Językoznawstwo > Lingwistyka ogólna

Bracia bliźniacy

(1/35) > >>

Noqa:
Przyszła mi do głowa trzecia klasa leksykalnych osobliwości. Zdarza się, że w języku funkcjonują dwa słowa o bardzo podobny brzmieniu, jak i znaczeniu, tak jakby język nie mógł się zdecydować na jedną z form, wbrew jakimś prawom czy uniwersałom. Nie chodzi mi tu o różne oczywiste zestawy, będące sobie zwykle momentatywami czy innym świństwem (np. mrugać, mrygać, migać, mrużyć czy gleam, glimmer, glow, glitter, glisten - czy ktoś jest w stanie nazwać takie klasy wyrazów, coś jakby analogicznego do onomatopeji? Z jakiegoś powodu chyba wszystkie języki mają pełno takich wieloraczków w takich obszarach semantyki), ale o bardziej zaskakujące formy. Choć to oczywiście kwestia własnego wyczucia, co jest ciekawe, a co mniej.
Jeśli ktoś zna wytłumaczenie dla istnienia danej pary (rozpodobnienie, zapożyczenie wewnętzne czy wręcz kognatu z innego języka) to też jest tu na to miejsce.

Pol. grdyka/krtań

Pingǐno:

--- Cytuj ---mrugać, mrygać
--- Koniec cytatu ---

To akurat wydaje mi się być różnicą dialektalną, bo ja nigdy nie mówię "mrygać". :P

tob ris tob:
Pingi, proszę Cię. Przeczytaj jeszcze raz.

--- Cytat: Noqa w Styczeń 25, 2013, 10:05:14 ---Nie chodzi mi tu o różne oczywiste zestawy, [...] np. mrugać, mrygać, migać, mrużyć
--- Koniec cytatu ---

A co do krtani/grdyki - czy to jest rzeczywiście to samo? Chociaż...

Wedyowisz:

--- Cytuj ---czy ktoś jest w stanie nazwać takie klasy wyrazów, coś jakby analogicznego do onomatopeji?
--- Koniec cytatu ---

Zjawisko to sound symbolism

Noqa:
Dzięki Gubiert, rzeczywiście o to chodziło.

tob, znaczenie jest co najmniej bardzo bliskie, a złożenie "grd" czy bezdźwięcznie "krt" występują tylko w tych konkretnych wyrazach, więc nie ma mowy o zbiegu okoliczności.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej