Polskie Forum Językowe

Językoznawstwo => Polszczyzna => Wątek zaczęty przez: Борівой w Czerwiec 19, 2012, 09:41:29

Tytuł: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Czerwiec 19, 2012, 09:41:29
Zainspirowany tematem o śląskiej mowie, dałem ten temat.

Bajka Schleichera po śląsku. Narobiłem się trochę, jednak znam śląski gorzej, niż myślałem. No i pewno jest wiele błędów. Największy kłopot miałem z rozróżnieniem y-e oraz o-ó.

Òwca a kónie

Na górce òwca beze wełna zeźrzoła kónie. Piyrwszy cióng wielga fura, drugi niesł ciynżki folunek, trzeci niesł gibko człowieka. Òwca pado do kóniów: "Mie syrce boli, jak widza co człowiek naporzóndza kónióm" Kónie na to: "Słuchej, òwca. Nas syrca bolo, jak widzymy, iże człowiek, pon, biere twója wełna na jego mantel, a òwca je beze wołna". Kedy òwca pomiarkowoła, polecioła bez równina.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Mścisław Bożydar w Czerwiec 19, 2012, 13:56:30
Zdefiniuj "polskie mowy" :P
Bałak będzie polską mową? Chachłacki będzie polską mową? ^^
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Czerwiec 19, 2012, 13:59:40
Myślałem o lokalnych mowach używanych w Polsce, ewentualnie innych lokalnych mowach mających choć częściowo polskie korzenie.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Mścisław Bożydar w Czerwiec 19, 2012, 14:17:34
Czyli zarówno bałak jak i chachłacki się zaliczają :-)
(ale nie ten chachłacki z wikipedii)
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: spitygniew w Czerwiec 19, 2012, 14:24:47
A idiolekty się zaliczają?

Na górze stała se owca bez wełny i zobaczyła konie. Jeden ciągnął wielki wóz, jeden niós ciężki łądunek, a jeden wiózł szybko jakiegoś faceta. Powiedziała do tych koni: "smutno mi tak jest jak widzę co ludzie każą robić koniom". A one jej na to: "a nam jest smutno jak widzimy że ludzie zabierają se twoją wełne i robią se z niej płaszcze, a ty wtedy jej nie masz". No i wtedy ta owca jak to usłyszała to pobiegła se przez równinę.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Czerwiec 19, 2012, 14:45:41
Idjolekta też? Super!

Owca bez wełny, zapierdalając po górce, wypatrzała jakieś konie. Jeden ciągał jakiś jebitnie ciężki wóz, drugi popierdalał z jakimś majdanem, a trzeci woził ludzia na machie. To im owca nawija: "Noż wkurw mnie bierze, jak widzę, co ten kutas każe wam odpierdalać". Na to konie: "No kurwa, nas też wkurw bierze, jak widzę, że twój bos, ludź, podpierdala dla siebie twoją wełnę. I chuj wełnę strzelił". Potem owca popyliła przez równinę. I chuj.

na machie = na masce
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Hapana Mtu w Czerwiec 19, 2012, 14:48:15
A idiolekty się zaliczają?
Jestem za!

Na wzgórzu beczaj, któremu zbrakło wełny, zobaczył konie; jeden ciągł ciężki wóz, drugi dźwigał wielki ładunek, a trzeci wiózł szybko człowika. Beczaj ozwał się do koni: „Serce mnie boli, gdy widzę, co człowiek robi końmi”. Konie odpowiedziały: „Słuchaj, beczaju, nas serca bolą, kiedy widzimy, jak pan człowiek zabiera sobie z ciebie wełnę pod kątem płaszcza. I braknie ci wełny”. Słysząc to owca pobiegła przez równinę.

Beczaj i owca to synonimy. Człowiek robi końmi to składniowa konstrukcja sprawcza, która zdarza mi się nagminnie.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Czerwiec 19, 2012, 15:01:41
Licytujemy się, kto ma bardziej pojebany idolekt?

Owca bez wełny przyuważyła, że konie siedzą na górce. Pierszy ciąg ciężki wóz, drugi nosił ciężary, a trzeci szybko nosił człowieka. Owca powiedziała do koni: "Boli mie, kiedy widze, co człowiek robi z koniami". Konie odpowiedziały: "Boli nas, kiedy widzimy, jak twój szef człowiek zabiera ściebie całą wełnę na swojego płaszcza. I nie będziesz miała wełny. Owca, kiedy to słyszała, uciekła na równine.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Widsið w Czerwiec 19, 2012, 15:03:08
Ja bym to powiedział jakoś tak, nie wiem, barokowo, dodając więcej treści i na wpół wulgarnie:

Na pagórku pozbawiona wełny owca obczaiła konie. Jeden ciągnął w chuj ciężki wóz, drugi niósł coś tam ciężkiego, a na trzecim popylał jakiś człowiek. Owca przejęła się i powiedziała do koni, że ją nawala serce, jak widzi, co człowiek każe koniom robić. Konie sprytnie odparły, że je z kolei serca bolą, kiedy widzą jak człowiek ścina owcy wełnę i sobie z niej robi ciepły płaszczyk, podczas gdy ona sama łysa postaje*. Kiedy do owcy to dotarło, spierdoliła gdzieś przez równinę.

* jeden z powszechnych w mojej codziennej mowie kaszubizmów
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vilène w Czerwiec 19, 2012, 15:04:34
To proszę bardzo, meus idiolektus auch:

Na wzgużu ofca, ktura ńemjaŭa weŭny, zobaczyŭa końe; jeden ćoŋgnoŭ ćeŋszki wus, drugi d͡źwigaŭ wjelki ŭadunek, a tszeći wjus szypko czŭowjeka. Ofca żekŭa do końi: „Serce mje boli, gdy wid͡ze, co czŭowjek nakazuje robić końom”. Końe odpowjed͡źaŭy: „Sŭuhaj, ofco, serca nas bolom, kiedy wid͡źimy, jak czŭowjek, pan, zabjera tfojom weŭne na pŭaszcz dla samego śebje. I ofca ńema weŭny”. Gdy ofca to usŭyszaŭa, pobjegŭa pszes ruwnine.

Na czerwono oznaczono wszystkie odchyłki od normy.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Czerwiec 19, 2012, 15:13:58
Dobra, to ja jeszcze przedstawię literacką wersję swojego idjolektu:

Na wzgórku zabrana z wełny owca wypatrzała koni: Jeden ciągł ciężki wóz, drugi dźwigał spory majdan, trzeci zaś szybko woził ludzia. Owca gadnęła koniom: "Serducho mię nawala, widząc co ludź przykazuje koniom". Na to konie: "Słuchaj, owco, serducha nas nawalają, widząc ludzia, szefa, zabierającego cię z wełny dla siebie na płaszcz. No i owca jest bez wełny". Usłyszawsza to owca popyliła przez równinę.

To poprzednie to była wersja potoczna, komunikatywna.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: spitygniew w Czerwiec 19, 2012, 15:17:24
Ja bym to powiedział jakoś tak, nie wiem, barokowo, dodając więcej treści i na wpół wulgarnie:
Hm, mój idiolekt w sumie jest mieszanką slango-kolokwializmów i mowy przesadznie napuszonej, wręcz intelektualnej, z róźnymi ich propporcjami w zależności od chwili. Tamto było bliskie pierwszemu ekstremum. ;p

BTW, to Dynozaur naprawdę nie mówi po staropolsku, ale stara się ukryć fakt, że jest dresem...
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Czerwiec 19, 2012, 15:19:47
BTW, to Dynozaur naprawdę nie mówi po staropolsku, ale stara się ukryć fakt, że jest dresem...

Mój idjolekt ma wiele rejestrów. Wiele zależy od tego, kim jest osoba, do której mówię. Coś a'la japoński.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vilène w Czerwiec 19, 2012, 15:36:07
BTW, to Dynozaur naprawdę nie mówi po staropolsku, ale stara się ukryć fakt, że jest dresem...
Właśnie, czemuż to wszetcy o staropolszczyźnie zabyli?

Na chełmie owca, wełny nie mawsza, konie zeźrzyła; ciągnieł jedzin wóz obciążny; wielik nakład wtóry dźwiżył, trzécy zaś żwawo człowieka dzierżył. Rzekła owca koniom: "Boleje mnie sierce, uwidziawszy, cóż-że nakaża człowiek koniom działać". Odparły konie: "Słuchaj, o owco, boleją nas sierca widziwszy, jako człowiek gospodzin zabierza wełną twą, aby płaszcz na sam siebie zdziałać. A owcy ninie wełny". Usłyszawszy wieść tę, owca równiną pobieżyła.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Mścisław Bożydar w Czerwiec 19, 2012, 16:55:10
Ale się postonabijacczyzna zaczyna.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Czerwiec 19, 2012, 17:14:52
No ale przynajmniej nie ma polityki!!!!!!!!!!!11111111111
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vilène w Czerwiec 19, 2012, 17:22:45
No ale przynajmniej nie ma polityki!!!!!!!!!!!11111111111
I tak to poleci jak Canis wytrzeźwieje :P.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Feles w Czerwiec 19, 2012, 17:25:48
Bee bez puhuhu, na hasasa u góry. Oczy bee na ihaha. Ihaha raz tyru-tyru brumbruma. Ihaha dwa tyru-tyru uffpuffa. Ihaha trzy tyru-tyru człowienia. Bee do ihaha: Moje pik-pik ajaja, jak moje oczy na wasze tyru-tyru od człowienia. A ihaha: Nasze pik-pik ajaja, jak nasze oczy na twoje puhuhu do człowienia, a na tobie nie puhuhu. I to do bee, a bee myk na hasasa na dole.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Czerwiec 19, 2012, 17:33:07
Bee bez puhuhu, na hasasa u góry. Oczy bee na ihaha. Ihaha raz tyru-tyru brumbruma. Ihaha dwa tyru-tyru uffpuffa. Ihaha trzy tyru-tyru człowienia. Bee do ihaha: Moje pik-pik ajaja, jak moje oczy na wasze tyru-tyru od człowienia. A ihaha: Nasze pik-pik ajaja, jak nasze oczy na twoje puhuhu do człowienia, a na tobie nie puhuhu. I to do bee, a bee myk na hasasa na dole.

+1

Też chcę ten stuff.

Swoją drogą, "człowień" (częściej "człeń") zdarza się i w moim idjolekcie, ale częstszy jest jednak "ludź".
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Henryk Pruthenia w Czerwiec 19, 2012, 17:42:54
Awca i koni

Na wzgórze awca, katora nie imiała wełny, uwidziała koniéj; jeden ciągnął był ciężkij wóz, drugoj dźwigał wielikij ładunek, a trzecij wióz szybko czieławieka. Awca rzekła k koniam: „Serdce u mnie boli, widząc, co czieławiek nakazuje dziełać koniam”. Koni odrzekły: „Posłuczaj, awca, serdca u nas bolą, kiegdy widzim', kak czieławiek, pan, zabiera twaję wełnę na płaszcz samemu sobie. I awca nie imieje wełny”. Usłyszaw to, awca pabiegła przez równinę.

Nudny ten mój idjolekt.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Mścisław Bożydar w Czerwiec 19, 2012, 17:48:23
Awca i koni

Na wzgórze awca, katora nie imiała wełny, uwidziała koniéj; jeden ciągnął był ciężkij wóz, drugoj dźwigał wielikij ładunek, a trzecij wióz szybko czieławieka. Awca rzekła k koniam: „Serdce u mnie boli, widząc, co czieławiek nakazuje dziełać koniam”. Koni odrzekły: „Posłuczaj, awca, serdca u nas bolą, kiegdy widzim', kak czieławiek, pan, zabiera twaję wełnę na płaszcz samemu sobie. I awca nie imieje wełny”. Usłyszaw to, awca pabiegła przez równinę.
+1

Tak si zastanawiam, czy tegó ni przenieść dó postonabijaczków.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Czerwiec 19, 2012, 18:37:47
Najlepsze, że w założeniu to miał być poważny temat... Wyszło jak wyszło.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: CookieMonster93 w Lipiec 11, 2012, 16:37:28
XXX
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Noqa w Lipiec 16, 2012, 17:18:27
Już czerstwe, ale dorzuce wersję w idiolekcie, który wytworzył się pomiędzy mną i jednym znajomym.

Na zgórzu stała owća najbezwełniejsza i obaczyła konie. Jeden ciungł wóz przenajwielgachniejszy, jeden niós zajeciężki ładunek, jeden rączo wióz człeka. Powiedziała kóńm: Sierce mię boli, jako ja widzę, co człek wam kazuje wyprawiać. A konie: A nas sieca bolą, jak tak paczymy jak człek, master twój, zabiera se two wełńe na płaszcz najsamswójszy. I owca przenajbezwełniejsza. A owća usłyszawszy, w tę pędy w dolinę.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Tuktun w Listopad 24, 2012, 12:48:01
Owca i kunie

Na wzgórku owca, co to na niej wełny nie uświa'tczyłeś, zobaczyła kunie; jedan ciungł ciynżki wóz, drugi dźwik' wielki ładunek, a czeci wióz' szybko człeka. Owca powiedziała do kuni: "Serdce mie boli, kudy to ja widzę, co to człek kuniom robić nakazuje". Kunie odpowiedziały: "Suchaj, owca: serdca to to nas chiba bolą, kudy to my widzimy, jak człek, twój pan, zabira twojum wełnę na płasz' dla siebie samego. I na owcy wtedy wełny nima". A  to usłyszowywawszy, owca polaufiła podrałowała poprzez równinę.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Ainigmos w Sierpień 31, 2013, 13:02:19
Owca i jóźwie


Oto w mym soborzeczu, fleksyjnie (odmianowo) wprawdzie od biedy współczesnym, ale słownikowo "trochę" na przekór polskawemu RJP przez archaizujące w duchu staropolszczyny neologizmy, więc słowotwórczo dość płodnym na zlość przesłowniczonym presktyptywistom :-P


Na wierchu co do włosia odwełniona owca wyoczyła jóźwie; jeden ciągnął nadprzężnie przeciężki wóz, drugi niósł nadpojemnie przewielkie brzemię, a trzeci wiózł nadweręż żwawcem człeczynę. Owca wzdychnęła do jóźwi: „Serce me rozdudniło na widok tego, co jóźwiobójca ten ujeżdżać wszekolwiek wam nakazuje. Jóźwie westchnęły: „Słysz, owco, serca nam dudnią na widok tego, jak człeń, panisko, obdziera po kazdym rozpuchu twą wełnę na przenajosobistszą owczynę, i owca niniaj bezwełnizną”. Po tym westchnęku owca pokopytczyła równiną dowszekąd.


jóźw       =zamiast odawarskiego "koń", urobiwszy od słowiańskiego nazwiska "Jóźwiak", w którym zapewne uchował się kognat od pie. *ekwo- (http://www.etymonline.com/index.php?term=horse&allowed_in_frame=0), przy czym odmienia się jak "żółw"
niniaj     =dzisiaj
owczyna=owcza skóra;podobnie jak kozina
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Борівой w Sierpień 31, 2013, 15:34:57
A koń nie jest z PIE? Z tego samego rdzenia co kobyła i caballus?

EDIT:
Derksen says:
Etymology disputed. An attempt can be made to connect *kòņĭ with Ru. kobýla
‘mare’, etc., which may be cognate with Lat. caballus ‘working-horse’. In that case we
might posit a (non-IE) root *kab- (with a non-glottalized *b) and derive *kòņĭ from
*kab-n-io-. Another possibility is to start from *kom-nĭ and seek a connection with
ORu. komonĭ, Cz. komoň ‘horse’ and maybe also Lith. kumֿēlė ‘mare’.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Pluur w Październik 20, 2013, 19:25:01
Poniżej zamieszczę ten (http://www.youtube.com/watch?v=bm-Od6-vDVc) utwór, w wersji mowy mojośląskiej, która (z małymi odchyleniami) jest używana przez starszą społeczność w południowych Katowicach.

Od razu ostrzegam, iż pisownia jest noobska i specjalnie ma takie znaki, jest nie praktyczna dla innych dialektów mowy śląskiej, ale ułatwia zapis fonetyczny (m.in.: odróżnienie [e] i [ɘ~ɪ̈]), no i niektóre niezrozumiałe (przez nagranie...) strofy zostali zamienieni

No to zaczynamy:

Spoiler
[close]

Vilémove zmǒrtvyhstańé

Vilém maškétny to bół typ               
V starém Hožovié miǒł svój dóm     
Coby zarobić haby na hléb             
Na plécah smyčǒł cǒłki króm           
Zavdy miǒł do gožǒły cúg                 
Júž uod małégo miǒł tén zvyk         
Dźépiéro z dóma vyléź móg           
Jak sé júž štúknǒł aby łyk!       

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Jak rǒz miǒł Vilém półno žić,
A v flašce vidać bóło dno,
Zdrǒpki ślećǒł, sčaskǒł łéb,
bez žića do dóm ńéśli gó!
Júž pžišeł dohtúr, stviédźił zgón,
Júž v płahta uovińénty jé.
Kolé govy stoji z pivém dzbón
A v nogah léžóm halby dvié!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Kamraty posłaźéli śé,
Požykać, povspominać gó
Rahovǒł kǒždy na tó žé,
Vdova có zjéś i vypić dǒ!
Napočła túda ślémtać vrǒz,
Bó tó kaj júž taki gryfny trúp,
Na to jéj Péjtér pedźǒł jén:
- Veź zavžij trúd, a ty svój dźúb!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Do Péjtra - Franc - śé uozvǒł zaś:
- Jak mǒš tak gǒdać: to śé smól!
Na tó gó Péjtér bezvźǒł v čas:
Jak dłúgi liznǒł Franc na zol!
Júž baba z babóm, z hopém, hóp!
Śé piéróm, aže leći kúž!
- Ty léj go v pysk, a jo gó v drúb
Ńé jédyn ślép mǒ módry júž!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Alojza - Ougúst - palnóńć v łép
hćǒł flaškóm, a dyc luftnǒł śé!
Pofurgła flaška vreg na pryg,
Júž Vilém cǒłki mókry jé!
I hnet śé skóńčył tén cołki grúh,
Bo z łužka uorǒz stǒvo trúp,
I padǒ: - Ftož (v)naft rozlǒł sam?
~Tému zarǒzki mazna v dźúb!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

