Językoznawstwo > Lingwistyka ogólna

Co was wkurza w kwestiach językowych [s/z/wi/]

<< < (737/737)

Dynozaur:
Że wszystkie okoliczne języki fińskie wtórnie zapożyczyły nazwę Ładogi z ruskiego, przez co oryginalna, bezprzestawkowa forma tego limnonimu (Aldoga, po fińsku byłoby *Aaltokka), znana dobrze ze źródeł staroskandynawskich, nie zachowała się w żadnym spółczesnym języku...

Dynozaur:
Takie podejście,
Germanizm = zapożyczenie
Anglicyzm = zapożyczenie
Galicyzm = zapożyczenie
Rusycyzm = błąd językowy, coś czego należy się wystrzegać.

dziablonk:

--- Cytat: Dynozaur w Październik 25, 2022, 21:36:29 ---Że wszystkie okoliczne języki fińskie wtórnie zapożyczyły nazwę Ładogi z ruskiego,
--- Koniec cytatu ---
Też Dynozaur:

--- Cytuj ---Rusycyzm = błąd językowy, coś czego należy się wystrzegać.
--- Koniec cytatu ---
:D
Ale generalnie - zgadza się, a to dlatego, że z zachodu szła cywilizacja, ze wschodu smród i wszy  ;D

Dynozaur:

--- Cytat: dziablonk w Wczoraj o 12:44:04 ---
--- Cytat: Dynozaur w Październik 25, 2022, 21:36:29 ---Że wszystkie okoliczne języki fińskie wtórnie zapożyczyły nazwę Ładogi z ruskiego,
--- Koniec cytatu ---
Też Dynozaur:

--- Cytuj ---Rusycyzm = błąd językowy, coś czego należy się wystrzegać.
--- Koniec cytatu ---
:D
Ale generalnie - zgadza się, a to dlatego, że z zachodu szła cywilizacja, ze wschodu smród i wszy  ;D

--- Koniec cytatu ---

Ale ja pierwszego nie tępię - po prostu ubolewam, że tak się stało. W życiu nie nakazywałbym Finom używania formy "Aaltokka", której na dobrą sprawę nigdy nie używali (bo kiedy używali, trudno było mówić o spółczesnym "języku fińskim", a i brzmienie prawdopodobnie było inne).


A z innej beczki (choć nadal toponimicznie),
wkurwia mnie niemiłosiernie, że pierdolone ćottografy (w sensie, KSNG) uznają w Estonji dwa egzonimy dla miast - Narwę i Parnawę, ale Dorpatu już nie. Nawet nie wzpominają tej nazwy jako "historycznej" - w ogóle w ich urzędowych wykazach ta nazwa się nie pojawia.

Po pierwsze, Dorpat ma silne związki z Polską - chociażby przez tamtejszy uniwersytet, który w przeszłości wykładał po polsku i gdzie szkoliły się liczne polskie tęgie umysły.
Po drugie, Dorpat i Tartu to etymologicznie to samo - to nie jest przypadek typu Królewiec/K***grad, gdzie "nowi" gospodarze sobie nadali miastu nową nazwę. Estońskie Tartu wcześniej brzmiało Tarp(a)tu i na wcześniejszym etapie zostało zapożyczone do niemieckiego (a ztamtąd do polskiego i rosyjskiego) jako Dorpat, Derpt. I ta forma fungowała w języku estońskim, kiedy urzędową nazwą był zruszczony Derpt, a później Jurjew - i przez krótki, późnocarski okres nawet miała status urzędowy obok nazwy rosyjskiej (bo tuż przed upadkiem caratu nadano Guberni Estlandzkiej autonomję i uznano język estoński, o czem mało kto pamięta).
Dlatego nie ma absolutnie żadnego powodu, dlaczego Dorpat nie miałby być polskim odpowiednikiem estońskiego "Tartu". O ile o Rewal jeszcze można się sprzeczać (chociaż i on mojem zdaniem powinien fungować w polskim użyciu zamiast "Tallinna", ale dobra - tego od ćottografów nie wymagam, bądźmy realistami), to tutaj jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Że odbiega fonetycznie? No, tak jak wiele egzonimów.

Gdyby przesiadywał tu jeszcze Widsith czy inny Mauzer, pewnie pojawiłby się następujący "nieśmiertelny" kontrargument:
"hurr durr ale normiki tak nie muwio, dla nich to martwa nazwa z czasów Króla Lula i używają rodzimej".

Po pierwsze, gdyby sugerować się normikami, to większość egzonimów jest do wypierdolenia, bo normiki mówią też "Aachen", "Trier", "Gent", a zdarza się im też i "Valencia" czy inny "New York". Poza tem, nieużywanie tego egzonimu (i wielu innych) może wynikać właśnie z kurczowego trzymania się ćottograficznej normy - i mamy pętlę argumentacyjną.
Poza tem, czy Dorpat jest aż tak "martwy", na tle innych (oficjalnych i nieoficjalnych) polskich egzonimów? Wyrażam przekonanie, graniczące wręcz z pewnością, że więcej Polaków wie o Dorpacie niż o tem, że Solothurn w Szwajcarji to po polsku Solura (co ćottografy uznają za prawidłowy egzonim bez jakichkolwiek "ale" - i dobrze, ale gdzie konsekwencja, ja się pytam).

Zastanawiam się, czy jakiś ćottograf się kiedyś na ten temat wypowiadał - czy brano kiedyś pod rozwagę kwestję egzonimu dla tego miasta (jeśli tak, to gdzieś w tych ich protokółkach powinno to być), czy to może zwykła bezmyślność. I jeśli mają jakieś argumenta - to czy inne od tych, które podałem wyżej.

Oczywiście, ja tak czy inaczej sram na ustalenia ćottografów i nie są one dla mnie żadną wyrocznią (ale dla polityków, kartografów i normików-wykształciuchów niestety bywają), ale jak się coś standardyzuje, to kurwa niech ma to jakiś sens.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej