Autor Wątek: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych  (Przeczytany 76374 razy)

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 699
  • Thanked: 123 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #45 dnia: Grudzień 26, 2014, 13:59:49 »
A więc last but not least, województwo opolskie (również bezużyteczne):

Bauerwitz: Baborów (2?); Baworów (3, pierw.) - czy za wtórną formą "Baborów" (zam. "Baworów") stoi uzus miejscowy? Jeśli tak, nie w myśl mi to zmieniać.
Brieg: Brzeg (1)
Colonnowska: Kolonowskie (1)
Cosel: Koźle (1) - ob. część niespójnego tworu Kędzierzyn-Koźle
Deschowitz: Zdzieszowice (1)
Falkenberg (Oberschlesien): Niemodlin (1)
Friedland (Oberschlesien): Ferląd~Fyrląd (7); Korfantów (13)
Gogolin: Gogolin (1)
Grottkau: Grodków~Grotków (1)
Guttentag: Dobrodzień~Dobrydzień (1)
Kandrzin: Kędzierzyn (1) - ob. część niespójnego tworu Kędzierzyn-Koźle
Katscher: Kietrz (2)
Konstadt: Wołczyn (2); Wałczyn (3, pierwotne)
Krappitz: Krapkowice (2?); Chrapkowice (3, pierwotne) - czy za przyjęciem wtórnej postaci Krapkowice zadecydował uzus miejscowy? Jeśli tak, to nie w myśl mi to zmieniać.
Kreuzburg (Oberschlesien): Kluczbork~Kluczborek (7)
Landsberg (Oberschlesien): Gorzów Ślązki (1)
Leobschütz: Głubczyce~Głupczyce (2); Głąbczyce (3~4, rekonst.)
Leschnitz: Leśnica (1)
Löwen: Lewin Brzezki (3); Lubień (4, przedwojenne [sztuczność?])
Malapane: Ozimek (2); Małapanew (3, wyparte)
Namslau: Namysłów (2, pierw. Namysław)
Neisse: Nysa~Nisa (3)
Neustadt (Oberschlesien): Prudnik (2); Prądnik (3~4, rekonst.); Nowe Miasto [Królewskie] (7, dawne, też czes. Nejštát/Nové Město)
Oberglogau: Głogówek (2)
Oppeln: Opole (1)
Ottmachau: Odmuchów~Odmachów (2); Otmuchów (3, po co ta archaizacja?)
Patschkau: Paczków (3)
Pitschen: Byczyna (1)
Proskau: Prószków~Pruszków (3); Prosków (4, wtórne, ale może ludowe?)
Rosenberg (Oberschlesien): Olesno~Oleśno (1)
Strehlitz, Groß: Strzelce Opolskie (1~3); Strzelcze (4, chyba wtórne?)
Ujest: Ujazd (1)
Zawadzki: Zawadzkie (1)
Ziegenhals: Głuchołazy (6, czes.); Kozia Szyja (7); Cygenhals (7, dawne)
Zülz: Biała (1)

Jak widać, poprawek wielu nie ma, poza dookreśleniami, paroma arbitralnymi dylematami i "Korfantowem"...

Jak mówiłem, reszty Ślązka nie robię, bo tam naprawdę nie ma nic do roboty. Kiedyś jeszcze wezmę się za mniejsze miejscowości (przede wszystkim dawne miasta, wiochy gminne it.p.).

-------------------------------

I na dobry koniec, liczby:
  • "Przerobiłem" nazwy 209 miast (plus dwa dawne miasta w Prusiech gratis).
  • Nazwy 88 miast bym zmienił, z czego:
    • 23 przypadki uznałbym za "kontrowersyjne" lub niepewne [gdzie można się spierać, co do zasadności danej zmiany]
    • 21 uznałbym za "przypadki mniejszej wagi" [zmiany bardzo drobne, często mocno arbitalne], więc być może "niewarte zachodu")
  • 12 KUNMowskich nowotworów, z powodu braku jakiejkolwiek tradycji czy sensownej alternatywy, zostawiłem. 6 z tych nowotworów uznałbym za w jakiś sposób wartościowe.
Ale trzeba pamiętać, że to są miasta, więc statystyki tutaj będą wyglądały inaczej niż w przypadku wsi (których jest przecież o wiele więcej i stanowią bardziej fundamentalną część toponimji), gdzie z jednej strony mamy więcej realnych słowiańskich toponimów, a z drugiej - mniej dokładnie przyłożono się do kwestji nazewnictwa (często "machano ręką" na nazwy jakichś małych wiosek).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 26, 2014, 16:43:15 wysłana przez Dynozaur »
Precz z homofobją, transfobją i bifobją!
Wyrugujmy te potworki językowe raz na zawsze.
 
The following users thanked this post: Onoma

Offline Борівой

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Administrator
  • Wiadomości: 3 153
  • Thanked: 35 times
  • Konlangi: Szybski, truski, brocki
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #46 dnia: Grudzień 26, 2014, 23:27:00 »
Tak tylko mi się przypomniało. Na terenie Gliwic jest dzielnica Szobiszowice. Brzmi to nieco dziwnie jak na słowiański, więc myślałem, że to jakiś germanizm spolszczony, ale na starych mapach jest Petersdorf  :-o

Dziwne, zwłaszcza że Petersdorf wygląda mi na nazwę pierwotną.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 26, 2014, 23:29:14 wysłana przez Todsmer »
 

Offline Pluur

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #47 dnia: Grudzień 27, 2014, 00:36:40 »
Cytuj
Po raz pierwszy Szobiszowice wymienione zostały w spisanej na przełomie XIII i XIV w. po łacinie "Księdze uposażeń biskupstwa wrocławskiego"(Liber fundationis episcopatus Vratislaviensis). Dzisiejsza dzielnica miasta Gliwice wymieniona jest tam jako Novo Sobyssowitz.

Za Wikipedyją
 

Offline Борівой

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Administrator
  • Wiadomości: 3 153
  • Thanked: 35 times
  • Konlangi: Szybski, truski, brocki
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #48 dnia: Grudzień 27, 2014, 11:45:53 »
Aha, dzięki, dalej jednak zagadkowe jest dla mnie to pierwsze sz.
 

Offline spitygniew

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #49 dnia: Grudzień 27, 2014, 11:55:16 »
Albo hiperpoprawne odmazurzenie, albo asymilacja, zdarza się takie coś równolegle z dysymilacją mimo teoretycznie większej nienaturalności dla naszej "psychofonetyki", vide lelito, korowrotek.
P.S. To prawda.
 

Offline Pluur

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 27, 2014, 18:25:25 »
Aha, dzięki, dalej jednak zagadkowe jest dla mnie to pierwsze sz.

A bo żem myślał, że owo bi tam nie pasuje. Mój instynkt - jak widać mylący się - mówił, że to właśnie ta sylaba nie pasuje :O
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 699
  • Thanked: 123 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #51 dnia: Grudzień 30, 2014, 23:06:29 »
Aby wzmóc większą dyskusję, wytłumaczę się z KAŻDEJ zaproponowanej przeze mnie zmiany nazwy.

Tym razem podawane przeze mnie wyjaśnienia zmian są doźrzalsze i bardziej naukowe niż te, które przedstawiłem wcześniej w nyniejszym temacie, ale wciąż spisane w raczej potocznym stylu (z okazjonalnymi wulgaryzmami), sorry - taki mam styl.

Zmiany oznaczone kolorem czerwonym to te najważniejsze (i najbardziej radykalne), "żółte" mogą wywoływać kontrowersje (zwłaszcza kiedy chodzi o wyższość jednej rekonstrukcji nad drugą), "zielone" to te, które są na tyle drobne (i nierzadko całkowicie arbitralne), że samo nasuwa się pytanie "czy warto?". Zmiany, co do których sam miałem wątpliwości, są oznaczone jako "potencjalne" (bez koloru).

No to leciem z tym śledziem...

--------------------------------------

Woj. pomorskie:

Bütow: Bytów > Bytowo (drobna zmiana - kwestja arbitralna)
W okolicy żyje od dawna ludność kaszubska i nazywa ona od zawsze to miasto w rodzaju nijakim - Bytowo (jeśli chcemy być skrupulatni to Bëtowo). Jeśli chodzi o "przedwojenną tradycję" to była ona mocno dualna - na starych mapach znajdziemy i "Bytowo" i "Bytów", ale za wersją nijaką przemawia lokalny uzus, a w takich przypadkach to on powinien być najważniejszy (poza tem, onomastyka pomorska mocno preferuje nazwy w rodzaju nijakim). Wybierając formę męzką, KUNM zbrodniczo zlekceważył realja językowe. Tylko, że teraz - jak zawsze przy tego typu zmianach, pojawia się jedno pytanie - czy warto poprawiać jedną, dwie literki?

Friedland, Pr.: Debrzno > Frydląd (ważna zmiana)
Nazwa "Frydląd" jest starym, naturalnym spolszczeniem, używanym przez polskojęzyczną ludność pomorską. Nazwa ta, oczywiście, nie zadowalała komunistycznej komisji, ze względu na swój odniemiecki charakter, więc zmieniono ją na ahistoryczne Debrzno. Nazwa ta nie jest całkowicie nowa, tylko została "pożyczona" od sąsiedniej wsi (istniejącej dziś jako Debrzno-Wieś). Nie powinno się tak robić - Debrzno powinno być Debrznem, Frydląd - Frydlądem.

Hammermühle: Kępice > Hamernia (całkowita zmiana)
Niemiecka nazwa Hammermühle to prosta nazwa kulturowa, oznaczająca kuźnicę (zakład hutniczy), lub też, jak to mówią na północy hamernię. I choć tradycji polskiej nie ma (miejscowość jest bardzo młoda - powstała na dobrą sprawę w XIX w.), to tak właśnie należało spolszczyć tę nazwę miejscowości (co jest zgodne z miejscowymi zwyczajami - podobnie nazwanych miejscowości jest na Kaszubach kilka). Tymczasem, przyjęto chrzest nazewniczy Kępice (chyba zainspirowano się nazwą sąsiedniej miejscowości - Kampmühle, ob. Kępka), który teoretycznie nie jest czymś mocno zdrożnym, ale takie chrzczenie tak młodej miejscowości, powstałej na trudno dostępnym terenie, gdzie z pewnością nie było żadnej słowiańskiej osady wydaje mi się mocno nie na miejscu...

--------------------------------------

Woj. zachodniopomorskie i Ziemia Pilska:

Bärwalde (Neumark): Mieszkowice > Berwałd (całkowita zmiana)
Brak polskiej tradycji, więc może się czepiam... ale twór "Mieszkowice" nie odpowiada mi z wielu powodów. Niby można doszukać się tu nawiązania do nazwy niemieckiej (w końcu "mieszko" to niedźwiedź, czyli niem. Bär), ale nie zmienia faktu, że jest to "świeradowizm" (t.j. pseudosłowiański ahistoryczny twór), jakich wiele, a głównym motywem wprowadzenia tej nazwy było nawiązanie do Mieszka I (tego typu nazwy miały propagować "polską rację stanu" na nowo zagarniętych terenach). Takie nazwy fałszują historję regjonu, dlatego uważam, że lepiej zmienić nazwę tego miasta na Berwałd, co jest historyczną, alternatywną nazwą Barwic (również niem. Bärwalde, czyli autentyczne spolszczenie tej nazwy), a ponieważ Barwice powinny zostać Barwicami (jest to absolutnie poprawna, poświadczona słowiańska nazwa tego grodu), to tę alternatywną nazwę można w taki sposób "zagospodarować".

Berlinchen: Barlinek > Berlinek (drobna zmiana)
Nazwa miejscowości (pierwotnie Neuberlin) nawiązywała oczywiście do obecnej stolicy Niemiec i funkcjonowała w języku polskim jako Berlinek. Forma Barlinek to już przeinaczenie KUNMu, zapewne "dla niepoznaki", żeby się ze "szkopskim miastem" nie kojarzyło. Oczywiście, sama nazwa Berlina ma pochodzenie słowiańskie i możliwe, że pierwotnie brzmiała Barlin, ale nie zmienia to faktu, że Barlinek jest tworem mocno hipotetycznym, który w historji nigdy najpewniej nie istniał. Ponadto, o tym, że polskojęzyczna ludność nazywała miasto Berlinkiem świadczy najdobitniej niemiecka nazwa Berlinchen (zmiana Neuberlin na Berlinchen musiała się dokonać pod jakimś słowiańskim wpływem, Niemcy raczej tak nie "zdrabniali" nazw miejscowych).

Bernstein: Pełczyce > Pełcz? (zmiana potencjalna)
Tu trochę nie wiem, co robić. Tradycji polskiej brak, nazwa czysto niemiecka, ale powojenny nowotwór Pełczyce razi moje poczucie językowe. Nie jest w sumie całkiem wyssana z palca, bo przecież jezioro, nad którym leży miasto nazywa się Pełcz (niem. Puls-See), ale u licha, jak można było dodać końcówkę patronimiczną (-ice) do nazwy jeziora? To nie ma sensu! Ma jednak ten nowotwór i drugą interpretację, czyli n. patr. od imienia Pełk (czyli świeradowizm!), co tej nazwy wcale nie usprawiedliwia, a wprost przeciwnie - legitymizuje jej zmianę (walczę ze "świeradowizmami"). Jeżeli nazwa jeziora miałaby być n. dzierżawczą od imienia Pełk (co niewykluczone, choć mało prawdopodobne), oznaczałoby to, że musiała zostać przeniesiona od nazwy jakiegoś grodu, więc może nazwanie tego miasta po prostu Pełczem nie jest takie bez sensu? Ale z drugiej strony... czy warto zmieniać jedną ahistoryczną nazwę na drugą?

Born, Groß: Borne Sulinowo > Borne Wielkie (zmiana ważna, choć legko arbitralna)
Jedna z bardziej zagadkowych nazw w całej RP. Trudno znaleźć jakiekolwiek opracowanie na jej temat, bo kiedy tworzono wszelkie słowniki etymologiczne it.p., to tej miejscowości nie było na mapie... Nawet nie wiem, kogo winić za "Borne Sulinowo". Czy tę nazwę wymyślił już KUNM (tylko z racji utajenia miejscowości, nie była ona używana?), czy może powstała dopiero po wyprowadzce Rosjan z bazy? Dlaczego w ogóle dobrano taką dwuczłonową nazwę, skoro nie jest to miejscowość "łączona" (jak n.p. Kędzierzyn-Koźle)? Pewne jest jedno - o ile Borne jest spolszczeniem nazwy niemieckiej (która nie ma słowiańskiego pochodzenia, niem. Born = źródło), to człon Sulinowo nie wydaje się mieć większego uzasadnienia. Dlatego też, opierając się na nazwie niemieckiej, proponuję zmianę miejscowości na Borne Wielkie (z zachowaniem pierwszego członu obecnej nazwy, jako zwyczajowej). A może wystarczyłoby samo Borne?

Dievenow: Dziwnów > Dziwna (drobna zmiana)
O złej rekonstrukcji nazwy "Dziwnów" pisze już Rospond - nazwa grodu była bowiem jednaka z nazwą rzeki (Dievenow), co rekonstruuje się jako "Dziwna". Po wojnie te nazwy sztucznie rozdzielono, sugerując się zbytnio końcówką -ow w nazwie niemieckiej (która przecież była też w nazwie rzeki, która została bez zmian). Ależ nie każdy -ow musiał oznaczać pierwotny -ów! Nazwa "Dziwnów" jest zresztą zupełnie niepoprawna słowotwórczo - bowiem nie tworzono nazw dzierżawczych od nazw rzek, a nawet jako taka jest utworzona nieprawidłowo (teoretyczna nazwa "dzierżawcza" od Dziwny brzmiałaby **Dziwnin). Dlatego też miejsce "Dziwnowa" jest na śmietniku.

Flatow: Złotów > Złotowo (drobna zmiana - kwestja arbitralna)
Przykład całkowicie analogiczny do Bytowa - wybrano warjant męzki, mimo że tradycja i uzus ludowy (na Ziemi Pilskiej żywioł polski trzymał się bardzo długo) przemawia za nazwą nijaką. Co ciekawe, pierwotna nazwa była Wielatowo, ale dawno temu i nie prawda.

Friedland (Neumark): Mirosławiec > Frydlądek (ważna zmiana)
Jak w przypadku wszystkich Friedlandów, i ten po wojnie ochrzczono zupełnie nową nazwą - Mirosławiec (idąc za skojarzeniem Frieden - mir), co jest oczywiście całkowicie sztucznym, perfidnym świeradowizmem. Przed wojną popłacała nazwa Frydląd lub Frydląd Marchijski (za niemieckim dookreśleniem), ale zapisy z XV w. świadczą o tym, że ludność pomorska nazywała to miasto Frydlądkiem - i taką formę, jako bardziej spolszczoną (i pozwalającą odróżnić to miasto od innych "Friedlandów") postuluję.

Gollnow: Goleniów > Gołonóg (ważna zmiana)
Nazwa Goleniów to bez dwóch zdań zła rekonstrukcja. Nauka (zarówno spółczesna, jak i dawna) nie ma większych wątpliwości, że był to pierwotnie Gołonóg, co wynika dość jasno ze starych zapisków (1220 Golinog, 1248 Golenoge, 1268 Gollenog). Niektórym jednak nie dawał spokoju -ow w nazwie niemieckiej (który jest najpewniej analogją - nietypową końcówkę -og wyrównano do częstej w tym regjonie -ow), dlatego powstawały też "alternatywne" rekonstrukcje typu "Golanowo", "Golinowo" it.p. Formę "Goleniów", tego ni-psa-ni-wydrę (ani to ładne, ani poprawne słowotwórczo, ani też pomorskie w brzmieniu) wprowadzono po wojnie, chyba w celu "uładzenia" nazwy, bo przecież "kto chciałby mieszkać w Gołonogu?" (być może na wniosek samych mieszkańców).

Greifenberg: Gryfice > Gryfia? (zmiana potencjalna)
Nazwę "Gryfia" dla tej miejscowości widziałem tylko na jednej mapie, i to pochodzącej dopiero z 1943 roku (czyli mogły już się odbywać jakieś zaczątki "chrzczenia"), więc być może jest to gra niewarta świeczki. Możliwe też, że umieszczenie tej nazwy przy Greiffenbergu miała charakter omyłkowy (pomylono Greiffenberg i Greifswald), ale z drugiej strony, być może za postacią niemiecką stoi jakaś pierwotna słowiańska forma "Gryfia (Góra)", więc może nie jest to takie głupie... No i forma "Gryfice" razi mnie swoją sztucznością, już autentyczniej brzmi sąsiednie "Gryfino".

Gülzow: Golczewo > Goliszewo (zmiana ważna, choć drobnawa)
Tę nazwę spieprzono równo - za "Golczewem" nie przemawiają ani względy semantyczne (nie było imienia/przezwiska "Golcz", ale Golesz czy Golisz - jak najbardziej). Zasugerowano się ślepo nazwą niemiecką i wyszedł potworek. Nazwę tę można było zrekonstruować jedynie jako Goliszewo lub Goleszewo - za formą pierwszą przemawa tradycja.

Königsberg: Chojna > Chojnica? (zmiana potencjalna)
Tutaj sprawa jest ogólnie mocno naciągana i kontrowersyjna. Nazwę "Chojnica" wyczaiłem na wzpomnianej wcześniej a propos Gryfic mapie z 1943 roku (ale niewykluczone, że pojawiła się gdzieś wcześniej, trzeba by pogrzebać w polskich przedwojennych opracowaniach), co mocno mnie zastanowiło, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie miasto to nazywa się "Chojną". Rospond i jemu podobni wiele mi nie pomogli, ale mój risercz doprowadził mnie do czegoś takiego jak Terra Chinz (czyli "Ziemia kiniecka", jak mówią dzisiejsi historycy), czyli bliżej nieokreślone terytorjum na Pomorzu, którego ośrodkiem był gród, określany jako Chinz. Nazwę Chinz niemieccy przedwojenni badacze łączyli właśnie z Königsbergiem, więc wydaje się, że owa Chojnica to nic innego, jak nieudolna próba rekonstrukcji nazwy Chinz. Jest ona jednak nieprawidłowa z dwu powodów - po pierwsze, Chinz prawdopodobnie wcale nie odnosi się do obecnej Chojny (spółczesna nauka raczej utożsamia Chinz ze wsią Kienitz [Kiniec] po niemieckiej stronie Odry), a po drugie jest niepoprawna sama w sobie (jest to "strzał w ciemno"). Powojenna zmiana Chojnica > Chojna, chyba miała za cel zdystansować się od tego mitu, jednocześnie nawiązując do niego. Więc może jednak lepsza "Chojna" od "Chojnicy" (mimo, że ta druga zaistniała wcześniej w historji)?

Körlin: Karlino > Chorzelino? (zmiana potencjalna)
Z tego co widzę, spółczesna nauka skłania się k'temu, że niemiecka nazwa Körlin kryje pierwotne Chorzelino, jednak jest to wciąż tylko teorja. A kiedy nie ma pewności, może lepiej za mocno nie odpływać od brzmienia nazwy niemieckiej?

Lippehne: Lipiany > ? (zmiana potencjalna)
Nie trzeba genjusza, aby zauważyć, że w rekonstrukcji "Lipiany" coś zostało spieprzone. Pomorska toponimja raczej nie zna sufiksu -any, więc taki warjant jest mało prawdopodobny. Z drugiej strony, każda inna rekonstrukcja jest równie arbitralna. Słownik Rymuta sugeruje pierwotne "Lipno" na podstawie zapisów typu Lipen (1265), ale zupełnie nie spółgra to z niemiecką formą Lippehne. Istnieje też sugestja, że nazwa miasta wywodzi się od jakiejś nazwy plemiennej "Lipianie", wtedy forma "Lipiany" mogłaby być teoretycznie poprawna. Może lepiej nie ruszać, dla bezpieczeństwa?

Neuwedell: Drawno > Nowy Wedel (ważna zmiana)
Przed wojną nazwę niemiecką spolszczano czasem jako "Nowy Wedel" (co jest tłumaczeniem dosłownym i dość logicznym). Nazwa ta pochodzi oczywiście od szlacheckiego rodu Wedlów, który był przecież także szlachtą polską (ten od czekolady też tu należy), więc nazwa jak najbardziej mogłaby "przejść". Skoro komunie nie przeszkadzała Szlichtyngowa, to dlaczego przeszkadzał Wedel? No w każdym razie, nie spolszczono nazwy oryginalnej, wybrano chrzest hydronimiczny od rzeki Drawy (a nie powinno się chrzcić wtedy, kiedy istnieje historyczne, prawdziwe spolszczenie).

Pollnow: Polanów > Polanowo? (zmiana potencjalna)
Problem natury czysto arbitralnej - Pomorze preferowało nazwy na -owo. Z drugiej strony, tradycja w tym przypadku wzkazuje na -ów.

Reetz: Recz > Rzeczyca (zmiana duża, choć niepewna)
Zrekonstruowana po wojnie forma "Recz" chyba zakłada (przynajmniej tak wynika z wywodów Rosponda) ewolucję *R(e)decz (niby PS *Rъdъčь), dop. *Redcza > Recz (ewolucja taka sama, jak przy Gieczu czy Reczu k. Żnina). Wydaje mi się to jednak mało prawdopodobne, w obliczu braku zapisów wzkazujących na *Redecz (a pierwsze poświadczenia to już XIII w.!), więc bardziej prawdopodobne wydaje mi się pochodzenie nazwy od słowa rzeka (co odwoływałoby się do położenia miasta nad Iną) - pierwotne Rzecze lub Rzeczyca - za drugą opcją przemawia tradycja i bierze ją pod uwagę nawet Rospond (chociaż pierwsza zgodniejsza ze starymi zapiskami). Spotykana na niektórych starych mapach (i krótko po wojnie, obocznie do Rzeczycy) forma Raciąż jest najpewniej wynikiem błędu kartograficznego (pomyłka ze wsią Raciąż [niem. też Reetz] pod Tucholą).

Regenwalde: Resko > Rega? (zmiana potencjalna)
Rospond pisze "w 1305 r. [miasto] zostało identycznie określone jak n.rz., tj. Rega", jeżeli Stasiu nic nie nadinterpretuje, to na podstawie tego zapisku należałoby nazwę polską określić jako Rega. Forma "Rezko" (w oficjalnej ortografji: "Resko") jest oczywiście poprawnie utworzonym nowotworem od rz. Regi (niby Reż-sko), ale jednak nowotworem. Istnieje też identycznie nazwane jezioro Rezko (niem. Ritzig-See), ale nie znajduje się ono w pobliżu miasta Regenwalde.

Rügenwalde: Darłowo > Dzierłowo (?) (zmiana duża, choć arbitralna)
Rekonstrukcja Darłowo raczej kiepska (nikt w nią za bardzo nie wierzy), kłam jej zadają trzynastowieczne zapisy typu Dirlowa. W przedwojennych źródłach nie ma zgody, co do rekonstrukcji tego toponimu - można spotkać na starych mapach i opracowaniach i Dzierzłów i Dyrłów~Derłów, jednak wszystko to rekonstrukcje, miejscowość leży niestety zbyt na zachód, żeby mówić tu o jakimś faktycznym uzusie (zapis Ryuald z 1638 sugeruje, że ongiś ludność pomorska nazywała miasto Rywałdem). Niemniej, biorąc pod uwagę zapisy i pomorską preferencję dla rodzaju nijakiego, rozsądną wydawałaby się rekonstrukcja Dzierłowo.

Schivelbein: Świdwin > Świbowina (zmiana duża, choć arbitralnawa)
Tutaj znowu zjawia się problem arbitralności, bo nazwa Schivelbein, choć z pewnością nieniemiecka, nie zdradza zbyt wiele. Co więcej, forma ta nie zmieniała się zbytnio w historji (zapis z 1280 r. już głosi Schiuelben), jednak forma Świdwin nie wydaje się odzwierciedlać jej we właściwy sposób (trudno powiedzieć, że odzwierciedla ją w ogóle, to raczej taka "warjacja na temat"). Już lepsza tradycyjna forma "Świbowina", często zresztą brana pod uwagę w różnych dywagacjach na temat tej nazwy (rozważa ją m.in. Rospond). Zresztą, nawet jeżeli trop ze "świdwą" jest trafny, to warto zauważyć, że obocznie mogła to być i "świbwa" (por. s-ch. sviba), co wciąż wzkazuje na formę Świbowina jako bliższą prawdzie. Kto wie, może ta dziwna zbitka -bw- uczyniła takie zniekształcenie w formie niemieckiej? Tak czy inaczej, wikipedyjną bajeczkę o jakimś "Skwilbinie" (co miałoby oznaczać "krążek na bagnie" w mowie Pomorzan), można se wsadzić wiadomo gdzie (takiego słowa nigdy nie było).

Stargard (Ihna): Stargard > Starogard (drobna zmiana)
Tutaj znowu problem arbitralny, ale "Stargard" wydaje się być bezpodstawnym dokładnym przejęciem nazwy niemieckiej. Co prawda, interpretacja nazwy jako star gard (z krótką formą przymiotnika) jest możliwa, ale w językach zachodniosłowiańskich takie archaizmy raczej się za bardzo nie zdarzały. Zresztą, skoro przyjęto Białogard, Nowogard, to dla konsekwencji powinien być i Starogard. Dookreślenie (dla odróżnienia od Starogardu "Gdańskiego" tak czy inaczej dodano, więc w sumie na jedno wyszło... Dookreślenie to zresztą zmieniłbym na "nad Iną", jak to drzewiej było (jeneralnie, zreformowałbym ten system dookreśleń zupełnie [choć nie jest to problem tylko Ziem Odzyskanych] - powinny być one rzeczywiście dookreśleniami [używanymi wtedy, gdy są faktycznie potrzebne], a nie częścią nazw. Tacy Niemcy załatwili tę kwestję dużo zgrabniej).
(PS: teoretycznie mógłby to być i Starogród, bo zapiski i taką formę znają (1238 Staregrod), ale "Starogard" lepiej świadczy o historji regjonu)

Stepenitz, Groß: Stepnica > Stobnica (drobna zmiana)
Zmiana pozornie drobna, ale ważna, bo widzimy tutaj, jakiego zgona zaliczyli panowie z KUNM. Co chodziło im po głowie, uchwalając nazwę "Stepnica"? Czy dopatrzyli się koło Szczecina jakiegoś stepu? A może któryś z nich lubił stepować? Nie mniej, powołali do istnienia potwora, który nigdy nie miał prawa na tej ziemi nigdy istnieć. Możliwe rekonstrukcje są dwie - Stobnica lub Stopnica. W takich sytuacjach zwykłem iść za tradycją - a więc Stobnica.

Swinemünde: Świnoujście > Świnioujście? (zmiana potencjalna)
To jedna z tych zmian, od których jestem gotów odstąpić. Chodzi o rekonstrukcję nazwy rzeki - przed wojną rekonstruowano ją jako "Świnia", a miasto we wszystkich przedwojennych źródłach widnieje jako "Świnioujście". Tak się po prostu przyjęło. Z drugiej strony, zapisy typu Zwina (1230), Swina (1315), zdają się wzkazywać na pierwotną "Świnę" (co ma sens, bo przymiotnik od słowa "świnia" pierwotnie brzmiał "świny"), więc może ta, zdawałoby się "uładzona" po wojnie, forma ma więcej sensu?

Treptow: Trzebiatów > Trzebiatowo (drobna zmiana)
Znowu sprawa na dobrą sprawę arbitralna. Za formą nijaką przemawia zarówno tradycja, jak i tendencje językowe (na Pomorzu częstsze są toponimy na -owo).

Wollin: Wolin > Wołyń (drobna zmiana, ale ważna)
Nauka przychyla się, że nazwa tego grodu, podobnie jak i wyspy pierwotnie brzmiała Wołyń (taka sama forma funkcjonuje też w tradycji). Nazwa Wołyń, kojarząca się nam jednoznacznie z krainą geograficzną na Kresach Wzchodnich, powtarza się w paru miejscach słowiańszczyzny i prawdopodobnie i tu ona się kryje. Mógłby się Wolin teoretycznie wywodzić od "woli", ale mało kto w to wierzy. Prędzej to zbyt dosłowne ("literkowe", mówiąc po rospondowemu) potraktowanie nazwy niemieckiej. Jakby celowo chciano zerwać z tradycją...

--------------------------------------

Woj. lubuskie:

Gassen: Jasień > Gaszyn (ważna zmiana)
Są tacy, co naprawdę wierzą, że niemiecka forma Gassen kryje pierwotny "Jasień", ale jakie to ma znaczenie, skoro Łużyczanie nazywają tę miejscowość od dawna Gašyn~Gasyn. To smutne, że tak zlegceważono naszych braci Łużyczan, potraktowano ich jako element obcy.

Halbau: Iłowa > Ilwa (drobna zmiana, ale ważna)
"Iłowa" to rekonstrukcja mocno teoretyczna, podczas gdy Ilwa (Jilwa), to nazwa zarówno utrwalona zarówno w polskiej tradycji, jak i używana przez Łużyczan. Jak mawiali Rzymianie, per penem aquam disturbare?

Landsberg (Warthe): Gorzów Wielkopolski > Kobyla Góra? (nazwa potencjalna)
Tutaj problem jest skomplikowany, bo nie wiadomo, na ile autentyczny jest twór "Kobyla Góra" - wszelkie opracowania naukowe kompletnie go pomijają, przed wojną napomyka o nim chyba tylko Kozierowski. Wygląda mi to na czyjąś fantazję, jednak fajnie byłoby znać jej źródło, aby wyrobić sobie opinję. Zaś do samego Gorzowa, ten znajdujemy już (w kontekscie Landsberga nad Wartą) już na mapach z okresu międzywojennego, gdzie chyba dostał się przez nieporozumienie - pomylono ten Landsberg z Landsbergiem na Ślązku (czyli polski Gorzów od zarania dziejów). Po wojnie, nie mając lepszej alternatywy (oprócz "Kobylej Góry", która podobno nie cieszyła się popularnością śród nowoprzybyłych osadników), zatwierdziła ten dziwny, wynikłszy z nieporozumienia twór "Gorzów" (dodając doń potem dookreślenie "Wielkopolski", które usunąć należy, bo przecież Gorzów w Wielkopolsce nie leży. Jeżeli już trzeba dookreślać, to lepiej "nad Wartą"). Jeżeli jednak ktoś udowodni mi wyższość "Kobylej Góry" nad "Gorzowem", chętnię zapostuluję taką zmianę.

Naumburg (Bober): Nowogród Bobrzański > Nowy Zamek (zmiana raczej arbitralna)
Przed wojną nazwę tego miasta spolszczano jako Nowy Zamek - nie wiem na ile to autentyczne spolszczenie, a na ile twór na potrzeby map, niemniej popłaca w różnych źródłach. "Nowogród" może i "brzmi ładniej", ale wprowadzony został dopiero po wojnie i wymaga już dużo mniej ładnego dookreślenia "Bobrzański".

(Dla Rzepina [Reppen] postulowałem zmianę nazwy na "Rupin", opierając się na materjałach łużyckich, ale odszczekuję to, bowiem znalazłem w źródłach łużyckich też i formę Rěpin [czyli zgodną z "Rzepinem"], a poza tem Rupin chyba raczej odnosi się do części miasta Naundorf, niż do miasta w Nowej Marchji. Aczkolwiek przydałoby się więcej źródł [opieram się tylko na dwu starych słownikach górnołużycko-niemieckich i jednym onomastycznym], aby móc cokolwiek dokładniej stwierdzić).

Rothenburg (Oder): Czerwieńsk > Rozbork (ważna zmiana)
Nazwa Czerwieńsk jest tworem zupełnie nowym. Jest tu oczywiście nawiązanie do znaczenia nazwy niemieckiej, ale nie powinno się tworzyć nowych nazw, kiedy istnieje autentyczne łużyckie (przejęte częściowo przez źródła polskie) przyswojenie nazwy miejscowości jako Rozbork (łuż. Rozbórk). Ponadto, nazwa osady, z której wyrósł dzisiejszy Rothenburg~Czerwieńsk miała brzmieć Nowy Nietków (co pochodzi od nazwy położonej obok wsi Nietków) i taką nazwę też teoretycznie można by uchwalić, ale to chyba już babranie się w zbytnio odległej przeszłości, więc wolę, może i odniemiecką, ale faktycznie ludową i autentyczną nazwę Rozbork. W każdym razie, twór "Czerwieńsk" jest najzupełniej niepotrzebny, skoro istnieją aż dwa lepsze warjanta.

Sommerfeld: Lubsko > Żemrz (ważna zmiana)
Miasto "Lubsko" w województwie lubuskim. Wydaje się mieć sens, prawda? Ale co z tego, że Lubsko może i ładnie brzmi (Rospond do tej nazwy wręcz fapuje), skoro jest to kolejny powojenny ahistoryczny twór, sztucznie utworzony od nazwy rzeki Lubszy. I teoretycznie można byłoby go wybaczyć, gdyby nie fakt, że Łużyczanie już od dawna mieli swoją nazwę dla tego grodu (co z jakiegoś powodu konsekwentnie przemilczają polskie opracowania), a mianowicie Žemŕ. Trudno mi stwierdzić, jaka jest etymologja tego tworu, być może to po prostu fonetyczne przyswojenie członu Sommer- (chociaż, co ciekawe, Zarański podaje dla tego miasta alternatywną nazwę "Semrin", ale bez podania daty czy źródła tej formy), niemniej jest to autentyczna łużycka nazwa, używana przez tamtejszą ludność i spotykana we wszystkich łużyckich źródłach. Ale KUNM postanowił kolejny raz zlegceważyć Łużyczan i nadać miastu kompletnie nową, ahistoryczną nazwę "Lubsko". A gwóźdź do trumny temu nowotworowi wbija fakt, że nie ma nawet pewności co do tego, jak rekonstruować nazwę rzeki Lubszy! W starych materjałach (polskich i łużyckich) spotykamy przeróżne formy, takie jak Lubosza, Lubica, Lubostna it.p. Dlatego też nie warto utrzymywać tego stwora przy życiu, zwłaszcza że cierpi na tym rzeczywista słowiańska historja regjonu.

Sorau: Żary > Żarów (drobna zmiana)
Choć problem wydaje się arbitralny (zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w przedwojennych materjałach spotykamy i Żarów, i Żóraw, i Żary, choć najczęściej to pierwsze), dość objektywnej odpowiedzi udzielają nam języki łużyckie, gdzie mamy konsekwentnie Žarow. Dlatego też to Żarów powinien był zostać oficjalną polską nazwą miasta. Łużyczanie znów niekochani...

Woldenberg: Dobiegniew > Dobiegniewo? (zmiana potencjalna)
"Dobiegniew" to oczywiście forma poprawna etymologicznie (chociaż powinna się odmieniać "w Dobiegniewiu", jako twór na -jь, a nie "w Dobiegniewie", jak to jest teraz), ale w przedwojennej tradycji spotykamy praktycznie tylko nijaką formę Dobiegniewo, która jest oczywiście wtórna (analogja do innych nazw miejscowości na -ewo, inaczej się tej zmiany rodzaju wytłumaczyć nie da), ale być może jest formą rzeczywiście używaną przez miejscowych Polaków (miejscowość leżała na tyle blizko granicy Polski, że mógł tam żywioł polski siedzieć długo), jeżeli tak - należałoby do niej powrócić, mimo jej wtórności. Uzus ludności autochtonicznej jest świętszy niż najlepsza rekonstrukcja.

Zielenzig: Sulęcin > Cielęcin (zmiana trochę arbitralna)
"Sulęcin" jest oczywiście dobrą rekonstrukcją, jednak na wszelkich przedwojennych mapach panuje "Cielęcin" i jestem skłonny uwierzyć, że tak to miasto nazywali miejscowi Polacy. Jest to oczywiście forma naznaczona niemieckim wpływem, ale skoro faktycznie jej używano (a nie jest jedynie "dziewiętnastowieczną rekonstrukcją"), to należałoby wprowadzić właśnie ją. Co prawda, nie jestem co do tego aż pewien, jak w przypadku Cylichowa (p. niżej), więc jeżeli błądzę, to niech ktoś w przekonujący sposób wyprowadzi mię z grzechu, a wtedy przychylę się do Sulęcina.

Züllichau: Sulechów > Cylichów (zmiana trochę arbitralna)
Przypadek bardzo analogiczny do powyższego, również dobra rekonstrukcja, a źródła wzkazujące na "Cylichów" są bardzo liczne i konsekwentne (pojawia się też obocznie forma żeńska "Cylichowa"), nazwa nawet przedostała się do użycia łużyckiego (chociaż to pewnie przez polski). Tak więc mamy tu raczej do czynienia z faktycznym przekształceniem nazwy pod wpływem niemieckim (a nie złą rekonstrukcją), więc należałoby to respektować. Chyba, że i tu błądzę, wtedy również proszę o wyprowadzenie z grzechu ignorancji.

--------------------------------------

Woj. dolnoślązkie:

Bad Altheide: Polanica-Zdrój > Stary Bór (ważna zmiana)
Niemiecką nazwę Altheide Czesi tłumaczyli dosłownie jako Starý Bor. Jako, że czeskie materjały na ten temat są trudno dostępne, przeoczono ten fakt i wymyślonego najniepotrzebniej potworka Polanica.

Festenberg: Twardogóra > Twarda Góra (drobna zmiana)
Może faktycznie to i drobnostka, ale skoro jest Jelenia Góra, Kamienna Góra (nie Jeleniogóra, Kamienogóra, choć i takie formy znajdziemy w przedwojennych materjałach), to powinna być i Twarda Góra. Zresztą taka forma jest zgodniejsza z tradycją i dawnymi dokumentami.

Bad Flinsberg: Świeradów-Zdrój > Wliniec (całkowita zmiana)
Tę nazwę chyba wszyscy tu znają, bo napomykałem o niej już wiele razy. To od niej wzięły nazwę tak zwane "świeradowizmy", czyli nowe nazwy miejscowe, sztucznie utworzone od starosłowiańskich imion, mające udawać stare. Jest to najbardziej jaskrawy przykład takiej nazwy. Teoretycznie utworzono tę nazwę "na suchym korzeniu", bo nie ma tutaj absolutnie żadnej polskiej, czeskiej, ani łużyckiej tradycji nazewniczej. Jednak można było to zrobić inaczej, nie uciekać się do tak "perfidnego" chrztu nazewniczego. Nazwa niemiecka Flinsberg prawdopodobnie pochodzi od staroniem. słowa Flins - krzemień (ma to najwięcej sensu, zważając na fakt, że miasto znajduje się w pobliżu dużych złóż kwarcu), ale istnieją też (niestety mniej przekonujące) próby objaśnienia ze słow. (od słowa wel, wla - "mokradło"). Na tej podstawie można by nazwę tego uzdrowiskowego miasta ustalić jako Wliniec (co mogłoby leżeć u podstawy niem. członu Flins-). Można było też wykorzystać słowiański element przedwojennej kultury tego miasta - a mianowicie bożka "Flinsa". Istniała bowiem legenda, że "Flins" w nazwie niemieckiej, to imię słowiańskiego bożka, którego miejsce kultu miało się znajdować gdzieś w pobliżu miasta. Przedstawiano go jako umarlaka ze lwem na ramieniu, a późniejsi próbowali wyjaśnić jego imię z łużycka jako "Lwińc", od rzeczonego lwa. Bożek ten jest oczywiście wymysłem (chociaż w legendach potrafi kryć się przysłowiowe "ziarno prawdy" - może faktycznie znajdowało się tu gdzieś miejsce kultu jakiegoś bożka?), ale można było upatrzeć się w niej okazji stworzenia uzasadnionej historycznie nazwy dla miasta. Obie możliwe formy - Wliniec i Lwiniec są potencjalnie "dobre" (a z pewnością lepsze od "Świeradowa"), ale wolę tę pierwszą jako "naukowszą".

Freiburg (Schlesien): Świebodzice > Frybork (całkowita zmiana)
Nie ma się co rozwodzić - komuna ustaliła nowotworek Świebodzice (opierając się na znaczeniu nazwy niemieckiej), zamiast tradycyjnego spolszczenia Frybork. Trudno powiedzieć, czy spolszczenie to jest ludowe (raczej chyba twór to książkowy), ale i tak jest lepsze niż obecny pseudoarchaiczny nowotworek.

Friedeberg: Mirsk > Frydberga (całkowita zmiana)
Osiemnastowieczne spolszczenie Frydberga jest oczywiście "słabe" i naznaczone niemieckością, ale lepszego spolszczenia się ta nazwa niedoczekała... aż do połowy XX wieku, kiedy KUNM ustalił "Mirsk". Twór to jednak mocno sztuczny, sowiecko wręcz brzmiący. Czy miasto o nazwie "Frydberga" w granicach Rzeczypospolitej naprawdę byłoby obrazą polskości?

Friedland (Niederschlesien): Mieroszów > Frydland (ważna zmiana)
Kolejny Friedland... i kolejny nowotworek oparty na "mirze" (i kolejny świeradowizm, bo Mirosz~Mierosz to przecież staropolskie imię). Dla tego Friedlandu, oryginalnym przedwojennym spolszczeniem jest Frydland.

Glatz: Kłodzko > Kładzko (drobna zmiana)
Nazwa Kładzko jest oryginalne czeska, o czym świadczy i zniemczenie Glatz i stare zapisy. Tylko formę Kładzko można uznać za historycznie uzasadnioną, a przyjęte po wojnie "Kłodzko" to sztuczne spolszczenie (bo, jak widać, Czesi byli uznawani za element wrogi). Można mówić "po co zmieniać jedną literkę", ale nazewnictwo w Kotlinie Kładzkiej ma charakter czeski i spolszczanie go jest zdradą słowiaństwa i historji. Dlatego też Kładzko nie powinno być "Kłodzkiem".

