Językoznawstwo > Języki naturalne

Połabskie wyzwania akcentuacyjne (i nie tylko)

<< < (53/53)

Tolasz:

--- Cytuj ---Tylko nie wiem jak wtedy nazwać krainę, a problem polega na tym, że podobno nazwa Wendland zaczęła fungować dopiero po śmierci połabskiego.
--- Koniec cytatu ---
Proponuję podążać za wzorem: Niemcy, Węgry, Czechy, Kaszuby, Drzewiany... Na Drzewianach, na Drzewiany, z Drzewian itd.

Siemoród:
Zdobyłem artykuły Olescha „Der dravänopolabische Wortakzent“ oraz „Wspólne słownictwo kaszubsko-drzewiańskie“ i podobną pracę Popowskiej-Taborskiej „Połabskie i słowińskie zmiany semantyczne“. Wszystkie do pobrania tutaj.

Oprócz tego przestudjowałem sobie jeszcze raz pracę Kortlandta i próbowałem wprowadzić jego hipotezę w życie na przykładzie dwusylabowych feminin na -o/-ă, co nawet dało niezłe rezultaty, trochę podobne jak u Wedyowisza, przy czym u mnie wyszły trzy paradygmaty - A (<a, akcent na końcówce), B (<długie b, akcent na rdzeniu), C (<krótkie b, c; akcent na rdzeniu poza DSg, ASg, ISg, NADu, NAPl). O ile w żeńskich wygląda jeszcze ładnie, to w męzkich i nijakich hipoteza Kortlandta się mocno sypie, co można tłumaczyć wpływem przyimków i wyrównaniami. Jednak nawet w żeńskich mam problem z DSg i LSg w par. C (w końcu według Kortlandta powinno być kъ zemľì > kå zimĕ oraz vъ zêmľi > vå zimai, a jest zimai i zimĕ). Oprócz tego mam wątpliwości co do ściągania akcentu z *-amъ, skoro ono było długie (skoro w -ovъ zakładamy długość z wzdłużenia zastępczego, to i tu powinniśmy, czyż nie? mamy formę /vaikăm/, ale nie dość że nie wiadomo z jakiego paradygmatu jest ona – strzelam że B – to jeszcze jest bardzo dziwna xD).

Swoją drogą chyba rozwiązałem problem zaimków nieokreślonych 'coś', 'ktoś' i podobnych. Najwidoczniej były one równe zaimkom pytającym, podobnie zresztą jak w potocznym niemieckim, na co mam dwa przykłady:
Joz cą tibĕ cig ricăt.   Ich will Dier was sagen.
ją kåtü tom?   Ist jemand da?
A co ciekawe forma cig szerzyła się nie tylko do biernika jak widać na pierwszym przykładzie, ale też do mianownika (jak w ros. чо < чего):
cig ją tü?   Was ist das?
Z kolei do biernika, w odróżnieniu od rosyjskiego, najwidoczniej nie przenikało nicig:
ne măm nic kå våidońĕ   Ich habe nichts auszugeben

Siemoród:
Wrzucam kolejny skan: Morfologia zapożyczeń niemieckich w języku połabskim Polańskiego. Odnośnik tutaj.

Przy okazji bawię się akcentuacją jednosylabowych męzkich i chyba nawet mam teorię jak wyglądało to przeskakiwanie akcentu na przyimek, jednak napotykam problem, kiedy nie widzę redukcji w formach, takich jak /vå meste, så Büďåm, så lüxťåm, vå pülai/, aż mam wrażenie, że śródwyrazowej redukcji spowodowanej przyimkiem ulegały wyłącznie samogłoski, które w redukcji dawały ă, natomiast nie mam w tym zjawisku przykładu typu *vå pĕlai, så Bĕďåm, så lĕxťåm. Czy ktoś ma taki przykład?

Skoro obok /no gărde/ mamy /no gorde/, a obok /vå krăme/ mamy /vå krome/ (choć tu miałem hipotezę, że to kråm xD), to chyba jest to znak, że ta poprzyimkowa mutacja paradygmatów była zjawiskiem zanikającym i przez to w zabytkach możemy mieć pewien burdelik. Nie podoba mi się też form /kå sjotau/ (zamiast *sjătau) obok /no svăte/. W każdym razie oznacza to, że obecność przyimka nie musiała powodować redukcji przedostatniej sylaby, a już tym bardziej nie widzę śladu redukcji do ĕ.

Dziwne też jest trochę to, że ta redukcja trafiła się przy słowie /krom/, które powinno być wrzucone do paradygmatu A, a nie C, ale skoro mamy i spodziewane /vå krome/, to może to jednostkowy wypadek albo literówka.

Swoją drogą – ktoś wymyślił, jak interpretować formy /vaikă/ i <jinnah>? Ja na ten moment jestem skłonny założyć, że "wika" oznaczało targ, a "wiki" miasto, a dziwne formy typu vaiťĕ/vaiťai (co Polański tłumaczy nieodmiennością spowodowaną jak u Mańczaka częstym użyciem) to po prostu dziwne błędy zapisu (coś jak <Swet> /svet/ 'Welt' albo <Woy> /voi/ 'aus' – wiemy że Hennig lubił tak rozbierać zapisane wyrażenia albo poprawiać). Co do <jinnah> zobaczyłem, że Rost to wiąże z jakimś jüe(n), ale nadal <jinnah> na /jünă/ mi trochę nie pasuje (Parum Schulze raczej nie mylił /i/ z /ü/), może to /jüvă/ (por. śdn. juwer) błędnie oddczytana jako <jinnah> a nei <jüwah>? Trzeba by zobaczyć te rękopisy, ale przecież w kursywie takie rzeczy potrafią się mylić.

Ostatnia rzecz – zastanawiam się, czy Polański i inni polabiści dobrze postępują marginalizując fonem /h/, kiedy regularnie on pojawia się w takich słowach jak /hist~jist/ a szczególnie /hait~ait/, a przy tym np. nie pojawia się przy przedrostku /ai-/ < *u-. Za tymi formami nawet przemawiają równoległe łużyckie formy hišće/hyšći czy hić/hyś. Z tego powodu nie przyjmuję wytłumaczenia, że to była po prostu niestabilna proteza, skoro zabytki wzkazują na to, że pojawienie się h- nie zależy tylko od otoczenia fonetycznego i w niektórych wyrazach jest dużo częstsze niż w innych. Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej