Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 7 8 [9] 10
81
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kazimierz dnia Październik 08, 2019, 18:01:07 »
Pewnie przepisali bezmyślnie z hasła wyżej. Zresztą nie bardzo rozumiem po jaką cholerę pisać o ubezdźwięcznieniu - przecież to oczywiste.
82
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez spitygniew dnia Październik 08, 2019, 15:21:53 »
Tego się nie spodziewaliście.
83
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Борівой dnia Październik 08, 2019, 12:10:42 »
Tak:
84
Opowiadania / Odp: Imaó i Paló- Opowieść zwana Chaóweni
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Reiki98 dnia Październik 08, 2019, 00:18:07 »
ROZDZIAŁ II- Jak to się wszystko zaczęło

Naóki chwilę stał w milczeniu, jakby osłupiony, po czym przekrzywiwszy głowę, zdziwionym wzrokiem zaczął wpatrywać się w kuzyna.
-Imaó, ty, który byłeś od tych spraw zawsze dalej niż step od oceanu? Jak to się stało?
-Radcy na dzisiejszym spotkaniu powiedzieli mi to prosto w oczy. Chodzi o wewnętrzny ład, o, choć minimalną ugodę z opozycją. Poza tym, esz, jak ważne siły stoją za radcami.- wyjaśniał Imaó.
-A ty tak po prostu ich posłuchasz? Czy słuchałeś głosu rozsądku?- przekonywał go kuzyn.
-Naóki, sam nie wiem co o tym myśleć. Jednak bieg wydarzeń nie pozostawia mi żadnego wyboru. To jest już postanowione.
Kanclerski kuzyn, skłoniwszy głowę, opuścił gabinet z wyrazem twarzy mającym mówić "Zrób, jak uważasz".
Młody kanclerz udał się na krótką przechadzkę rozświetlonymi od lampionowych latarni ulicami centrum stolicy. To ostatni taki wieczór, w którym choć trochę mógł się poczuć swobodnie. Zapach jedzenia z tanich tawern i widok obdartych przekupek kontrastował z piętrowymi rezydencjami możnych. Mężczyzna, gdyby mógł, zostałby wśród zwyczajnych ludzi najdłużej jak tylko się da. Jednak wzywały go obowiązki.

Lśniący miecz wbił się w ciało błagającego o litość wojownika. Gdzieś indziej pocisk wystrzelony z kuszy przeszywał uzbrojonych w krótkie miecze piechurów. Wszędzie unosił się zapach krwi i tumany kurzu. Nagle z zarośli wyłoniła się grupa zamaskowanych wojowników...
-Nie! Zostawcie ich!- krzyknął przerażony Imaó, po czym zorientował się, że jest w swej sypialni. Nie chcąc dalej przeżywać koszmaru, chciał wyjść na dziedziniec, by popatrzeć na światło księżyca, które koiło jego nerwy. W drodze spotkał jednak Wió, ubraną w białą jedwabną koszulę nocną.
-Bracie, co tu robisz? Czyżbyś znów miał ten koszmar?- zatroskała się kobieta.
-Tak, ale nie martw się. Już wszystko w porządku.-uspokajał siostrę.
-Nie wyobrażam sobie, co musiałeś przeżywać na wojnie. Braciszku, pomyśl o czymś miłym i śpij spokojnie. Ja idę do Chii, zdaje się, że też nie śpi.
-Dobrze, kochana. Ucałuj go od wujka.- uśmiechnął się lekko brat Wió.

Nazajutrz Imaó zastał o poranku rodzinę w komplecie przy stole, co było rzadkością. Zjawiła się nawet Shiri.
-Witaj, synu.- przywitała się.
-Dzień dobry, matko. Jak się miewasz?- odparł kanclerz.
-Musimy chwilę później porozmawiać.
Po posiłku Shiri kazała Imaó udać się do jej pawilonu gościnnego. Ubrana w długą wzorzystą suknię kobieta zaczęła mówić, nim jej syn zdążył cokolwiek powiedzieć.
-Droga ma...
-Imaó, najdroższy synu. Doszły do mnie słuchy o decyzji twych radców.- matka kanclerza poprawiła się w fotelu i kontynuowała -Uważam, że ze wszystkich miar powinieneś podążać za ich dobrymi radami. Dlatego, niech wszelkie twe wątpliwości znikną, a umysł rozjaśnieje. Pomyśl o korzyściach dla naszego rodu, dla sytuacji w kraju. Winieneś się ożenić i to zrobisz. -stwierdziła Shiri. Syn wpatrywał się na nią pytającym wzrokiem, więc mówiła dalej.
-Otwartą pozostaje kwestia wyboru właściwej kandydatki.- Kobieta uśmiechnęła się zagadkowo.
-O kim myślisz, matko?
-Wiesz dobrze, kto naprawdę stoi za wszystkimi naszymi kłopotami. Ślub z córką generała Wibi Kisá  byłby okazją do rozpracowania wroga, a dla nich mirażem naszej ugodowości.-oznajmiła.
-Matko!- zdziwił się Imaó. -Czyżbyś chciała naszej zguby? Co to za decyzja?- zapytał przewrotnie zaszokowany.
-Masz lepszy pomysł?- odparła, myśląc, że pozbawiła syna wszelkich argumentów.

Młody szef Gaohó nie chciał dać za wygraną decyzji matki. Szczerze nienawidził generała i wszystkiego, co było z nim związane. Nie wiedząc, jak to się skończy, chciał zmusić Naókiego do wpłynięcia na Shiri, co było chyba niemożliwe. Kanclerz przechadzał się zdenerwowany pod rozłożystym jesionem, gdy zaczepił go Asó.
- Słyszałem, że kanclerz Imaó jest nieugięty niczym ten jesion. - zagadnął. - Więc na co czekacie, Wasza Ekselencjo? Na koń i w drogę!
-Ty... tak na poważnie?- spojrzał szeroko otwartymi oczami na szwagra.
-Nie, na żarty mi się zebrało. A teraz czekam, aż cię zapakują i ruszamy! Chyba nie chcesz, by narzucono Ci siłą córkę największego wroga?- wykrzyknął z entuzjazmem. Imaó na te słowa tylko lekko się uśmiechnął. Po godzinie ubrani w beżowe stroje polowe z purpurowymi obszywkami i opaskami utrzymującymi włosy na czole cicho opuścili teren rezydencji konno.

Shiri  w tym czasie zdążyła spotkać się z najważniejszymi ministrami i innymi osobistościami. Rada, że zdoła wpłynąć na rozejm, zdziwiła się wieściami od sługi.
-Pani Wewnętrznego Pawilonu! Do usług!- przyszedł do sali obrad Gaohó młody posłaniec.
-Gdzie kanclerz? Zawołaj tu go proszę.-rozkazała.
-Obawiam się, że to niemożliwe. Jego Ekscelencja Kanclerz obecnie nie przebywa na terenie rezydencji, Pani.- skłonił się nisko.
-Co takiego? Szukaj wszędzie!- krzyknęła.
Po jakimś czasie chłopak wrócił z takim samym stanem wiedzy. Wściekła kobieta rzuciła w niego czarką z parującą herbatą. Gdzie mógł się podziać jej syn? W tak ważnym dla rodu momencie...

Imaó i Asó przemierzali stołeczne aleje, by znaleźć się za chwilę na ubitym trakcie prowincjonalnym, chyba najlepiej strzeżonym w kraju, bo prowadzącym do największego jego miasta. Kanclerz napisał do matki i siostry krótkie listy, które kazał przekazać do kancelarii przydrożnym strażnikom z gwardii rządowej. Przyjaciele mknęli przez płaskie zabagnione tereny w pobliżu stolicy. Obliczyli, że wciąż tak jadąc, dotrą do prowincji  Daìrènk, a stamtąd, małym statkiem do Zāisāmhó. Postanowili przenocować w opuszczonej chatce rybackiej, by nie wzbudzać podejrzeń lokalnych władz. Imaó nie uśmiechało się mieć za sobą wzroku szpiegów matki.

Przyjaciół obudziło przestrzeliwujące radośnie przez gałęzie drzew poranne słonce.
-Wstawaj Imaó, pora ruszać w dalszą drogę.- budził go Asó.
-Dobrze, wstaję. Posłuchaj, czy Wió wie o naszej eskapadzie? Lepiej , by się niepotrzebnie nie martwiła.
-Powiedziałem jej, że ruszamy na inspekcję wojskową na kilka dni. Spokojnie, wszystko załatwione.- uspokajał szwagra.

Po południu kupiecki statek ze zbrojną eskortą odstawił ich na brzeg prowincji Zāisāmhó. Na rzecznej promenadzie uwijali się sprzedawcy wszystkiego, co istnieje- od kruszców przez żywność po egzotyczne ptactwo. Obaj, ponownie konno, incognito przemierzali ulice małego portowego miasteczka. Mieli jechać jeszcze dalej, by w stolicy prowincji, Cyómá, udać się do głowy rodu Iji. Imaó czuł coraz mniejszą motywację do przymusowego ożenku. Miał coraz większe rozterki i tyko dobro rodziny wciąż go trzymało przy trudnej decyzji. Mężczyźni na chwilę przystanęli, posilając się smażonymi warzywami z ryżem zakupionymi na straganie. Gdy ruszyli w drogę, zatrzymała ich nagła blokada ulic, zapewne w związku z jakimś rozbojem w mieście. Nagle spostrzegli wyłaniającą się zza budynków grupę zbrojnych. Wyciągnęl miecze, gdy wnet  wojownicy pokazali swoiste listy żelazne- tabliczki z podpisem Shiri gwarantujące bezpieczeńswo.
-No to już po nas.- pomyślał Imaó.
-Matka Waszej Ekscelencji niepokoi się o was. Dziś przybywa tu sam generał Kisá z córką na Festiwal Kwiatów. Pójdziecie z nami.- powiedział brodaty dowódca grupy.
-Więc po to te blokady- pomyślał Asó. - Nie mamy wyjścia. Tylko spokojnie.-mruknął do szwagra.

Imaó  niechętnie przebrał się w  swój wyjściowy malachitowy płaszcz z konturami białych kwiatów, z pewnością wysłany wojownikom przez matkę. Miał zamiar uciec stamtąd, lecz nie pozwalała mu ciągła eskorta "opiekunów". O palpitacje serca przyprawiała go myśl o spotkaniu drania Kisy i jego wyrodnych krewnych, największych przeciwników jego rządów. Zirytowany popatrzył na objadającego się pierożkami Asó.
-Co ty robisz, spływajmy stąd!- napomknął go cicho.
-Czekaj, to takie dobre.- oznajmił z pełnymi ustami Asó. Imaó przewrócił oczami.
-Zaczekaj tu, chyba mam plan. Mam dość kontroli mojej matki, jestem dorosły i jestem kanclerzem, do licha!- krzyknął do siebie.
Natknął się na brodacza, który wciąż obserwował syna Shiri.
-Na chwilę oddalę się na spacer, pozwolisz?- wypalił Imaó z udawaną kurtuazją.
-Ależ, Wasza Ekselencjo, za chwilę przyjdą miejscy urzędnicy z generałem, jak to tak...- westchnął strażnik.
-Tylko. Na. Chwilę. - poirytowany szef rządu próbował opuścić miejsce ich rozmowy.
-Obawiam się, że to niemożliwe, Wasza Ekselencjo.- przyłożył rękę do piersi wojskowy.
Imaó w tej sytuacji uciekł się do podstępu. Niepostrzeżenie skradł z targu myśliwski płaszcz, po czym w przebraniu udawał, że kradnie jedzenie. Kobieta krzykiem zaalarmowała wojskowych, którzy podążyli w tamto miejsce. Kanclerz tymczasem zrzucił płaszcz i pokazał się strażnikom, którzy i tak byli pochłonięci analizą napadu.

Wciąż zdenerwowany mężczyzna podążał wąskimi uliczkami. Nie miał zamiaru wracać teraz na główny plac. Patrzył się wściekły w ziemię i powtarzał niczym modlitwę przekleństwa rzucane to na Kisę, to na pomagierów matki. Przechodząc przez warstwy rozwieszonych tkani,  niespodziewanie zderzył się z kimś. Młoda dziewczyna prawie upadła, a ten chwycił ją za ręce. Ubrana w ametystową prostą suknię młoda kobieta wpatrywała się błękitnymi oczyma z lekko otwartymi ustami w Imaó. Ten szybko odłączył swoje od jej dłoni  i po chwili milczenia zdołał wycedzić:
-Ktoś ty?
-Ja... ja jestem Paló- odparła.
- A ja... Imaó.
85
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Siemoród dnia Październik 07, 2019, 20:40:08 »
Na Ślązku mówią na drzewo strom? Ciekawe. Trochę podobna semantyka co piąć się > pień (a może i pion, wbrew Brü).
86
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Борівой dnia Październik 07, 2019, 15:01:36 »
Z tego co i stromy. Na Śląsku też jest to słowo spotykane.
87
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Henryk Pruthenia dnia Październik 07, 2019, 13:55:52 »
Wiki podaje, że to kognat стремится, czyli drzewo to to, co idzie do góry.
88
Lingwistyka ogólna / Odp: Humor, ciekawostki i WTF lingwistyczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Siemoród dnia Październik 07, 2019, 12:06:27 »
Serjo Pepiczki na drzewo mówią strom? Co to za słowo z dupy?
89
Polszczyzna / Odp: Nowe słowa cesarza
« Ostatnia wiadomość wysłana przez spitygniew dnia Październik 06, 2019, 21:55:20 »
90
Opowiadania / Odp: Imaó i Paló- Opowieść zwana Chaóweni
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Reiki98 dnia Październik 05, 2019, 21:37:18 »
Dziękuję za rady i dobre słowa, już wprowadziłem poprawki, jeśli zauważę coś jeszcze, w mig poprawię kolejne błędy. ;)
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10