Gottesberg/Rothenbach: Boguszów-Gorce > Boża Góra (całkowita zmiana)
Twór "łączony", miasta połączono w 1973 r. Nazwa Boguszowa (niem. Gottesberg jest tworem powojennym, przedwojenne spolszczenie Boża Góra się nie podobało, więc utworzono "Boguszów" - świeradowizm od stpol. imienia Bogusz (nawiązując tym samym do znaczenia nazwy niem., w końcu Gott = Bóg). Nazwa "Gorce" to z kolei nie umotywowany niczym twór powojenny (wynikający z braku polskiej tradycji). Dlatego też zmieniłbym nazwę całego tworu na Boża Góra, pomijając Gorce. Jest to oczywiście pewna "dyskryminacja", ale w ten sposób usuwamy z mapy "pusty" nowotwór, a poza tem, z tych dwu osad, Gorce są osadą mniejszą, młodszą, mniej historycznie ważną i prawa miejskie otrzymały dopiero w 1962 r. Dlatego też wolę myśleć o tym złączeniu, jako o "połknięciu" Gorców przed Boguszów~Bożą Górę. Oczywiście, nazwa "Gorce" istniałaby sobie dalej, jako nazwa dzielnicy Bożej Góry.

Greiffenberg: Gryfów Ślązki > Gryfenberga (duża zmiana)
Tutaj problem jest zupełnie analogiczny, jak przy Frydberdze (Mirsku). Spolszczenie "Gryfenberga" pochodzi z dokumentu z 1750 r. i od tego czasu "lepsze" spolszczenie się nie pojawiło, aż do lat powojennych i utworzenia notworu "Gryfów Ślązki" (tylko po co to dookreślenie? Nie ma drugiego "Gryfowa" w kraju!). Ten nowotwór mnie aż tak nie razi jak inne, ale i tak zawsze przedkładam spolszczenia przedwojenne nad powojenne twory. Czy miasto "Gryfenberga" w granicach Rzeczypospolitej naprawdę aż tak nie przystoi?!

Haynau: Chojnów > Hajnów (zmiana trochę arbitralna)
Część naukowców wierzy, że za niem. nazwą Haynau faktycznie stoi pierwotny "Chojnów". Jednak wydaje mi się to mało prawdopodobne - Niemcy raczej nie przejmowali polskiego "ch" jako "h" (a zapisków wzkazujących na pierwotne "ch" brak), a poza tem, zapisy świadczą, że w XIII w. miasto nosiło nazwę Hayn, a więc prawdopodobnie nazwa Haynau jest pochodzenia niemieckiego - od Hain - gaj. Poza tem, istnieje w tradycji spolszczenie tej nazwy jako Hajnów (rzadziej: "Hejnów"), a więc taką formę prędzej trzeba by przyjąć za oficjalną. Co prawda, spotykamy "Chojnów" w spisie Wrzoska z 1941 r. (wydanego oficjalnie w 1945 r.), ale to już źródło bardzo późne (choć przedKUNMowe). "Hajnów" jako autentyczne przedwojenne spolszczenie waży dla mnie więcej niż mocno teoretyczny i sztucznawy "Chojnów".

Jeltsch/Laskowitz: Jelcz-Laskowice > Jelec-Laskowice (drobna zmiana)
(Chodzi wyłącznie o Jelcz, nazwa Laskowic żadnych zastrzeżeń nie budzi) Może znowu się czepiam arbitralnych spraw, ale nazwa "Jelcz" nie wydaje się być poprawna. Wydaje się być "literkowym" przejęciem nazwy niemieckiej. Wg słownika Rymuta, nazwa ta miałaby być dzierżawczą (na -jь) od nazwy osobowej Jalec lub ryby jelec. Ale nawet wtedy byłby to Jalecz~Jelecz, nie "Jelcz". Dlatego wolę już zasięgnąć do tradycji, gdzie miejscowość ta nazywa się Jelec lub Jalec. To pierwsze częściej. Oczywiście przy tej zmianie cierpi znana marka samochodowa, ale c'est la vie.

Kauffung: Wojcieszów > Wojciesz? (zmiana potencjalna)
Tutaj samej nazwy się nie czepiam, bo nie ma żadnej tradycyjnej polskiej formy dla Kauffung, więc jak najsłuszniej zasięgnięto do pierwotnej, zaświadczonej nazwy Woyzesdorf (pocz. XIV w.). Jednak sen z powiek mi spędza fakt, że przyjęto akurat taką formę - Wojcieszów. Dlaczego -szów? Przecież imię, o którym mowa brzmi Wojciech nie **Wojciesz. Więc dlaczego nie "Wojciechów" albo "Wojciesz" (jako forma posesywna na -jь, wtedy -ów jest już zbyteczny)? Dlaczego przyjęto taką dziwną, niepoprawną słowotwórczo formę? Czy jest w tym jakaś logika, czy panowie profesorzy się po prostu upili?

Kohlfurt: Węgliniec > Kołobród (zmiana raczej arbitralna)
Brak tradycji, polskiej czy łużyckiej. Dlaczego więc postuluję zmianę jednego nowotwora na drugi? Ano dlatego, że miasto to znajduje się na historycznym łużyckim (a nie polskim) obszarze językowym, więc nawet nowotwory powinny być (mojem zdaniem) tworzone z myślą o Łużycach. A nazwa "Węgliniec" odznacza się typowo polskimi cechami fonetycznymi i zdecydowanie nie pasuje do łużyckiego krajobrazu toponimicznego. Dlatego też utworzyłem sam nowe zesłowiańszczenie tego toponimu - Kołobród lub Kałobród (warjant drugi nawiązuje do [raczej mało przekonującego] wywodu n. niemieckiej od słowa "kał", na podstawie którego uklecono tymczasową nazwę "Kaławsk" zaraz po wojnie. Jednak z powodu pewnych skojarzeń, chyba lepszy jest warjant pierwszy). To zesłowiańszczenie nawiązuje do rzeczywistych łużyckich przyswojeń, takich jak Erfurt > Jarobrod.

(Wycofuję się ze zmiany Jaworzyna Ślązka > Jaworowa, gdyż podawany przez Rosponda zapis Jauoroua odnosi się do położonej nieopodal wsi Jaworów [Stary/Nowy], która istnieje do dziś. Lepiej więc, aby miasto Königszelt miało nazwę nawiązującą do tej wsi, a nie tożsamą z nią)

Kotzenau: Chocianów > Kaczanów (zmiana trochę arbitralna)
Może i Chocianów jest prawidłową rekonstrukcją (1329 Choczenow), ale o tej nazwie zapomniano i stosowano od dawna formę Kaczanów. Forma ta była (chyba) w rzeczywistym użyciu, więc przedkładam ją nad zrekonstruowany "Chocianów".

Bad Kudowa: Kudowa Zdrój > Chudoba (ważna zmiana)
Jedna z najdebilniejszych decyzyj KUNM - przyjęto zgermanizowaną (!) formę "Kudowa" (pod argumentem, że "znane uzdrowisko"), mimo że nazwa pierwotna, poprawna i utrwalona w tradycji to Chudoba (poch. z czeskiego, podobnie jak większość nazw w Kotlinie Kłodzkiej). Czyżby Czesi byli postrzegani po wojnie za element jeszcze bardziej wrogi niż Niemcy?

Langenbielau: Bielawa > Biała (Długa) (zmiana potencjalna)
Tutaj początkowo odmówiłem zmiany, ale... sam nie wiem. Nie wiem, na ile forma "Bielawa" (panująca ogólnie w materjałach przedwojennych) jest autentyczna, a na ile jest wynikiem nieudanej rekonstrukcji. Jeśli to drugie, to może przystałoby przywrócić pierwotną formę "Biała" (która jest bez większej wątpliwości formą pierwotną). Problem w tym, że miejscowości o nazwie "Biała" jest już od cholery i trochę, w tym parę miast. Wymagałoby to dookreślenia. Może by według nazwy niemieckiej utworzyć formę "Biała Długa"? Zdaje się to mieć sens, bo dawniej obok Langenbielau istniała i Oberbielau i Niederbielau (dziś "połknięte" przez miasto Bielawa), więc takie dookreślenia na pewno były znane też w języku polskim. Więc może...

Liebau: Lubawka > Lubawa (drobna zmiana)
Po wojnie ahistorycznie zdrobniono nazwę w celu odróżnienia jej od Lubawy w Prusiech. Czy ma to jakikolwiek sens? Czy na prawdę ktoś pomyliłby te dwa miasta?

Liebenthal: Lubomierz > Lubtał (całkowita zmiana)
"Ładny" nowotwór (świeradowizm) "Lubomierz" vs "obrzydliwy" (ale tradycyjny) germanizm "Lubtał". Chyba już potraficie zgadnąć, co wolę...

Löwenberg (Schlesien): Lwówek Ślązki > Lwów (drobna zmiana)
LWÓW DO POLSKI! Przedwojenne materjały polskie pokazują dokładnie, że Polacy nazywali to miasto nie inaczej niż Lwowem. Po wojnie jednak użyto zdrobnienia, w celu odróżnienia od jedynego prawdziwego Lwowa w Galicji (który już niestety, znajdował się poza granicami tzw. "państwa polskiego"). Tylko po co? Skoro to miasteczko było "Lwowem", to powinno nim pozostać.

Naumburg (Queis): Nowogrodziec > Nowimburk (całkowita zmiana)
Znowuż, "brzydkie" przedwojenne spolszczenie vs. powojenny twór. Jak zwykle w takich przypadkach, postuluję powrót do nazwy przedwojennej (jakkolwiek szkaradnie by nie brzmiała). Jakiś "Nowogród" teoretycznie nawet dałoby się "przehandlować" jako (mocno teoretyczną) pierwotną nazwę tego miasta (chociaż nawet wtedy postulowałbym "Nowimburk"). Ale "Nowogrodziec" to już twór kombinowany...

Nimptsch: Niemcza > Niemcze (drobna zmiana)
Wiem, wchodzę już w zupełny arbitralizm i może powininem dać sobie spokój... ale za formą nijaką przemawia tradycja (i to nie byle jaka, nawet Długosz pisał Niemcze!), a poza tem twory zbiorowe na -ьje były dużo częstsze od tych na -ьja (choć i takie się oczywiście zdarzały). Za formą żeńską nie przemawiają też żadne względy rekonstrukcyjne, najstarsze zapiski (1155 Nemechi, 1245 Nemchi, 1247 Nemsi) wzkazują na pierwotne Niemcy~Niemce. Nazwy żeńskiej przed KUNMem używa chyba tylko spis Wrzoska (1941 r.). Nie rozumiem więc, dlaczego wybrano taki warjant.

Parchwitz: Prochowice > Parchowice (drobna zmiana, choć ważna)
Tutaj znowu KUNM spieprzył po całości - uchwalono kompletnie niepoprawną (i nową, nie istniejącą w tradycji) formę "Prochowice", mimo że stare zapiski jednoznacznie wzkazują na "Parchowice" (w tradycji: "Parchwice", ale to przez wpływ niemiecki). Może nie chciano, aby nazwa kojarzyła się z "parchem"? Ależ prawda językowa jest ważniejsza od subjektywnych skojarzeń!

Petersdorf: Piechowice > Piotrowice (zmiana trochę arbitralna)
Przed wojną nikt spolszczaniem tej miejscowości sobie głowy nie łamał, więc znowu wchodzę w mocno arbitralne kwestje... Ale osobiście jestem zdania, że spolszczać należy prosto (tak jak spolszczano dawniej), bez niepotrzebnego kombinowania i ideologizowania, dlatego jeśli w niemieckiej nazwie był Peter, to w polskiej powinien być Piotr, nie ma co kombinować z "Piechami", "Opokami" it.p. Dlatego zalecam powrót do prostej, używanej tuż po wojnie formy Piotrowice, zwłaszcza zważając na fakt postulowanej przeze mnie niżej zmiany Pieszyce > Piotrwałd (która ma uzasadnienie historyczne). A "Piotrwałd" i "Piechowice" obok siebie - to się trochę za bardzo gryzie, lepiej to ujednolicić.

Peterswaldau: Pieszyce > Piotrwałd (całkowita zmiana)
Wypatrzone na przedwojennej mapie. Wiem, może za dużą wagę przywiązuję do takich tworów... ale wolę "Piotrwałd" od jakichś "Pieszyc". Jak pisałem wyżej przy "Piechowicach", nie jestem zwolennikiem takich zbyt "kreatywnych" spolszczeń, zwłaszcza że w nich też chodzi o udawaną archaiczność.

Reichenau: Bogatynia > Rychnów (ważna zmiana)
Kolejny raz zlegceważono Łużyczan, bo co z tego, że od dawna nazywają tę miejscowość Richnow (co prawdopodobnie jest przyswojoną nazwą niemiecką, chociaż niewykluczony związek ze słowem "rychły"), lepiej było uklecić jakąś sztuczną "Bogatynię", która nawet nie jest poprawna słowotwórczo (Rospond pisze, że człon -ynia był używany tylko w nazwach topograficznych). Oczywiście Reich = bogaty, ale skoro jest "Rychnów", to na co komu bzdurna "Bogatynia"?!

Reichenbach: Dzierżoniów > Rychbach (ważna zmiana)
Jedna z dwu na Ślązku nazw miast nadanych "na cześć", w tym przypadku chodziło o upamiętnienia x. Jana Dzierżonia - prekursora pszczelarstwa, pochodzącego z Łowkowic k. Kluczborka. Oczywiście z Rychbachem nie miał on nic spólnego, poza tem... upamiętnili pszczelarza? Serjo? PSZCZELARZA?! Czy jest na świecie jakiekolwiek drugie miasto, nazwane imieniem pszczelarza?! Chyba nie muszę mówić, że nazwę Rychbach (autentyczne ślązkie przyswojenie n. niemieckiej) przywrócić trzeba.

Reichenstein: Złoty Stok > Rychleby (ważna zmiana)
W materjałach przedwojennych można znaleźć trzy przyswojone nazwy dla tego miasta - Rychsztyn, Równe (to pojawia się na kilku przedwojennych mapach i w spisie Wrzoska - nie wiem, jakie pochodzenie ma ten twór, ale wydaje mi się podeźrzany), a w użyciu czeskim - Rychleby. I to właśnie ten ostatni warjant trzeba było wybrać - jest dobrze ugruntowany w czeskiej tradycji, nie nosi znamion germanizmu i ogólnie, w tym regjonie raczej lepiej ufać czeskiemu nazewnictwu niż polskiemu. Mimo to, żadnego z tych warjant nie wybrano i zdecydowano się na chrzest Złoty Stok. Ma on oczywiście odniesienie do specyfiki miejscowości (w okolicy faktycznie wydobywano złoto), ale jako nazwa jest całkowicie nowa i ahistoryczna. Zmiana "Złoty Stok" na Rychleby oznacza też, że łańcuch Gór Złotych powinien nazywać się Górami Rychlebskimi, taka nazwa zresztą obowiązuje w języku czeskim od zawsze.

Rückers: Szczytna > Rzedecz (ważna zmiana)
Kolejny raz KUNM spieprzył sprawę, przeoczając Czechów (których źródła są jednak bardzo trudnodostępne), którzy od zawsze nazywali to miasto Ředeč (co pochodzi od imienia osobowego Ředek - pol. Rzędek - zdrob. od. Rzędzisław), co należałoby zapożyczyć jako "Rzedecz" (ewentualnie zetymologizować jako "Rzędecz", ale ja [co wielokrotnie powtarzałem], nie jestem zwolennikiem takiego "dopolszczania" - uważam, że nazewnictwo pochodzące z czeskiego powinno mieć charakter czeski), a nie wymyślać jakieś "Szczytne". Nazwa "Rzedecz" prawdopodobnie z czasem wyewoluowałaby w języku polskim w "Rzecz" (por. Giecz czy Recz k. Żnina < Giedecz, Redecz), ale nie symulujmy historji.

Bad Salzbrunn: Szczawno-Zdrój > Solice (całkowita zmiana)
Niem. Salzbrunn spolszczano przed wojną jako Solice (rzadziej Solnice, Mycielski omyłkowo nawet obu form używa - jednej w skorowidzu pol.-niem., drugiej w niem.-pol.). Spolszczenie raczej to książkowe i może słowotwórczo niepoprawne, ale jednak tradycyjne. Używano go też krótko po wojnie, ale KUNM zdecydował przechrzcić miejscowość zupełnie na "Szczawno-Zdrój". Nazwa ta odnosi się do mieszczących się w mieście źródł szczawy alkalicznej (odkrytych dużo później niż złoża soli, o których mówi nazwa oryginalna), ale jako taka jest nowotworem. A nowotwór to rak. Hahaha.

Schmiedeberg: Kowary > Kryżatka (całkowita zmiana)
"Kowary". Całkiem zgrabne, naturalnie brzmiące przetłumaczenie nazwy niemieckiej (zwłaszcza, że miejscowości o takiej nazwie jest w kraju sporo), nie powinno więc budzić zastrzeżeń. Jednak we wszystkich przedwojennych źródłach znajdujemy zupełnie inną polską nazwę - Kryżatka (dziś we spomnieniach mylnie cytowane jako "Krzyżatka"). Skąd pochodzi ten twór - nie wiem, może maczali w tym palce Czesi? Wszystkie słowniki milczą o tej nazwie jak groby. Niemniej, była ona dobrze ugruntowana w tradycji i ją trzeba było przyjąć po wojnie, nie wymyślać "Kowary".

Schönau (Katzbach): Świerzawa > Szunów (ważna zmiana)
Kolejny raz zrezygnowano ze "zbyt niemieckiego" tradycyjnego spolszczenia i utworzono nazwę zupełnie nową - "Świerzawa". Jest to potworek językowy, nie za bardzo wiadomo od czego miałby się wywodzić (jeśli wierzyć miejskim opowieściom, to niby nazwę zaproponowała jakaś miejscowa nauczycielka, zainspirowana "świeżym powietrzem" w mieście, tylko urzędas ostatecznie machnął błąd ortograficzny - przymykałbym chyba jednak na tę historyjkę oko). Naprawdę, czy Szunów był aż tak złą opcją, żeby powoływać do życia taką zxrakulę z hlavou barana?!

Tschechnitz: Siechnice > ? (zmiana potencjalna)
Tutaj serjo potrzebna pomoc, bo w żadnych z opracowań, które posiadam ta miejscowość nie figuruje (prawa miejskie dostała dopiero w 1997 roku, wcześniej nie miała nawet statusu gminy, więc nie ma jej ani u Rosponda, ani w "Nazwach Miast Polski" Rymuta, a duży słownik Rymuta doszedł tylko do "P" [a i tak nie mam wszystkiego, co wyszło]), więc nie chcę nic pochopnie oceniać. Tradycja wzkazuje na "Czechnicę", u Mycielskiego są "Zdziechnice". Nazwa "Czechnica" utrzymała się też w nazwie miejscowej elektrociepłowni.

Wartha: Bardo > Byrdo? (zmiana potencjalna)
Tutaj nie jestem pewny. Z jednej strony, w przedwojennych opracowaniach spotykamy jedynie Byrdo (co jest przejęciem z czeskiego Brdo) i toponimja w regjonie ma ogólnie charakter czeski. Z drugiej strony jednak, stare zapiski pokazują, że forma polska Bardo również była znana w historji (1203, 1260 Bardo) i chyba to ona leży u podstawy nazwy zniemczonej. Tak więc, "Bardo" trzeba uważać za nazwę wzkrzeszoną (w XIX-XX w. popłacało jedynie "Byrdo"), ale może czasem warto wzkrzesić?

Wünschelburg: Radków > Hradek? (zmiana potencjalna)
W polskiej tradycji przedwojennej popłaca wyłącznie (rzecz jasna odczeski) "Hradek". Czeska tradycja jest z kolei mocno dualna - jest i Hradek i Radkov (nawet spotkałem mapę, gdzie jest i jedno i drugie obok siebie - nie wiem, na jakiej podstawie to rozróżnienie). Jeneralnie się mówi, że pierwotniejsza jest forma Hradek, a Radkov to jej modyfikacja. Pojawia się jednak ona już w XIV w. (1386 Wunschelburg alias Radcow, 1389 Radkow, 1416 Radkow), więc nie można uważać nazwy "Radków" za złą, chociaż w polskiej tradycji ona nie występuje. Ale skoro oba warjanta są w gruncie rzeczy poprawne - może nie warto tu grzebać?

Wüstegiersdorf: Głuszyca > Gierzcze Puste (całkowita zmiana)
"Gierzcze Puste" to zaiste dziwne spolszczenie - chyba raczej książkowe niż ludowe, ale używane przed wojną i oparte na nazwie niemieckiej. Głuszyca to już zwykły pusty nowotworek.

--------------------------------------

Woj. opolskie

Bauerwitz: Baborów > Baworów? (zmiana potencjalna)
W tradycji obocznie "Baborów" i "Baworów", przy czym ta druga uważana jest za poprawniejszą historycznie (od słowa Bawor - Bawarczyk). Dlaczego więc ogarnięta rekonstrukcjonizmem KUNM uchwaliła wtórną formę "Baborów"? Czy stoi za tym uzus ludności miejscowej (autochtonicznej, nie przesiedlonej)? Jeżeli w miejscowym djalekcie faktycznie używano formy "Baborów", to nie wypada w tym mieszać (ale jeżeli to zwykły błąd KUNMu - lepiej używać formy poprawniejszej).

Friedland (Oberschlesien): Korfantów > Ferląd (ważna zmiana)
Kolejny nowotwór "na cześć", tym razem ślązkiego patrjoty Wojciecha Korfantego. Mimo wszystkich jego zasług, jestem zdecydowanie przeciwny takiemu nazywaniu miejscowości (zwłaszcza, że Korfanty nie był z Ferlądu ani nie miał z nim nic spólnego). Oryginalnym spolszczeniem nazwy niemieckiej Friedland (kolejny "Friedland", który padł ofiarą KUNMowskich chrztów), używanym przez ludność ślązką jest Fyrląd lub Ferląd. Skłaniam się k' tej drugiej formie, choć rzadszej, to jednak lepiej dostosowanej do wymowy ogólnopolskiej (chociaż dla miejscowych powinien być to Fyrląd).

Krappitz: Krapkowice > Chrapkowice? (zmiana potencjalna)
Dokładnie to samo, co przy Baborowie~Baworowie. Miejscowy djalekt czy błąd KUNMu?

Ottmachau: Otmuchów > Odmuchów (drobna zmiana)
Chociaż to kolejna arbitralna drobnostka, przedkładam tu tradycję nad archaizującą rekonstrukcję. Przecież przedrostek/przyimek ot- regularnie przechodził w od-, a więc nazwa tradycyjna jest w pełni poprawna (i prędzej takiej formy używał lud). Archaizacja co najmniej niepotrzebna.

--------------------------------------

Moja ojczyzna Prusy + Delta Wisły (temat nazw w Prusiech był wałkowany przeze mnie OVER 9000 razy, ale powtórzę się dla formalności):

Angerburg: Węgorzewo > Węgobork (ważna zmiana)
Węgobork to rzeczywiste, używane przez ludność mazurską spolszczenie. Komuny ono nie satysfakcjonowało (bo brzmiało "zbyt niemiecko"), więc uklecono sztuczne "Węgorzewo" (co wciąż nawiązuje do nazwy rzeki Węgorapy i nazwy tradycyjnej, ale jest absolutnie nowym, sztucznym tworem).

Drengfurth: Srokowo > Dryfort (ważna zmiana)
Nazwę tej wsi (a przed 1945 r. miasta) przechrzczono po wojnie na cześć prof. Stanisława Srokowskiego - przewodniczącego KUNMu (a więc prędzej zbrodniarza wojennego niż zasłużonej postaci. Głupoty tego pana teraz właśnie poprawiam) i to jeszcze za jego życia (w roku 1950, kiedy umarł, nazwa już dawno obowiązywała!). Dowodzi to jedynie megalomanji tego pana. Powrót do pierwotnej nazwy Dryfort potrzebny od zaraz.

Heilsberg: Lidzbark Warmiński > Licbark (drobna zmiana)
Tutaj można mówić o drobnej zmianie, bo jest ona widoczna (pomijając kwestję dookreślenia) jedynie na piśmie. Niemniej, zawsze odróżniano Lidzbark (k. Działdowa) od Licbarka (hist. stolicy Warmji), po wojnie to wyrównano (chyba już Chojnacki tak postulował), co wymagało dodania dookreśleń (chociaż pewnie i tak by je dodano, tak jak przy Stargardzie/Starogardzie). Ale czy nie lepiej wrócić do starej, dobrej tradycji?

Johannisburg: Pisz > Jańsbork (ważna zmiana)
Nad wszelkimi "Kętrzynami" i "Pieniężnami" ma "Pisz" tę przewagę, że nie jest kolejnym ahistorycznym, pamiątkowym chrztem. Jest to bowiem pierwotna, pruska nazwa tego grodu (Pissis), zachowana m.in. na mapie Sędziwoja z Czechła jako Pyss. Nazwa ta jednak nigdy nie była nazwą polską - ludność mazurska używała wyłącznie spolszczenia Jańsbork, od niem. nazwy Johannisburg i tylko taka nazwa ma sens w kontekscie polskim (Pisz, jako nazwa polska, jest nowotworem). Skoro Jańsbork nazwano "Piszem", można by równie dobrze nazwać Bisztynek "Strowągiem" (1346 Strowangen), albo nawet pokusić się o jakiś "Algiem" dla Malborka, bo tak nazywały się pruskie osady, uważane za prekursorów tych miast.

Kahlberg: Krynica Morska > Łysa Góra (ważna zmiana)
"Krynica Morska" jest zbrodnią przeciw toponimji, czy to pruskiej, czy to pomorskiej. Nikt na północy Polski nie używał takiego słowa jak "krynica", jest to regjonalizm małopolski (góralski wręcz). I nawet nie można za tę nazwę winić KUNMu - nadano ją bowiem dopiero w 1958 roku. Nadanie nowej nazwy wiąże się chyba z ambicją rozbudowy miejscowości i utworzenia w niej kurortu (co zresztą się stało). Można wręcz powiedzieć, że "Krynica Morska" jest nowym tworem administracyjnym, nietożsamym z niem. Kahlberg (coś a'la "Neringa" [twór jeszcze młodszy] na zarządzanej przez Żmudź części Mierzei Kurońskiej), ale nie zmienia to faktu, że taka nazwa jak "Krynica" w historycznych Prusiech jest co najmniej nie na miejscu. Dlatego należałoby wrócić do nazwy głównej części miasta, uważanego za prekursora "Krynicy", czyli Łysej Góry (tradycyjne, dosłowne spolszczenie niem. Kahlberg). Co prawda, w latach 1947-1958 używano nazwy "Łysica", ale to już powojenne uładzenie. Czy wyobrażacie sobie sytuację, że tłumy ludzi co lato, zamiast do "Krynicy Morskiej" zaczyna jeździć do "Łysej Góry"? Ale szczerze, jebe mnie to, bo nazwa "Krynica Morska" jest onomastycznym nieporozumieniem, zbrodnią. Na pewno na zmianę nazwy ucieszyliby się mieszkańcy Krynicy-Zdroju (oczywiście, "Zdroje" wszelkie lecą do śmietnika, o czym mówiłem już wiele razy), bo nazwa "Krynicy Morskiej" zaszkodziła im w ten sposób, że dookreśla się ich nazwę jako "Krynica Górska". A przecież kurort o nazwie "Krynica" jest tylko jeden!

Landsberg: Górowo Iławeckie > Landzbark (całkowita zmiana)
Jak zwykle, KUNMowi nie podpasowało tradycyjne spolszczenie "Landzbark" (które zresztą nie było często używane i tak), więc postanowiono przechrzcić tę miejscowość. Z tą nazwą siłowano się bardzo długo - jeszcze wg ustaleń z czerwca 1946 r., kiedy ustalono wszystkie te "Kętrzyny", "Mrągowa", "Pieniężna" it.p.), miejscowość miała nazywać się "Lądek". Ostatecznie zdecydowano się na "Górowo Iławeckie", co wydaje się być zmianą "na last minute". Może i Górowo nawiązuje jakoś-tam do nazwy niemieckiej (w końcu Berg = góra), ale i tak jest to nazwa całkowicie nowa i sztuczna. W takich przypadkach zawsze propaguję powrót do nazwy pierwotnej, czyli w tym wypadku swojsko, mazursko brzmiący Landzbark. Aaa, i jeszcze jedno - nie wierzcie Rospondowi, który uparcie twierdzi, że nazwa Górowo dla tego miasta istniała już w XV wieku. Zwyczajnie popierdoliły się chłopu Górowa - zapisy, do których się Rospond odwołuje, odnoszą się do innej miejscowości - wsi Górowo k. Niborka (Nidzicy). Kiedy spisywano te dokumenta, Landsberg jeszcze nawet nie istniał...

Liebstadt: Miłakowo > Libsztat (całkowita zmiana)
Czy można było się spodziewać po propagującym "polską rację stanu", powołanym przez władzę ludową KUNMie, że utrzymają nazwę "Libsztat"? Raczej nie. Czy można było się spodziewać po panach z tytułami profesorów, wybranych spośród największych specjalistów od toponomastyki, że wymyślą jakąś lepszą nazwę dla tego miasta niż "Miłakowo"? Chyba tak... Twór, który powołali do istnienia nie jest nawet poprawny, bowiem mylnie interpretuje on prastary, pruski hydronim Liw(n)a jako niemiecką "miłość" (Liebe). Ten sam błąd popełnili Mazurzy przy "Miłomłynie", ale ludowi można takie rzeczy wybaczyć, najtęższym głowom w kraju - nie. Można było ustalić **Liwno, **Liwsko czy coś w ten deseń, ale ustalono idjotyczne "Miłakowo". Ale czegokolwiek by panowie profesorzy nie wymyślili, i tak postulowałbym powrót do nazwy Libsztat, bo właśnie tak nazywali to miasto Mazurzy, a ja wyznaję zasadę, że najobrzydliwszy germanizm jest lepszy niż najpiękniejszy nowotwór. Poza tem, chujowość nazwy "Miłakowo" sprawiło, że przepływająca przez miasto rzeczka jest nazywana "Miłakówką", zamiast jedynie poprawnej "Liwny". To też należy naprawić.

Lötzen: Giżycko > Lec (ważna zmiana)
Tu nie ma co się rozwodzić - tradycyjną nazwę zmieniono na sztuczne "Giżycko", w celu upamiętnienia "propagatora polskości" w Prusiech - Gustawa Gizewiusza (tego typu nazwy oczywiście miały za zdanie świadczyć o "polskości Warmji i Mazur"). Jedyna słuszna nazwa w tym przypadku to Lec, forma "Łuczany" to już sztuczna próba wprowadzenia "polstszej" nazwy (ale i tak lepsza niż &
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2015, 17:03:52 wysłana przez Dynozaur »
Precz z homofobją, transfobją i bifobją!
Wyrugujmy te potworki językowe raz na zawsze.
 
The following users thanked this post: Onoma

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 699
  • Thanked: 123 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #52 dnia: Grudzień 30, 2014, 23:14:36 »
Widzę, że parę ostatnich nazw wcięło, chyba ze względu na długość posta.

--------------------------------------

Rudczanny: Ruciane-Nida > Rudczany (zmiana z tych "mniej ważnych")
Nazwa jest pierwotnie polska i powinna brzmieć "Rudczany" (od słowa "ruda", "rudka"). Wszelkie "Rudziany", "Ruciany" są przeinaczeniami, a obecna forma "Ruciane" jest zupełnie powojenna (nie sądzę, by za taką formą decydował uzus, a już na pewno nie była to forma używana przez autochtoniczną ludność mazurską). Dodatek "Nida" też najzupełniej zbyteczny.

Schippenbeil: Sępopol > Szępopel (zmiana drobna, choć istotna)
Przedwojenne, mazurskie spolszczenie tej niewątpliwie pruskiej nazwy brzmiało Szępopel. I nie wierzcie słownikom, które powiedzą wam, że formy "Szępopel" i "Sępopol" były używane przed wojną wymiennie - to bzdura. "Sępopol" jest już sztucznym uładzeniem, "dopolszczeniem", prawdopodobnie utworzonym przez Zarańskiego (a przynajmniej on takiej formy używał), podczas gdy mazurska ludność używała jedynie "Szępopla". I taką formę należało przyjąć, a nie (pozornie) "polściej" brzmiący zaranizm (a na zaranizmy z reguły trzeba przymykać oczy, jako na twory pełną gębą dziewiętnastowieczne).

Sensburg: Mrągowo > Ządzbork (ważna zmiana)
Kolejny pamiątkowy nowotworek (tym razem na część Celestyna Mrongowiusza), który zastąpił pierwotny Ządzbork (twory typu Żądzbork, Żądbork, Zęsbork it.p. to dyletanckie przeinaczenia). Tym smutniej, że rdzeń Sens- jest pruski, hydronimiczny, a nowa nazwa - wyjątkowo koszmarna.

Warthenburg: Barczewo > Wartembork (ważna zmiana)
No i na dobry koniec, ostatni nowotworek pamiątkowy (przynajmniej w miastach, bo śród wiosek jeszcze się ich parę kryje), tym razem na cześć x. Walentego Barczewskiego - "bojownika o polskość" Warmji. Oryginalny Wartembork, może i odniemiecki, ale zdecydowanie lepszy i wart przywrócenia. Poblizkie Barczewko to pierwotnie Stary Wartembork.

