Autor Wątek: Poezja v.2.0  (Przeczytany 2093 razy)

Offline Ghoster

Poezja v.2.0
« dnia: Maj 16, 2014, 01:45:49 »
ITT: Wrzucamy swoje wypociny i jeździmy po sobie wzajemnie.

Wszystkie "wiersze" poniżej pochodzą z sesji PRG, w której mistrzuję, więc słownictwo może być niezrozumiałe.

[USUNIĘTE] - Phawa Autohskie zabezpieczam na prhyszłość.
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2017, 16:24:34 wysłana przez Ghoster »
 

Offline Feles

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 17, 2014, 19:06:16 »
Ta poezja jest tak przejmująca. Aż się wzruszyłem.

Ma ktoś chusteczkę?

anarchokomunizm jedyną drogą do zbawienia ludzkości
 

Offline Ghoster

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 17, 2014, 19:38:28 »
Poezja jako zabawa słowem jest spoko, dopóki nie wychodzi się z czymś w stylu "To jest głębokie, wyrażam tak swoje uczucia". Powyższe wiersze zostały skrobnięte do sesji RPG, jako że fajnie jest tak pisać książkę, ale nie chce mi się tego robić samemu.

Zarzucę jeszcze dwoma napisanymi tej nocy.

[USUNIĘTE] - Phawa Autohskie zabezpieczam na prhyszłość.
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2017, 16:24:56 wysłana przez Ghoster »
 

Offline ArturJD

  • Piewca tabel
  • Wiadomości: 434
  • Baroque
Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 17, 2014, 20:16:12 »
Dorzucę swoje trzy grosze. Teraz po pół roku widzę w tym dużo niedoskonałości ale niech będzie...
Tak naprawdę nie ma w tym żadnych wzniosłych idei itp. To taka mowa ezopowa dotycząca pewnej sytuacji w moim życiu, a to cóś powstało jako protest:


O kimś, kto jest, ale go nie ma.

Jest, ale Go nie ma – paradoks to przedziwny,
Gdy znika ktoś, kto obok Ciebie się znajduje;
Niby czuć Go, jak dawniej, wszystko po staremu.
Kto twierdzi, że zmian nie doznał, ten jest naiwny,
Ślepy jak kret, co pola nieświadom rujnuje;
Posłuży za strawę orłowi drapieżnemu.
Bo On orła karmił i się nim opiekował,
Lecz orzeł win ślepcowi nigdy nie darował.

Gdzieś się majaczy wspomnienie całkiem niedawne,
Gdy Opiekun pomagał nam odkryć planety
Niezbadane; gdy w ptaki przemieniał lecące
Które to myśli i uczucia miały jawne
I śpiewały, dmuchały w piszczałki i flety.
Teraz miast pięknych stworzonek – cymbały brzmiące
I nic już nie odmieni smutnej tej przemiany,
Bo On już nie powróci – nasz Mistrz odebrany!

Teraz uwięzione w filozofów jaskini
Ptaki tylko cieniami się zadowalają:
Fałszywymi radościami, wesołościami,
Uciechami i przyjemnostkami lekkimi.
W tym narkotycznym błogostanie się chowają
Zastępując wspomnienia innymi myślami.
Lecz dawne ich życie nie zostało zatarte;
…Schronienie u Niego, co więcej było warte…

Nie „czemu” pytać należy „jest to przypisane?”,
Wiadomym jest, kto o tej zmianie decydował;
O tym, że ktoś jest koło nas, ale go nie ma,
O tym, że przyszłe chwile są nam odebrane,
O tym, ż pewien aspekt życia nam zmarnował.
Lecz bunt nasz jest słaby, jak ta istota niema,
Którą jest orzeł – rebeliant niewyczerpany,
Wśród ptaków silny, lecz przez ludzi już złapany.

„Dlaczego?” – to pytanie zadać tu należy.
Dlaczego ciemna jaskinia naszym domem się stała?
Dlaczego umysły nasze już nie są tak żywe?
Zwierzę tylko drugiemu zwierzęciu się zwierzy.
Nadzieja na jego powrót na nic się zdała:
Zapadła decyzja i wyroki wstydliwe.
O Nim tylko ptaki i orzeł pamiętają,
A wie cały świat – lecz wiedzieć to za mało.
 

Offline Noqa

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 25, 2014, 23:14:18 »
Coś czego tu się nie lubi, czyli parę moich nierymowanych wierszy.
Wrzucam w pdfie, bo zależy mi na układzie graficznym.
At him he yelled and yelped, tackling with taunting and dauntings; he tied and tacked him tightly and tautly, and killed him and quelled him and quenched him.
 

Offline Ghoster

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 25, 2014, 23:20:44 »
Cytat: Noqa
Rzeczywistość śmiała się
gdy wczoraj powiedziałem
że sperma spływa po policzkach
zupełnie jak łzy
wait wat
 

Offline Vilène

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 26, 2014, 00:09:59 »
Cytat: Noqa
Rzeczywistość śmiała się
gdy wczoraj powiedziałem
że sperma spływa po policzkach
zupełnie jak łzy
wait wat
Cóż za fantazje na temat spuszczania się na twarz xD.
 

Offline Spiritus

Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 18, 2015, 11:25:21 »
Ot, napisałem ostatnio taki wiersz biały:

Dans une boîte

Hier, j’étais assied dans un boîte
où il y avait beaucoup d’hommes qui dansaient.

Je les regardais pendant quelques minutes
et soudain, j’ai crié.

J’ai leur dit
que leurs âmes sont pleines de péchés.

Mon cri était si fort
Que la musique a disparu.
- j’ai été fier.

Mais soudain, j’ai compris
Que ces hommes ont disparu aussi.
J’ai été seul dans un boîte
dans ma cave
et j’ai pleuré

Car j’ai compris
Que mon âme est si pleine de péché
Que les leurs.
Qu’est-ce que c’est, la vérité ?

J’espère encore
qu’il viendra le jour
où je retrouverai la vérité
que j’ai perdu dans la boîte.
QVIS·SVM
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 688
  • Thanked: 86 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 18, 2015, 12:07:59 »
Oto mój nowy wiersz (też biały). Wiem, że moja poezja nie była zbyt lubiana na tem forze, ale ten wiersz nie zawiera żadnych zboczeństw ani odwołań do srania. To może się spodoba.

Twierdza

Mój pokój jest twierdzą
Zamkniętą na cztery spusty
Siedzę sam w tej twierdzy
Niczym Rudolf Heß w Bastylji
Mam już jego myśli
Tego Rudolfa Heßa
                                    w Bastylji
Bo jeżeli wyjdę z tej twierdzy
To żaden nie wie co się wydarzy
                    Żaden.
                                  Żaden
nie uszedł z życiem.
Do niezobaczenia...
HONK HONK!
Nie tylko można się już śmiać z trupa Felesa, ale wręcz trzeba.
 

Silmethúlë

  • Gość
Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 18, 2015, 14:16:59 »
Lepiej z chuja skręcić skręta
niźli pisać
białe wiersze
 

Offline ArturJD

  • Piewca tabel
  • Wiadomości: 434
  • Baroque
Odp: Poezja v.2.0
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 25, 2015, 00:34:58 »
Reaktywacja, chcę się podzielić moją próbą podejścia do strofy safickiej. Kto mi to zinterpretuje? ^^

Zachód czerwień krytą odsłania kiedy
Słońce biel swą chowa przed nocy zimnem.
Coraz niżej chyląc się, spocząć idzie,
Zasnąć spokojnie.

Światłem grzało, ciepłem pieściło swoje
Plony, które płożąc po ziemi łodygi
Aż ku niebu wzrosły i liściem złotym
Inne przykryły.

Inne, starsze, wcześniej obfite, wcześniej
Dumne, harde, wcześniej wysokie, również
Ssące światło słońca białego, później
Nowym zarosłe.

Niegdyś nowe, samo już stare, zbrzydłe,
Zzieleniałe, mchem jakimś całe brudne
Dyszy, gnije, w pocie wilgoci mętnej
Los ten powtarza.

Żal nie będzie słońcu śpiącemu tego
Szczepu. Nie hoduje go aby jeść co
Miało – gwiazdy przecież inaczej siebie
Myślą prowadzą.

Żal nie będzie ani wysokich ani
Małych ani grubych czy wąskich. Ich to
Sprawa rozmiar jaki przyjęły sobie
W swych aspiracjach.

Tylko rolnik patrzy i widzi zachód.
Wie to. Patrzy, łudząc się pole pługiem
Orze dalej. Drżący poprawił muchę
W zmierzchu skąpany.