Postanowiłem założyć taki osobny, luźny wątek dla wielbicieli (do których sam się zaliczam) "Słownika etymologicznego" A. Brücknera z uwagi na różne miejsca, które w trakcie lektury tego słownika mogły wydać się z jednej strony niejasne, zagadkowe, a z drugiej skłaniać do dalszych poszukiwań.
Przy czym jeżeli ktoś znajdzie coś, co wzbudza wątpliwości w innych słownikach, np. Bańkowskiego czy Borysia, to śmiało też niech wrzuca.
Jeśli chodzi o ramy czasowe, to najbardziej interesuje mnie wiek XVI (ze względu na intensywny rozwój polskiej literatury w tamtym czasie), z tolerancją +/- 1 wiek ;).
Oprócz znanych do dziś form w 3lp. typu wre i gore, właśnie u Brücknera znalazłem jeszcze pre (od przeć (https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/prze%C4%87)3) i tłe :o (od tleć przy haśle tło (https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/t%C5%82o)). Ktoś może spotkał się gdzieś z tymi albo jeszcze innymi formami? ::)
U Arcta pre (https://pl.wikisource.org/wiki/M._Arcta_S%C5%82ownik_Staropolski/Pre) 'parno, gorąco, duszno'.
Cytat: mijero w Styczeń 28, 2025, 15:37:27Czy wiadomo coś, aby pol. -ca < psł. -ьca (https://en.m.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Slavic/-%D1%8Cca) było wtórne względem pol. -ec < psł. -ьcь (https://en.m.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Slavic/-%D1%8Cc%D1%8C) w przypadku nazywania działacza?
Na pewno stpol. łowiec (https://spjs.ijp.pan.pl/haslo/index/5588) przemienił postać mianownika w łowca oraz tworzec (https://spjs.ijp.pan.pl/haslo/index/17544) w twórca. A co s pozostałymi?
Czy bierca (https://spjs.ijp.pan.pl/haslo/index/389) (bierzca?) miało lub winno mieć postać °bierzec, dawca — °dawiec, mówca — °mowiec, radca — °radziec itd.?
Dopisek
Może być, że bierca i dawca powinny mieć postaci °bieracz i dawacz (pojawia się u Mączyńskiego), bo to ot czasowników na -ać.
Cytat: dziablonk w Styczeń 30, 2025, 11:45:37Hm... nie sądzę, żeby -ca było wtórne w sensie późniejsze od -ec, skoro istniało już w ps., natomiast być może w staropolszczyźnie okazało się bardziej ekspansywne? :-\
EDIT: A może ta ekspansja odbywała się pod wpływem języka czeskiego?
Moja teza jest taka, że sama końcówka -
ca dla 'działacza' to nie wynik degeneracji końcówki -
ec, ale raczej import z czeskiego (słowac.
sudca, cz.
soudce 'sędzia') do obsługi tej bardziej oficjalnej strony języka (prawa, religii, literatury), gdzie końcówki rodzime zarówno -
ec jak i -
acz brzmiały zbyt prostacko.
Taki przykład z Bibli Leopolity: w I wydaniu stoi (Księga Przysłów 8,15) -
stanowacze praw, natomiast już w II wydaniu -
prawostawce.
Cytat: dziablonk w Kwiecień 12, 2025, 14:41:19Moja teza jest taka, że sama końcówka -ca dla 'działacza' to nie wynik degeneracji końcówki -ec, ale raczej import z czeskiego (słowac. sudca, cz. soudce 'sędzia') do obsługi tej bardziej oficjalnej strony języka (prawa, religii, literatury), gdzie końcówki rodzime zarówno -ec jak i -acz brzmiały zbyt prostacko.
No dobra, a zkąd ten sufiks w czeskim? Przecież to nadal ten sam prajęzyk.
Tak więc, wytłumaczenie żadne xD
Cytat: Dynozaur w Kwiecień 13, 2025, 13:47:04No dobra, a zkąd ten sufiks w czeskim?
Tego dokładnie nie wiem i rad bym sam wiedzieć. :D
Tzn. może to być czeskie-rodzime z ps. -ьca, ale być może jest to wpływ scs. (zdaje się, że widziałem tam tego typu formacje:
jadьca 'żarłok',
sěčьca (obok
sěčьcь) 'kat',
ubijьca 'zabójca').
Od strony morfologicznej przypuszczam, że z III palatalizacji postępującej (jak mamy u nas w
ksiądz,
pieniądz) z pierwotnego *-ь-ka.
Od strony semantycznej dla 'działacza' widzę tu pewną analogię z wyrazami typu
władyka / stpol.
włodyka (https://spjs.ijp.pan.pl/haslo/index/19208) (końcówka twarda).
BTW, w kontekście rodzimości sufiksu w polskim: czy kojarzycie jakieś przykłady z -
ca dla 'działacza' z polskich gwar? ::)
Cytat: Dynozaur w Kwiecień 13, 2025, 13:47:04Przecież to nadal ten sam prajęzyk.
Może i prajęzyk był ten sam i wszystkie prawnuki dostały po owcy (ps.
ovьca), ale chodzi jeszcze o to, jak w poszczególnych językach słowiańskich wyglądała:
- dystrybucja, tzn. do czego się używało sufiksu -
ca w danym języku
- produktywność, tzn. czy powstawały nowe wyrazy z tym sufiksem.
Na temat tego -
ca po czesku w pdf (https://dspace.cuni.cz/bitstream/handle/20.500.11956/41327/DPTX_2010_1__0_127142_0_97587.pdf?sequence=1&isAllowed=y) na str. 58.
Twierdzą, że -
ca powstała jeszcze w Słowiańszczyźnie jako krzyżówka dwóch sufiksów -
ьcь z sufiksem -
a (-
ja).
Tak w ogóle, na jakiej podstawie się twierdzi, że III palatalizacja (postępująca) była po II? ???
Leszek Moszyński we "Wstępie do filologii słowiańskiej" (1984) na str. 205 pisze na ten temat w ten sposób:
CytatO tym, że palatalizacja progresywna była późniejsza niż palatalizacja II, świadczy odmiana zaimka vьs'ь. Jest ona w zasadzie miękkotematowa, ale w formach, w których zaszła wcześniej palatalizacja II, utrzymuje się typ twardotematowy. Mamy więc np. scs. vьs'ego, vьs'emu jak jego, jemu, ale vьsěxъ, vьsěmъ jak těxъ, těmъ. Podobnie jak formy tacěxъ, mъnoӡěxъ; tacěmъ, mъnoӡěmъ od takъ, mъnogъ, formy vьsěxъ, vьsěmъ mogły powstać tylko od twardotematowego *vьxъ. Dopiero później zaszła palatalizacja progresywna i zmiana *vьxogo na vьs'ego [...].
Hm... ::)
BTW, na str. 171 przywołuje grecki zapis
μпαрδάβιтσα (bard'avica), który ma być dowodem, że u Słowian bałkańskich ta palatalizacja progresywna zaszła jeszcze przed przestawką grupy
tort.
Do powyższego, Zbigniew Stieber (Zarys gramatyki porównawczej języków słowiańskich, 1979) na str. 37 dodaje też greckie takie jak:
σβαрνα 'brona',
σαλμα 'słoma',
βαλτα 'błoto', w języku rumuńskim slawizmy:
gard,
baltă,
daltă 'dłuto',
scovardă, por. ros.
сковорода 'patelnia'.
Postanowiłem zobaczyć, jak brzmiał 1 werset z dzisiejszego czytania ("Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem.") w szesnastowiecznych Ewangeliach: (Łk 12,13 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=3&c=12&v=13))
Poza różnicami leksykalnymi (tłum:
rzesza /
tłuszcza /
zebránie; nauczyciel:
mistrz /
uczyciel; spadek:
dziedzictwo) zwracają uwagę różnice w odmianie np. dla żeńskich miękkotematowych na -a w D. lp.:
z rzeszyj (tzw. Seklucjan, przekład: Murzynowski) /
z tłuszczej (Szarffenberger, Leopolita)/
s tłuszcze (Budny)/
z rzesze (Wujek).
Jednak największą niespodzianką na tle pozostałych wersji był dla mnie rozkaźnik:
rzec! z Biblii Czechowica (1577). Wujek wyraźnie idący za Czechowicem (zmienił w zasadzie tylko
tłum na
rzeszę) ma tu jak inni:
rzecz!