--------------------------------------
Jak zwykle uprzejmie proszę o wszelkie pytania, zastrzeżenia, spostrzeżenia, krytykę (możecie też pytać o miasta, w których NIE postulowałem zmiany nazwy)
Zwłaszcza Ciebie, Mauzer!
Precz z homofobją, transfobją i bifobją!
Wyrugujmy te potworki językowe raz na zawsze.
 
The following users thanked this post: Onoma

Offline Towarzysz Mauzer

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #53 dnia: Grudzień 30, 2014, 23:48:40 »
OK, to będę odpowiadał na raty.

Cytuj
Ponadto, o tym, że polskojęzyczna ludność nazywała miasto Berlinkiem świadczy najdobitniej niemiecka nazwa Berlinchen (zmiana Neuberlin na Berlinchen musiała się dokonać pod jakimś słowiańskim wpływem, Niemcy raczej tak nie "zdrabniali" nazw miejscowych).
Wprawdzie źródło tylko popularno-naukowe, ale Die Ortsnamen der Länder Brandenburg und Berlin podaje, że taki sufiks nie tylko zastępował przyrostki słowiańskie, ale też służył do odróżniania od większych miejscowości o tej samej nazwie i podaje przykłady od nazw pochodzenia słowiańskiego - Berlinchen - i germańskiego - Buchwäldchen, Hörnchen. Jest też wariant dolnoniemiecki -ken, który jeszcze podstępniej się myli ze słowiańskimi przyrostkami.
Skrzydła miłości, mocy, o wielki, Twardy Jerze,
Rozpostrzyj ponad nami, ogrzej i przyjmij nas. -Mrkalj, Palinodia o twardym jerze
***
VIVAT CAROLVS GVSTAVVS REX POLONIÆ
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 699
  • Thanked: 123 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #54 dnia: Grudzień 30, 2014, 23:55:09 »
OK, to będę odpowiadał na raty.

Cytuj
Ponadto, o tym, że polskojęzyczna ludność nazywała miasto Berlinkiem świadczy najdobitniej niemiecka nazwa Berlinchen (zmiana Neuberlin na Berlinchen musiała się dokonać pod jakimś słowiańskim wpływem, Niemcy raczej tak nie "zdrabniali" nazw miejscowych).
Wprawdzie źródło tylko popularno-naukowe, ale Die Ortsnamen der Länder Brandenburg und Berlin podaje, że taki sufiks nie tylko zastępował przyrostki słowiańskie, ale też służył do odróżniania od większych miejscowości o tej samej nazwie i podaje przykłady od nazw pochodzenia słowiańskiego - Berlinchen - i germańskiego - Buchwäldchen, Hörnchen. Jest też wariant dolnoniemiecki -ken, który jeszcze podstępniej się myli ze słowiańskimi przyrostkami.

Okej, może za mocno "zaryzykowałem" tym stwierdzeniem. Ale wydaje mi się i tak, że Słowianie robili to częściej (np. Neustettin vs. Szczecinek). Zmiana taka mogłaby się dokonać pod wpływem słowiańskim, chociaż fakt, za dużo sobie tu dopowiedziałem.
Precz z homofobją, transfobją i bifobją!
Wyrugujmy te potworki językowe raz na zawsze.
 

Offline Towarzysz Mauzer

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #55 dnia: Grudzień 31, 2014, 00:17:47 »
Jak znajdę ksera Nazw miescowych na Pomorzu Środkowym to sprawdzę, ale mam wrażenie, że w tamtych okolicach mogło w czasach lokacji zostać już niewiele ludności słowiańskiej. Zaś do rekonstrukcji wzięto poprawną rekonstrukcję słowiańskiej nazwy Berlina (zakładając brak nieregularnego dialektalnego przejścia ar > er).

Cytuj
zasięgnięto do pierwotnej, zaświadczonej nazwy Woyzesdorf (pocz. XIV w.). Jednak sen z powiek mi spędza fakt, że przyjęto akurat taką formę - Wojcieszów. Dlaczego -szów? Przecież imię, o którym mowa brzmi Wojciech nie **Wojciesz. Więc dlaczego nie "Wojciechów" albo "Wojciesz" (jako forma posesywna na -jь, wtedy -ów jest już zbyteczny)? Dlaczego przyjęto taką dziwną, niepoprawną słowotwórczo formę? Czy jest w tym jakaś logika, czy panowie profesorzy się po prostu upili?
Na tyle na ile ja to rozumiem, to /š/ jest poświadczone w zapisach przez <s>. Dorf zaś z zasady i z automatu zastępowano przez -ów/owa, być może zresztą nie tak głupio, bo formant -jь nie był Słowiańszczyźnie zachodniej obcy, ale był dużo-dużo rzadszy od -ov-.
Skrzydła miłości, mocy, o wielki, Twardy Jerze,
Rozpostrzyj ponad nami, ogrzej i przyjmij nas. -Mrkalj, Palinodia o twardym jerze
***
VIVAT CAROLVS GVSTAVVS REX POLONIÆ
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 699
  • Thanked: 123 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #56 dnia: Grudzień 31, 2014, 11:08:45 »
Jak znajdę ksera Nazw miescowych na Pomorzu Środkowym to sprawdzę, ale mam wrażenie, że w tamtych okolicach mogło w czasach lokacji zostać już niewiele ludności słowiańskiej. Zaś do rekonstrukcji wzięto poprawną rekonstrukcję słowiańskiej nazwy Berlina (zakładając brak nieregularnego dialektalnego przejścia ar > er).

Wiem, że rekonstrukcja jest poprawna (w przeciwieństwie do pokutującego w źródłach paranaukowych "Bralina"), ale chodzi o to, że "Barlinek" jest tworem całkowicie teoretycznym, obcym historji, podczas gdy "Berlinek" jest autentyczny, był używany przed wojną jako polska nazwa tego miasta i jest logiczny (w końcu o "Barlinie" zapomniano, jest Berlin). Nie lubię babrania się w rekonstrukcjach wtedy, kiedy nie ma to najmniejszego sensu (zwłaszcza, że tutaj nie jest to nawet rekonstrukcja, bo najprawdopodobniej nikt przed 1946 rokiem tego nazwa "Barlinkiem" nigdy nie nazywał).

Swoją drogą, chodzi Ci o to dziełko? Niestety niedostępne do ściągnięcia...

Cytuj
zasięgnięto do pierwotnej, zaświadczonej nazwy Woyzesdorf (pocz. XIV w.). Jednak sen z powiek mi spędza fakt, że przyjęto akurat taką formę - Wojcieszów. Dlaczego -szów? Przecież imię, o którym mowa brzmi Wojciech nie **Wojciesz. Więc dlaczego nie "Wojciechów" albo "Wojciesz" (jako forma posesywna na -jь, wtedy -ów jest już zbyteczny)? Dlaczego przyjęto taką dziwną, niepoprawną słowotwórczo formę? Czy jest w tym jakaś logika, czy panowie profesorzy się po prostu upili?
Na tyle na ile ja to rozumiem, to /š/ jest poświadczone w zapisach przez <s>. Dorf zaś z zasady i z automatu zastępowano przez -ów/owa, być może zresztą nie tak głupio, bo formant -jь nie był Słowiańszczyźnie zachodniej obcy, ale był dużo-dużo rzadszy od -ov-.

Wiem, że może czepiam się szczegółów, bo każda rekonstrukcja tej nazwy będzie równie arbitralna, co "Wojcieszów", ale jednak chciałbym znaleźć jakiegoś analoga, w postaci autentycznej (nie zrekonstruowanej) nazwy, w której mamy podwójny sufiks -jь-ov. Na razie moje poszukiwania spełzły ni na czem...

Zapis Woyzesdorf może być niedokładny (np. zamiast Woyzechsdorf), ponadto nie zakładałbym, że -dorf stoi za -ów. Przecież Niemcy nierzadko dostawiali -burgi, -dorfy it.p. do pełnych nazw słowiańskich (tak samo z pruskimi). Więc może w członie Woyzes- stoi pełna nazwa w formie "Wojciesz" (Wojciech+jь) i nie trzeba jej niczem dopieszczać?

Chciałbym usłyszeć jakieś naukowe wytłumaczenie dokładnej formy tego "Wojcieszowa", bo wszelkie etymologizacje ograniczają się do "Nazwa wywodzi się od imienia Wojciech. Kropka".
Precz z homofobją, transfobją i bifobją!
Wyrugujmy te potworki językowe raz na zawsze.
 

Offline Towarzysz Mauzer

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #57 dnia: Grudzień 31, 2014, 12:01:50 »
Cytuj
Nie lubię babrania się w rekonstrukcjach wtedy, kiedy nie ma to najmniejszego sensu (zwłaszcza, że tutaj nie jest to nawet rekonstrukcja, bo najprawdopodobniej nikt przed 1946 rokiem tego nazwa "Barlinkiem" nigdy nie nazywał).

Swoją drogą, chodzi Ci o to dziełko? Niestety niedostępne do ściągnięcia...
No tak, ale Berlinek nie jest pod tym względem dużo lepszy. Co do książki, to pomyliłem się, żadne to Pomorze Środkowe, a i w Szczecińskim się nie mieści (jak coś, mam ksera obu, kiedyś się wybrałem po to do biblioteki). Musiałem gdzie indziej to czytać, może w Rospondzie? Mogło też być o Szczecinku. Albo mam urojenia, to też możliwe, wtedy przepraszam.
Skrzydła miłości, mocy, o wielki, Twardy Jerze,
Rozpostrzyj ponad nami, ogrzej i przyjmij nas. -Mrkalj, Palinodia o twardym jerze
***
VIVAT CAROLVS GVSTAVVS REX POLONIÆ
 

Offline Vilène

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #58 dnia: Grudzień 31, 2014, 14:38:53 »
No tak, ale Berlinek nie jest pod tym względem dużo lepszy.
Berlinek jest o tyle lepszy, że jednoznacznie wskazuje na związki nazwy miasta z dużym Berlinem, zaś Barlinek sztucznie? je zaciera. Co jest dla mnie próbą lekkiego fałszowania historii tego regionu może lekkie fałszowanie historii rozbudza patriotyzm, ale raczej to priorytetem nie powinno być, a wolałbym żeby jednak związki tych terenów z Niemcami były dobrze widoczne.
 

Offline elslovako

Odp: Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych
« Odpowiedź #59 dnia: Grudzień 31, 2014, 14:58:41 »
Jeżeli spolszczenie Kahlbergu do Krynicy Morskiej przeszkadza góralom z beskidzkiej Krynicy, tak spolszczanie tego do Łysej Góry bądź Łysicy przeszkadzałoby mieszkańcom Gór Świętokrzyskich (zresztą, w Beskidzie są również dwie Łyse Góry). Z mojej strony proponowałbym  odrzucenie Łysej Góry na rzecz innej nazwy, która nie mieszałaby się z wyżej podanymi (Łysogóra? Łysogórze? Może zarzucenie nawet tej "góry", skoro miasto leży nad morzem?).