Językoznawstwo > Polszczyzna

Nazwy miejscowe na Ziemiach Odzyskanych

<< < (2/52) > >>

Widsið:

--- Cytat: Towarzysz Mauzer w Styczeń 02, 2013, 21:44:21 ---A żyć jako osadnik w latach powojennych otoczonym przez nazewnictwo germańskie - to mieć poczucie tymczasowości swojego nowego życia, nic dobrego.

--- Koniec cytatu ---
Więc w sumie zarówno Kobyla Góra, jak i Gorzów Wlkp. są lepsze od tego, co proponujesz, myślę że właśnie prędzej w dużym mieście, niż w małej miejscowości taka tymczasowość byłaby odczuwalna.

Towarzysz Mauzer:
Nie jestem przekonany. W zasadzie prawdziwy mit o niemieckim mieszczaństwie i polskim-słowiańskim ludzie był i jest i nośny, i rozpowszechniony - taki Olsztyn był przecie całkiem akceptowalny, a kilka-kilkanaście następnych przypadków w miejscowościach powiatowych również można byłoby bez żadnej szkody przeprowadzić.

To tak jak z odbudowami starych miast po wojnie - wszystkiego się nie odbuduje, trzeba decydować, a wtedy kryterium zdroworozsądkowe jest, obok wszystkich wyrozumowanych cezur, bardzo ważne.

Towarzysz Mauzer:
Zresztą sprawa nie jest taka prosta, bo różnie w zależności krainy przyswajano różne cząstki słowotwórcze z niemieckiego; na Mazurach z -berg powstało -bark, ale np. XVIII-wieczni dolnośląscy Polacy byli skłonni oddawać to jako -berga, więc tak jak do dziś mamy w języku Norymbergę, tak była i Hyrszberga (Jelenia Góra) czy Grynberga (Zielona G.).

I biorąc się do badań, właśnie trafiłem na skarb (!):
B. Czopek-Kopciuch, Adaptacje niemieckich nazw miejscowych w języku polskim, Kraków 1995.

Zamiast więc próżno mielić jęzorem - i zamiast pisać referat - czytam ;).

żuwaczky:
http://www.atsnotes.com/other/gerpol2.html

Przyda się?

Dynozaur:
Skoro już tu jestem, to odpowiem w tym temacie, jako że wszyscy wiemy, że siedzę w tych rzeczach.


--- Cytat: Towarzysz Mauzer w Styczeń 05, 2013, 14:29:45 ---I biorąc się do badań, właśnie trafiłem na skarb (!):
B. Czopek-Kopciuch, Adaptacje niemieckich nazw miejscowych w języku polskim, Kraków 1995.
--- Koniec cytatu ---

O, to jest świetne! Przestudjuję na pewno. Szkoda tylko, że ogranicza się do miejscowości, które mieszczą się w granicach PRL/IIIRP...

I tak, zgadzam się co do Landzbarka (mój "Lędzbark" był wymyślony na poczekaniu) - tak właśnie brzmiała polonizacja nazwy miejscowości o takiej samej niemieckiej nazwie (Landsberg) w Prusiech (o czym nie wiedziałem, zawsze spotykałem się z niespolszczonym Landsbergiem). Dziś to miasto nazywa się Górowo Iławeckie - nazwa całkowicie sztuczna, choć nawiązująca semantycznie do niemieckiej. Co do tego dookreślenia "Iławeckie" to też ciekawa historja, bowiem pochodzi ono od poblizkiego powiatowego miasta Preußisch Eylau, które początkowo miało się po IIWŚ znaleźć w granicach PRL i nazywać się Iławką (również trochę sztuczna nazwa, właściwa polska nazwa tego miasta to Pruska Iława), ale w końcu granicę przesunięto na południe i miejscowość wylądowała w ZSRR i nosi dziś obleśną nazwę "Bagrationovsk" (która spośród sowieckich nazw w regjonie wyróżnia się tym, że czci nie sowieckiego, lecz carskiego rosyjskiego generała, który brał udział w Bitwie pod Pruską Iławą w 1807 r.). Mimo to, dookreślenie "Iławeckie" zostało.

W przypadku tego "Górowa" jest to o tyle smutne, że według tej książki istniała również bardziej spolszczona wersja tej nazwy (choć nigdy się z nią nie spotkałem) - Lądek, który spokojnie można było wykorzystać. To oczywiście też sztuczny wymysł, ale przynajmniej wcześniejszy i być może bardziej "spontaniczny".

Co nie zmienia faktu, że dla Landsberga nad Wartą chyba najlepszą nazwą byłaby ta "Kobyla Góra", to znowuż wytwór czyjejś fantazji, ale przynajmniej ma on jakąś historję. Problem z tą nazwą był chyba taki, że nie podobała się nowoosiedleńcom.


--- Cytat: Towarzysz Mauzer w Styczeń 02, 2013, 21:44:21 ---A żyć jako osadnik w latach powojennych otoczonym przez nazewnictwo germańskie - to mieć poczucie tymczasowości swojego nowego życia, nic dobrego.
--- Koniec cytatu ---

Polemizowałbym, czy faktycznie nic dobrego... No ale zależy pod jakim kątem patrzeć.

Tak czy inaczej, fakt, że nazewnictwo polskie na Ziemiach Uzyskanych po IIWŚ jest dziurawe jak szwajcarski ser, jest chyba jasny dla każdego, kto kiedykolwiek zajmował się przedwojenną historją tych ziem. Mnie osobiście to razi. Zwłaszcza takie toponomastyczne pomyłki jak "Szklarska Poręba", "Karpacz", "Krynica Morska", "Świeradów Zdrój" (wydawałoby się ładna, archaiczna nazwa od staropolskiego imienia Świerad, a tak naprawdę to wymysł całkowicie z dupy), "Bogatynia" czy wszystkie nazwy odnazwiskowe. W wielu przypadkach (zwłaszcza na ziemiach zachodnich) uciekano zdaje się świadomie od tradycyjnych spolszczeń. Też w wielu przypadkach chyba też decydował czynnik "bo ja wiem lepiej" oraz czyichś subjektywnych odczuć estetycznych i dlatego też np. Świbowinę zmieniono na Świdwin, cholera wie czemu (dużo nazw tak zmodyfikowano, mimo że jeszcze świeżo po wojnie używano ich prawowitszych spolszczeń). Niestety, dziś dla ludzi te nazwy są już czymś oczywistym, nad którymi nikt się nie zastanawia. I w imię zwykłego olewizmu i oszczędności, będą istnieć tak długo, aż Niemiec nie wróci po swoje.

A, i mam jeszcze jedną dygresję co do nazw miejscowych na Ziemiach Uzyskanych i nie tylko. Chodzi mi o "Zdroje". Moim zdaniem powinny być całkowicie usunięte z mapy kraju i puszczone w zapomnienie. Zwyczaj to niepolski, wzięty właśnie z niemieckich nazw na Ziemiach Uzyskanych (z członem Bad) i przeniesiony na miejscowości uzdrowiskowe nawet na ziemiach właściwie polskich dopiero w czasach komuny (lata 60. czy 70., nie pamiętam). Nikt tych "Zdroi" nie używa (chyba, że musi), czynią one problem ortograficzny (do dziś się normatywiści nie mogą dogadać, czy pisać to rozłącznie czy z dywizem!) i jeneralnie czynią więcej szkody niż pożytku. Nie widzę potrzeby, by zaznaczać w nazwie miejscowości fakt, iż jest to miejscowość uzdrowiskowa, tak jak nie zaznaczamy miejscowości portowych czy górniczych...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Nie udało się pochwalić
Pochwalanie...
Idź do wersji pełnej