Językoznawstwo > Lingwistyka ogólna

Dźwięczne mlaski

<< < (3/3)

Henryk Pruthenia:
Ostatnio trochę zastanawiałem się nad mową szeptaną.
Wszystko zaczęło się od tego, że chodzę na lekcje śpiewu, i próbuję wyć gdzie się da. Tak więc będąc w miejscu pełném ludzi chciałem «szeptém zaśpiewać» pewną piosenkę Closterkellera. Takie ćwiczonka pomagają zapamiętać melodję utworu, oraz różne «manjery» wokalne, w niéj użyte (swój wokal bowiém nie przygłusza utworu, i dzięki temu słychać i siebie, i wokal lecący z podkładu). Zdziwiłem się wyjątkowo, bowiém próbując, tak jak Anja Orthodox, przeciągać ostatnie sylaby wersów, zaraz traciłem dech, i przerywałem artykulację słowa.
Zastanowiło mię to, bowiém do téj pory traktowałem artykulację szeptaną jako «ubezdźwięcznienie spógłosek i samogłosek» + «osłabienie mocy artykulacji», więc w skrócie uważałem, że artykulacja szeptana powinna być łatwiéjsza od zwykłéj, mówionéj ze zwykła mocą. Zaciekawiło mię bardzo to, że w mowie szeptanéj wiązadła głosowe zsuwają się (to tłómaczy szybsze zmęczenie płuc, oraz to, że nie mogłem dokańcząć). Te zjawisko jest z resztą ukazane tutaj na obrazku z wiki:


--- Cytuj ---Schematyczne położenie wiązadeł głosowych i chrząstek nalewkowych A: przy całkowitym zamknięciu, B: podczas artykulacji dźwięcznych elementów mowy, C: w czasie szeptu, D: przy chuchaniu, E: podczas spokojnego oddychania lub w czasie spoczynku, F: w czasie głębokiego oddychania
--- Koniec cytatu ---
Czy w czasie szeptu dochodzi do innech zjawisk, od zwężenia wiązadeł?

Ja także jak Canis, a inaczéj Noqa, rozróżniam w szepcie spółgłoski normalnie dźwięczne bądź bezdźwięczne. Na przykład mówione /t/ w szepcie jest bardziéj zębowe, a /d/ to bardziéj dziąsłowe /t/. A to już troszki słychać.

Co do wcześniéj wspomnianego mną śpiewu, to téż można tam zaobserbować parę ciekawech zjawisk. Samogłoski są oczywiście inaczéj artykułowane (sama moja nauczycielka mówiła, że «e» ma być artykułowane bliżéj do «a» (co z'intepretowałem jako [æ]), a nosówki, w szczególności, w wygłosie, albo jako Vm/Vn (czy V, w przypadku wygłosowego «ę») lub (uwaga!) jak w języku francuskiém, to jest przy jednoczesném wypuszczaniu powietrza jamą nosową (tak, jako [ɔ̜̃] oraz [ɛ̃]), czyli nosówki nie takie urojene, jak się powinno być :D). Inną rzeczą zaobserwowaną mną (i dość oczywistą) jest mniéjsze zaokrąglenie samogłosek w czasie śpiewu. /o/ staje się [ɔ̜] lub nawét [ʌ]. To wszystko służy oczywiście łatwiéjszéj artykulacji głosek w czasie śpiewu, im mniéj przeszkó napotyka strumień powietrza, tym po prostu czyściéj.
Ciekawi mię, jak to musi wyglądać w języku, rozróżniającém [ɔ] oraz [ʌ]...

Wedyowisz:
Zacząłem słuchać sobie nagrań mlasków z wikipedii, a także nagrań wyrazów w językach sandawe i !xóõ (który od tego czasu na wikipedii miał już z 2 nowe nazwy), i wyniosłem z tego pewien pożytek, mianowicie że nienosowe mlaski wymawiałem przed samogłoską zwykle z glotalizacją, czego nie byłem świadomy. Jej wyeliminowanie przybliżyło mię trochę do dźwięcznych, ale dalej nie jestem zbyt pewien czy wymawiam [!͡ɡ], czy może zbitkę [!͡kɡ], a poza tym na tych nagraniach słychać rzeczy, które każą mi powątpiewać w podobieństwo budowy mojego i ich aparatów mowy oO

Canis, masz rację, poczytałem kurs fonetyki Ladefogeda i tam pisze, że więzadła mogą wibrować przy braku odpływu powietrza, kosztem wzrastającego ciśnienia w przestrzeni między nimi a blokadą. W niektórych językach w okresie zwarcia tej wibracji nie ma i mówi się, że zwarte te są częściowo dźwięczne (np. w angielskim w nagłosie wyrazowym), w innych ona jest i mówi się o w pełni dźwięcznych (VOT < 0). Przy [b] takie coś jest możliwe w czasie zwarcia przez dłuższy okres czasu niż przy [d], a tym bardziej [ɡ] z uwagi na większe oddalenie miejsca zwarcia od krtani i co za tym idzie większą dostępną przestrzeń (objętość).

Tym niemniej w czasie mlasku (zwarcie welarne, a wg ostatnich badań niektórych języków jest ono uwularne) warunki ku temu nie są zbyt sprzyjające z uwagi na małą dostępną objętość - ciśnienie w płucach i przestrzeni "zaokluzyjnej" szybko ulega wyrównaniu.

Z innej beczki, język ǃxóõ ma mieć serię mlasków, w których występuje płucny ingresywny przepływ powietrza (z wykorzystaniem nosa) - genialne.


--- Cytat: Noqa w Sierpień 14, 2012, 14:42:14 ---Gubiert (czemu już nie pittmirg?), a więc jak oznacza się dźwięczność w zwartych?

--- Koniec cytatu ---

Oznacza? A co, tylko ja nie mogę se co miesiąc nicka zmienić na tym forum? stary był za mało micińskiesque czy cóś.



--- Cytuj ---Czy w czasie szeptu dochodzi do innech zjawisk, od zwężenia wiązadeł?
--- Koniec cytatu ---

Jest jeszcze rozwarcie chrząstek nalewkowatych na kształt trójkąta, jak to widać na załączonym przez ciebie obrazku.

Na googlach można znaleźć taki artykuł o holenderskim, w którym pisze, że w tym języku w szepcie i zwykłej mowie pomagają rozróżnić spółgłoski dźwięczne i bezdźwięczne takie cechy jak: większa długość samogłosek przed obstruentami dźwięcznymi, większa długość okresu ciszy (zwarcia) i także plozji w bezdźwięcznych oraz większa intensywność plozji w przypadku bezdźwięcznych.

Noqa:
Oznacza = w czym różni się akustycznie.


--- Cytuj ---większa długość samogłosek przed obstruentami dźwięcznymi
--- Koniec cytatu ---
Według How Now Brown Cow tak samo w angielskim.

Wedyowisz:
VOTem, po bezdźwięcznych zwykle dźwięczność włącza się z pewnym opóźnieniem, takie ultrakrótkie [ʰ] widoczne na spektrogramie jako "wybladzony", rozrzedzony segment przed samogłoską a po przerwie wywołanej zwarciem, a w pełni dźwięczne poza tym mają tą dźwięczność słyszalną nawet w czasie zwarcia (bo powietrze jest ściśliwe oO XD).

Jak to wygląda na spektrogramach:

http://www.ualberta.ca/~tnearey/Ling205/Week8/BasicAcousticsPt3Small.pdf

(s. 5-6)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej