Językoznawstwo > Języki naturalne

Połabskie wyzwania akcentuacyjne (i nie tylko)

<< < (3/53) > >>

Dynozaur:
Zgadzam się. Zadaniem rekonstrukcjonistów nie jest ideologizacja czegokolwiek, a jedynie utworzenie dobrze prosperującej społeczności posługującej się danym językiem.

Ideologję zostawmy ewentualnym użytkownikom. Jeżeli neo-Wendowie będą chcieli utworzyć jakiś ruch separatystyczny - to już ich sprawa. Dla nas to i tak odległa i baaaaardzo niepewna przyszłość.

Towarzysz Mauzer:
Pomyślałem sobie trochę nad zadanymi problemami, znalazłem na dysku słownik Derksena i rzecz się ciutkę rozjaśniła, ale to dopiero początek problemów.

I. Jabłka i jaja. W *jablŭku jest oczywiście akut. Podtrzymuję więc tezę o zredukowanych końcówkach rodzaju nijakiego. Pogmeram w Słowniku etymologicznym, żeby ją obalić.

II. Kwiaty. Derksen podaje: *kvě̂tъ (nie widać - ě jest pod akutem; paradygmat akcentowy c). To prowadzi prosto do formy kiot, nie ma problemu.
W liczbie mnogiej rosyjski wskazuje akcent na ostatniej sylabie: *kvě'ty. Nie wiemy, jaki to rodzaj akcentu. Stem-stressed forms have a falling tone and lose the stress to a clitic. End–stressed
forms usually have a short rising accent, but in some cases a long rising accent (Derksen dixit). Przyjąwszy tezę Kortlandta o cofnięciu krótkich akcentów, forma z krótkim akutem (*květỳ) spowodowałaby takież właśnie cofnięcie, wzłużenie ě i w efekcie formę kiotĕ. Czyżby więc byłby tu niecodzienny długi akut (*květý), skutkujący wynikową formą kiotåi? Innego wyjaśnienia u Kortlandta nie widzę.

III. Zagadka jųzåika pokazuje, że nie można do końca wierzyć rosyjskiemu. Wbrew rosyjskiej odmianie wskazującej na paradygmat (b), Derksen rekonstruuje formę ęzỳkŭ w paradygmacie (a). Zdyskredytowawszy чут-чут język rosyjski, możemy się pocieszyć, że rzecz teraz bardziej trzyma się kupy:

*ęzỳkъ > *ję̃zyk [1] > jųzĕk
[1] cofnięcie się akcentu z krótkoakcentowanej sylaby - tu: krótki akut - i wzdłużenie nowoakcentowanej
*ęzỳki > *jęzỳki > ? *jęzỹki [2] ? > jųzåit'ĕ
[2] uogólnienie akcentu w trójsylabowcach na przedostatniej sylabie:
Most trisyllabic and all longer word forms have a reduced vowel in the final syllable, which points to a generalization of the pattern with a long vowel in the penultimate syllable (Kortlandt dixit).


PS. http://www.indiana.edu/~pollang/glossa.pdf - Feldstein, R., The Prosodic Evolution of West Slavic in the Context of the Neo-Acute Stress, 1975. To  całkiem przystępny artykuł, z którego można powysnuwać wnioski o rodzaju akcentu w słowach akcentowanych na pierwszą sylabę na bazie porównania polskiego, czeskiego i słowackiego.

Dynozaur:
Przeglądając słownik Polańskiego zauważyłem jeszcze taką prawidłowość.

Nigdy (chyba) nie trafiają się dwie samogłoski zredukowane w sąsiadujących sylabach.

Wiem, że nie mówię nic nowego, ale ta prosta reguła może służyć za jaki-to punkt zaczepienia. Pytanie tylko - czy to prawo jest równie stare, co obecność samogłosek zredukowanych, czy może jest skutkiem późnych zmian fonotaktycznych?

A, i najgorsze jest to, że w środku wyrazów samogłoski zredukowane też się zdarzają. Wobec nich też trzeba odnaleźć jakieś prawidłowości.

Towarzysz Mauzer:

--- Cytuj ---Wiem, że nie mówię nic nowego, ale ta prosta reguła może służyć za jaki-to punkt zaczepienia. Pytanie tylko - czy to prawo jest równie stare, co obecność samogłosek zredukowanych, czy może jest skutkiem późnych zmian fonotaktycznych?
--- Koniec cytatu ---
Zasadniczo, prawo to jest równie stare. Samogłoski zredukowane są wynikiem bycia poprzedzanymi przez samogłoski długie. Samogłoski długie albo były już w fazie prasłowiańskiej - to rzadko - albo - częściej - pochodzą z cofnięcia akcentu na krótką ostatnią sylabę i wzdłużenia. To niemożliwe albo o bardzo nikłym prawdopodobieństwie, by sąsiadowały ze sobą dwie długie samogłoski, tym bardziej by doszło do redukcji - w takiej sytuacji spodziewałbym się raczej zachowania samogłosek niezredukowanych. Zresztą, ponieważ forma taka musiałaby być trzy- lub więcej sylabowa, mogłoby dojść do uogólnienia akcentu na przedostatnią sylabę i redukcji tylko ostatniej sylaby.


--- Cytuj ---A, i najgorsze jest to, że w środku wyrazów samogłoski zredukowane też się zdarzają. Wobec nich też trzeba odnaleźć jakieś prawidłowości.
--- Koniec cytatu ---
I. Zaświtało mi, jak by tu można zrozumieć Kortlandta:
It appears that vowels in medial syllables of trisyllabic word forms were reduced if the vowel of the initial syllable was stressed.
Jeżeli więc mamy dany akcent na pierwszą sylabę, to nie musimy go cofać, nie musimy nic z nim robić, dochodzi wyłączenie do redukcji środkowej sylaby, np.:
ros. 'четверо
płb. citvărü

Zgryzem są formy, w których występuje taki akcent, a w których nie ma redukcji środkowej sylaby, np.:
ros. 'шершене
płb. sarsine
Tu pełna samogłoska została przywrócona - mówi Kortlandt - ale nie znamy zasady, kiedy to się dzieje.

II. Wiemy też, że there was no vowel reduction in trisyllabic word forms with a stressed short vowel in the medial syllable. To logiczne, z akcentem na środkową sylabę też nic nie trzeba robić, nie ma więc cofnięcia akcentu - nie ma wzdłużenia, nie ma wzdłużenia - nie ma redukcji.

III. Wreszcie wiemy, że most trisyllabic and all longer word forms have a reduced vowel in the final syllable, which points to a generalization of the pattern with a long vowel in the penultimate syllable.

PODSUMOWUJĄC, są dwa problemy, z którymi trzeba się zmierzyć:
- nauczenie się/odnalezienie prostych reguł ustalania akcentu - jego miejsca i barwy - w formach, z których się derywuje, na podstawie badań porównawczych; nie wszystko można znaleźć w Derksenie, a o czakawskim jeszcze muszę się sporo nauczyć, bo jego neoakut zdaje się być różny od tego, który interesuje rekonstruktora połabskiego,
- falsyfikowanie wcześniej wymienionych reguł derywacji samogłosek zredukowanych w połabskim.

Dynozaur:
Dobra, podejmuję się jakże trudnej próby zrekonstruowania połabskiej gramatyki. Zaczynam oczywiście od deklinacji rzeczownikowej. Moim celem jest zrekonstruowanie każdej końcówki w formie zredukowanej i niezredukowanej. Wszystko to oczywiście czysta teorja, bo jedna z form może przecież w ogóle nie istnieć (może jakaś końcówka być zawsze pełna lub zawsze zredukowana). Ale trudno póki co cokolwiek ustalać w tej kwestji, kiedy nie znamy prawidł połabskiej prozodji.

Używam oczywiście własnej konwencji, która jest próbą (póki co bardzo chaotyczną) skonstruowania ortografji dla ożywionego języka połabskiego. Oto przyjęte przeze mnie rozwiązania (z lewej moja konwencja, z prawej zapis Polańskiego):
ą = ǫ
ę = ą
u = ü
î = ai
û = au
y = åi
w = v

Za "literacki" przyjąłem djalekt, w którym PS *u daje û (dyftong au). W innym djalekcie *u dało î (ai). Ale wydaje mi się, że opcja pierwsza jest lepsza (większa różnorodność morfofonologiczna).

Co do liczby podwójnej. W niej przyjąłem istnienie tylko dwu form. Dopełniacz dualny został zastąpiony pluralnym (tak jak w słoweńskim i górnołużyckim). Jeśli chodzi o miejscownik - brak zaświadczonych przykładów. Możliwe są dwa scenarjusze - "słoweński" (Prep. du. zastąpiony przez Prep. pl.) lub "łużycki" (końcówka Dat./Ins. du. rozszerzona do Prep.). Mnie jednak rozsądniejszy wydaje się scenarjusz słoweński (tak też było w blizko spokrewnionym słowińskim). Tak czy inaczej, pierwotna końcówka -u dla Gen/Prep. du. zanikła.

FEMININA (-a i -ja temata)

Dla niektórych pewnie wygląda to jak jakiś szyfr, ale sprawa nie jest trudna. Podwójna kreska oddziela warjanta niezredukowane od zredukowanych, a ukośnik - twardotematowe od miękkotematowych.
 
Singularis:
N -o || -ă
G -y || -ĕ / -*e || -ă
D -e || -ă / -î || *-ĕ
A -ą || -*ă / -ę || -ă
I *-ą || *-ă / -ę || *-ă
P -e || -ă / *-î || -ĕ

Pluralis:
NA -y || -ĕ / -e || -ă¹
G -Ø
D *-om || -ăm
I -omĕ²
P *-och || *-ăch

Dualis:
NA -e || -*ă / -*î || *-ĕ
DI -omă²

¹Często też się zdarzają normalne, a-tematowe rzeczowniki żeńskie z ū-tematową liczbą mnogą (np. blåchă, Pl. blåchwy)
²Czy mógł istnieć jakiś prozodyczny warjant *-ămî, czy nawet *-omî (w dualu: *-ămo / *-omo)? To samo pytanie dotyczy wszystkich innych wielosylabowych końcówek.

MASCULINA I NEUTRA (-o i -jo temata, pozostałości u-tematu)

Końcówki podane w nawiasach są u-tematowe (jednak w połabskim nie ma już konsekwentnego u-tematu, więc te końcówki są losowo szafowane do różnych rzeczowników, bez jakiejś ustalonej reguły).

Biernik (tożsamy z mianownikiem lub dopełniaczem) zależy, jak w innych językach słowiańskich, od żywotności.

Singularis:
N -Ø [nijakie: -u || -ĕ / -i || -ĕ]
G -o || -ă (-û || -*ĕ)
D -û || -*ĕ (*-uwĕ?)
A [=NOM/GEN]
I -åm || -ăm
P -e || -ă / -î || *-ĕ (-û/-ĕ, zaśw. tylko dla miękkotematowych)

Pluralis:
N -y || -ĕ lub -î || -ĕ¹ / -î || -ĕ lub -e || -ă (-uwĕ) [nijakie: *-o || -ă]
G -uw || *-ĕw? lub -ز
D -um || *-ĕm?
A [=NOM/GEN]
I *-y || -ĕ
P -åch³

Dualis:
N *-o || -ă (nijakie: jak żeńskie)
A [=NOM/GEN???]
DI *-umă

¹Trudno powiedzieć, od czego zależało, to czy Nom. Pl. męzkich kończyło się na -y czy -î (w miękkich odpowiednio -e czy -î). Na pewno nie miało to nic spólnego z żywotnością.
²Tutaj też nie da się stwierdzić prawidłowości, kiedy -uw, a kiedy końcówka zerowa.
³No normalnie ręce opadają. Nie wiem, jak ugryźć tę końcówkę. Tego å nie da się jakkolwiek sposób wywieść z jaci. A Polański w swojej gramatyce kompletnie omija tę końcówkę, nie poświęca jej uwagi. Być może to końcówka z u-tematu?

BARDZO niepewne końcówki dla odmiany męzkonijakiej miękkiej:
G pl. *-ew? || *-ĕw?
D pl. *-em? || *-ĕm?
I pl. *-î || *-ĕ
P pl. - trudno powiedzieć, przez to niejasne -åch
DI du. *-emă?

Korpus nie daje możliwości stwierdzenia, co mogło się stać z parami typu (-omъ / -emъ). Możliwe, że takie alternacje zostały wcześnie wyrównane, ale mogły równie dobrze pozostać żywe do końca.


I-TEMATA (zaświadczone jedynie dla rodzaju żeńskiego)

Singularis:
NA -Ø
G -i || *-ĕ?¹
D *-î? || *-ĕ?
I -ę || *-ă
P [jak dopełniacz?]

Pluralis:
NA -î || -ĕ
G [kontynuant PS *-ьjь, może *-î || *-ĕ?]
D *-åm || *-ăm?
I -mĕ? -mî?
P *-åch || *-ăch?

Dualis:
NA *-î? || *-ĕ?
DI *-mă? *-mo?

¹Końcówka nieco enigmatyczna, bo kontynuuje prasłowiańskie *-e (nie *-i ani *-ě). Według Polańskiego dostała się do tego paradygmatu pod wpływem tematów "spółgłoskotematowych" (a dokładniej bardzo produktywnego w połabszcyźnie ū-tematu).

Ū-TEMATA (tylko rodzaj żeński)

Singularis:
N -y || -ĕ
G *-wi || -wĕ
D *-wî || *-wĕ
A -ėw
I *-wę || *-wă
P *-wi? || *-wĕ?

W pluralu zaświadczona tylko końcówka -wy dla NOM/ACC. Na tej podstawie można wysunąć wniosek, że końcówki liczby mnogiej tego paradygmatu zostały zrównane z końcówkami A-tematowymi (z tą różnicą, że jest infiks -w-).

INNE TYPY DEKLINACYJNE
-Nt-temata zachowane, znana jest końcówka N/A sing. -ę || -ă oraz N/A pl. -tă. Co do końcówek przypadków zależnych - jedna wielka niewiadoma.
-S-temat zachowany (np. nebu, sluwu). Końcówki przypadków zależnych typowe dla męzkonijakich miękkich (tylko z infiksem -s-).
-Znany jest jeden rzeczownik R-tematowy - motî. Końcówki przypadków innych niż Nom. sing. - nieznane.
-Nijakie N-tematy istnieją (z końcówką -ę w mianowniku), nie mogę znaleźć przykładów przypadków zależnych, ale wydaje mi się, że były wyrównane do JO-tematu (tylko z infiksem -n-).
-Męzki N-tematowy mianownik kontynuuje forma "komy". Leksem ten przeszedł do rodzaju żeńskiego (pod wpływem ū-tematów zakończonych na -y), jednak nie przyjął ich odmiany, o czym świadczy forma "kominĕ". Inne formy deklinacyjne niezaświadczone. W innych pierwotnych męzkich N-tematach obserwujemy przejścia do zwykłego JO-tematu (np. jęcmin).

Ufff, jest dużo do zrobienia...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej