wojnę przeciw barbarzyńskim Ażerimom z Dalekiego Południa, ku zgrozie i przerażeniu Wielkiej Rady we własnej osobie stając na czele wojennych hufców. Młody Imperator zyskał szacunek jako przedni wojownik i wódz, a wojna z barbarzyńcami zakończyła się całkowitym zwycięstwem - w myśl traktatu pokojowego Imperium wypędziło nomadów z legendarnej Kotliny Edinejskiej, zwanej Ogrodem Południa, dochodząc tym samym aż pod same Góry Pochodzenia, barbarzyńscy wodzowie zaś zostali zmuszeni do złożenia hołdu lennego, zobowiązani raz do roku, na święto Dashanar, przyjeżdżać do Djyazhoaru i jak setki innych wodzów i władców składać pokłon Boskiemu Imperatorowi. Rhavanis nie potrafił jednak długo nacieszyć się tym zwycięstwem, porywczy i wojowniczy snuł kolejne, coraz ambitniejsze plany. Nie mógł również znieść znojów pałacowej polityki, ani ścierpieć problemów polityki wewnętrznej, sprawy poślednie zwykł zostawiać w rękach Rady, oraz powierzać dwojgu spośród młodszego rodzeństwa, którzy zarządzali państwem w jego imieniu.

Okres ten przerwał jednak wybuch wojny domowej - stryj Rhavanisa, Elqaifeanon Aezispanûvirhaīr Caivraheavhaīr, na czele lojalnych mu Mhasalczyków oraz sporej części arystokracji wypowiedział mu posłuszeństwo Rhavanisowi, ogłaszając że Rhavanisa opuścił królewski fean i nie zasługuje on na Płomienny Tron, ogłaszając się samemu prawdziwym Imperatorem Ajdyniru. Wojna była długa i krwawa, pochłaniając życie tysięcy istnień. Na rozkaz Elqaifeanona zamordowano matkę, siostrę i brata Rhavanisa, co jako zamach na królewską krew było aktem nie widzianym w Ajdynirze od stuleci, i tak bluźnierczym że zatrzęsło samymi posadami państwa. Rhavanis brał bezpośredni udział w walkach i na własne oczy ujrzał prawdziwe oblicze zniszczenia, patrząc jak giną kolejni z jego najwierniejszych i najdawniejszych przyjaciół. Rebelia została ostatecznie zdławiona, buntownicy oraz poplecznicy uzurpatora zostali wbici na pale ustawione wzdłuż wszystkich głównych dróg państwa a sam Elqaifeanon został publicznie rozszarpany przez słonie na Placu Zwycięstwa w Djyazhoarze.

Ta wojna zmieniła jednak Rhavanisa, złamała jego ducha z czego podnosić się musiał przez lata. Władca pogłębił znienawidzoną niegdyś politykę izolacji, poświęcił się również całkowicie sprawom wewnętrznym. Rhavanis miast zdobywcy stał się odnowicielem, który odbudował krwawiący kraj. W ciągu kolejnych dziesięcioleci doprowadził wyniszczony kraj do rozkwitu jakiego nie widziano od dawna. Panował dostatek a ajdyniriańska sztuka, nauka i kultura została wyniesiona na nowe wyżyny. Stał się również sławny jako mecenas, filantrop, poeta i filozof. Los nie dał mu jednak panować w pokoju, fanatyczne Âng Qo'or przypuściło bowiem kolejną inwazję, tym razem podnosząc rękę na samo Wielkie Imperium. Raz jeszcze Rhavanis zmuszony był wziąć do ręki zakurzony już miecz - obleczeni w pióra tropikalnych ptaków krwiożerczy wojownicy zostali rozgromieni a ich Inkwizytor upokorzony, zmuszony zgiąć kolano. Wojna z Âng Qo'or rozpoczęła jednak kolejny etap rządów Rhavanisa, śpiący ajdyniriański ńarmad zaczął po raz kolejny wybudzać się ze snu.Tym razem jednak powoli i ostrożnie, raczej dyplomatycznie niż militarnie.

8973-8983
(https://i.imgur.com/DigUxTW.png?1)
Mapa ogólna

Wolne Księstwa
W 8973 z północnych rubieży Wolnych Księstw zaczęły dochodzić pogłoski o nowej fali napadów i grabieży na kupców oraz cywilów, przeprowadzonych pod osłoną nocy (teren zakreskowany na pomarańczowo). Wolne Księstwa od dziesięcioleci były bezpieczną przystanią dla wszelkiego rodzaju wyrzutków społecznych, kryminalistów i zbiegów politycznych, a taki stan rzeczy honorowany był przez umowy między państwami, które widziały (chętnie lub nie) w Wolnych Księstwach strefę neutralną i buforową. Raporty Anûshaya Khshāyaraz - ajdyniriańskiego wywiadu, sugerowały jednak, że fala napadów nie jest jednak spowodowana zwykłym bandytyzmem, lecz jest próbą sprawdzania umocnień granicznych przez Âng Qo'or, wspieraną pośrednio przez Inkwizytora, co pokrywało się z doniesieniami o zganionych osobach złożonych w ofierze w przygranicznych lasach. Tego samego roku ajdyniriańskie wojska wkroczyły na terytorium Wolnych Księstw, co wywołało ostrą dyplomatyczną reakcję Kejrenu, który nigdy do końca nie pogodził się ze stratą tych ziem, widząc je wciąż jako swoją strefę wpływów. Kejren był jednak zbyt słaby by zrobić cokolwiek prócz wyrażeniem swojego najgłębszego zaniepokojenia, pogrążony był bowiem całkowicie w tak zwanym Buncie Renegatów, szalejącym na jego zachodniej granicy (teren zakreskowany na szaro).

Wkrótce po wkroczeniu imperialnych wojsk głowy 212 Wojowników Tukana zostały wysłane w "darze" Inkwizytorowi. W ciągu następnych miesięcy napady ustały, a imperialne wojska wycofały się z terytorium Księstw.

Ekspedycja karna przeciw Ażerimom 
W 8975 doszło do ekspedycji karnej przeciw zwasalizowanym niegdyś przez Rhavanisa Ażerimom. Związek plemion zjednoczył się pod przewodnictwem jednego kagana, zaprzestał również płacić rocznego trybutu. Co najgorsze, żaden z kaganów nie stawił się na święcie Dashanar. Plemiona zaczęły mobilizować siły, chcąc odzyskać utraconą przed laty Dolinę Edinejską, zostały jednak uprzedzone przez ajdyniriańskie uderzenie prewencyjne. Ajdyniriańskie wojska zostały bowiem zmobilizowane zaraz po święcie Dashanar (nieobecność Ażerimów potraktowana została na równi ze zdradą) a wojska prowadzone były przez samego księcia Zhisūdrisa, następce tronu. Rhavanis był przeciwny temu pomysłowi, ale ostatecznie ugiął się pod naleganiami syna, z zastrzeżeniem że temu nie wolno brać udziału w walce w pierwszym szeregu.

Zhisūdris bardzo przypominał ojca za młodu. Zresztą nie on jeden z rodzeństwa. Wyprawa karna trwała dwa lata, kończąc się w 8977 ajdyniriańskim zwycięstwem - na Ażerimów nałożono ogromny trybut, kagan zjednoczonego związku plemiennego został przywieziony na egzekucję do imperialnej stolicy, a reszta zmuszona ponownie zgiąć kolano. Aby dopilnować posłuszeństwa południowych barbarzyńców, najstarsze dzieci wodzów został wzięte w niewolę i przewiezione do Djyazhoaru, gdzie tłumy wyszły przywitać powracającego zwycięsko księcia.

Wyprawianie się przeciw Ażerimom stało się nową ajdyniriańską tradycją xD

Rebelia w Magha
Podczas trwania ekspedycji karnej, w 8976, dosżło do rozruchów i niepokojów w mieście Magha, najświętszym mieście dziwnego pustynnego ludu Maggów. Wyznawali oni jeno jednego boga, niechętnie godząc się na władzę czczących wielu bogów Ajdyniriańczyków, jeszcze niechętnej godząc się na boski status Imperatora. Ajdyniriański garnizon wojskowy został wypędzony z miasta, a gubernator zamordowany przez wściekły motłoch. Wybuchło powstanie, było ono jednak podyktowane emocjami, po tym jak ajdyniriański gubernator kazał magijskiemu kapłanowi złożyć pokłon posągowi Imperatora, a nie faktycznym planowaniem, zostało więc bardzo szybko rozgromione. Rada miejska Maghy zgodziła się otworzyć miejskie bramy przed imperialnym wojskiem w zamian za łaskawe potraktowanie. i tako się stało, Boski Imperator okazał łaskę, skazując na śmierć jedynie przywódców nierozważnego powstania oraz nakładając nowy wysoki podatek na Maggów.

Pomimo sprawnie zdławionego powstania wywrotowe nastroje pośród Maggów rosły.

Poselstwo do Kraju Słońca
W 8980 ajdyniriańskie poselstwo wyruszyło z portu w Ezhid, za cel mając odnalezienie tajemniczego Królestwa Słońca, mającego znajdować się gdzieś na północnym-zachodzie. Poselstwo składało się się ze 114 obywateli Imperium, w tym 100 żołnierzy, oraz 52 niewolników, pod przywództwem Dhirxiryal Chahtakheonchéra Cifrinahchéra Indressif, dalekiej krewnej Wielkiego Hafshara (ajdyniriański odpowiednik wezyra, najwyższy urząd państwowy i prawa ręka Imperatora) oraz młodego arystokraty imieniem Névtālaivis Rhavanishaīr Shéwąnārenhaīr Jarhmadhari przybyło do Zhanzhou, stolicy Konfederacji, w poszukiwaniu informacji o położeniu Królestwa Słońca.

@Widsid, weź że pokieruj moich ludzi, bo dla nich Konfederacja to najdalsza granica jakiejkolwiek cywilizacji XD


Wyprawa na Najdalszy Zachód
Rok 8982 - wyrusza Wielka Wyprawa, czyli przygotowywane od dziesięcioleci z inicjatywy Patriarchy Rikkadanu oraz Boskiego Imperoatora ogromne przedsięwzięcie, projekt wielkiej ekspedycji, składającej się z kupieckich karawan, uczonych z imperialnych uniwersytetów, najemników, wszelkiej maści poszukiwaczy przygód oraz wojskowej ochrony, mającej dotrzeć na Najdalszy Zachód oraz odkryć jego bogactwa. Mimo że zainicjowany i kierowany przez ajdyniriańską władzę, a jak mówią plotki przez samego Imperatora, uzyskał zainteresowanie i finansowe wsparcie dużej części prywatnych inwestorów, kupców z całego Imperium. Uczeni widzą w nim szansę na poszerzenie ajdyniriańskiej wiedzy o świecie, kupcy marzą o nieprzebranych bogactwach i nowych rynkach, awanturnicy szukają chwały w nowych i obcych krainach, a wielu marzy o poszerzeniu wpływów Imperium poza granice znanego świata. Tak też tysiące koni, wielbłądów i szartanów wyruszyło w długą i niebezpieczną podróż wzdłuż zachodnich stoków Harrunu, do Talonbatu - granicy znanego świata.

Ekspedycją kierował Gamāxahwail Reansūdrilhaīr Farxiryahhaīr Tamazdaren, generał imperialnego wojska. Ochrona w postaci najemników oraz wojska pozwoliła bezpiecznie przejść przez tereny wrogo nastawionych barbarzyńców zamieszkujących Harrun. Wyprawa podążając szlakiem handlowym z Rikkadanu stanęła u wrót Talonbatu w 8983
.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 11, 2018, 17:27:13
Super!
Czekam na dokończenie historii wyprawy.
Jest to na pewno podróż na wschód???
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Luty 11, 2018, 20:30:50
Najdalszy Zachód oczywiście, nie Wschód xD
A dokończenie będzie, w następnym poście odnośnie wyprawy zamierzam w przy okazji opisać Talonbat, bo do tej pory praktycznie nic o nim nie było a to idealna okazja na opis z ajdyniriańskiej perspektywy. Tylko pierwej muszę szkic języka zrobić
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Spiritus w Luty 11, 2018, 21:16:20
(https://i.imgur.com/qKtGRya.png)

Szur: wojna
8970-9007

W roku 8970 padła niezdobyta dotąd Futta, w wyniku czego tuwwska ekspansja nabrała rozpędu, mpgąc skierować się na północ.

Wkrótce tuwwski Senat wysłał poselstwo do trzech głównych miast kontynentalnego Szuru: Hemele, Ewanu i Einu. Sprawa była jasna: albo kapitulacja i nawrócenie na jedyną wiarę albo wojna (i zupełny brak litości po przegranej, oczywiście). Zgodnie z oczekiwaniami, pierwsze z miast, o charakterze głównie kupieckim zgodziło się na konwersję, dzięki czemu zostało bardzo łagodnie potraktowane i zachowało częściową autonomię.

Sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej w przypadku dwóch pozostałych polis. Zgodnie ze swoimi temperamentami, ewańskie Zgromadzenie odesłało tuwwskich posłów z kwitkiem, a król Einu — odcięte głowy.

Na nieszczęście (i niespodziewanie się) Tuwwczyków, Ewan i Ein jakimś cudem sprzymierzyły się przeciwko wspólnemu wrogowi. Lata 8974-8996 to walka raczej wyrównana, chociaż z nieznaczną przewagą północy, zakończona ostatecznie zawieszeniem broni; trzeba bowiem wiedzieć, że górzysty środkowy Szur jest terenem bardzo trudnym do prowadzenia jakichkolwiek walk (przez co jednocześnie przez lata stanowił niejaką strefę buforową pomiędzy potęgami polis południowych i północnych).

Wraz z przybyciem roku 9001 Ewan popełnił jednak fatalny błąd: postanowił szarpnąć się na Hemele, odpowiadając na prośby słane przez niektórych z ichniejszych kupców i wygnywanych dostojników oraz rosnące niepokoje społeczne związane z powolnym zacieśnianiem tuwwskich szponów nad miastem i ograniczaniem wcześniej zagwarantowanych swobód. Problem był jeden: Ein nie popierał takiego ruchu (Eińczycy zdawali sobie zresztą sprawę, że ze względów geograficznych to i tak ich drzewiejsi sojusznicy zajęliby Hemele i ciągneliby zeń profity).

Decyzja o wkroczeniu na teren autonomicznego obszaru przyspieszył jednak wybuch powstania. Tuwwa tymczasem nie pozostała oczywiście bierna — jej armia szybko znalazła się po drugiej stronie i rozpoczęła się walka. Ta jednak nie była już wyrównana — wkrótce Ewańczycy zostali wygnani z hemelskich ziem, a zostawiwszy część wojsk w celu zduszenia powstania, Tuwwczycy wkroczyli na terytorium Ewanu. Wpół drogi pomiędzy Hemele a Ewanem, w pobliżu wioski o nazwie Uszuru doszło do starcia dwóch armii. Tuwwczycy odnieśli niespodziewanie druzgocące zwycięstwo, głównie dzięki zastosowaniu nowych technologii wojennych, i ruszyli oblegać Ewan. Miasto, oblegane przez kilkanaśćie tygodni — po raz pierwszy w historii Szuru użyto prochu! — ostatecznie poddało się. Najwyższych dostojników miasta czekał różny los — część zdołała (lub zdołała była) uciec, część ułaskawiono, część została złożona w ofierze, ale samo miasto nie ucierpiało większych dalszych zniszczeń i upokorzeń. Oczywiście, niezbędnym było porzucenie tradycyjnego politeistycznego kultu.

Ostatnim przeciwnikiem na kontynencie pozostał Ein — a tym razem Tuwwa nie zamierzała zaprzestać walki, a Ein nie zamierzał czekać biernie. U schyłku roku 9002 doszło do pierwszych starć na granicy. Osłabiona wojną z Ewanem tuwwska armia nie była jednak w stanie przebić się w głąb terytorium wroga. Tuwwski dowódca wpadł jednak na pomysł przerzucenia części wojsk na wschód, ażeby te przeszły górami. Operacja ta trwała dosyć długo, ale ostatecznie powiodła się, a Ein nagle znalazł się w pozycji ataku z dwóch stron — południowej i wschodniej. Konieczność rozpoczęcia przerzucania wojsk na wschód pomogły wrogowi wedrzeć się od południa, a nim owo przerzucenie doszło w pełni do skutku, tuwwska armia napierająca od zachodu zajęła żyzną dolinę Timi Kili stanowiącą główny obszar zaopatrzenia regionu w żywność. Nie udało się również ocalić prastarej świątyni boga-słońca czczonego na północy — wraz z otaczającym ją miasteczkiem została splądrowana i doszczętnie zniszczona.

Na początku roku 9005 Ein został oblężony. Nowy król (stary zginął w walce), przekonany o niezdobywalności swego grodu, nie zamierzał jednak poddać się, tak jak uczynili to Ewańczycy — zdawał sobie zresztą sprawę, że nie zostałby oszczędzony przez Tuwwczyków. Ci jednak nie musieli wcale starać się za wszelką cenę sforsować wysokich murów miasta — wystarczyło czekać, prowadząc (być może trochę dla niepoznaki) zwykłe, nieco leniwe oblężęnie. Miasto zostało wzięte głodem; niszczone wystrzeliwanymi przerażającymi ognistymi pociskami, trawione wywoływanymi przez nie pożarami i odcięte od dostaw żywności i wody w końcu „sforsowało” się od wewnątrz — wskroś rozkazom słanym z pałacu, mieszkańcy otwarli najeźdźcom bramy, licząc na podobne potraktowanie, jakie spotkało hemelczyków i ewańczyków.

Mylili się jednak. Wojna słono owych najeźdźców kosztowała, co wiązało się z wysokimi podatkami; a że większość wojsk znajdowała się daleko od kontrolowanych przez Tuwwę ziem, zaczęły się problemy z lojalnością. Potrzeba więc było pokazu siły. Wkrótce po zajęciu miasta zaczął się terror: palono, plądrowano, gwałcono, brano w niewolę, burzono, składano w ofierze czy po prostu mordowano. Król, wraz z całą rodziną, arystokracją, dworem, dużą częścią wojska i innymi zostali przewleczeni przez cały Szur aż do Tuwwy, gdzie cały (no, prawie — część trafiła w międzyczasie tam i ówdzie) ten orszak został złożony w największej i najbrutalniejszej masowej ofierze, jaką do tej pory widział enencki świat. Zwłoki najważniejszych osobistości następnie stratowano na miazgę.

Wkrótce do Einu przybywać zaczęły przybywać grupy imigrantów z miast południa, aby zasklepić demograficzną dziurę, złagodzić przeludnienie i krzesić wiarę w Taszina na odległej północy.

Wojna w kontynentalnym Szurze kończy się więc w roku 9007. Wielu co bogatszych mieszkańców północy zdążyło się ewakuować na wyspę Tolinę, podobnie jak wielu z prześladowanych odtąd członków buddyjskopodobnego ruchu zwanego szinwoizmem. A no właśnie, co z Toliną? Tuwwczycy nie chcą wziąć się za ostatni niezdobyty przez siebie bastion obrzydliwej herezji? Cóż, na razie liżą rany.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Luty 11, 2018, 22:04:04
Opisałeś już gdzieś tą nową monoteistyczną wiarę Tuwwy? Zastanawiam się gdzie pójdzie moja Wyprawa po opuszczeniu Talonbatu - czy dalej na zachód, szlakiem karawan w stronę Sechtu, czy może z jakichś dziwnych i nieprzewidzianych przyczyn będzie musiała skręcić na południe, wzdłuż granicy Wielkiej Pustyni i wzdłuż gór. Zakładając że udałoby im się przetrwać tą podróż dotarli by... do Szuru.

Opisy wielkich ofiar z ludzi sugerują że w oczach moich Ajdyniriańczyków to co zastaliby w Szurze było by jednym wielkim festiwalem barbarzyństwa xD Więc byłoby ciekawie!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Spiritus w Luty 11, 2018, 23:37:39
To znaczy, ta religia nie jest do końca nowa. Taszin zawsze był jednym z najważniejszych bóstw enenckiego panteonu. Centrum jego kultu zawsze była Tuwwa. Jego wspięcie się aż na szczyt i wyparcie wiary w innych bogach było procesem długotrwałym, umożliwionym głównie dzięki zlaniu się (w Tuwwie) z bardzo dawnym bóstwem Ulim, politycznym ambicjom tuwwskich kapłanów i niepokojom społecznym wywołanym przez wcześniejszy upadek geopolityczny miasta.

A opisać religię, opiszę, tylko muszę do tego siąść na porządnie i trochę się jeszcze zastanowić nad paroma rzeczami. Może jutro coś spróbuję sklecić.

A jeśli chodzi o ofiary z ludzi, to nie są one aż takie gargantuiczne - tamta była ot, pokazowa :P. No ale zdarzają się - i zdarzały, bo to nie jest nowe zjawisko w enenckiej religii.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Widsið w Luty 13, 2018, 22:24:34
Harenia

Rok 8973 to kolejny rok panowania młodej królowej Ai'ahn, która nie bez przyczyny stała się ulubienicą wszystkich warstw społecznych. Chłopstwo postrzega ją jako "ujarzmicielkę" wiecznie skorej do nadużyć lokalnej arystokracji, która to w planowej przebudowie stolicy i pozostałych miast widzi dla siebie szansę na zbicie majątku dzięki dostarczaniu materiałów z należących do nich kamieniołomów, lasów, kopalń i hut, i sprzedawaniu ich ze znaczną prowizją. Mieszczanie również wypatrują przebudowy, która wzmocni prestiż rosnących w siłę miejskich władz. Duchowieństwo, jak to duchowieństwo w Harenii, nie może się nie cieszyć i generalnie niewiele może w kwestiach jakichkolwiek, będąc pod butem monarchii od kilkunastu pokoleń i prawnie (a także często bezprawnie) służąc, poza duchową posługą, wyłącznie do przyklaskiwania królewskim pomysłom. Jeszcze w 8973 Ai'ahn zadekretowała rozpoczęcie prac, które ruszyły z impetem w początkach 8974.

Miasta hareńskie są stosunkowo niewielkie - Cyrana ma raptem dziewięć tysięcy mieszkańców - toteż przebudowa szybko dosięga w zasadzie wszystkich, którzy szczęścia szukali za relatywnie bezpiecznymi palisadami, a nie w majątkach miejskich. Intensywne prace trwają kilka kolejnych lat i pochłaniają kilkaset ofiar, które to najczęściej ginęły z wychłodzenia - nie pozwolono na skrócenie dnia pracy zimą - lub w typowych dla takich przedsięwzięć wypadkach przy pracy, związanych głównie z niewielkim doświadczeniem budowniczych: dość powiedzieć, że do tej pory w Harenii istniało tylko pięć niedrewnianych budynków, a wszystkie powstały jeszcze w czasach qińskich. Przebudowa Cyrany dobiega końca w 8995, a kolejnych miast niedługo potem.

W początkach przebudowy stolicy, w 8977, do cyrańskiego portu przybija flota handlowa, której bandery Hareńczykom znane były tylko ze średnio zrozumiałych opowieści dziwnych ludzi, z którymi czasem handlowano na rubieżach. Dość powiedzieć, że widok takiej armady spowodował pewne zaniepokojenie, które jednak szybko ustąpiło racjonalizacji: "po jaką cholerę ktoś by miał podbijać ten lodowaty koniec świata?". Hareńczycy przyjęli więc gości z ostrożnym entuzjazmem: język neszyjski nie był jeszcze dla nich zrozumiały, chociaż pojawiły się już pierwsze glosariusze. To, co na pewno zdziwiło, to potrzeba kapitana floty, noszącego egzotycznie brzmiące i okrutnie długie imię Mašur Īerīer ir Ī́eneši Buvhēšše (co Hareńczycy w najlepszym wypadku wymówią jako [maχʊə iːəriːə ijenəs buχes]), żeby koniecznie uzyskać pozwolenie Ai'ahn i władz miasta na handel. O "pozwoleniach na handel" w Harenii nie słyszano od czasów qińskich, ale, upatrując w dziwnej obyczajności przybyszy szansę na nawiązanie lukratywnych kontraktów i na podniesienie rangi królestwa, Ai'ahn zgody takiej udzieliła, a władze miasta udostępniły kilka przyportowych budynków nowym gościom, jednocześnie uwzględniając postulat założenia faktorii handlowej przy planach rozbudowy. Po niespełna roku w porcie cyrańskim staje pokaźny i ciekawy architektonicznie budynek, który oddano Neszyjczykom pod najem, pozwalając zaaranżować w nim przestrzeń zgodnie ze swoimi potrzebami. Nowi przybysze budzą zaciekawienie Hareńczyków, ale Neszowie raczej stronią od kontaktów, poza tymi stricte biznesowymi. Pojawiają się ciche głosy, że być może Neszów wcale nie trzeba było tak otwarcie przyjmować.

Kontakt kulturowy sprzyja jednak rozwojowi gospodarczemu, zwłaszcza gdy przebudowy zostaną już całkowicie zakończone; koniunktura jest dobra, ekonomia kwitnie, a miasta, szczególnie te na wybrzeżu (a więc przeważająca większość: 17 z 23 osad o prawach miejskich leży nad morzem) wchodzą w okres prosperity i dynamicznej rozbudowy. Przyrost naturalny rośnie dzięki łagodnym zimom, dzięki którym pola można obsiać wcześniej, a plony są szczodrzejsze.

W 8999 słyszy się w Cyranie o perturbacjach na południowej granicy - to w końcu wykipiał merawiański kocioł, o którym napiszę jednak następnym razem. Harenia, mająca z Merawią granicę w trudnym, górskim obszarze, nie odczuła tego tak mocno, jak pozostali sąsiedzi Merawii, wieść gminna niesie jednak, że wśród niewielkiej grupy uchodźców, którzy zdecydowali się zbiec na północ, był merawiański król Heidrun z rodziną. O ile faktycznie królowa Ai'ahn była przez kilka dni w 9002 niedostępna publicznie - co w lokalnym ustroju nie jest powszechne i wiąże się z ważnymi rozmowami na szczycie - o tyle publicum nigdy nie zostało poinformowane, dlaczego tak się stało, a zwykle rezultaty takich spotkań są obwieszczane na zgromadzeniu stanowym. Ktoś od kogoś jednak słyszał, że merawiański król został przez Ai'ahn otruty, ktoś inny, że wydano go Kogrimowi III z Azenii, który ruszył z pomocą Merawii w opanowaniu rebelii, ktoś jeszcze inny w pijackim widzie stwierdził, że merawiański król Heidrun w gruncie rzeczy ma urodę delikatną jak kwiatuszek i można by go pomylić z kobietą, i zabił królową Ai'ahn, za którą się teraz przebiera. No ale lud ludem, a tak naprawdę najpewniejszą informacją o Heidrunie jest to, że owszem - zbiegł z Merawii, ale nie do Harenii, tylko do Stojezior.

Dalsze lata upływają w Harenii na spokojnie. Odnowione zostały przyjacielskie relacje z Azenią. Można uznać to za element asekuracyjny: większa, bogatsza, bardziej ludna i po prostu silniejsza militarnie Azenia na ten moment jest lokalnym liderem, a Hareńczycy zamierzają z Azeńczykami grać w te karty tak długo, jak w ich rękach będzie jeszcze kilka asów.

Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Luty 13, 2018, 22:24:49
Co u Trugów?

Jednym słowem: źle. Hegemon Tárolaùgr, trzydziesty drugi tego imienia, pan Trugii, Poicji, książe brocki, liktyjski, taugryjski, pan nad Deltą, śmigły wierzchowiec Koùda, ulubieniec Teiz, pan środka, wschodu, północy, zachodu i południa, zwierzchnik południowego wschodu, południowego zachodu, północnego wschodu, północnego zachodu i wszystkiego, co leży pod niebem, ruszył na wojnę. Celem byli Północni Barbarzyńcy. Uznawszy granicę z Brotami za spokojną, zebrał wszystkie wojska, jakie mógł zebrać, i ruszył za Rzekę Słoneczną. Operacja miała wielu przeciwników na dworze, jednakże Hegemonowi udało sie je przełamać. Początkowo wojna szła po myśli Trugów, choć główne siły wroga pozostały nienaruszone, i wycofywały się powoli w głąb swojego terytorium.

Po roku (kyońskim) wojny gruchnęła wieść - brocki chan chanów, Evad, ruszył z całą potęgą na Trugów. Hegemon początkowo bagatelizował te wieści, zajęty własną wojną, ale gdy potwierdziły się pogłoski o zdobyciu i splądrowaniu Letniej Stolicy (głównego miasta na zachodzie kraju), przeraził się nie na żarty. Evad tymczasem uderzył w czuły punkt - nienawiść zwykłych ludzi do Qińczyków i magnaterii truskiej. Obiecał ludziom wolność, i pozbycie się znienawidzonych wrogów. Pogromy kupców qińskich były na porządku dziennym. Prym w wystąpieniach wiódł średni szczebel oficerów, a wojsko zaczęło masowo przechodzić na stronę brocką.

Hegemon odwołał swoją kampanię, i zaczął w pośpiechu się wycofywać nad brzeg jeziora, ustawicznie szarpany przez podjazdy barbarzyńskie. W międzyczasie w Zimowej Stolicy (głównym mieście truskim) wybuchł bunt wojskowych, żołnierze w krótkim czasie opanowali całą stolicę i powiesili wszystkich magnatów i Qińczyków, jakich umieli znaleźć. Ogłosili republikę, ale to była de facto kolektywna dyktatura wojskowa. Ludność stolicy miała już dość ich rządów, i kiedy chan chanów pojawił się pod murami miasta, poddali miasto bez walki. Wojskowi bronili się jeszcze w twierdzy, ale walka była już przegrana.

Evad wkroczył z wojskiem do sali tronowej, i zasiadł na Stolcu Tarolagurowym. Mniej więcej w tym samym czasie, Tárolaùgr XXXII poległ podczas panicznego odwrotu, już niedaleko od brzegów jeziora, i czekającej tam floty wojennej. Dowództwo przejął jego kuzyn od strony matki, Aùdor, i ewakuował resztki wojska na południowy brzeg Wielkiej Rzeki. W międzyczasie zapędy pojckie zostały wstrzymane, głównie przez dyplomację qińską, zainteresowaną utrzymaniem swojego statusu w Państwie Truskim.

Mitengowie truscy powstali przeciwko Trugom, zdołając wykroić dla siebie niewielkie państewko na południowym zachodzie. Tamte tereny zostały całkowicie pozbawione kontroli, zarówno brockiej, jak i resztek truskiej, i musiały sobie radzić same. Powstało wtedy wiele państewek, a prym wśród nich wiodło to miteńskie.

Dwa miasta na północnym wybrzeżu Morza Wewnętrznego również odpadły. Najprawdopodobniej przeszłyby już oficjalnie na orbitę qińską, tylko nie wiem na jakich zasadach (członkowie? miasta stowarzyszone?). Miasta te już od dłuższego czasu były oddzielone od głównego państwa truskiego, a za murami szaleli koczownicy. Z całą pewnością mniejszość qińska jest tam bardzo liczna, a i qinizacja bardzo silna. Ogólnie kultura qińska, pojcka i (nawet) truska są na tyle bliskie, że asymilacja jest względnie łatwa.

Taki był kres Państwa Truskiego.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 14, 2018, 01:26:24
Muszę Was serdecznie pochwalić!
Kawał świetnej roboty!

Tylko mam dwa małe sprawy:
Todsmerze, czy Mitengowie wejdą w jakąś lokalną federację, czy przetrwają jakoś dłużej? :)

Widsid, neszowie raczej nie będą zamknięci, próbowaliby raczej się zaprzyjaźnić z lokalną społecznością.
W szczególności, że ten port jest ważny dla neszów: de facto to jest brama na Wschód! :)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Spiritus w Luty 14, 2018, 21:49:55
Muria: przewrót przewrotu i wojna domowa
8974

8973 był ostatnim rokiem sześcio[kyońsko]letniej kadencji murskich konsulów, którymi byli Ngātra Min [ˈŋuːʈə ˈmæ̃], pochodzący ze stanu II (kupcy, rzemieślnicy, pomniejsi urzędnicy wolne zawody), oraz Tamau kwede Pēge [təˈmɒʊ̯ kwəɾə ˈpʰiːɣə], po ojcu pochodzącego ze stanu I (szlachta związana z wojskowością), który to jednak wżenił się był w rodzinę stanu II, ażeby to pozyskać majątek w zamian za nobilitację rodziny.

Kwede Pēge zdobył popularność, dowodząc wojskom podczas kampanii przeciw koloniom na wybrzeżu w roku 8944. Trzon jego armii stanowili drobni szlachcice z prowincji i członkowie stanu II. Niedość, że kampania zakończyła się sukcesem, to wielu jej uczestników i ich rodzin sporo na niej zarobiło. Wykorzystując sympatię wśród najambitniejszych klas murskiego społeczeństwa, młody wojskowy szybko wspiął się na wyżyny i został wybrany na konsula w roku 8968.

Drugą osobą wybraną na tę kadencję był Ngātra Min, wywodzący się ze stanu II uczony-idealista, który mimo to jakoś radził sobie w niebezpiecznych (także dla życia) meandrach murskiej polityki. Jest on niejako mentorem kwede Pēge — dostrzegłszy jego talent, przepchnął jego kandydaturę na dowódcę podczas organizacji kampanii przeciw zbuntowanym koloniom. Z czasem jednak zaczął zauważać gorsze strony charakteru kwede Pēge — porywczość, bezwzględność, chorobliwą ambicję i pragnienie władzy. Min, będąc nieco staromodnym republikaninem, wybrał „mniejsze zło” i zaangażował się w spisek wielkich rodów stanu I, którym z oczywistych względów kwede Pēge niezbyt się podobał.

I tak przyszła równonoc wiosenna roku 8974 wspólnego kalendarza, czyli — dzień elekcji konsuli; a zgodnie ze zwyczajem raczej reelekcji, jako że upłynęła dopiero pierwsza kadencja konsuli i połowa kadencji parlamentu. Spiskowcy wymyślili bardzo prosty sposób na pozbycie się kwede Pēge — zamierzali zatrzymać go w drodze, parlamentarzystów w razie potrzeby postraszyć wojskiem, wybrać do konsulatu Mina i wojskowego Ēdre Āmu [ˈʔiːɽə ˈuːmu], a nieco później uwięzionego niedoszłego konsula oskarżyć o działania przeciwko dobru Republiki. I stracić.

Plan jednak zawiódł: Tamau dowiedział się o spisku i uciekł z Watán [wəˈtʰɑ̃] (siedziby parlamentu) do pobliskiej Hiry [ˈçɪɻə] (dawnej siedziby królewskiej), gdzie skrył się w twierdzy. Spiskowcy nie wiedzieli jednak o niczym — znajdował się wśród nich wtyk: goniec, który przekazał informację, że Tamau został pochwycony w drodze ze swojej rezydencji na prowincji do stolicy. W międzyczasie ten objął władzę nad garnizonem twierdzy. Wkrótce po tym, jak ogłoszono wybór konsulów i rozpoczęto paradny pochód, Tamau obnażył publicznie spisek i zaczął mobilizować mieszkańców Hiry. Trzeba wiedzieć, że Hira jest miastem właściwie sąsiedzkim dla Watán, więc wieści rozeszły się dosyć szybko.

Dowiedziawszy się o całym zajściu, spiskowcy byli nieco skonsternowali i nie wiedzieli, co począć. Kwede Pēge wykorzystał to — rozesłał małe oddziały żołnierzy, których zadaniem było robieniem rozróby i atakowanie punktów, gdzie stacjonowało poukrywane po kątach wojsko ściągnięte na wszelki wypadek. Zaczęły się drobne walki i spiskowcy podjęli decyzję o wyprowadzeniu wojsk na ulice.

Mieszkańców Watán, którzy dowiedzieli się, że podobno miał miejsce spisek, to jednak tylko rozjuszyło. Zaczęły się zamieszki i walki uliczne. Trwały one cały dzień, a Ēdre Āmu wraz z poplecznikami uciekł z miasta i zza murów zarządził odwrót swoich oddziałów. Uciekł na północ.

Watán zostało zdobyte przez rebeliantów, a Ngātra Min doprowadzony pod oblicze kwede Pēge i stracony za zdradę stanu. Parlament wkrótce ogłosił kwede Pēge dyktatorem (to znaczy, murskim odpowiednikiem tego urzędu).

Zaczęły zbierać się dwie armie: na północy, w twierdzy Kwada Jajwar [kwəɾə ˈɟʌʝwə] (dosłownie „Djyazhoarek”, „Mały Djyazhoar”, nazwana tak ze względu na okcydentalną architekturę) — ta magnacka, w dwumieście Watán-Hira — ta dyktatorska.

Kwede Pēge nie zamierzał czekać i ryzykować niezadowolenie społeczne związane z ewentualnym oblężeniem — pozostawił miasto i ruszył na spotkanie wrogiej armii ku niemu zmierzającej.

Po raz kolejny kwede Pēge posłużył się fortelem — armia magnacka oczywiście dowiedziała się o ciągnących jej na spotkanie przeciwnikach i dowiedziawszy się o ich położeniu, zaczęła za nimi podążać błędnymi kotlinami środkowo-północnej Murii. Nim zdążyli się jednak z nimi spotkać, zostali ostrzelani z góry z kusz i muszkietów. Następnie ruszył główny trzon armii kwede Pēge.

Ēdre Āmu i jego najbliżsi współpracownicy próbowali ratować się ucieczką, zostali jednak schwytani w pobliżu dworku Koukuru [ˈkʰɒʊ̯h(ʊ)ɻu], którego właścicielem był weteran kampanii przeciwko zbuntowanym koloniom. Po zwycięstwie w bitwie na miejsce przybył sam kwede Pēge i osobiście ściął swojemu rywali głowę mieczem.

Pomniejsze walki, zawieruchy i niepokoje trwały jeszcze przez najbliższy rok, ale kwede Pēge wrócił do stolicy i wprowadził dwa edykty: jeden, który zmienia zasady działania dyktatury: przywraca działanie wszystkich urzędów i parlamentu, tymczasem dyktator posiada odtąd uprawnienia konsula z bonusami, jednakże jest nieusuwalny ze swego urzędu; drugi edykt dotyczy rozprawienia się z wrogami Republiki (który też dodaje dyktatorowi parę fajnych bonusów, pozwalających pozbyć się nie tylko dotychczasowych wrogów, ale także wszelkich przyszłych).

Tak więc rok 8974 jest początkiem dyktatury Tamau kwede Pēge w Murii. Ale z czym te rządy będzie się jadło — i kiedy wstanie się od stołu, o tym dowiecie się wkrótce.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 15, 2018, 00:19:22
Fajne, gratuluję takoż pracy!

Chyba też muszę u siebie wszystko opisać do końca :P
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 15, 2018, 21:26:49
Buania na przełomie tysiącleci
W roku 8978 po ponad trzydziestoletnich rządach umarł król Oru Duok. Za jego życia w Buanii mocno polepszyły się warunki życia, były to czasy wielkiego rozwoju gospodarczego i kulturalnego. Nie jest jednak tajemnicą, że nie była to zasługa władcy, ponieważ mimo że władza królewska nigdy nie była silna, to jeszcze w ostatnich latach król bardzo stracił na znaczeniu i stał się tylko marionetką w rękach wpływowych kupców, którzy wzbogacili się m.in. na handlu ohużem. Paradoksalnie, pomimo rozkwitu miast i wzrostu zamożności społeczeństwa, zawartość królewskiego skarbca wciąż malała.

Na nowego króla wybrany został Siyn Mevu z plemienia Aho. Przepowiadano, że będzie władcą takim jak i jego poprzednicy, jednak te przepowiednie szybko okazały się nietrafione! Nowemu władcy nie wystarczała obecna pozycja w państwie. Pragnął on wzmocnić władzę królewską. W tym celu zarządził wprowadzenie obowiązkowego poboru do wojska (wcześniej zdarzało się to tylko w razie konfliktów zewnętrznych). Brakowało mu jednak pieniędzy, dlatego postanowił podwyższyć podatki. Potrzebował do tego jednak zgody Rady Wodzów, której, pomimo licznych nacisków nie zdołał pozyskać. Zaczął więc potajemnie zapożyczać się u sechtońskich bankierów.

Przez swoje poczynania król stracił poparcie społeczeństwa, w tym większości członków Rady Wodzów. Oliwy do ognia dolały doniesienia o zadłużeniu władcy u Sechtończyków. Pojawiły się głosy domagające się abdykacji Siyna, a nawet całkowitego zniesienia monarchii jako przestarzałego reliktu nie przystającego do współczesnej rzeczywistości. W tej sytuacji sekretarz Rady Wodzów zwołał specjalne zebranie. Zdecydowano na nim o pozbawieniu Mevu tronu i cofnięciu wszystkich jego postanowień (nie była to jednak decyzja jednomyślna). Król nie mógł pogodzić się z zaistniałą sytuacją i wraz z garstką posłusznych mu żołnierzy i sprzyjającymi mu wodzami zorganizował zamach stanu. Wojska królewskie zajęły Saboat, pod ich kontrolą znalazły się również ziemie zajmowane aktualnie przez plemiona Aho, Tían oraz Un sprzyjające Siynowi. W stolicy obalony król wprowadził rządy silnej ręki. Wszyscy bardziej znaczący zwolennicy jego detronizacji zostali straceni lub uwięzieni.

Mieszkańcy ziem leżących poza zwierzchnictwem tyranicznego władcy nie pozostali obojętni wobec wydarzeń w Saboacie. Z Kehaseatu wyruszyła ogromna flota dowodzona przez Fiena Taró, dotychczasowego admirała królewskiej marynarki (dołączyły również okręty należące do kupców). Ohużowi potentaci zdecydowali zjednoczyć swoje armie przeciwko wspólnemu wrogowi. Ogromna większość dotychczasowych wojsk królewskich obróciła się przeciw dawnemu zwierzchnikowi. Dowództwo nad nimi objął Luku Ato, jeden z najbardziej doświadczonych generałów.

Wojna nie trwała długo. Flota Fiena Taró szybko rozgromiła resztki floty królewskiej pod Saboatem, a następnie zajęła miasto. Działo się to jedynie 30 dni po ponownym objęciu władzy przez Siyna Mevu. Kilkanaście następnych dni trwały jeszcze walki w Górach Uńskich. Tak wyglądał był kres krótkich rządów ostatniego buańskiego monarchy. Nowa Rada Wodzów na specjalnym spotkaniu wraz z głównymi dowódcami wojsk skazała Siyna na śmierć. Zadecydowano także o zniesieniu monarchii. Odtąd funkcje głowy państwa kolektywnie sprawuje Rada Wodzów, a reprezentantem kraju na arenie międzynarodowej był jej przewodniczący - urząd przechodzący co roku na innego członka.

cdn.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 15, 2018, 22:10:48
Fajnie!
Ale, ale: Ja Ci dam, że monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 15, 2018, 22:15:24
Fajnie!
Ale, ale: Ja Ci dam, że monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości!
Chodzi tu ściśle o monarchię buańską.
Dla pocieszenia dodam, że Kotsowiszczja jest monarchią w XXVII w.  :-)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Luty 15, 2018, 23:49:50
Mega pracę zrobiliście! Obiecuję, że sam coś wykrzeszę, może jeszcze w tym tygodniu.
Borlachu! W tekście też dalej masz wschód, zamiast zachodu! :D
Cytat: Henryk Pruthenia
Kan Da (Ten, co robi kupę)
Ryly? XD
Fajnie!
Ale, ale: Ja Ci dam, że monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości!
Fajnie!
Ale, ale: Ja Ci dam, że monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości!
Chodzi tu ściśle o monarchię buańską.
Dla pocieszenia dodam, że Kotsowiszczja jest monarchią w XXVII w.  :-)
Właśnie! Nie zapominajmy, że monarchia buańska to taka monarchia szlachecko-elekcyjna! :D
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Luty 16, 2018, 15:59:25
Cytuj
Borlachu! W tekście też dalej masz wschód, zamiast zachodu! :D
Imperium rozszerza swe wpływy na wszystkie możliwe kierunki, czy to wschód czy zachód - bez znaczenia, wszędzie usłyszą o Boskim Władcy! xDDD

Ale na serio to już poprawiłem ten najdalszy Wschód
Cytuj
(...) monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości (...)
Ciesz się że moja ekspedycja jeszcze nie dotarła do Buanii bo bluźnierstwo i herezja jest! 

Btw - oficjalnie Kwada Jajwar stało się moim ulubionym miastem w Murii XD
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Luty 17, 2018, 11:25:55
Wrzucam tutaj plan miasta truskiego, jednej z twierdz na wybrzeżu Morza Wewnętrznego, która oparła się barbarzyńskim najazdom. Na zielono teren zabudowany. Dla zainteresowanych skład ludnościowy: Trugowie 38%, Qińczycy 31%, Liktowie 22%, Poitowie 7%, pozostali 2%. Całkowita liczba mieszkańców - ok 15 tys. Zamek jest położony na wysokiej skarpie.

(http://i67.tinypic.com/2z7jx9y.jpg)

@Widsith, na jakich zasadach takie miasto (i jeszcze jedno, leżące bardziej na południe) mogłoby wejść w orbitę qińską? Miasto stowarzyszone? Bo na pełne dołączenie do Konfederacji bym nie liczył chyba, za małe, nie?
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 17, 2018, 11:51:43
Cytuj
(...) monarchia nie pasuje do współczesnej rzeczywistości (...)
Ciesz się że moja ekspedycja jeszcze nie dotarła do Buanii bo bluźnierstwo i herezja jest! 
Nie taka wcale herezja, bo monarchia buańska, a ajdyniriańska to dwie zupełnie odmienne ustroje. Po polsku oba nazywamy tak samo, ale zapewne buańczycy i ajdynirczycy (?) znajdują dla nich zupełnie inne określenia.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Luty 19, 2018, 21:54:52
Wieści ze Wschodu

1. Śmierć Najjaśniejszego Władcy Monarchii Olsów i jej krajów, Króla Olsenii i Rubanii, Pana-Słońce Szyszenii oraz Zwierzchnika Miasta Surdu Olsa Tana II
W wieku 200 lat (prawie 75 lat ziemskich), po 120 latach rządów (8868-8988, prawie 45 lat ziemskich) rokiem 2708, miesiącem Paxahĭn, tygodniem rojăseb, dniem otón (tj. 62 dzień roku nieprzestępnego 8988, licząc od równonocy wiosennej) umiera sędziwy Ols Tan II. Kraje składowe Monarchii pogrążone są w smutku i żałobie, te jednak nie mogą trwać długo, gdyż północne rubieże wokół miasta Küekuküeta zagrożone są najazdami nomadów z zachodu, zwanymi w Olsenii Kavradi (Kauradami). Wkrótce może się także okazać, że Rubania i Szyszenia nie poprą nowego kandydata na króla. Warto przypomnieć, że ustrój państwowy Monarchii dopuszcza elekcję króla, lecz prawie zawsze było to dziecko, lub bliski krewny zmarłego władcy. Mimo, że król ma dość silną władzę, to nawet wybitnemu Olsowi Tanowi II nie przyszło do głowy zniesienie prawa wyboru króla przez Zgromadzenie Małe. Jak się okazało wdowa po Olsie - Hyte Ols Tan, pragnąc uniknąć bratobójczych walk oraz odłączenia się podmiotów zależnych Olsom, postanowiła zwołać oba zgromadzenia i nadać nową tradycję. W miesiąc po śmierci Olsa Tana II, rokiem 2709, miesiącem Rúhehĭn, tygodniem rojăseb, dniem otón (tj. 2 dzień roku nieprzestępnego 8989) w przewspaniałej stolicy Kozon zebrały się w Budynku Zgromadzeń (wzniesionego jeszcze przez Olsa Tana II, w 2700 (tj, 8980)) przedstawicielstwa wszystkich krajów, prowincji, miast i patriarchii, aby wysłuchać słów królowej-wdowy. A warto wiedzieć, że król po sobie zostawił trzech synów Sygona, Tavga i Ryta, i córkę jedną Jenes, najmłodszą ze wszystkich, jednak zdolną już do rządów (w 8989 miała 107 lat; tj. 40 ziemskich). Po przemowie pięknej i wzniosłej, która i najeźdzców i wrogów w ramach Monarchii i o schedzie po królu zawierała, obrano władcę nowego Najjaśniejszego Władcę Monarchii Olsów i jej krajów, Króla Olsenii i Rubanii, Panią-Słońce Szyszenii oraz Zwierzchnika Miasta Surdu Olsa Jenes.
Tak oto przebiegło głosowanie.

2. Scheda po Tanie II
W czasie od roku 2693 (tj. 8973) do 2708 (tj. 8988) (przeszło 5 lat ziemskich) Tan II zdołał wznieść nowy Budynek Zgromadzeń w ścisłym centrum stolicy Kozon. W ośrodku tym zbudowano także nowe centrum naukowe - największe na całym Wschodzie, zwane przez potomnych Uniwersytetem Tana II. Na zachodzie kraju (okolice miast Vejó, Küeś, Wekuvaf́) budowane są nowe huty i kopalnie - stąd brano główne materiały do inwestycji budowlanych w stolicy, transportowanych rzeką Dy'yną (ols. Dy̆na).

3. Wojna!
Ogólną zgodę i aprobatę wobec nowego władcy przerwał pierwszy tak dotkliwy najazd Kauradzki. Pięć lat po koronacji, tj. w roku 2714 (8994) hordy barbarzyńskie przekroczyły granicę Monarchii. Jedna kolumna kawalerii ruszyła w stronę szyszeńskich miast Hútexáb i Vúbaxad , plądrując ich żyzne okolice i oblegając je przez długi czas. Druga kolumna wtargnęła do prowincji olseskich, zajmując miasta Ágin i Łăpjanfa . Wojska kauradzkie jednak nie potrafią złamać wielkiej twierdzy miasta Küekuküeta.
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/e/ee/I_najazd_Kauradzki_C.png)
LEGENDA:
ciemny czerwień - Olsenia
fiolet - Szyszenia
róż - Rubania
jasna zieleń - tereny zajmowane przez Kauradów przed I najazdem kauradzkim
ciemna zieleń - najdalszy zasięg wojsk kauradzkich
(kwadraty z fioletową/ciemnoczerwoną obwódką, z ciemnozielonym wypełnieniem to miasta zajęte)

Po dość szybkim, bo i niespodziewanym ze strony olseskiej najeździe oraz w miarę skutecznym kontrataku, podpisano pokój, w roku 2722 (9002), na mocy którego utracono tereny zaznaczono na czerwono - tym samym w granicach Monarchii nie było już Kauradów. Mimo, że w Monarchii pokój był odbierany jako upokarzający, tak na prawdę nie był wcale złym dla Monarchii jako-takiej, dużo poważniejszymi były zniszczenia wojenne, mocne wyludnienie tych terytoriów (przyśpieszenie wymierania języka tambijskiego) oraz praktycznie zrównanie czterech miast z powierzchnią ziemi.
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/f/f4/I_najazd_Kauradzki_-_pokój_C.png)

4. Flota Surdzka dopływa do mroźnych krańców Świata
Trzy (HP!) potężne statki handlowe dotarły do nieznanych wcześniej zakątków Świata. Chodzi o mroźne terytoria Inóvri (Nuaria). Lud ten umiłował Matkę Ziemię, a mimo to przeląkł się gdy nasi ludzie wysiedli w ich odrażająco brzmiącej stolicy Ḱąrún (Kkųrų). Niestety ziemia ta, jałowa w porównaniu z deltami rzek Naszej Monarchii, nie da nam tego po co wypłynęliśmy. Pożywimy się i płyniemy dalej!
Veké Nytó* do Najjaśniejszej Jenes, rokiem 2743, miesiącem Rúhehĭn, tygodniem lodeb, dniem faudva**

* - kapitan kompanii podróżującej na zachód
** - rok, 9023, dzień 14. roku nieprzestępnego, licząc od równonocy wiosennej


5. Problemy w posiadłościach Rubanii
Po utracie w roku 2712 (8992) przyczółka na kontynencie na dalekiej północy Rubania umacnia obronę na wyspach do niej należących. W najbliższych latach planowane są wyprawy handlowe do Zatoki Kunieckiej (założenie faktorii do handlowania z Kuniecami) oraz podbój Wyspy Północnej (Felży).
Do roku obecnego, tj. 2743 (9023), udało się tylko wzmocnienie obrony wysp, przyczółków na Felży oraz założenie jednej faktorii na wschodnich krańcach Wysp Kunieckich.

6. Śpiący zdrajca?
W Szyszenii wzrasta niezadowolenie wyborem nowego władcy Monarchii. Obecnie, po 34 latach rządów (przeszło 12 lat ziemskich) oraz przegranej wojnie z Kauradami, żądania i działania szyszeńskie stają się coraz bardziej uciążliwe dla Monarchii. W kręgach rządzących Szyszenią w Jálu i Fentisie słychać coraz częściej, że propozycję Kauradów dotyczącą sojuszu powinno się było przyjąć, a dotychczasową unię zerwać. Tereny nadgraniczne Olsenii są coraz częściej najeżdżane przez Kauradów, dziwnym zbiegiem okoliczności (może to przez pustynię?) Kauradzi omijają jednak Szyszenię...

7. Inni
Kuniecy pozwolili na handel z Rubanią, co bardzo pozytywnie wpłynęło na ich rozwój. Przewodniczący miejscowych plemion chwalą sobie decyzję jednego z plemion i są otwarci na dalsze propozycje bogatych ludzi zza morza.
Punyszowie, a na pewno jakaś ich część zaczyna sprzymierzać się z Kauradami.
U Wiraflyków oraz Jalżpów nie słychać nic ciekawego. Ci pierwsi zostali też odwiedzeni w ramach ekspedycji Veké Nytó.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Spiritus w Luty 19, 2018, 22:34:27
Cytuj
[...] podpisano pokój, w roku 2722 (9002), na mocy którego utracono tereny zaznaczono na czerwono.
Kurczę, bardzo twarde postanowienia tego pokoju ;).
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Luty 19, 2018, 23:06:37
Cytuj
[...] podpisano pokój, w roku 2722 (9002), na mocy którego utracono tereny zaznaczono na czerwono.
Kurczę, bardzo twarde postanowienia tego pokoju ;).
Niefortunnie to brzmi, racja. Jednak, według mnie, lepiej niż bym miał tworzyć specjalnie nazwy do tych terenów, które wiele by nie mówiły.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 19, 2018, 23:18:12
Sądzę, że Nuaryjczycy i Olsowie musieli o sobie słyszeć, więc nie byłoby szoku, ani też większego strachu, ale też z czystej ciekawości zaprosiliby Twojr przedstawicielstwo na herbatę, czy co tam rośnie w tundrze ;)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Luty 20, 2018, 07:02:36
Sądzę, że Nuaryjczycy i Olsowie musieli o sobie słyszeć, więc nie byłoby szoku, ani też większego strachu, ale też z czystej ciekawości zaprosiliby Twojr przedstawicielstwo na herbatę, czy co tam rośnie w tundrze ;)
Owszem. Jednak porównałbym to do takich opowieści jakie krążyły w średniowieczu o chrześcijanskim władcy Azji...
Co do przelęknięcia się Nuaryjczyków, to chodziło mi o liczbę statków. Napisałeś w ciekawostkach, że Nuaryjczycy uznają trójkę za pechową.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 20, 2018, 07:44:22
A, widzisz, zapomniałem o tym!
Dzięki, teraz się wszystko ładnie trzyma! :)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Luty 20, 2018, 18:46:02
A, widzisz, zapomniałem o tym!
Dzięki, teraz się wszystko ładnie trzyma! :)
To się cieszę! :D
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Widsið w Luty 20, 2018, 20:49:22
Siedmiomieście

W końcach roku 8973 Rada Konfederacji zebrała się w trybie specjalnym. Na obrady zaproszono przedstawicieli wielkich Rodów, prominentnych miejscowości bez statutu członkowskiego, a podległych Konfederacji, tzw. Radę Konstrukcyjną nowego miasta Biânmiè (聖) i wiele innych postaci cieszących się publicznym poszanowaniem. Rada ogłosiła krótki akt, w którym postanowiono co następuje:

Cytuj
1. Konfederacja Siedmiu Miast zostaje rozwiązana.
2. W miejsce Konfederacji Siedmiu Miast powołane zostaje Królestwo Shan (港 Shán "(zabudowane) wybrzeże, nabrzeże, port, przystań).
3. Stolicą Królestwa Shan zostaje miasto Zhanzhou, a jego Królem - Król Zhanzhou.
4. Rada Konfederacji zostaje rozwiązana.
5. Obowiązki Rady Konfederacji zostają rozdzielone między:
a) Radę Królewską (王議院 Shōuyôubèn) - władza wykonawcza - członkami Rady Królewskiej zostają: szóstka pozostałych Królow, przedstawiciele Rodów, oraz nowi reprezentacji Zhanzhou i Bianmie;
b) Radę Ludową (明議院 Qînyôubèn) - władza ustawodawcza - członkami Rady Ludowej zostają reprezentanci poszczególnych dadu.
6. Wybory do Rady Ludowej zostaną ogłoszone na pierwszym posiedzeniu Rady Królewskiej w nowym roku.
7. Za wyłączeniem Rady Konfederacji, pozostałe organy i funkcje Konfederacji Siedmiu Miast kontynuują pracę w Królestwie Shan. O zmianie zakresu ich jurysdykcji lub kompetencji zadecydują kolejne akty prawne.

Ogłoszenie Rady nie spotkało się z wielkim zaskoczeniem; plotki o rekonstrukcji organizacyjnej krążyły w regionie od lat, a sprzyjająca sytuacja zewnętrzna i wewnętrzna: słabi wrogowie, ekonomiczna potęga, rozwój technologiczny i dobre relacje z silnymi sąsiadami stworzyły takie warunki, że lepszych - przynajmniej w tym stuleciu - nikt się już raczej nie spodziewał. Większa kontrola, którą państwo jest w stanie wyegzekwować, ucieszyła szczególnie mieszkańców obszarów wiejskich, którzy przez lata zazdrościli dużym miastom konfederacyjnym bezpieczeństwa, które w czasach takich jak te jest gwarantem dobrobytu. Pewien niepokój komentujących wzbudził brak pierwotnych planów względem sukcesji, które to jednak szybko pojawiły się w formie jednego z pierwszych ustaleń nowych organów władzy - władza królewska jest wybierana przez Radę Królewską i Radę Ludową w głosowaniu - elekcji - które odbywa się tydzień po śmierci dotychczasowego monarchy.

Kolejne lata to lata reorganizacji. Można powiedzieć, że spokojny czas, który Shan odziedziczyło po Konfederacji, trwa nadal. Pierwsze reformy dotyczyły administracji i systemu monetarnego. W obiegu pojawiły się nowe monety o charakterze fiducjarnym, wybijane z tańszych stopów. Bank Konfederacji, który zachował swoją nazwę, pozostał głównym organem nadzorczym i nadal prowadzi transakcje z użyciem złota z ludami, których gospodarka nie jest tak wydolna, jak gospodarka Shan. Kotlina Guokhe została ogłoszona oddzielną, ósmą prowincją w 8991, a w 8999 słabo zaludnione ziemie wokół Bianmie zorganizowano w dziewiątą prowincję Biangong. Budowę samego miasta uznano za ukończoną w 9005, chociaż prace konstrukcyjne trwały jeszcze potem przez wiele lat.

W 8980 do Zhanzhou dotarło poselstwo ajdyniriańskie, które zwróciło się do Shan o pomoc w odnalezieniu "Kraju Słońca". Specjalnie zorganizowany komitet udał się wraz z częścią delegatów do biblioteki Purpurowego Pałacu w Guanglingu, gdzie odnaleziono wzmianki o trzech krajach, które kiedyś tak nazywano - położonej daleko na północ Harenii, w której słońce świeci latem długo, a zimą krótko; dalekozachodniego Państwa Neszów, które posługuje się słońcem w charakterze herbu - Qińczycy utrzymują z nimi sporadyczne kontakty handlowe, ale droga jest długa i trudna, a poselstwo nie wydaje się na to przygotowane; tajemniczego państwa na wschodzie, zwanego "Purpurowym Brzegiem", z którego jednak najwyraźniej bliżej jest do Ajdyniru i do Shan. Reprezentanci Shan zwrócili uwagę, że jeśli celem eskapady jest nawiązanie kontaktów z Neszami, właściwym kierunkiem będzie Harenia - dyplomaci qińscy donoszą bowiem, że właśnie Neszowie założyli tam faktorię, która miałaby otworzyć północny wschód na handel z nimi. Jednocześnie wyrażono chęć współuczestnictwa w ekspedycji na "Purpurowy Brzeg", którego opisy pokrywają się z ajdyniriańskimi relacjami o "krainie ametystu", jeśli takowa miałaby miejsce.

W wyniku rozpadu Państwa Truskiego dwa najdalej wysunięte na północny wschód miasta tego kraju stały się częścią prowincji Nin, a jednemu z nich z tytułu bliskości granicy nadano specjalne przywileje handlowe i prawo składu, dotąd zarezerwowane dla siedmiu miast założycielskich oraz Bianmie. (Todsmer, jak się po twojemu nazywają te miasta?) Rozpad Państwa Trugów pogrążył jednak niejedną fortunę - wielu Qińczyków zginęło, a ich majątki zniszczono podczas wojny, która w opinii władz Shan wywołana została raczej bezsensownie, w fatalnych dla Trugów okolicznościach. Jako że regionalna stabliność jest w opinii Shan kluczowa, koniec wojny został powitany z ulgą, ale i niepokojem - wszak na zachodnim wybrzeżu powstała luka - strategiczna, gospodarcza i kulturowa. Wielu, od Bianmie po [najdalej na południe wysunięte miasto Shan na terenie dawnego Państwa Truskiego] zastanawiało się, co przyniesie nowy dzień i jak długo potrwa nowy status quo.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 20, 2018, 21:29:39
O, fajnie, fajnie, miło się czyta. Tylko dwa pytania:
1) Jeżeli poselstwo dopłynęło w 8980 roku, to mogliby dojść w dość krótkim czasie do tej Heranii, czy infrastruktura na to już nie pozwala? Czy może po prostu czekasz na Borlaszą odpowiedź?
2) Dziwi mię wybór króla, i nie chodzi mi o rodzaj sukcesji, a to, w jak krótkim czasie zbierają się stany, czy wszyscy zdążą na czas dojechać, czy po prostu są jakiegoś rodzaju stałe przedstawicielstwa?
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Widsið w Luty 20, 2018, 21:33:42
Na pewno aż takiej super infry tam nie ma, zwłaszcza że po drodze jest syf w Merawii i pewnie z Azenii trzeba by było morzem ruszyć. Poza tym, czekam na B. ;)

A jeśli chodzi o wybór to tak, obie Rady są stałe, Ludowa ponadto kadencyjna, i obie mają siedzibę w Zhanzhou.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 20, 2018, 22:02:23
Ano, morzem zawsze najrozsądniej. Zresztą, u nas geografia w ogóle na nas to wymusza. To przyłączam się do oczekiwania!

A, dzięki, rozjaśniło :)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 26, 2018, 18:57:26
Ciąg dalszy wydarzeń w Buanii
Wolne miasta (bu. fáat, do 8982 r. saat, miasta królewskie) uzyskały po obaleniu króla prawa równe plemionom i własnych przedstawicieli w Radzie Wodzów. Miasto Saboat zachowało swoją historyczną nazwę.

Kiedy sytuacja w kraju uspokoiła się, wznowiono handel zagraniczny na szeroką skalę. W roku 8984 Rada Wodzów w porozumieniu z najbardziej znaczącymi przedsiębiorcami zdecydowała o zorganizowaniu wielikiej wyprawy do Państwa Neszszów w celu nawiązania oficjalnych stosunków handlowych i dyplomatycznych.Wyprawa wyruszyła w 8986 roku. Wcześniejsze obustronne kontakty zdarzały się już wcześniej, ale nie na tak dużą skalę.
@Henryk Pruthenia co ty na to?

Długi ostatniego króla udało się ostatecznie spłacić dopiero w 9006 r.

Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 27, 2018, 08:23:48
Neszowie na pewno się zgodzą, ale pamiętaj, że u nich nie ma ceł, więc i bez zgody mógłbyś spokojnie tam pływać. Co najwyżej będziesz miał pozwoleństwo cumować w neszyjskich portach w Sechcie czy ich faktoriach, bo tam też są ich przedstawicielstwa.
A kogo dokładnie przysyłasz, jakieś przedstawicielstwo?
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 27, 2018, 20:03:52
Nie ma ceł? I to mi się podoba!  ;-)Tak jak napisałem, już wcześniej były kontakty, ale nie tak "oficjalne". Buańczycy liczą też na nawiązanie głębszej współpracy między naszymi państwami oraz otwarcie buańskiej placówki handlowej w Państwie Neszszów.

W skład buańskiego przedstawicielstwa wchodzą wysłannicy Rady Wodzów i najważniejszych wpływowych kupców. Z portu w Kehaseacie wyruszyły również trzy statki wypełnione towarami eksportowymi. W państwie Neszszów z tego co wiem jest duże zapotrzebowanie na drewno, którego mamy pod dostatkiem.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Luty 27, 2018, 20:22:38
Hmmm, no to nie będzie rozmowy z samym Imperatorem, chyba za niska ranga. Ale może zejdzie z ciekawości?
Co do drewna, to co najwyżej egzotyczne, bo z Północy jest tego masa.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Luty 27, 2018, 21:14:18
Teraz każdy musi mieć swoje poselstwo :P
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Luty 27, 2018, 22:00:00
Hmmm, no to nie będzie rozmowy z samym Imperatorem, chyba za niska ranga. Ale może zejdzie z ciekawości?
Co do drewna, to co najwyżej egzotyczne, bo z Północy jest tego masa.
Od nas tylko egzotyczne! Innego nie mamy  :-P
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Spiritus w Marzec 01, 2018, 19:35:50
Wnioskuję o przedłużenie sesji do końca tygodnia. Chciałbym jeszcze dokończyć to, co zacząłem, a mam dużo pracy na głowie.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Marzec 01, 2018, 19:53:11
Okkk, proszę bardzo!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 06, 2018, 19:16:48
Wyprawa na Najdalszy Zachód
Przez Harrun do Miast-Państw Pustyni

Spoiler
[close]

Przygotowywana przez lata wspólnym wysiłkiem Imperatora Ajdyniru oraz Patriarchy Rikkadanu ekspedycja - tak zwana Wielka Wyprawa, mająca dotrzeć na Najdalszy Zachód i odkryć jego bogactwa, wyruszyła ze świętego miasta Harak (rikkad. Ħa'raq [ħaʔraq]) wraz z początkiem miesiąca Fraveshi roku 5369 Czwartej Ery (początek zimy roku 8982 kalendarza wspólnego). Kieruje się na zachód, w stronę Masywu Harrunu - granicy Wielkiego Imperium, a więc zachodniej granicy cywilizowanego świata. W jej skład wchodzi blisko 10 tysięcy osób, z czego ponad połowę stanowią kupcy ze wszystkich zakątków państwa i ich obładowane prowiantem i zapasami karawany, a także spora grupa medyków, mających za zadanie dbać o życie i zdrowie uczestników, oraz ajdyniriańskich uczonych, mających tworzyć mapy nowo odkrytych ziem, opisywać nowe ludy i zbierać wszelkie informacje o tych dzikich ziemiach. Pozostałą część stanowią rikkadańskie oraz ajdyniriańskie oddziały wojskowe, pod dowództwem generała Gamāxahwail'a Reansūdrilhaīr Farxiryahhaīr Tamazdaren'a

W ciągu kilku dni wyprawa dotarła do miasta Walhadu, ostatniego większego miasta w Rikkadanie. Walhadu, liczące kilka tysięcy mieszkańców, położone było nad niewielkim jeziorem u podnóży Harrunu, zapewniającym dogodne warunki do uprawiania roli pośród pokrytego pisakiem płaskowyżu. Stanowiło także rodową siedzibę klanu San'aqun. San'aqun był jednym z najstarszych spośród rikkadańskich klanów, lecz pomimo swego szlachetnego rodowodu znacznie zubożał i osłabł w ciągu dziesięcioleci, po części z powodu niekorzystnych wydarzeń rikkadańskiej polityki, po części zaś z powodu coraz częstszych i dotkliwszych napadów Harruńczyków na karawany. Znany był również ze swojej milczącej acz stałej i powszechnie znanej niechęci do obecnie rządzącego klanu. Po dotarciu na miejsce wyprawa nie została ciepło powitana, wbrew prawom gościnności głowa klanu San'aqun nie wyszła na spotkanie gości. Zamiast tego ajdyniriańskie i rikkadańskie oddziały wkroczyły do miasta, rozbrajając straże i wymusiły tajne trójstronne spotkanie między Generałem Tamazdaren'em, wysłannikiem Patriarchy oraz głową klanu San'aqun. Dokładna treść rozmowy i przebieg spotkania nie jest znana, lecz pewne jest, że Patriarcha wykorzystał sposobność by groźbą i ofertą zapewnić sobie uległości klanu San'aqun wobec rosnącej opozycji do swojej władzy. Również Imperator miał w tym interes, pragnąc spokoju i ładu na swoich zachodnich rubieżach oraz silnej i lojalnej wobec Płomiennego Tronu władzy. 

Po opuszczeniu Walhadu wyprawa ruszyła dalej wzdłuż szlaku handlowego, by drogą poprzez Przełęcz Ṣayhad przedostać się przez Harrun. Masyw nie jest wysoki, wznosząc się na nie więcej niż 1000-1500 metrów nad otaczające go tereny. Dla większości nie zasługuje nawet na miano "gór", zwłaszcza w mniemaniu Ajdyniriańczyków, Olsów, Qin czy Neszszów, znających góry o niebo wyższe. Harrun jest jednak terenem równie trudnym co najwyższe łańcuchy, a jego ostre, strome i zerodowane urwiska, skarpy i szczyty od tysiącleci stanowiły naturalną przeszkodę niemal nie do pokonania. Znanych jest jedynie kilka większych przejść przez przez Masyw, z czego niemal każda jest trudna i niebezpieczna. Lawiny i niestabilne granie grożą zawaleniem się pod stopami nieostrożnych, a pośród niemal identycznych wąwozów łatwo jest pobłądzić. Na domiar złego Harrun zamieszkały jest przez plemiona nieznające żadnej władzy i nie kłaniające się przed żadnym panem - nawet przed Boskim Imperatorem. Regularnie do rikkadańkich miast dochodzą słuchy o bandytach schodzących z gór i napadających na karawany oraz samotnych wędrowców. Przełęcz Ṣayhad jest zaś największą i najbezpieczniejszą z przejść przez Harrun, z powodu czego to nią biegnie szlak handlowy na zachód.

Przełęcz Ṣayhad rozwiera się ku zachodowi, odsłaniając to co leży po jej drugiej stronie. Kshaenęri Vaedjoraya. Czerwone Ziemie. Pas ciągnący się z dalekiego południa wzdłuż zachodnich stoków Harrunu, pokryty dziwnymi, zerodowanymi formacjami skalnymi i czerwonym piaskiem, podobnym do tego pokrywającego busz Wielkich Pustkowi. Jest to już ziemia niczyja, opuszczone przez bogów miejsce, zamieszkałe jedynie przez Rhādahesyas - straszliwe hieny, wielkie niczym lwy i tak silne, że jednym ugryzieniem potrafią zmiażdżyć ludzkie kości, a niestraszne im niemal nic prócz żywego ognia, Shûjeamesyas (zwane również Shûjahendesyas) - dziwne, rogate zwierzęta przypominające jelenie o pyskach kozy, które niczym koziorożce skaczą po skałach, żywiąc się tymi nielicznymi roślinami zdolnymi wyrosnąć na tych niegościnnych ziemiach, których Rhādahaya są śmiertelnymi wrogami, oraz samych Harruńczyków - barbarzyńców o czarnych twarzach, czarnych oczach i kręconych czarnych włosach, równie okrutnych i przebiegłych jak hieny i jelenie na które polują. Mowa ich obca jest ludom ze wschodnich stoków Harrunu, niepodobna ni do Rikkadańczyków, ni Gejów, ni Lakazarów. Rikkadańscy przewodnicy twierdzą nawet że Harruńczycy nie porozumiewają się jak ludzie, lecz jak zwierzęta, mlaskając i chrząkając.

Przełęcz wychodzi na wysoko położony, północny fragment Czerwonych Ziem, które kończą się o kilka dni drogi na północny-zachód. Tam, u jej zachodniego końca, zarządzono krótki postój a na rozkaz Generała Tamazdaren'a w miejscu z dostępem do źródełka wody zaczęto stawiać niewielki fort. Była to cześć planu Imperatora oraz umowy z klanem San'aqun - wojska postawić mają sieć fortów które kontrolować i bronić będą szlak handlowy i z których, w razie potrzeby, będzie można spacyfikować barbarzyńskie plemiona. Opieka nad nimi w imieniu Imperium zostanie przekazana Rikkadanowi, a w nim klanowi San'aqun. Z Walhadu przybyli wkrótce zbrojni z zapasami, by obsadzić fort i dokończyć jego budowę.
Po jakimś czasie wyprawa ruszyła dalej, mijając kolejną niewielką przełęcz pomiędzy dwoma górami. Tam zwiadowcy, dosiadający szartanów i puszczeni przodem, donieśli o odnalezieniu resztek karawany, którą najwyraźniej napadnięto względnie niedawno, zwiadowcy bowiem zabili na miejscu kilku barbarzyńców rabujących to co nie zostało jeszcze zrabowane. Niepokojący był fakt, że kilku z nich próbowało również przenieść rozczłonkowane ciała, tak wielbłądzie jak i ludzkie, co jak sugerowali Rikkadańczycy oznaczało plemię kanibali.

Od innych grup również zaczęły dochodzić wieści o górskich barbarzyńcach, którzy byli już najwyraźniej doskonale świadomi obecności wyprawy. Generał Tamazdaren'a rozkazał rozbić obóz na środku kolejnej, trzeciej przełęczy, tak by skalne ściany osłaniały jego flanki, a wkrótce na środku wyrósł zalążek kolejnego fortu. Na południe posłano jeźdźców, by poinformować poprzedni fort o stanie sytuacji. Wysłano też zwiadowców, by wybadali czy droga jest bezpieczna i gdzie znajdują się barbarzyńskie osady. Zwiadowcy byli kilkakrotnie atakowani z ukrycia przez zasadzonych dzikich wojowników, uzbrojonych w łuki, bronie z kamienia i drewna oraz, najstraszniejsze z nich wszystkich, zatrute strzałki. Pomimo pewnych strat barbarzyńcy zastali pokonani a zwiadowcom udało się nawet pojmać kilku z nich. Wydawało się, że droga została oczyszczona a jeńcy wyjawili, że ekspedycja znajduje się na granicy ziem plemion - jeśli szybko opuszczą to miejsce nikt nie będzie ich niepokoił. Za namową Tamazdaren zdecydował się opuścić obóz przed przybyciem posiłków z Rikkadanu, ruszając dalej na północ.

Okazało się jednak, że jeńcy kłamali - ich zadaniem było wywabienie ekspedycji z obronnej pozycji. Barbarzyńcy wiedzieli już, że obcy w ponad połowie stanowią bezbronnych kupców przewożących nieopisane bogactwa. Wierzyli, że jest to łup jaki do tej pory nie przyniosła im żadna karawana. Zdobycz warta ryzyka. Pobliskie plemiona, nawet te które nienawidziły się wzajemnie, połączyły siły i wspólnie zasadziły się na obcych.

Gdy wyprawa opuszczała właśnie Czerwone Ziemie, a ludzie ujrzeli rozciągającą się na zachód i północ Wielką Pustynię, usłyszano rogi. Pojmani Harruńczycy wprowadzili ich w pułapkę, zewsząd bowiem pojawili się barbarzyńcy odziani w skóry i kości upolowanych jeleni i hien, o ciałach wymalowanych białym i czerwonym proszkiem, wydających z siebie okrzyki wojenne. Generał Tamazdaren szybko wydał rozkazy - kupcy i cywile oraz ich wozy z jednej linii ustawili się w ciasnym okręgu, dookoła ich natomiast stanęli żołnierze, w szyku bojowym. Mur tarcz, mieczy i włóczni nie cofnął się nawet o krok, a imperialny sztandar z czarnym ńarmadem dumnie powiewał w powietrzu, podczas gdy barbarzyńcy atakowali w falami, co rusz rozbijając się o linie obrońców i co rusz ponawiając atak. Nie znali się na taktyce ni sztuce wojny, a swe zwycięstwo opierali jedynie na podstępie, przewadze liczebnej oraz zwierzęcym szale. Ich pancerze z kości łamały się pod ajdyniriańskimi chątrizharami tak samo jak ostatecznie złamały się ich hufce. Wtedy też żołnierze wsiedli na konie, wielbłądy i szartany zostawione w kole wozów i pognali w pogoń za przeciwnikiem. W tej bitwie, nazwanej potem Bitwą Roztrzaskanych Kości, Wielka Wyprawa straciła około 100 osób, podczas gdy barbarzyńców zginęły tysiące. Jeźdźcy wysłani w pogoń za uciekającymi dotarli do kilkunastu górskich osad, które w odwecie spalono do gołej ziemi a ludzi wyrżnięto lub wzięto w niewolę.   

Medycy opatrzyli rannych, a ciała zabitych członków wyprawy ceremonialnie spalono pośrodku kręgu. Ekspedycja ruszyła na północ, a po drodze dołączyły do niej oddziały wysłane z za barbarzyńcami, poganiając zdobytych niewolników. Pogoda była dobra i po jakimś czasie ujrzeli górę, stojącą samotnie w oddaleniu od reszty łańcucha. Tam też wiódł szlak handlowy. Po drodze wyprawa natrafiła niewielką karawanę kierującą się w stronę Rikkadanu, kierowaną przez sędziwego już Talonbatczyka - o skórze równie czarnej co Rikkadańczycy i Harrunowie i brodzie, zaczynającej już siwieć, oraz jego syna. Na przeciw wyjechał im sam Generał, siedząc dumnie na szartanie. Był to prawdopodobnie pierwszy raz gdy mieszkaniec Talonbatu spotkał Ajdyniriańczyka czystej krwi, ci bowiem nigdy nie zapuszczali się na wschód dalej jak do Harak. Za pośrednictwem kupców (nieliczni bowiem zapuszczali się wcześniej do Talonbatu) ostrzeżono ich Harruńczykach, chociaż po ostatniej rzezi droga powinna być czysta, kazano im również poinformować o losie wyprawy. Spotkanie te było również idealną okazją dla imperialnych uczonych, było to bowiem ich pierwsze spotkanie z egzotyczną mową.
 
Wielka Wyprawa rozbiła kolejny dłuższy obóz w pobliżu samotnej góry. Było tak gorąco, że ludzie słabli a nigdzie nie można było znaleźć źródła wody. Wyprawa miała jeszcze zapasy, lecz kurczyły się ona a nie można ich było odnowić. Najbardziej doskwierało to ciężko uzbrojonym żołnierzom, którzy musieli ściągać swój ekwipunek by nie zagotować się w swoich pancerzach. W tych warunkach znacznie lepiej radziły sobie rikkadańskie oddziały, przyzwyczajone do pustynnego klimatu i znacznie lżej opancerzone.
Wyprawa ruszyła więc na zachód, idąc środkiem czegoś co było najprawdopodobniej korytem dawno wyschniętej rzeki. Było ono na tyle szerokie, że kolumna mogła bez większych problemów korzystać z niego jak z drogi, chociaż momentami piasek przykrywał je do tego stopnia, że koryto ginęło pośród pustyni, po to by pojawić się kilkaset metrów dalej. Wtedy też grupa, w skład której wchodził pewien uczony, odłączyła się od karawany, zmamiona fatamorganą - zobaczyli wielką oazę, wodę i drzewa pośród wzgórz. Były to jedynie widy a grupa zgubiła się pośród piasków. Próbując wrócić po swoich śladach odnaleźli jednak dziwną formację skalną - wysoki na kilka-kilkanaście metrów słup wystający ponad okolicę. Po tym jak zbliżyli się do niego, okazało się że wygląda jak wielki posąg odwrócony od nich tyłem, natomiast w okolicy znajduje się ich więcej, ustawionych w zaskakująco regularnych odstępach. Zanim zdążyli się do nich zbliżyć odnalazł ich patrol wojskowych i przetransportował do obozu, doniesienia uczonego zainteresowały jednak Tamazdarena, który wraz z kilkunastoma osobami i uczonym pojechał obejrzeć dziwne formacje. Jak się okazało, rzeczywiście nie były to skały lecz seria wielkich posągów, natomiast nieopodal znaleziono pogrzebane w pisaku ruiny kamiennych budowli.

Pomimo próśb uczonych, by zostać w miejscu dłużej, wyprawa oraz jej karawany ruszyły dalej wzdłuż wyschniętej rzeki. Słońce piekło pośród piasków pustyni a ludzie mdleli z gorąca. Zwiadowcy twierdzili, że w okolicy znajdują się jeszcze co najmniej 2 zrujnowane miasta, lecz warunki były zbyt ciężkie by zbliżyć się do nich. Jak ktokolwiek mógł żyć tu w takich warunkach? I kto zbudował kamienne miasta i wyrzeźbił posągi na takim pustkowiu?

To był najcięższy i najtrudniejszy etap ich dotychczasowej wędrówki. Kończyła się woda, trzeba było racjonować zapasy. Bezlitosne słońce oraz niedobór wody okazał się przeciwnikiem znacznie niebezpieczniejszym od dzikich hord barbarzyńców z Harrunu. W dodatku takim, przeciw któremu na nic nie zda się siła ramienia i kunszt bitewny. Ludzie mdleli podobnie jak zwierzęta, a niektórzy nigdy już więcej nie podnosili się z ziemi. Wydmy i diuny ciągnęły się po horyzont. Kupcy jednak twierdzili, że wyprawa powinna być już niedaleko.

Na początku nie byli pewni czy to co widzą jest prawdziwe, czy to nie Akhrish mącący im wzrok. Czy to nie fatamorgana.
Lecz nie. W końcu, dotarli do Bāniridhę Ťaloannambhatanīs. Do Miast-Państw z Zachodniej Pustyni. Do Talonbatu.   

Spoiler
[close]
Spoiler
[close]
Spoiler
[close]

A tego sobie słuchałem pisząc:
https://www.youtube.com/watch?v=7whegFR6Lz0
https://www.youtube.com/watch?v=t4onBqilHvc
https://www.youtube.com/watch?v=zm4E4umP9Qc
https://www.youtube.com/watch?v=VaixNOCkHsM&t=6s
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Marzec 06, 2018, 19:37:33
O!
Naprawdę, objawiłeś w sobie talent pisarski!
Ja nie czekam już tylko na list, czy dalszą część historii!
Ja czekam na dobre opowiadanie w takim stylu!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Marzec 06, 2018, 20:13:46
Cytuj
ni Gejów
xD
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Marzec 06, 2018, 20:16:50
Cytuj
ni Gejów
xD
Też to zauważyłem, chciałem tak dla żartu się nawet zapytać, jak oni się rozmnażają, no ale mimo wszystko - za dobra praca, by nad nią dworować!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 06, 2018, 20:31:15
Cytuj
O!
Naprawdę, objawiłeś w sobie talent pisarski!
Ja nie czekam już tylko na list, czy dalszą część historii!
Ja czekam na dobre opowiadanie w takim stylu!
Dzięki, chyba ze 3 dni to pisałem XDDD
Ale szczerze, to bardzo bym chciał napisać jakieś kyońskie opowiadania, właśnie coś a'la to. I nawet pomysłów mam sporo! Tylko nie mam za bardzo weny ani czasu się za to zabrać. Dlatego też tak strasznie długo zwlekam z listem :/
Cytuj
ni Gejów
xD
Cytuj
ni Gejów
xD
Też to zauważyłem, chciałem tak dla żartu się nawet zapytać, jak oni się rozmnażają, no ale mimo wszystko - za dobra praca, by nad nią dworować!
Zastanawiałem się właśnie czy i ile osób zobaczy ten smaczek xDDD Takie małe nawiązanie do forumowych dysput o homoseksualizmie (brakuje jeszcze plemienia Lewaków czczących boginię Równości i korwinistycznych Wysp Prawilnych :P)

Ale serio...
Będę miał tam na zachodnich rubieżach lud zwący się Ggey [g'ej]. Z ejektywnym g bo niby czemu nie
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Marzec 06, 2018, 20:40:35
Będę miał tam na zachodnich rubieżach lud zwący się Ggey [g'ej]. Z ejektywnym g bo niby czemu nie
O, widzę nawiązanie do Ghostera xD
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Marzec 06, 2018, 20:41:28
To czekam w takim razie na Twoją radosną twórczość!

A co do tej głoski, to nie ejektywna, a iniektywna, i nie [g'], a [ɠ].
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 06, 2018, 21:04:19
Cytuj
A co do tej głoski, to nie ejektywna, a iniektywna, i nie [g'], a [ɠ].
No właśnie czemu, nie może istnieć ejektywne g? Jak teraz sobie teraz próbuję to wydaje mi się że mogę spokojnie wypowiedzieć zarówno ejektywwne k jak i g
Na Wikipedii faktycznie niczego takiego nie ma, ale nie ma też ejektywnego b, jedynie p, a mówiłeś chyba kiedyś że neszszyjski ma coś takiego
Cytuj
O, widzę nawiązanie do Ghostera xD
XDDDDD
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Marzec 06, 2018, 21:06:00
Efekt na ucho jest podobny, w praktyce jednak przechodzi całkowicie w inny sposób - skądś się ta dźwięczność musiała wziąć!

Neszyjski ma właśnie spółgłoski iniektywne :)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 06, 2018, 21:11:01
No to Ggey [ɠej]!
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Marzec 06, 2018, 21:58:16
Borlach to jest genialne! Serio, bardzo dobrze napisane. Ale, żeby nie przesłodzić - serjo 10.000 ludzi idzie? Ile ma dojść do celu?
EDIT: Byłbym zapomniał - świetna mapa, też się do czegoś takiego przymierzałem, ale wymiękłem. Co do soundtracku, czemu pasta o SS? XD
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Ghoster w Marzec 07, 2018, 08:51:30
[Ciach]
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 07, 2018, 15:07:35
Borlach to jest genialne! Serio, bardzo dobrze napisane. Ale, żeby nie przesłodzić - serjo 10.000 ludzi idzie? Ile ma dojść do celu?
EDIT: Byłbym zapomniał - świetna mapa, też się do czegoś takiego przymierzałem, ale wymiękłem. Co do soundtracku, czemu pasta o SS? XD
Dzięki xD Serio, 10.000, z czego wojska jest tak z 4-4.5 tysie - taki średniej wielkości rzymski legion. W końcu ogromna operacja finansowana tak prywatnie jak i ze skarbnicy Imperium. Co do tego ile dojdzie... zależy gdzie :P Na pewno nie wszyscy. Wgl ten inkarnate jest całkiem niezły i łatwiejszy w obsłudze niż np gimp, tylko mógłby mieć więcej opcji, to nawet lepsze mapy by się dało zrobić.

Heh, a pasty o SS też słuchałem podczas pisania XD
I jeszcze jednaj pasty o Cejrowskim i butach z CCC
[Ciach]
   A to się do czego odnosi? Bo chyba nie łapię żartu
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Marzec 08, 2018, 17:08:14
Borlach to jest genialne! Serio, bardzo dobrze napisane. Ale, żeby nie przesłodzić - serjo 10.000 ludzi idzie? Ile ma dojść do celu?
EDIT: Byłbym zapomniał - świetna mapa, też się do czegoś takiego przymierzałem, ale wymiękłem. Co do soundtracku, czemu pasta o SS? XD
Dzięki xD Serio, 10.000, z czego wojska jest tak z 4-4.5 tysie - taki średniej wielkości rzymski legion. W końcu ogromna operacja finansowana tak prywatnie jak i ze skarbnicy Imperium. Co do tego ile dojdzie... zależy gdzie :P Na pewno nie wszyscy.
Wg mnie mało prawdopodobne, 10.000 to jest od cholery ludzi, na tej pustyni 80% by umarło. Sahary Rzymianie nie przechodzili.
Cytat: Borlach
Wgl ten inkarnate jest całkiem niezły i łatwiejszy w obsłudze niż np gimp, tylko mógłby mieć więcej opcji, to nawet lepsze mapy by się dało zrobić.
Nauczysz? :(

Cytat: Borlach
Heh, a pasty o SS też słuchałem podczas pisania XD
I jeszcze jednaj pasty o Cejrowskim i butach z CCC
A nie słucham tego.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Borlach w Marzec 10, 2018, 13:21:35
Cytuj
Wg mnie mało prawdopodobne, 10.000 to jest od cholery ludzi, na tej pustyni 80% by umarło. Sahary Rzymianie nie przechodzili.
W sumie to przechodzili (https://en.wikipedia.org/wiki/Romans_in_Sub-Saharan_Africa) :P A przynajmniej próbowali.
Poza tym z tych 10.000 do Talonbatu doszło jakieś plus minus 8 tysięcy, gdzie większość z nich zmarła podczas ostatniego odcinka podróży wzdłuż skraju Wielkiej Pustyni. Dopiero w następnym poście chciałem to opisać także spoiler XD A do tego ekspedycja szła jednak szlakiem handlowym, bardzo trudnym ale jednak uczęszczanym, a nie przez środek Pustyni.
Jeszcze nie, najgorsze przed nimi 
Cytuj
Nauczysz? :(
W zamian za naukę obsługi gimpa/fotoszopa :P Bo chciałbym zrobić np taką mapę jak ty dla Olsów ale nawet z tutorialem co wysłałeś mam problemu z ogarnięciem programu
Ale w sumie ten inkarnate nie jest trudny, ja się nauczyłem biorąc pustą mapę i najpierw eksperymentując klikając na każdą z opcji i sprawdzając co robi xD Po jakichś 15min zacząłem robić mapę


 
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Marzec 10, 2018, 14:55:58
Cytuj
Wg mnie mało prawdopodobne, 10.000 to jest od cholery ludzi, na tej pustyni 80% by umarło. Sahary Rzymianie nie przechodzili.
W sumie to przechodzili (https://en.wikipedia.org/wiki/Romans_in_Sub-Saharan_Africa) :P A przynajmniej próbowali.
Poza tym z tych 10.000 do Talonbatu doszło jakieś plus minus 8 tysięcy, gdzie większość z nich zmarła podczas ostatniego odcinka podróży wzdłuż skraju Wielkiej Pustyni. Dopiero w następnym poście chciałem to opisać także spoiler XD A do tego ekspedycja szła jednak szlakiem handlowym, bardzo trudnym ale jednak uczęszczanym, a nie przez środek Pustyni.
Ciekawe... Nie wiedziałem o tym, jak widać też jakoś próbowano przechodzić w podobnych ilościach, więc zwracam honor.
Cytuj
Nauczysz? :(
W zamian za naukę obsługi gimpa/fotoszopa :P Bo chciałbym zrobić np taką mapę jak ty dla Olsów ale nawet z tutorialem co wysłałeś mam problemu z ogarnięciem programu
Ale w sumie ten inkarnate nie jest trudny, ja się nauczyłem biorąc pustą mapę i najpierw eksperymentując klikając na każdą z opcji i sprawdzając co robi xD Po jakichś 15min zacząłem robić mapę
O kurwa xD Ja ledwo co zrobiłem tą mapę, ale mogę Ci jakoś za tydzień pomódz.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Canis w Marzec 23, 2018, 20:35:23
Tangia traci wpływ na Secht, tracąc tam swoje wpływy handlowe, i obraca się coraz bardziej wokół swoich religijnych przekonań. Do tej pory żegluga i tereny nadmorskie były OK - teraz już w ogóle tereny Pangei są haram, bo wieje tam wiatr z kontynentu, a kontynent to zło. Ludzkość może zyskać spokój tylko na ziemi blisko morza, gdzie oba elementy się ze sobą łączą, bo inaczej umrze. Podróżujesz na wodzie - ale podróżujesz na statku, więc kontakt z ziemią masz. Podróżujesz na lądzie - lepiej weź ze sobą wodę, wisiorek, wannę, basen, zależy jak długo, jak daleko. Kto tak nie zrobi, ten przeklęty.

Jednocześnie, Tangia przyjmuje imigrantów i uchodźców!
Bo jednak oni będą ocaleni przed zgubą braku dostępu do wody.

Królestwa są zgodne. Cesarz - daje radę, prowadzi Radę.
Flota ma się nieźle, ale trochę ją paraliżuje strach wyspy Tangii przed kontynentem. Potencjał jest marnowany. Żołnierze się nudzą. Robi się groźnie wewnątrz.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Październik 06, 2018, 20:20:40
(http://jezykotw.webd.pl/w/images/f/f4/FlagaNeszyjskaHandlowa.PNG)
Państwo Neszów

W ostatnim czasie nie zdarzyło się zbyt wiele w Państwie Neszów. Nie znaczy to jednak, że nie zdarzyło się nic. Bo to też nie prawda. Neszyjskie przedstawicielstwa handlowe wyrosły na dalekim wschodzie, w państwach powiązanych historycznie z Qinem. Przybycie dalekich ludzi z zachodu wywołało dość dużą konsternację, a wśród niektórych wzbudziło nawet pewien przestrach, jednak jest przedłużeniem prowadzonej od wieków przez Państwo Neszów polityki otwartego morza, wolnego dla handlu i towarów. I osadników.

A co do tych ostatnich - w wyniku Wojny Kadońskiej, która wstrząsnęła miteńskimi krajami Północy, wewnątrz kontynentu wiele dawnych potężnych miteńskich latyfundiów opustoszało, szlachta poginęła na wojnach, a chłopstwo albo zbiegło, albo zrzuciło z siebie feudalne poddaństwo. Jednak gospodarka nie znosi próżni - na ich miejsce Miteńscy Panowie zaczęli sprowadzać wolnych neszyjskich chłopów, przede wszystkich górali, którzy woleli przyjść na gotowe i płacić jakąś część dochodu za najem, niż wypływać w dalekie wyprawy za morze, budować wszystko od zera, a też często walczyć z tubylcami.

Co do dalszego rozwoju kolonii - najprężniej rozwijają się kolonie na wyspach Oceanu Białego, a także Oceanu Dewiańskiego, gdzie tubylcy są de facto całkowicie pokonani i zdominowani przez Neszów. Trochę spadło tempo napływu ludności do Dewii, przede wszystkim przez ostatnie ruchu Minów, którzy zagrażają niektórym co bardziej na północ wysuniętym koloniom. Stało się na tyle niebezpieczne, że wysłano stały korpus wojska zaciężnego, który ma chronić główne szlaki handlowe i porty przed północnymi nomadami. Co też ważne, wysłani żołnierze mogą dostać w wynagrodzenie piętnastoletniej służby na Północy dość spory, nawet jak na te dzikie warunku, kawał ziemi. Mogą też wybrać pieniądze i powrót do Ojczyzny.

Jeżeli chodzi o Minów, sami w sobie nie są aż takim zagrożeniem dla Neszów, jednak duże odległości, kontakt między metropolią a koloniami, wszystko to wpływa na to, że Neszowie starają się odstraszyć tylko Minów, i skupić ich uwagę na podupadające Państwo Thewów, a nie na co prawda bogatsze kolonie neszyjskie. Minowie też zdają sobie sprawę, że póki nie przekroczą linii, a będą zagrażać jedynie szlakom handlowym do Thewów i między koloniami, to nie obudzą Neszyjskiego potwora zza morza. Obu stornom aktualny układ pasuje - Neszom, ze względu na możliwe koszta wielkiej operacji, jaką byłoby wybicie nomadów (ileż koni trzeba byłoby przetransportować!), a Minom, ze wzgledu na spokój i wolną rękę wobec innych plemion na Dewii.

W ostatnim czasie zaczęło się rozwijać <państwowa> kolonizacja ziem dawniej miteńskich, gdzie w wyniku ostatnich wojen i późniejszych chorób tubylcza miteńska ludność przerzedziła się. Inaczej niż na obszarach kontrolowanych przez Mitengów, tutaj neszyjskie chłopstwo, a także w mniejszej mierze kupcy, osiedlają się całkowicie na swoich zasadach, co doprowadza do częstych sporów z miejscową ludnością. Sytuacja pozostaje napięta.

Kończąc też opis rozwoju handlowego - Neszowie otworzyli następne faktorie handlowe w Sechcie, pierwsze też w Buanii i nawet na Tangii. Ostatnio też odwiedziło melakojskie pływające porty posłannictwo z dalekiego południa - z samego Ajdyniru. Ale o tym kiedy indziej, i naprawdę, w całkowicie innym formacie.

(http://jezykotw.webd.pl/w/images/thumb/f/fa/Zwiazek_Osmiu.PNG/170px-Zwiazek_Osmiu.PNG)
Związek Ośmiu

Omawiane wcześniej ruchy pozwoliły się podnieść gospodarce miteńskiej, jednak zmienił się trochę skład etniczny ziem. Neszowie, którzy dość gromadnie zamieszkiwali miasta, zaczęli też sprowadzać się na wieś. Niepokoi to oczywiście część miteńskich elit, które w związku z tym zaczęły coraz bardziej napierać na daleką północ, i tam szukać zysku i nowych niewolników. Zaczęto też, jako przeciwwagę neszyjskim chłopom, sprowadzać dzikich ludzi północy, którzy są dużo mniej wymagający, i których będzie można, inaczej niż neszów, w przyszłości zniewolić.

(http://jezykotw.webd.pl/w/images/thumb/8/84/Kadonia.PNG/170px-Kadonia.PNG)
Kadonia

Kadonia po wojnie przedstawiało obraz nędzy i rozpaczy. Miteńskie elity zostały praktycznie całkowicie wyrżnięte, ostało się tylko paru przedstawicieli dawnych rodów, głownie ci, którzy stchórzyli i uciekli. Związek Ośmiu swoją siłą wprowadził jako taki pokój na te ziemie, ale pozostali Mitengowie podchodzą do Kadończyków z dużą rezerwą i wrogością. Ci, choć przetrzebieni, pozostali dalej w przewadze liczebnej wobec Mitengów. Pewnie przez to, że tych przetrzebili prawie do ostatku, zmuszając niektórych do dalekiej podróży na południe...

Zaczęto tez przeprowadzać reformy, wielu Kadończyków uzyskało osobistą wolność, a pozostali mogli się wykupić. Oczywiście proces wykupywania kończył się tym, że Kadończym mógł stać się człowiekiem wolnym, lecz bez butów. Spowodowało to dość dużą produkcję biednej hołoty, która mając już jako takie prawa polityczne, stała się wbrew początkowym założeniom, jeszcze bardziej niebezpieczna, niż, co śmieszniejsze, bogatsza część Kadończyków, która pozostała pracować na latyfundiach.

Sytuacja i tu pozostaje napięta.

(http://jezykotw.webd.pl/w/images/2/2b/D%C5%BCaugria.PNG)
Dżaugria i daleka Północ

Co do dalekiej Północy, obszarów bliżej Qinu, niż Neszów, to ostatnio, pod wpływem neszyjskich faktorii w ujściach rzek, wzdłuż tychże rzek, zaczęły się formować różnego rodzaje związki panplemienne, które starają się zyskać jak najwięcej na handlu rzecznym. Zaczęło to uwierać dość mocno Dżaugrom, którzy choć mają kopalnie srebra, mają dość duże problemy z transportem jego w stronę morza. Jest to na razie bardzo powolny proces, któremu bliżej przyjrzymy się w czasie trwanie Sesji II.
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Kazimierz w Październik 06, 2018, 20:32:50
Przyznaj się, jeden symbol wziąłeś z herbu Udmurcji  :-P

Cytuj
pierwsze też w Buanii
Miło mi  :-)
Tytuł: Odp: Sesja I (8973-9023)
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Październik 06, 2018, 20:53:45
Przyznaję się bez bicia :P
Ogólnie flagi republik rosyjskich są naprawdę estetycznie ładne.

Mi też :P