Polskie Forum Językowe

Językoznawstwo => Lingwistyka ogólna => Wątek zaczęty przez: Hapana Mtu w Styczeń 10, 2015, 02:58:54

Tytuł: Lingwistyka urbanistyczno-kognitywna
Wiadomość wysłana przez: Hapana Mtu w Styczeń 10, 2015, 02:58:54
*Tak Francuzi dzielą Francję na Paryż i Prowincję, czyli dosłownie wszystko poza Paryżem xD.
O, Węgrzy mają tak samo: jest Budapeszt i jest prowincja (vidék), tertium non datur. W dodatku u nich do Budapesztu się wjeżdża (felmegy), a z Budapesztu zjeżdża (lemegy) - żeby nikt nie miał wątpliwości, które miasto jest górą.
Tytuł: Odp: Odp: Apprendre à apprendre
Wiadomość wysłana przez: Spodnie w Styczeń 10, 2015, 10:17:56
W dodatku u nich do Budapesztu się wjeżdża (felmegy), a z Budapesztu zjeżdża (lemegy) - żeby nikt nie miał wątpliwości, które miasto jest górą.

Nie do końca jest tak, jak napisałeś — nie tylko do Budapesztu się wjeżdża/zjeżdża, ale także do większości rdzennie węgierskich miast (Miskolc, Pécs, Nagyvárad).
Tytuł: Odp: Odp: Apprendre à apprendre
Wiadomość wysłana przez: Hapana Mtu w Styczeń 10, 2015, 14:08:08
Masz rację. W zasadzie obaj mamy, bo jedno z drugim się nie wyklucza.

Zgodnie z dyskusją w komentarzach tu (http://leiterjakab.blog.hu/2010/04/28/tengerparti_eszak_hollandia) i tym (http://www.e-nyelv.hu/2012-08-16/fel-le-logika) artykułem "felmegyek Miskolcra" i "felmegyek Pécsre" używają głównie mieszkańcy okolicznych miejscowości, z których punktu widzenia dane duże miasto jest centrum tak samo ważnym na ich lokalną skalę jak Budapeszt na skalę krajową, co potwierdza tezę, że użycie "wjeżdża/zjeżdża" ma dla miasta charakter nobilitujący, jednocześnie nie przecząc temu, że Budapeszt jest tu trochę bardziej uprzywilejowany. Równolegle funkcjonuje też tendencja do "wjeżdżania" na północ i "zjeżdżania" na południe.

Spiritus pisał o pewnym funkcjonującym we Francji stereotypie podziału kraju na stolicę i prowincję i jest faktem, że na Węgrzech funkcjonuje podobny stereotyp (http://imagestore1.luzer.hu/63_1_15870_3f0c995765aeb98dd002c69288fe3e0d_06f251_201.jpg), a sami Węgrzy lubią mówiąc o tym podpierać się lingwistycznym tego aspektem.

Dysproporcję we frekwencji poszczególnych wyrażeń widać w Google:
"felmegyek Nagyváradra" - 0
"felmegyek Pécsre" -  7 z czego, 2 pierwsze to dyskusje lingwistyczne
"felmegyek Miskolcra" - 27
"felmegyek Budapestre" - 1820
(żeby wyniki z Google były bardziej miarodajne, dobrze by było podzielić je przez ilość mieszkańców [przy Waradynie przez węgierskojęzycznych mieszkańców], ale i tak będzie tu dysproporcja)

Spiritusa przepraszam za offtop w jego temacie, jak kto chce, to może go wydzielić.
Tytuł: Odp: Lingwistyka urbanistyczno-kognitywna
Wiadomość wysłana przez: CookieMonster93 w Styczeń 10, 2015, 20:15:21
Z Amsterdamem i "prowincją" w Holandii też tak ponoć jest. Od jednego z wykładowców-native'ów się dowiedziałem. Z Belgią jest inaczej. Dla Flamandów Bruksela to straszne miejsce, gdzie wszyscy mówią po francusku i nikt tam nie chce jeździć. Załóżmy, że ktoś ma z 5 km do Brukseli i z 60 do Gandawy, to pojedzie na zakupy do Gandawy. ^^
Tytuł: Odp: Lingwistyka urbanistyczno-kognitywna
Wiadomość wysłana przez: spitygniew w Styczeń 11, 2015, 09:36:00
O ile pamiętam, Węgrzy do autobusu wlatują, więc może ogólnie mają jakieś dziwne konceptualizacje na poziomie kognitywnym.
Z Amsterdamem i "prowincją" w Holandii też tak ponoć jest.
Przy niewiele mniejszym Rotterdamie? Serio?  ???
Tytuł: Odp: Lingwistyka urbanistyczno-kognitywna
Wiadomość wysłana przez: CookieMonster93 w Styczeń 12, 2015, 10:53:07
Możliwe, że jest też podział Amsterdam - Randstand - prowincja, ale nie pamiętam :C