Sprawdziłem, czy gdzieś jeszcze występuje ten rozkaźnik, i u Czechowica jest on ponadto aż w 3 miejscach: Mt 20,21 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=1&c=20&v=21), Łk 4,3 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=3&c=4&v=3) oraz Łk 7,7 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=3&c=7&v=7). Natomiast poza nim jest w Biblii Brzeskiej (1563): Mt 8,8 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=1&c=8&v=8) (tu z kolei Czechowic ma
rzecz) i zdaje się, że u Szymona Budnego (1570, 1572) w Łk 5,14 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=3&c=5&v=14) (choć tutaj można by się spierać, że chodzi o bezokolicznik
rzec). ::)
Ciekawe, że tylko w wersjach protestanckich zachował się tego typu rozkaźnik (choć i tam w odwrocie).
To wszystko wygląda mi raczej na właściwości języka mówionego danych pisarzy niż ich świadomą chęć archaizacji, jak może to być w przypadku Reja i jego Postylli (https://rcin.org.pl/Content/62689/PDF/WA248_82407_SPXVI_rej-postylla_o.pdf) (1557), który ma w rozkaźniku -
rzeczy! (H3):
Cytat: Mikołaj Rej, PostyllaPánie álem ia nie ieſt godzien ábyś ty wſzedł pod dách moy/ ále thylko rzecży ſłowem á będzye vzdrowyon ſługá moy.
Po pierwsze, owych przykładów na
rzec! w Ewangeliach szesnastowiecznych jest bardzo mało, po drugie są one w różnych, dość przypadkowych miejscach, wreszcie nawet w tych wybranych Ewangeliach dominuje wariant
rzecz! (u Czechowica - powiedzmy - sytuacja jest 50/50).
Co więcej w XVI-wiecznych Bibliach występują ślady hiperpoprawności w stosunku do bezokolicznika
rzec, gdzie zmieniony jest on właśnie na
rzecz*, np. w Biblii z 1556 r.:
Mk 2,9 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=2&c=2&v=9) Co jest łátwiej
rzecz páráliżem záráżonemu. Odpuszczone tobie są grzechy, álbo
rzec: Wstań, weźmi łoże twoje i chodź?
U Budnego (1570, 1572) w 2 miejscach:
Mk 2,9 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=2&c=2&v=9) Coż łatwiej
rzecz powietrzem ruszonemu? odpuszczone są tobie grzechy? Abo
rzec, wstań á weźmi łożko twe i chodź.
Łk 14,17 (https://ewangelie.uw.edu.pl/teksty?y=all&g=3&c=14&v=17) I posłáł niewolniká swego w godzinie wieczerzej
rzecz wezwánym, przydźcie, że już gotowo jest wszytko.
Zważmy, że w tym ostatnim przykładzie możliwe byłoby przecież odczytanie
rzecz jako początku wypowiedzi, tzn.
rzecz wezwánym = 'powiedz wezwanym'.
MSZ ta hiper-poprawność bezokolicznika (
rzecz) wynikła mimochodem w trakcie automatycznego poprawiania identycznie brzmiącego rozkaźnika (
rzec! >
rzecz!).
W kontekście powyższych rozważań o rozkaźniku
rzec! warto przywołać klasyczny, krótki acz treściwy tekst ojca polskiej dialektologii, prof. Kazimierza Nitscha z 1913 r. (przedruk I tomu z 1954 r.) pt. "Rozkaźnik typu
piekę,
mogę".
Kazimierz Nitsch, 1913
ROZKAŹNIK TYPU piekę, mogę
Język Polski I, 1913, 15-16
Mamy w języku scs. formy:
peką,
pečesi - imp.
pьci,
pьcěte i
žegą,
žežeši -
žьʒi podobnie do dziś w czeskim i serbochorwackim, w polskim natomiast
piekę pieczesz i
piecz pieczcie,
pomogę pomożesz i
pomóż pomóżcie. Gdy więc w starosłowiańskim
k,
g wymieniają się w trybie oznajmującym na
č ž, a w rozkaźniku na
c,
ʒ (lub
z), to w polskim mamy tylko jedną wymianę:
k,
g -
č,
ž. Gramatyka porównawcza stwierdza, że stosunki starosłowiańskie są pierwotniejsze, że mianowicie
k,
g zmieniły się w
č,
ž przed
e, ale w
c,
dz (
z) przed
i i
ě pochodzącymi z indoeuropejskiego
oi (słowiański rozkaźnik odpowiada formalnie greckiemu optatywowi: gr.
φέροι φέροιτε – słow.
beri berěte). Ślady tego są i w języku polskim, ale tylko w deklinacji: por. gr.
λύκος – voc.
λύκε – nom. pl.
λύκοι z pol.
wilk - stpol.
wilcy lub np. z
bóg -
boże -
ubodzy. W koniugacji natomiast stare rozkaźniki *
piec *
pomódz zmieniły się na
piecz pomóż pod wpływem częściej używanego trybu
oznajmującego piecze pomoże, uległy zaś tej zmianie bardzo dawno, znikły
bez śladu. Tak się przynajmniej powszechnie sądzi; nikt nie przytoczył nigdy z żadnego zabytku form z
c,
dz. :P
Tymczasem formy te istnieją, oczywiście nie na piśmie, ale w żywym potocznym języku, i to nieraz nawet w sferach wykształconych. Kilkakrotnie przynajmniej słyszałem w Krakowie:
nawlic te igłe,
upic te babke («pochylenie»
e na
i jak i w innych rozkaźnikach:
zaniéś lub
zaniś),
nie stłuc kieliszka,
no pomódz mi; obserwował je też I. Stein. Także w liście, pisanym bardzo dobrą polszczyzną przez ucznia klasy VI realnej w Galicji zachodniej, znalazłem zdanie:
Błagam Cię tedy, Wielmożny Panie, dopomódz mi i pokieruj mojemi krokami.
W żadnym z tych wypadków nie można myśleć o formie bezokolicznika w znaczeniu rozkaźnika: sytuacje, w których je słyszałem, i ton mowy, a także ogólne właściwości stylistyczne danych osób zupełnie to wykluczają. Nieprawdopodobny jest również wpływ mowy sfer niższych, w Małopolsce «mazurzących», zwłaszcza że jedna z osób tak mówiących pochodzi ze wschodniej Galicji.
Zresztą wpływ «mazurzenia» możliwy byłby tylko przy czasownikach ze spółgłoską
k, gdzie od biedy można by formę
upiéc uważać za przeniesioną do sfer wykształconych resztkę ludowej wymowy
č jak
c, ale w żaden sposób przy
g, bo w takim razie byłoby
pomozes i
pomóz. A więc wbrew wszelkiemu spodziewaniu spotykamy jeszcze czasem nawet w dialekcie kulturalnym szczątki form
c,
dz, pomimo że już wiek
XVI wyrugował je z pisma i druku. :P
Mniej dziwi utrzymanie się ich w gwarach ludowych. Pierwszą formę taką:
p'ec,
p'ecće zanotował pod Poznaniem rosyjski slawista S. Kulbakin, ja słyszałem je kilkakrotnie,
p'yec,
navl'yec, czy to na południu Wielkopolski ([Dąbrówka pod
Zbąszyniem], koło Leszna) czy na granicy jej z Kujawami (w Kwieciszewie). Natomiast na północy Wielkopolski (pod Wągrowcem) rozkaźnik brzmi
up'yeč - bezokolicznik
p'yec, w ziemi Dobrzyńskiej
up'eč -
p'ic; a więc także w mowie ludowej
c ustępuje przed
č. W narzeczach małopolskich i mazowieckich różnica między
č a
c zatarła się, z rozkaźników jak
tłuc nic więc tu wnioskować nie można. Zachowała się natomiast różnica przy
g: i oto w tekście zapisanym pod Tarnowem spotykam (MPKJ I 5) zwrot:
Diåble, dopomudz my 'diable, dopomóż mi', bynajmniej nie jakieś *
dopomuz.
Oczywiście, mimo tak wytrwałego życia, formy te skazane są na zupełną zagładę.
MPKJ = Materiały i Prace Komisji Językowej
Taka ciekawostka: Marcin Czechowic urodził się w Zbąszyniu. 8)
BTW, omawiając język St. Wyspiańskiego (Krakusa przecież), pełen archaizmów i dialektyzmów, Zenon Klemensiewicz (O niektórych osobliwościach języka Wyspiańskiego, "Język Polski" 1927, nr 1 (http://old.mbc.malopolska.pl/dlibra/publication?id=16311&tab=3) na str. 14 (tj. 17)) zwrócił uwagę na nietypowy rozkaźnik użyty przez niego w "Achilleisie":
CytatCiekawy jest rozkaźnik rzec A. 68, czyżby aż nadto poprawny archaizm zamiast rzecz?!
===
Achilleis, VII W namiocie Agamemnona
HIPODAMIA
szeptem do jednej z dziewcząt
Ponad Skamandru brzegiem namiot ten ostatni jego jest.
Gdy nie będzie doma, druh tam jego bratni
Patroklos będzie czuwał. Temu rzec.
Achilleis, VIII W Domostwie Priama
KASANDRA
Patrzcie, wloką się starce, w trudzie,
w duszących dymów kłębie,
padają jako gołębie. — —
Gdzie Hektor⁈ — Zbudźcie Hektora!
wlecze się na kolanach ku Hektorowi
Hektorze‼ — Wstań, ty umarły,
sępy twe ciało pożarły.
Hektorze! siostra cię woła!
Hektorze, siostra cię wzywa!
HEKTOR
odtrąca ją
Milcz głupia!
PARYS
Rzec: nieszczęśliwa.
Cytat: Kazimierz NitschOczywiście, mimo tak wytrwałego życia, formy te skazane są na zupełną zagładę.
Lekki powrót do przyszłości...
Cytat: Czytelnik do Poradni językowejSzanowna Pani Profesor,
ostatnio zauważyłem, że coraz więcej ludzi używa formy czy mogę ci/pani/panu pomóż zamiast czy mogę ci/pani/panu pomóc. Zdarza się to nawet w sklepach, gdzie mówią tak ekspedientki. Czy to poprawna forma?
Odpowiedź
Szanowny Panie,
sformułowanie: Czy mogę ci/pani/panu pomóż? nie jest poprawne. Postaram się jednak pomóc (nie: pomóż) Panu rozwiązać ten problem i wytłumaczyć genezę błędu.
Po pierwsze, w pytaniu: Czy mogę ci/pani/panu pomóc? czasownik pomóc to forma bezokolicznika z mało typowym zakończeniem -c. Inne tego rodzaju czasowniki to np. wlec, ciec, piec, biec czy strzec. W związku z tym, że zdecydowana większość form bezokolicznikowych w języku polskim jest zakończona spółgłoską -ć (malować, biegać, nieść), formy zakończone na -c nie są tak utrwalone w świadomości językowej mówiących, a co za tym idzie – może dochodzić do błędów związanych z ich utworzeniem. Z drugiej strony od czasownika pomóc tworzy się, różniącą się tylko jedną, końcową spółgłoską, formę drugiej osoby liczby pojedynczej trybu rozkazującego: pomóż. W życiu codziennym jest ona niewątpliwie częściej używana niż forma bezokolicznika. Wobec tego mamy do czynienia z tzw. interferencją językową, a więc oddziaływaniem jednej formy gramatycznej na inną, do której w tym przypadku doprowadziło podobieństwo form różniących się jedynie wygłosowymi spółgłoskami c i ż. (...)
::)
Katarzyna Kłosińska (UW) dodaje:
CytatDodam, że błędna forma bezokolicznika pomóż jest rozpowszechniona na Kielecczyźnie, w okolicach Krakowa, częściowo także w Łódzkiem.
====
Tymczasem w innej, odległej części galaktyki:
Henryk Pruthenia, "pomóż" Jako bezokolicznik
Mam takie krótkie pytanie: Czy w waszych rejonach 2 osoba liczby pojedynczej trybu rozkazującego czasownika "pomóc" też przejęła fųkcyję bezokolicznika??? Bo w moim rejonie mówi się: "Pójść mu pomóż?" miast "Pójść mu pomóc?". Poruszam ten temat, bowiem jest dla mnie wielce ciekawy ów temat (możemy sobie wyobrazić, że takie coś zaraziło by całą Polskę i w przyszłości zaczęły by powstawać od tego analogiczne formy) i dość mię dziwiący. Wyrażenie to jest używane zazwyczaj przez osoby niższych warstw społecznych, ale używane.
Cytat: varpho"Nie mogę ci pomóż, jestem koniem."
tak, zdarzają się takie kwiatki. przynajmniej w "Polsce centralnej". początkowo nie rozumiałem [i to nie tylko nie rozumiałem, skąd się to, u licha, wzięło, ale też nie rozumiałem, o co w ogóle chodzi].
Cytat: pittmirgZnamy też na południu: moja mama używa tego m/w ta' jak to pokazał varpho: możesz mi pomóż?
Pomóż to faktycznie jest tu bezokolicznik.
:-*
MZ w przypadku wyrażenia typu "mogę ci pomóż" mamy do czynienia nie z jakąś zmianą składni w różnych regionach Polski, a raczej ze swego rodzaju nadmierną reakcją (tj. hiperpoprawnością) w gwarach, w których nieco dłużej (tak przynajmniej do początku XX wieku) utrzymał się archaiczny rozkaźnik na -
c, -
dz równy w wygłosie bezokolicznikom na -
c. Zmiana rozkaźnika na ten "normalny" *, tj. -
cz, -
ż, pociągnęła za sobą analogiczną zmianę w bezokoliczniku. 8)
===
* Por. Witold Doroszewski, Rozmowy o języku, t. 4 (1954), str. 274:
UPIECZ (rozkaźnik)
"Czy rozkaźnik czasownika upiec w drugiej osobie będzie miał formę upiec czy upiecz?"
Kłopot językowy trochę dziwny. :P Zdawałoby się, że każdy powie odruchowo, chcąc użyć formy rozkaźnika: piecz, pieczcie, upiecz, upieczcie - i ten odruch jest zgodny ze wskazówkami gramatyków. Można dodać dla wyjaśnienia, że w języku polskim spółgłoskom k, g odpowiadają w formach obocznych spółgłoski c, cz i dz, ż. Na przykład odpowiednikami spółgłoski k w formie ręka są spółgłoski c i cz w formach ręce, ręczny, a odpowiednikami g w formie noga są spółgłoski dz i ż w formach nodze, nożny. Nie ma żadnej wątpliwości :P co do tego, że rozkaźnik czasowników pomóc, strzec ma postać pomóż, strzeż, w czasie teraźniejszym zaś mówimy pomogę, strzegę (forma pomogę oznacza czas przyszły, ale odmienia się jak czas teraźniejszy, dlatego też bywa nazywana formą czasu teraźniejszego rodzaju dokonanego).
Stosunkowi form pomogę - pomóż odpowiada stosunek form upiekę - upiecz. Gdzie odpowiednikiem spółgłoski g jest ż, tam odpowiednikiem k jest cz. Ten dodatkowy wzgląd powinien rozwiać wątpliwość co do poprawności formy rozkaźnikowej upiecz, a fakt, że wątpliwość w kimś powstała, może być ilustracją tego chyba :P, że obfitość wymian głoskowych w formach gramatycznych języka polskiego nawet nas samych czasem dezorientuje (a cóż dopiero mówić o cudzoziemcach uczących się naszego języka).
Cytat: Kazimierz NitschPierwszą formę taką: p'ec, p'ecće zanotował pod Poznaniem rosyjski slawista S. Kulbakin, ja słyszałem je kilkakrotnie, p'yec, navl'yec, czy to na południu Wielkopolski ([Dąbrówka pod Zbąszyniem], koło Leszna) czy na granicy jej z Kujawami (w Kwieciszewie).
Apropos rozkaźnika
upiec!, właśnie znalazłem tę formę w opowiadaniu O. Kolberga (Serya XIV. W. Ks. Poznańskie. Część szósta, str. 332-333) ze wsi Morownicy (ok. 55 km na płd.-wsch. od Zbąszynia):
93.PAROBEK SMAKOSZ. (Morownica.)
Ráz jeden gospodárz urządził (zgodził) sobie parobka. A ón go tak urządzieł, że mieli razem jeś(ć), razem robić, razem (jednocześnie) spać. Jak gospodyni wołała na obiad, tak ten gospodárz zaráz ćpa (rzuca) robote i idzie z tym parobkiem jeść. A jak po obiedzie, tak zaráz wołał parobek na gospodárza: daléj idźmy do roboty! - Na drugi dzień, mój gospodarz znowu tak samo, razem z parobkiem do roboty. Gospodyni wołá na śniadanie; parobek powiada: daléj gosdodárzu na śniadanie, i szed z nim. Jak po śniadaniu, tak parobek znowu wołá: do roboty. I tak sie ciągło áż do niedzieli; gospodárz musiał razem z parobkiem chodzić do roboty. Tak ten gospodárz nie móg wykórać (wskórać nic) z tym parobkiem.
Przyszło w niedzielę. Tak powiadá ten gospodárz do parobka: ty byś móg dzisiaj iś(ć) do kościoła, bo ja taki kiepski, béde doma. Ten parobek sie zabrał, jak niby do kościoła, - i poszed na góre (strych). Była w posobie (posowie) dziura od sęka, tak co sęk z deski wyleciáł . Tak, układ sie parobek przy ty dziurze, i leżał i słuchał. Ten gospodárz powiadá do gospodyni: jak będziesz piéc, upiecz mi kukiełkę; włóż ją za piec, to ja tam pójdię, to já jo zjém. Upiec(z) mi placek, włóż mi pod pierzyne, jak pójdię spać, to go zjém. Zrób mi kiszke i włóż ją do szafy, jak já tam pójde, béde sie tak kręcił kole szafy, to ją zjém. Upiec mi gęś, włóż jo pod kóminek, já tam przy kominku béde co robił, to ją zjem.
A ten parobek wszéstko słyszał na ty górze. Jak ten parobek widziáł że ludzie idą z kościoła, to on téż śláz (zlazł) z téj góry, idzie też do domu. Powiadá: "oh gospodárzu, co já też to widziáł na drodze! oto takiego robáka jak ta kiszka w szafie; jag'em też wzión kaminia takiego jak ta kukiełka za piecem, jag'em sie tez na niego zamierzyl, to tak sykáł jak ta gęś pod kominkiem; jag'em go śwignoł, to tak sie rozplaszczył jak ten placek pod pierzyną."
Gospodárz powiadá potem do nij: "wiész co, matká, my zapłáćmy temu parobkowi, co zasłużył, y niech sobie rauz idzie zkąd przyszed, bo to musi być z nieba parobek, bo ón wszystko wié cośmy gadali." Tak zapłacili, i sobie poszed parobek. Odprawił go, gdy nimóg poradzić roboty ź nim.
Zwraca uwagę sekwencja pojawiania się form w spisywanym ze słuchu tekście tego opowiadania, a mianowicie:
upiecz >
Upiec(z) >
Upiec.
Myślę, że to nie przypadek, wskazywałaby na to zwłaszcza ta środkowa forma. ;)
Rekonstruuję sobie to tak, że najpierw słuchający myślał, że się przesłyszał ("gdzie
upiec! w nie-mazurzącej gwarze?"), później sobie pomyślał, że "powinno być
upiecz!, ale ten mówi
upiec! (może się przejęzyczył?)", a wreszcie puścił tę formę
upiec w tekście tak, jak ją usłyszał od rozmówcy.
Ze względu na ewidentną "staropolską" metrykę zagadnienia, umieszczam tutaj poruszoną gdzie indziej kwestię dystrybucji przyrostka -
ciel w języku staropolskim, a także warunki morfologiczne, jakie tej dystrybucji towarzyszyły.
Cytat: mijero w Wrzesień 06, 2025, 18:31:39Powstał, jak przypuszczam, na wzór wcześniejszego łamigłówka, które będzie dziwolągiem jak drapichrust, gryzipiórek, szarpidrut, urwipołeć czy trzęsidupa. Wydają mi się one nieudanie naśladować słowa golibroda, mąciwoda, pędziwiatr czy zawalidroga, gdzie pierwszym członem są prawidłowe czasowniki. Przyrostek -ciel pierwotnie łączył się s czas. na -ić/-yć i barzo mało jest otstępstw ot tej zasady.
Cytat: dziablonk w Wrzesień 07, 2025, 16:22:07Skąd wiadomo zresztą, że sam karzyciel 'domitor' nie jest "dziwolągiem"? Jeżeli w XV w. występował pasirzyt, to czy z tego tytułu mam przyjąć, że istniał czasownik *pasić, a może uznać takie coś za "dziwoląga"? [...] W słowniku (https://spjs.ijppan.pl/szukaj/index) jest też obeźrzyciel 'inspector', natchniciel 'inspirator', wspomożyciel 'confirmator', przykaziciel 'praeceptor', ukaziciel 'ostentator' (dziś: okaziciel biletu). Wszystko razem wygląda mi na tworzone ad hoc kalki z łaciny.
Wszystko to bardzo smaczne i można z grzybkami zjeść, no ale właśnie dalej zostajemy z pytaniami:
1. skąd XV-wieczny
pasirzyt?
2. jeśli nie było *
karzyć, to skąd
karzyciel (& consortes)?
:P
Do powyższego:
1. Zapewne z czeskiego
pasiřit, chociaż złożenia tego typu występują na całym słowiańskim obszarze, a polegają na końcówce starego rozkaźnika -
i! dla 2.(i 3.) osoby lp. czasowników zarówno i-, jak i e-tematowych.
W Polsce jest tego cała masa i to w starych nazwach miejscowych i osobowych, np.
Kapi-wrona (1534 nazwisko z Wolborza),
Kapi-nos (dziś wieś, dawniej miasto,
Kampinos), od (
kap(i)! od
kapać (
kapie),
Odrzy-wół (1418, miasto),
Mrzy-głód (1373, dawne miasto, dziś dzielnica Myszkowa) czy nazwy miesięcy, np.
łży-kwiat 'kwiecień'.
Zawi-ch(w)ost,
przebi-śnieg - choć tu
i rdzeniowe, to budowa podobna, tzn. pierwsza część od rozkaźnika
zawij!
przebij!
Instruktywne w tym zakresie są przykłady złożeń ze słoweńskiego, gdzie się uchowała forma rozkaźnika z archaiczną wymianą
k :
c, np.
Peci-gos (
peci! 'piecz!'),
Seci-bat (
seci! 'siecz!').
Co ciekawe, podobnie sądził Andrzej Bańkowski, analizując złożone imiona staropolskie z I członem od czasownika
strzec (
strzeże):
Andrzej Bańkowski, Staropolskie imiona dwuczłonowe z osobliwymi składnikami, "Onomastica" t. XXIX (1984), s. 127-160
51 Por. stp. imiona Strzedzywoj // Strzeżywoj, Strzeżysław, Strzedz (n. m. Strzedzewo 1411 Wp). Sądzę, że postać Strzedzy-, niewątpliwie polega na pierwotnej formie imperatywu strzedzy (wtórnie dopiero strzeży, strzeż), nie poświadczonej w stp. użyciu apelatywnym (jak i inne takie na -dzy od czas . na * -g-ti), stanowiąc ważny morfologicznie dowód na to, że werbalny człon I na -i, psł. imion złożonych reprezentuje kompletną formę imperatywną. Bezzasadna jest zatem lekcja Strzedziwoj (SSNO, M. Malec 1982, s. 75, gdzie też przytoczone n. o. Strzedz, Strzedzek, Strzedziec , Strzedzik, Strzedzko).
To moim zdaniem pozwala nam nieco inaczej spojrzeć na motywację nawet takich popularnych imion jak
Stani-sław czy
Kazimierz (<
Kazi-mir).
2. I tu dochodzimy do owego tajemniczego
karzyciela. Otóż w Słowniku (https://spjs.ijppan.pl/szukaj/index), najdujemy pierwszą część tego złożenia, czyli
karzy- i jest to - a jakże! - stary rozkaźnik od
karać (
karze), np.:
-> Złą żonę lepiej śmiechem niżli kijem
karzy (malam uxorem potius riso, quam baculo
castigabis) XV p. post.
->
Karzy źwierz trzciany (Puł) / I
karzy źwierze trzciane (Flor) (
Increpa feras arundinis)
EDIT: O samej dystrybucji wyrazów z formantem -
ciel w języku (staro)polskim napiszę później.
:)