Językoznawstwo > Języki naturalne

Fonemy o ograniczonym występowaniu

(1/2) > >>

Toivo:
Przy tworzeniu conlanga często zdarza mi się "zaplątać" w zmianach fonetycznych: powstaje nowa głoska, której występowanie jest ściśle ograniczone do dosyć rzadko występującego kontekstu i mam dylemat co z tym zrobić: fonem, nie fonem? Może jednak alofon i pozbyć się rzadkich przypadków, w których mógłby występować samodzielnie?

Weźmy np. głoski spalatalizowane, które często powstają przed przednimi samogłoskami. Fonemizacja dokonuje się np. gdy:
- niektóre przednie samogłoski zamienią się w tylne (np. przegłos polski)
- niektóre przednie samogłoski wypadną (np. miękkie jery)
- sekwencja samogłosek przednia-tylna zostanie ściągnięta do tylnej (np. ewo > ʲō)
- itp.

Czasem te zmiany mogą być bardzo rzadkie, nawet ograniczone do określonych końcówek morfologicznych. Pojawia się pytanie, "czy warto" tworzyć nowy fonem i na ile naturalnie to będzie wyglądać?

Zakładam temat na dyskusję nad tego typu trudnościami w conlangach i na zbieranie przykładów z natlangów, które pokazują, że fonemy o ściśle ograniczonym występowaniu są czymś naturalnym. Chodzi mi o występowanie w słowach rodzimych - oczywiście jak już umiemy wymówić jakąś głoskę / zbitkę, to pewnie będzie się pojawiać w zapożyczeniach.

Polski: /tɛ/

W polskim w słowach rodzimych bardzo rzadko występują sekwencje typu spółgłoska zębowa + /ɛ/, czyli "re", "ne", "se", "te" itp. Jedyny przykład, który wymyśliłem na szybko, to rodzaj nijaki przymiotników ("które", "łyse", "łaciate"), gdzie "e" pochodzi ze ściągnięcia "oje". Gdyby nie to, można by prawie uznać, że przed "e" zamiast tych głosek występuje "rz", "ń", "ś", "ć".

A może coś przeoczyłem, znacie inne przykłady w polskim?

Litewski: č, dž

W litewskim występują fonemy "č", "dž", których występowanie jest chyba tylko do określonych form morfologicznych - np. w pewnej klasie deklinacyjnej rzeczowników (coś w stylu dawne tematy -jos, -ja? nie chcę zmyślać, indoeuropeiści niech poprawią). Np.:

medis "drzewo" - dop. medžio
marti "synowa" - dop. marčios

Pojawiają się też w innych końcówkach innych części mowy, np.:
- stopniowanie przysłówków: lėtai "powoli" - lėčiau "wolniej"
- tryb przypuszczający: norėti "chcieć" - norėčiau "chciałbym"

Głoski te występują zawsze przed samogł. tylnymi i tylko na granicy morfemów (jeśli ktoś wierzy w morfemy). W zasadzie fonologicznie można by dalej analizować je jako zbitki /tj/, /dj/, gdyby nie to, że w zapożyczeniach występują już swobodniej.

Fińskie /d/

/d/ jest jedyną głoską zwartą dźwięczną, która ma w fińskim status rodzimego fonemu (/b/ i /g/ nie ma). Wywodzi się z wcześniejszego /ð/ i jest "osłabioną" wersją /t/ w alternacji znanej jako gradacja spółgłoskowa. Oznacza to, że występuje tylko w nagłosach zamkniętych sylab. W wyniku różnych zaników i asymilacji uchowało się tylko w pozycji między samogłoskami. Alternacja z /t/ wygląda nastepująco:

tietää "wiedzieć" - tiedän "wiem"
rauta "żelazo" - dop. raudan

Poza takimi alternacjami /d/ występuje tylko w jednej końcówce morfologicznej: czasowniki II grupy (jednosylabowe rdzenie z długą samogłoską lub dyftongiem) przyjmują końcówkę bezokolicznika -da, np. voida "móc", syödä "jeść", juoda "pić". Przy wielosylabowych rdzeniach /d/ już wypada, tworząc pierwszą grupę: ampua "strzelać", tietää "wiedzieć", lukea "czytać" itp.

Nawiasem mówiąc, ograniczenie tylko do sylaby zamkniętej może łatwo przestać istnieć, gdy końcowa spółgłoska wypadnie. Tak jest w estońskim, gdzie końcowe -n w dopełniaczu wypadło i formy mianownika i dopełniacza często różnią się tylko tego typu alternacją. Tyle że tam odpowiednik fińskiego /d/ zazwyczaj nie przetrwał dalszych lenicji.

Trochę poprzynudzałem, ale morał z tego taki, że fonemy występujące tylko w rzadkim i specyficznym kontekście są czymś naturalnym i nie trzeba ich w końlangach unikać jako "niestabilnych" czy coś. Dawajcie dalsze przykłady, czy to z natlangów, czy to dylematów na jakie się natknęliście we własnych końlangach.

Siemoród:

--- Cytat: Toivo w Kwiecień 24, 2021, 13:24:20 ---Polski: /tɛ/

W polskim w słowach rodzimych bardzo rzadko występują sekwencje typu spółgłoska zębowa + /ɛ/, czyli "re", "ne", "se", "te" itp. Jedyny przykład, który wymyśliłem na szybko, to rodzaj nijaki przymiotników ("które", "łyse", "łaciate"), gdzie "e" pochodzi ze ściągnięcia "oje". Gdyby nie to, można by prawie uznać, że przed "e" zamiast tych głosek występuje "rz", "ń", "ś", "ć".

A może coś przeoczyłem, znacie inne przykłady w polskim?

--- Koniec cytatu ---
Jeszcze występuje w wielu zdrobnieniach na -ek jak worek, trzonek, pasek, kotek. Ale mam dwa rzadkie fonemy rosyjskie:
Rosyjski: /ɣ/
Ograniczone do kilku leksemów — Господь (szczególnie w wołaczu Господи), Богъ (obowiązkowo w mianowniku, u wielu osób też w przypadkach zależnych), ага, ого (choć nie zawsze). W wymowie moskiewskiej jest też oczywiście sporo słów takich jak гдѣ, лёгкій, ale tam można go traktować jako alofon /x/.

Rosyjski: /ʑ/
Mam wrażenie trochę ten fonem przegrywa z /ʐ/, ale mimo to występuje regularnie w kilku leksemach: дрожжи, ѣзжать, мозжечокъ, позже, z obcych to jeszcze жюри. Morfologicznie oczywiście odpowiada polskiemu żdż.

Caraig:
A propos tego fińskiego /d/, to poza yleiskieli nie występuje ono chyba w żadnym dialekcie? A przynajmniej ja się nigdy nie spotkałem. Sam jak mówię, to raczej go unikam, bo strasznie mnie mierzi ten dźwięk.

Todsmer:
Ten rosyjski Bóg przypomina mi casus Allaha, w którym również podobno występuje/występował fonem specyficzny dla tego słowa (chodzi o l).

ⰗⰎⰀⰂⰋⰖⰞ:
W mojim konlangu wintamskim fonem /u/ jest bardzo rzadki, pochodzi z pg. *eu i to tylko w niektórych pozycjach, ponadto że zwokalizowanego /w/. /u:/ jednakowoż jest dość częste.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej