Historia Oszyrii

Z Conlanger
Skocz do: nawigacja, szukaj

Oszyria jest krajem położonym na południowo-wschodnim krańcu kontynentu. Od zachodu oblewa je Białe Morze, od południa zamknięta jest przez Góry AAA, od wschodu przez rzekę Ilgę, stanowiącą dopływ rzeki Tais, zamykającej kraj od północy. Obszary nizinne stanowią północną i wschodnią, nadmorską część kraju. Centralną część kraju zajmują Suplikowe Wzgórza. Im bardziej na południe teren staje się bardziej górzysty. Oszyrię dzieli się historycznie na następujące dzielnice: Białą Oszyrię - wybrzeże Białego Morza, ograniczone od północy przez ujście rzeki Tais; Czarną Oszyrię - środkowy bieg rzeki Tais oraz Suplikowe Wzgórza; Przedgórze - obszar między rzeką Ilgą od zachodu, Górami AAA od południa i Czarną Oszyrią od północy; oraz na AAA - położoną między wschodnimi szczytami Gór AAA i Suplikowymi Wzgórzami. Oszyria jest krajem o łagodnym ciepłym klimacie, z dwoma występującymi porami roku: suchym latem i deszczowym zimą. Góry AAA pełne są rud wielu metali, w tym szlachetnych. Lasy pokrywają dużą część kraju. Rzeka Tais jest pełna ryb i innych stworzeń.

Ziemie Oszyrii na wschodzie zamieszkiwali wtedy Dzicy Ludzie, a obszary nadmorskie zajmowane były przez plemię Orków Dabun-Tais-Ra i ludzkie plemię Saliunów. Dzicy Ludzie, tak jak ci teraz żyjący, byli krępi i kudłaci. Byli znakomitymi łowcami i doskonale strzelali z łuku i potrafili miotać włócznią na wielkie odległości. Według podań zachowanych z tych czasów byli oni pierwszymi mieszkańcami Przedgórza, Czarnej Oszyrii i AAA. Orkowie Dabun-Tais-Ra jak na przedstawicieli swojego gatunku byli niscy, mało zarośnięci i mężni. Dobrze znali mowę wszystkich swoich sąsiadów, choć między sobą posługiwali się swoim warkliwym językiem. Saliunowie byli ludem rybaków, zwyczajem, mową i strojem podobni do swych pobratymców żyjących wzdłuż wybrzeży Białego Morza.

Według legend pierwsi Oszyrowie mieli przybyć na ziemie teraźniejszej Oszyrii na dwadzieścia pokoleń przed bitwą o Białe Miasto. Przeszli przez Przełęcz Atanów pod wodzem Suplikiem. Suplik był człowiekiem mądrym i przewidującym; wzrostu był niskiego. Zjednoczył on Białych i Czarnych Oszyrów i wyprowadził ich ze Starego Domu. któremu zagroził wielki głód w wyniku suszy i wyschnięcia Białej i Czarnej Rzeki. Oszyrowie obozowali przez pierwsze dni na Przedgórzu, skąd Suplik wysłał posłów do Dzikich Ludzi, by pozwoli na przemarsz przez ich kraj na północ. Dwóch wodzów Dzikich Ludzi, Sako i Ato odpowiedzieli sprzecznie: - Sako zdecydował się pomóc, gdy Ato sprzeciwił się. Suplik nie mogąc pozwolić na dalsze obozowanie postanowił ruszyć na ludzi Ato. Suplikowe wojska podzielone były na trzy części: pierwsza, składająca się ze starców i niedorostków, jako najmniej sprawna, pozostała w obozowisku by nie pozostawić go niechronionym, druga, złożona z Białych Oszyrów, ruszyła w kierunku Ato na wschód, gdy trzecia, na której czele stał Suplik, złożona z Czarnych Oszyrów, ruszyła na północ, będąc w małej odległości od drugiej, i miała blokować drogę Sako, co miało zniechęcić go do ataku. Gdy Ato dowiedział się pochodzie Suplikowych wojsk, zebrał wszystkich mężów z największych Ta'anów, rodów arystokratycznych, i wystąpić miał przed nimi z takim przemówieniem:

"Oszyrowie mówią, że chcieli przejść przez nasz kraj i osiedlić się na północy, gdzie mieszkają Muzdanowie. Pomyślcie jednak, o wielcy Ta'anowie, co będzie z naszymi dziećmi, gdy urosną oni w siłę? Będą chcieli zdobyć nasze ziemie, gdy dowiedzą się, jakie bogactwa posiada kraj Wolnych Ludzi. Wojska Oszyrów są potężniejsze niż nasze bez pomocy Sako. Dlatego wysłałem prośbę o pomoc do niego, by uchronił siebie i nas od przyszłego niebezpieczeństwa. Tym razem Sako zgodził się i czekać będziemy na jego pomoc."

Suplik widząc, że Dzicy Ludzie Sako zbierają pośród siebie najmężniejszych z mężów, zdecydował się wydać bitwę Ato nim nadejdzie z pomocą. Wiedząc, że będzie unikać bitwy, zaczął palić wsie, nasilił grabież plonów, a naród zabijał. Ta'anowie wysłali po Ato i jeden z nich tak przemówił:

"Wielu ludzi pod moim Ta'anem zginęło, wielu nie ma domu i muszę błagać o pomoc innych Ta'anów, których ziemie też są dotknięte ogniem. Mam ludzi, którzy czekają na pomoc Sako, gdy ród ich ginie. Wielu mówi, że nawet pies swoją sforę obroni, a im swojego domu nie pozwalasz obronić." Na to odpowiada Ato: "Jeżeli pozwolę każdemu Ta'anowi bronić swojego domu, osobno każdy zginie pod uderzeniem mieczy, i cały nasz kraj będzie stracony." Jednak Ta'anowie namawiali dalej Ato i zdecydował się trzech z Ta'anów z małymi oddziałami łuczników, by gnębić Suplika z lasów.

Gdy przyszły pierwsze wieści o zaginionych, którzy mieli zbierać plony, Suplik zdecydował się zwinąć obóz, oddał zwierzchnictwo nad częścią Czarnych Oszryjczyków swojemu bratul, Atilowi, i ruszył na warownię Inaka - siedzibę Ato. Zwarł szeregi wojska, co uchroniło od podjazdów łuczników Ta'anów. Choć Suplik zdecydował był się ruszyć na Inakę, postanowił udać, że najpierw postara się zdobyć położoną na południowy wschód warownię Metina, a dopiero potem stamtąd ruszy na Inakę. Wyszedł też z taką przemową do swoich ludzi, gdyż wiedział, że łucznicy Ta'anów porywali niektórych Oszyryjczyków by zdobyć wiedzę o jego ruchach. Tak też się stało, i niedługo później Ato zdecydował się zebrać ludzi i wyszedł w kierunku Inaki.

W tym czasie Suplik rozbił swoje wojsko na dwie grupy: pierwszą, która poszła na zachód z większością wojsk i drugą, która kontynuowała marsz na Inakę z mniejszością wojsk. Przywódco objął nad armią większą. Ato dowiedział się o ruchach Suplika zdecydował się zawrócić całą kolumnę wojsk z powrotem do Metiny, a Suplik rozstawił się częścią wojska na zachód od drogi z Inaki do Metiny, w terenie górzystym i zalesionym, ale od strony drogi uprawnym, a reszta armii rozstawiła się na północny zachód od Inaki, co zamknęło najkrótszą drogę części wojsk do Metiny. Tego jeszcze wieczora zdecydował się wysłać posła do Ato, gdzie prosił o spotkanie. Ato zgodził się.

Suplik przemówił: "Oszczędź ludzi naszych i waszych, i zezwól naszym ludziom przejść za Tais. Strat spowodowane przez nas oddawać będziemy przez pięć najbliższych lat". Ato zaś, uznawszy propozycję Suplika za znak słabości, odmówił i ruszył do Metiny. Wojska Suplika zdecydowały się na zamknięcie Inaki i oblężenie jej. Jednocześnie zaczęli budować mur od północnej strony, by zapobiec nocnym podjazdom Ato. Pierwszej jeszcze nocy, nie wiadomo z czyjego sprawstwa, wybuchł w Inace pożar, który w wyniku suchej wyjątkowo wiosny szybko zajął także część ziemi na zachód od miasta. Duża część uwięzionych mężów w Inace, którzy stali nad zachodnimi ścianami miasta, by ratować się zbiegło poza mury, gdzie zostali wyłapani przez Suplikowe wojsko. Wśród nich był syn Ato, którego Suplik zdecydował się odesłać ojcu, pod warunkiem, że ten przekaże Suplikowa prośbę o pokój. Tak też się stało. Gdy następnego dnia po ulewnym deszczu Inaka zaczęła gasnąć, reszta oddziałów broniących warownię poddała się, Suplikowe wojska obsadziły warownię, ludność wygnały i zajęły zapasy. Następnego dnia w warowni zostały tylko konieczne oddziały, a reszta wojska zamknęła Metinę w okrążeniu i zaczęła budować wokół warowni wzmocnienia z drewna i kamieni.

Metina stała na wzgórzu, od północnej strony znajdowało się bardzo strome zbocze, które utrudniało ruch w tę stronę; od wschodu płynął blisko strumień, którego nazwa nie dotrwała do naszych czasów, który choć płytki, był bardzo szeroki i wartki miał prąd; na południe wiódł leśny szlak do Inaki, a na zachód od warowni znajdowały się pola na lekko schylonym terenie. Mury najpierw powstały od strony pól i drogi, w tym czasie jak od strony wschodniej zdecydowano zasypać koryto rzeki tak, by ta wylała się w stronę warowni na łąki. Od strony północnej zdecydowano tylko podkopać część wzgórza tak, by zejście z niego było bardziej strome.

W tym czasie na zachodzie wśród Dzikich Ludzi rozeszła się wiadomość o śmierci Sako, i z całego zachodu zaczęli zjeźdżać się Ta'anowie, by wybrać nowego wodza. Szybko powstały dwie partie. Pierwsza, partia Ta'ana Sanisy z ziem położonych za Ilgą przeciwna była wspólnej wyprawie wszystkich Ta'anów przeciwko Oszyrom, i chciała zgodzić się na dalszy przemarsz, gdy syn Sako, Tarapa chciał ruszyć na obozy Oszyrów w górach, a potach na pomoc Ato. Sanisa przemówił w następujący sposób: "Tarapo, ojciec twój przeciwny był wyprawie przeciwko Oszyrom, i dopiero po tym, jak Oszyrowie zwrócili się przeciwko niedawnemu waszemu wrogowi, Ato, zdecydował się wysłać niektórych swoich Ta'anów na pomoc. Tak samo i ja, rozumiem niebezpieczeństwo, ale wiem także, że nie dotyka naszych Ta'anów bezpośrednio." Tak przemówił Sanisa, z którym zgadzało się wielu Ta'anów rodów górskich i tych położonych za Ilgą, którzy sami mieli problemy ze swoimi sąsiadami. Wtedy Tarapa odpowiedział tak: "Gdyby chcieli przejść przez nasz kraj, to zebraliby swój obóz w górach i obóz na wzgórzach i wykorzystując oblężenie Ato ruszyliby dalej, omijając zgodę Ato. A palą oni ziemię i zabijają ludzi, tak jak najeźdźcy, którzy kiedyś zabrali nam ziemie za Tais. Oni chcą naszej ziemi i nie chcą nas na naszej ziemi. Gdy damy im wzrosnąć, ruszą i na nas i nie będzie miejsca dla Wolnych Ludzi." Zgodnie ze zwyczajem Wolnych Ludzi odczekali trzy dni do dziesiątego dnia po śmierci starego wodza, wzięli kamienie, i oznaczone symbolami wrzucili do paszczy zabitego niedźwiedzia. Najstarszy z Ta'anów, który nie głosował, chyba ze każdy z Ta'anów miał tyle samo głosów, wysypywał kamienie, przeliczał i ogłaszał wynik. Wodzem Wolnych Ludzi między górnym biegiem Tais i Przedgórzem został Tarapa, syn Sako.

Tego dnia, gdy wybrali Dzicy Ludzie wodza, Suplik wysłał ostatni raz posła to Ato, i zdecydował się na szturm. Ze strony wschodniej i północnej odwiódł tylu ludzi, ile mógł, i wzmocnił drogę od południa. Po swojej stronie Suplik miał pięciuset dobrych łuczników, osiemset ludzi władających dobrze mieczami i tysiąc dwustu dobrych włóczników. Dodatkowo w obozie znajdowało się około półtora tysiąca ludzi posiadających ze sobą kosy, widły, maczugi i inne narzędzia. Suplik wysłał pod warownię stu mieczników uzbrojonych w ciężkie tarcze, którzy chronili stojących za nimi łuczników i włóczników przed nagłym wypadem z warowni. Łucznicy rozpalili ogniska i podpalili strzały, które parękroć wystrzelili w stronę warowni, po czym wszyscy cofnęli się, i po pewnym czasie powtórzyli wszystko jeszcze dwa razy. Za trzecim podejściem z warowni wyskoczyło pięćdziesięciu konnych, ale ze względu na rozmokłą ziemię, szybko wycofali się poniósłszy stratę trzech mężów i siedmiu koni. Tak minął pierwszy dzień szturmu.

Drugiego dnia szturmu podprowadzono pod warownię podprowadzono machinę, która miotała w stronę murów warowni wielkimi głazami. Późnym rankiem rozpadało się i maszynę wycofano. Przejaśniło się wieczorem i machinę podprowadzono od północnej strony, skąd ostrzelano mur i zrobiono w nim wyrwę. Nocą maszynę odprowadzono znów pod południową część warowni. Dzicy Ludzie zaczęli naprawiać wyrwę.

Trzeciego dnia szturmu, rankiem, obrzucono kamieniami wrota, uszkadzając je. Postanowiono przełożyć drewniane kładki bliżej warowni przez rozmokły teren, po czym wieczorem ponownie obrzucono warownię kamieniami tak, że lewe ramię zerwało się. Wtedy podeszły oddziały łuczników i włóczników, które ostrzelały próbujących na szybko naprawić wrota wrogów, po czym z warowni wyszło około siedemdziesięciu jeźdźców, którzy znów natrafili na rozmokły teren oraz broniących się na położonych kładkach piechurów, którzy odparli pierwszą falę konnicy i ochronili łuczników i włóczników. Następnie wojsko parło na przód, przez co wyrwę w murze zastawiono wozem, co nie pozwoliło wrócić części jeźdźców, którzy poddali się. Suplik zdecydował wysłać na warownię dalsze oddziały, które z stratami spowodowanymi ostrzałem, podeszły pod warownię. Wtedy też od strony broniących podpalono wóz, co na krótko opóźniło szturm. Gdy część Suplikowych wojsk wdarła się do warowni, niektórzy Ta'anowie w panice zdecydowali się zbiec przez wyrwę w północnej części muru i przebić się przez miasto i zbiec do lasu. Tak też uczynili, schodząc ze stromego wzgórza, dodatkowo podkopanego, wielu przewróciło się i skacząc łamało sobie kończyny, ale w pewnym momencie trupów pod skarpą było na tyle, że schodzili swobodnie. Osłabione w tym miejscu Suplikowe wojsko, które ataku się nie spodziewało, oparło się o palisadę na zachodzie i dało zbiec części Ta'anów, lecz wtedy z odsieczą przybyły oddziały, które wyłapały część zbiegów, część wrogów zmuszona była cofnąć się do warowni, a oddziały Suplikowego wojska ścigały je aż pod mury, skąd przegoniły je strzały. Tu poległo dwustu nieprzyjaciół, a trzystu udało się zbiec, co osłabiło mocno siły broniących się.

W mieście wybuchły walki na ulicach, i część oddziałów wroga zabarykadowało się we wschodniej części warowni, a część na kamiennym rynku. Suplik rozkazał podprowadzić maszynę pod rynek i nakazał ostrzelać go. Tak zakończył się trzeci dzień szturmu.

Mapa

Oszyria.jpg