Językotwórstwo (conlanging) i światy > Conworldy i althisty

ANTISEMITIA

<< < (3/3)

Henryk Pruthenia:
Czy Koniowie używają pisma? A jeżeli tak, to jakiego? Jak wyglądają końscy bogowie?

Borlach:
Ostatnia z Wojen

A więc, stało się. Słowa Imperatora (chwała Jego imieniu!), okazały się prawdziwe. Słabi i naiwni dali się omamić Wielkiemu Kłamcy, ruszając ścieżką ku zagładzie świata. Ku Ostatniej z Wojen.

Gdy fanatycy podnieśli w końcu swą ręką na Ajdynir, płomienie ogarnęły planetę. Wojna ta bowiem nie przypominała niczego, co widzieli do tej pory ludzie. Pierworodni stanęli jednak do walki. Cała potęga Imperium, jego niemal nieograniczonych zasobów naturalnych oraz miliarda obywateli, poświęcona została 2 ideom. Zwycięstwu, lub Ocaleniu.

Podczas gdy miliony ginęły na polach bitew lub pośród radioaktywnych ruin, w bazach wojskowych - ukrytych pośród pustyń, na stepach i pod szczytami gór - bez wytchnienia pracowały całe bataliony uczonych i naukowców. Eksperymentując, starali się wynaleźć broń zdolną odwrócić los wojny; lub sposób by zapewnić Imperium przyszłość.

W Qelandarze* jednak, coś poszło nie tak. Być morze była to awaria jednego z prototypów. Ziemia zatrzęsła się, cały kompleks wraz z nią. Korytarze zabłysły czerwienią, a syreny zawyły ogłaszając natychmiastową ewakuację. Illidaris** Imperialnej Armii i dowódca liczącego kilkaset osób oddziału Īse Sindorindaya***, Ariysūdrin Vaťéxanishaīr Eltariyelhaīr Kīreani, miał jednak zostać na miejscu i dopilnować ewakuacji personelu bazy oraz eskortować pracujących w niej naukowców. Miał też zadbać o bezpieczne wywiezienie czegoś jeszcze - jednej z nieużytych jeszcze, nowych bomb atomowych. Ta jednak znajdowała się w sali E-412 prawego skrzydła Qelandaru, niedaleko sali E-400, stanowiącej centrum całego zamętu.

Gdy grupa składająca się w większości z żołnierzy oraz kilkunastu naukowców dotarła do sali E-412, część z nich weszła do środka, wyciągając głowicę i ruszając korytarzem w stronę wyjścia. Nim operację udało się jednak doprowadzić do końca, potężny wybuch dziwnej, nieznanej energii wstrząsnął prawym skrzydłem Qelandaru.

Potem była tylko ciemność. 

A następnie oślepiająca światłość.

Gdy Īse Sindorindaya znów otworzyli oczy, wciąż znajdowali się na korytarzu przed salą E-412, wraz z eskortowanym obiektem. Nie działały jednak żadne światła, milczała również syrena. Z głośników nie dobiegał żaden komunikat. Z obu stron korytarza dobiegało natomiast światło i... świeże powietrze. Szybko okazało się, że idealnie wycięta część prawego skrzydła znajdowała się na dnie idealnie okrągłego krateru. Po reszcie bazy natomiast nie było śladu. Gdy Ajdyniriańczykom udało się wydostać z krateru, ujrzeli dziewiczą, zieloną krainę. Inny, nowy świat. O tylko jednym księżycu, przedziwnym nocnym niebie oraz, jak się zdawało, bez jakiejkolwiek cywilizacji.

Tak też ponad 100 Ajdyniriańczyków, w większości żołnierzy, lecz również naukowców oraz personel bazy, przeniosło się ze swego świata do południowej Iberii, nieopodal Gibraltaru, na krawędzi krateru założyli zaś prowizoryczny obóz.

* Qelandar - Ajdyniriańska baza wojskowa w [USUNIĘTO].
** Illidaris - stopień wojskowy w Imperialnej Armii.
***Īse Sindorindaya - ajd. "Jego Sługi" (czyli Imperatora). Nazwa własna oddziału wojskowego, składającego się głównie z [USUNIĘTO].

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej