Co was wkurza w kwestiach językowych [s/z/wi/]

Zaczęty przez Silmethúlë, Sierpień 20, 2011, 13:34:19

Poprzedni wątek - Następny wątek

Ainigmos

#3720
Wkurza mnie to, że w Polsce – nawet w radopolszczyźnie z ust polityków, a co dopiero dziennikarzy!, jak można wiele razy posłuchać w mass-mediach - niechlujnie nie wymawia się końcówki w rzeczownikach z przyrostkiem -ość, np. wolność wymawiany nagminnie jako [ˈvɔlnɔɕ], a nie jako [ˈvɔlnɔɕt͡ɕ], jakby wymawianie jej według skrajnych deskrypcjonistów brzmiało hiperpoprawnie, a jednak mimo pozoru przesady scenicznej starannie, ponieważ taka rzekomo sztuczna wymowa uwydatnia czytelność etymologiczną wyrazów, która polega na rozróżnieniu niezdegenerowanych rdzeni wyrazowych i formantów, które można permutować, tworząc nowe wyrazy, ale wszelkie procesy fonetyczne opuszczające głoskę lub głoski, jak rzeczona apokopa, mogą zatrzeć w przyszłości czytelność etymologiczną, jeśli komuś zależy na potencjale słowotwórczym polszczyzny i stąd jej produktywności.
Słownictwo nie może upodobnić się do poharatanego wykorzeniającymi wtrętami drzewa bez korzeni - oto hasło czyścielskiego słowodzieja
  •  

Dynozaur

Modne ostatnimi czasy słowo (a raczej skrótowiec) HoReCa, na domiar złego nieodmienne i jeszcze pisane z tem cholernie pretensjonalnem CamelCase (nie jesteśmy kurwa w Irlandji ani jakiejś Wakandzie).

Tak się składa, że wszystkie człony tego słowa w języku polskim zaczynają się na te same sylaby hotel, restauracja, katering (bo nie widzę najmniejszego sensu zapisywania tego słowa z "c" na początku, to już okrzepłe w języku polskim i powszechnie znane słowo, a poza tem dorobiliśmy się już trochę tych -ingów, więc żaden to precedens). Tak więc można by po prostu zapisywać to horeka i odmieniać w horece, do horeki it.p.

A najlepiej by było po prostu porzucić ten kabotyński skrótowiec i mówić branża hotelarsko-gastronomiczna.
Jaranie się starem forem to pedalstwo, a Kwadrat i Seiphel to ciota i chuj.

P*lsko, cóżeś uczyniła ze swoim chrztem?

Dynozaur

Że się mówi radjowy, a nie "radyjny".

Sufiks -owy to zakała naszego słowotwórstwa. Im mniej go stosujesz (poza przymiotnikami dzierżawczymi od rzeczowników rodzaju męzkiego - te są w porządku), tym lepszym człowiekiem jesteś.
Jaranie się starem forem to pedalstwo, a Kwadrat i Seiphel to ciota i chuj.

P*lsko, cóżeś uczyniła ze swoim chrztem?

Ainigmos

#3723
Wkurza mnie we współczesnych natlangach sytuacja, że wymowa za bardzo odbiega od pisowni (np. polski jeszcze ujdzie, ale portugalski brazylijski masakrycznie bełkocze, gorzej niż angielski), co wiąże się zawsze z istnieniem niemych liter, które – po jakiego grzyba – są zapisywane przez nielingwistów, skoro potocznie prawie nikt nie wymawia ich, a które tylko rozwlekają tekst nieformalny, zamiast dla ułatwienia pisać (niekoniecznie w IPA) według tego, co się słyszy w danym dialekcie zgodnie z zasadą, że jeden znak odpowiada jednej głosce.
Słownictwo nie może upodobnić się do poharatanego wykorzeniającymi wtrętami drzewa bez korzeni - oto hasło czyścielskiego słowodzieja
  •  

Ainigmos

#3724
W angielskim nadmiar homofonów zwodniczych komunikacyjnie bez jasnego kontekstu danej wypowiedzi.
Słownictwo nie może upodobnić się do poharatanego wykorzeniającymi wtrętami drzewa bez korzeni - oto hasło czyścielskiego słowodzieja
  •