Jest to dosyć kontrowersyjna, według której języki z rodzin indoeuropejskiej i uralskiej mają wspólne korzenie. Jestem jej umiarkowanym zwolennikiem, ponieważ faktem jest, że U. dużo słownictwa czerpały z I.E, jednak duże podobieństwo jest słów dosyć podstawowych, podam kilka przykładów porównań z języków i.e i z języka fińskiego, jako jedynego z tej rodziny którym się kiedyś zajmowałem.
kala (ryba) - łac.squalus - "rekin" , ang.whale - "wieloryb" , z p.i.e kʷalo - "duża ryba"
1.os. l.mn, -mme np. olemme - "jesteśmy",syömme - "jemy" - lit. -me np. giedame - śpiewamy
vesi (woda), mn.vedet - lit. vanduo , pol. woda , ang. water , nie. wasser , san.उदन्(udan) , z p.i.e - *wed-. - "woda"
nimi (nazwa), z p.u - *nime - łac.nomen , ang.name , pol.imię , z p.ie - h₁nómn̥
"Ja" w proto-uralskim to - *minä , prawdpopodobnie związane z p.i.e - *méynos - "moje"
Dodatkowo gramatyka nie odbiega tak daleko od naszego "podwórka", mimo dużych różnic jest umiarkowanie intuicyjna nawet dla Polaka.
Tylko liczebniki trochę niepodobne, a to one są zwykle uważane za najarchaiczniejszą warstwę słownictwa (przynajmniej w IE)...
Jeśli te języki stanowiły jedność, to musiały się rozdzielić jeszcze przed stworzeniem tego jakże wielkiego wynalazku ludzkości.
W ogóle, liczebniki uralskie są jakieś dziwne. Wyraźnie stanowią one ślad jakiegoś dawniejszego systemu (siódemkowego?). I w owej siódemce można się jeszcze doszukać pewnego podobieństwa...
Ma ktoś jakąś lepszą wiedzę/materjały na ich temat? Bo ja tam tylko sądzę po pozorach, nie jestem znawcą tej grupy języków...
Wg. Linguistica Uralica, w języku pra-uralskim pierwotnie istniały liczebniki 1-5 oraz 10. 6-9 były tworzone poprzez proste operacje arytmetyczne.10 (*kümen) znaczyło "ilość" lub "jakość". W pra-ugrofińskim, 7 jest zapożyczeniem od wczesnego bałtosłowiańskiego setĭmĭ, a 6 (*kutte) oznaczało "z tyłu", albo "wstecz". Liczebniki 8 i 9 zostały dorobione poprzez działania odpowiednio 10-2 i 10-1 (kahdeksan i yhdeksan)
Liczebnik *neljä , może być został zapożyczony z języka pra-drawidyjskiego *nāl, por. malajam നാല്, nāl
Z tego co na swojej stronie pisze Jagodziński, jedyne na pewno pierwotne znaczenie wśród liczebników plackowych maja tylko jedynka i dwójka, u reszty idzie się dopatrywać etymologii na gruncie pie. Tak więc można używać wozów, nie umiejąc wyliczyć wszystkich jego kół.
Istnieją systematyczne podobieństwa w zaimkach "ja / ty" między np. fińskim minä / sinä, tureckim ben / sen, gruzińskim me(n) / šen, etruskim mi / ? i wreszcie polskimi końcówkami koniugacyjnymi -m / -sz(-ś). Co do liczebników to bynajmniej nie są one najpierwotniejszą warstwą słownictwa. Np. liczebniki "sześć" i "siedem" w praindoeuropejskim i prakartwelkim czy baskijskim są prawdopodobnie pożyczkami semickimi.
Dokładnie, np. 10, 20 i 100 w PIE zdają się być złożeniami, 9 wywodzi się od przymiotnika "nowy", 8 jest formą podwójną od "czterech palców", 5 od "pięści", a 6 i 7 zdają się mieć właśnie obce pochodzenie.
Już kiedyś zwracałem tu uwagę na różnicę w traktowaniu liczebników 1-4 i wyższych w polszczyźnie (te pierwsze bardziej jako zaimki, te drugie jako przymiotniki, zresztą podobny podział jest (a przynajmniej był) choćby w germańskich), choć łączyłem to wtedy z ograniczeniami ludzkimi w liczeniu - człowiek nie jest w stanie policzyć liczb większych od 4 nie grupując je po maksymalnie cztery i sumując, na przykład:
▲
▲▲
▲▲▲
▲▲▲▲
Tu jeszcze nie ma problemu w policzeniu na pierwszy rzut oka. Natomiast tu:
▲▲▲▲▲
Już tak. Żeby to policzyć, dzielimy sobie ▲▲▲▲▲ na przykład jako ▲▲▲ ▲▲ i wtedy nie ma już problemu.
To jednak Jagodzianka (http://grzegorj.interiowo.pl/lingwpl/pochoslo3.html) może mieć rację z tą teorią Bańkowskiego, że Słowianie używali koni i na nich mogli liczyć tylko do czterech? :/