PS: myślę że nie trzeba dawać tłumaczenia do tego tekstu, ale jeżeli ftoś by chciał, to proszę napisać - napiszę
PS2: mam prośbę dla wszystkich innych użytkowników mowy śląskiej - czy moglibyście opublikować w/w tekst w swojej wersji (swojej gwary?)
PS3: przepraszam za błędy jeśli takowe są, i za to, że niektórym bendom boletś otszy jak go pszetszytajom ;P
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Dynozaur w Październik 20, 2013, 20:04:40
Wiem, że stare, ale jak zobaczyłem, to musiałem skomentować (bo jak było to opublikowane, to niestety miałem banana):

jóźw       =zamiast odawarskiego "koń", urobiwszy od słowiańskiego nazwiska "Jóźwiak", w którym zapewne uchował się kognat od pie. *ekwo- (http://www.etymonline.com/index.php?term=horse&allowed_in_frame=0), przy czym odmienia się jak "żółw"

Wszystko wzkazuje na to, że Jóźwiak z żadnym koniem nie ma nic spólnego a pochodzi od imienia Józef, które w gwarach występuję i jako Józew (i odmienia się z ruchomym jerem - "Jadę do Józwa").

Poza tem, gdyby to nazwisko było takie stare, że aż z PIE, to raczej nie miałoby fałszywego przegłosu.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vistamo w Październik 20, 2013, 20:38:54
Dresopolski (sztucznie oczyszczony z wulgaryzmów):

Na jednej górce owca, co to nie miała wełny, widzi, a tu normalnie konie jakieś se idą. I jeden koń tacha za sobą jakiś ciężki wózek, ciągnie go znaczy się, drugi koń tacha jakieś ciężkie klamoty, a ten trzeci tacha jakiegoś gostka. I ta owca mówi, co to ją pikawa naparza, jak widzi, co ten gostek każe tym koniom tak zapitalać z tymi klamotami. No to jeden koń z drugim jej na to, że ich pikawa naparza, jak patrzą, że jakiś pacjent bierze jej wełnę i se ogarnia z tej wełny ciepłą katanę i ta owca jest normalnie wtedy bez wełny. No i wtedy jak ta owca to słyszy, to nagle daje nogę i zaczyna zapitalać przez pole.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Drukarz w Październik 20, 2013, 20:50:07
@Vistamo - wrzuć lepiej z wulgaryzmami, bo bez tego brzmi sztucznie.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vistamo w Październik 20, 2013, 20:58:55
Mówisz i masz:

Dresopolski:

Na jakiejś jebanej górce jakaś kurwa owca, co to nie miała wełny, widzi, a tu normalnie kurwa konie jakieś se idą. I jeden koń tacha za sobą jakiś w chuja ciężki wózek, ciągnie go znaczy się, drugi koń tacha jakieś ciężkie kurwa klamoty, a ten trzeci tacha jakiegoś gostka. I ta owca mówi, co to ją pikawa napierdala, jak widzi, co ten gostek, lamus kurwa jakiś, każe tym koniom tak zapierdalać z tymi klamotami. No to jeden koń z drugim jej na to, że ich też pikawa napierdala, jak patrzą, że jakiś pacjent bierze se kurwa jej wełnę i se ogarnia z tej wełny ciepłą katanę i ta owca jest wtedy normalnie kurwa bez wełny. No i wtedy jak ta owca to słyszy, to nagle kurwa daje nogę i zaczyna jebana zapierdalać przez pole.
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: spitygniew w Październik 21, 2013, 13:48:26
Enigmus, skąd-ś wogóle wytrzasnął tę teorię?!
Tytuł: Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
Wiadomość wysłana przez: Vilène w Październik 21, 2013, 14:55:49
Enigmus, skąd-ś wogóle wytrzasnął tę teorię?!
Obawiam się, że stąd:

(http://www.adrants.com/images/toilet_paper_ass.jpg)