Językoznawstwo > Polszczyzna

Konstrukcje, których chcielibyście w polskim

<< < (41/41)

spitygniew:

--- Cytat: Dynozaur w Grudzień 13, 2019, 19:48:44 ---Brakuje mi polskiego słowa na deflecting, czyli tego, co zastosowała Tuna Gretberg tutaj. Jest to swoisty "chwyt erystyczny" (jeśli można tak to nazwać), polegający na wykorzystaniu czyichś negatywnych słów (a szczególnie jakiegoś jednego słowa/połączenia słów z "potencjałem memetycznym") na swoją korzyść, jakby było czymś pochlebnym.

Ta strategja jest typowa (ale nie zarezerwowana, inni też jej używają) dla lewaków, którym się wydaje, że używając jej wychodzą na takich błyskotliwych i fajnych i że tworzą w ten sposób nowe memy (mówiąc "mem" cały czas mam tu na myśli to, o co chodziło pomysłodawcy tego terminu - inb4 Dynozaur używa terminologji dołkinsa). W rzeczywistości jest to reakcja obronna na bezsilność i oznaka braku argument.

--- Koniec cytatu ---
Środowiska feministyczno-queerowe mówią tutaj o subwersji, co ma w gender studies też szersze znaczenie, no ale to cię pewnie nie zadowoli...

Henryk Pruthenia:
Odwoływanie się do teorii współczesnego łysenkizmu raczej nikogo nie zadowoli. Xd

pipipipi:
Brakuje mi od dawna ogólnego słowa na jednostkę administracyjną najwyższego rzędu która nie odnosi się do żadnej związanej z konkretnym państwem lub innym odrębnym organizmem terytorjalnym. Zawsze przy tłumaczeniu komuś nieobeznanemu - trzeba dodawać rozwlekłe odpowiedniku naszych województw lub gdy samemu nie wie się jak nazywa się taka jednostka gdzieś daleko - zawiesić się na kilka nanosekund po czym rzucić czymś w stylu w x-owych tych no, jakby ich województwach.

Najbliższe temu znaczeniu wydawały mi się prowincja, ale odkąd dowiedziałem się, że w Hiszpanji są one podrzędne względem wspólnot autonomicznych, to zaczęła mi trochę mniej pasować, no i znaczenie jest jednak nieoczywiste oraz oczywiście regjon - z tym, że ma to jednak w pierwszej kolejności wydźwięk dotyczący bardziej obszaru kulturowego i historycznego, niekoniecznie mającego wyraźne granice i przy mówieniu może się to wydawać nieoczywiste jeśli kontekst nie jest jasny, wiadomo, że województwo śląskie to niekoniecznie regjon, a do tego gdzieniegdzie również są jednostkami niższymi (chyba).

Dynozaur:
Postuluję dodawanie prefiksu łże- do terminów powinowactwa (n.p. łżeteść, łżezięć, łżesynowa it.p.) w sytuacjach kiedy mamy do czynienia z ludźmi żyjącymi w związku nieformalnym.

No co, tak popularna jest dzisiaj wszelaka językowa "standardyzacja krzywizny banana", wymyślanie jakichś nowych form żeńskich na wszystko czy tam "neutralnych płciowo/światopoglądowo/jakośtaminaczej" terminów, bo przecież "świat się zmienia i język powinien to odzwierciedlać". Więc aż dziw bierze, że i tego aspektu XXI-wiecznej rzeczywistości nikt nie wziął pod lupę. Przecież używanie tradycyjnych terminów powinowactwa implikuje związek małżeński, więc użycie go w stosunku do ludzi żyjących bez małżeństwa jest... nieco nieścisłe. A przecież język ma być ścisły, no nie? Taka językowa nieścisłość to przecież forma dyskryminacji, wykluczenia pewnych grup, krzywdzącej generalizacji. Poza tem, jestem pewien, że pomogłoby to uporządkować pewne kwestje prawne.

A jeśli macie jakąś "ładniej brzmiącą" alternatywę, możliwą do przyjęcia dla politpoprawnych pięknoduchów, to oczywiście możecie się podzielić. A może już ktoś kiedyś nad tą sprawą dumał? Chyba nie jestem pierwszy xD

Todsmer:
Jest taki ładny, greckiego pochodzenia prefiks a-, który IMHO ładniej to oddaje, a jak kto woli, zawsze zostaje pralechickie wą- ;]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej