Autor Wątek: Tłumaczenia na polskie mowy  (Przeczytany 5194 razy)

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 688
  • Thanked: 87 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:14:52 »
No ale przynajmniej nie ma polityki!!!!!!!!!!!11111111111
 

Offline Vilène

Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:22:45 »
No ale przynajmniej nie ma polityki!!!!!!!!!!!11111111111
I tak to poleci jak Canis wytrzeźwieje :P.
 

Offline Feles

Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:25:48 »
Bee bez puhuhu, na hasasa u góry. Oczy bee na ihaha. Ihaha raz tyru-tyru brumbruma. Ihaha dwa tyru-tyru uffpuffa. Ihaha trzy tyru-tyru człowienia. Bee do ihaha: Moje pik-pik ajaja, jak moje oczy na wasze tyru-tyru od człowienia. A ihaha: Nasze pik-pik ajaja, jak nasze oczy na twoje puhuhu do człowienia, a na tobie nie puhuhu. I to do bee, a bee myk na hasasa na dole.

anarchokomunizm jedyną drogą do zbawienia ludzkości
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 688
  • Thanked: 87 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:33:07 »
Bee bez puhuhu, na hasasa u góry. Oczy bee na ihaha. Ihaha raz tyru-tyru brumbruma. Ihaha dwa tyru-tyru uffpuffa. Ihaha trzy tyru-tyru człowienia. Bee do ihaha: Moje pik-pik ajaja, jak moje oczy na wasze tyru-tyru od człowienia. A ihaha: Nasze pik-pik ajaja, jak nasze oczy na twoje puhuhu do człowienia, a na tobie nie puhuhu. I to do bee, a bee myk na hasasa na dole.

+1

Też chcę ten stuff.

Swoją drogą, "człowień" (częściej "człeń") zdarza się i w moim idjolekcie, ale częstszy jest jednak "ludź".
 

Offline Henryk Pruthenia

  • Der Untermenschenbändiger
  • Moderatór
  • Wiadomości: 5 521
  • Thanked: 120 times
  • Pieśń Arjów!
    • Mój konlangerski dorobek
  • Konlangi: Ziemskie, Kyońskie, Adnackie; autor neszszszczyzny
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:42:54 »
Awca i koni

Na wzgórze awca, katora nie imiała wełny, uwidziała koniéj; jeden ciągnął był ciężkij wóz, drugoj dźwigał wielikij ładunek, a trzecij wióz szybko czieławieka. Awca rzekła k koniam: „Serdce u mnie boli, widząc, co czieławiek nakazuje dziełać koniam”. Koni odrzekły: „Posłuczaj, awca, serdca u nas bolą, kiegdy widzim', kak czieławiek, pan, zabiera twaję wełnę na płaszcz samemu sobie. I awca nie imieje wełny”. Usłyszaw to, awca pabiegła przez równinę.

Nudny ten mój idjolekt.

Offline Mścisław Bożydar

  • Πατριάρχης Γλώσσοποιίας
  • Wiadomości: 1 269
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 19, 2012, 17:48:23 »
Awca i koni

Na wzgórze awca, katora nie imiała wełny, uwidziała koniéj; jeden ciągnął był ciężkij wóz, drugoj dźwigał wielikij ładunek, a trzecij wióz szybko czieławieka. Awca rzekła k koniam: „Serdce u mnie boli, widząc, co czieławiek nakazuje dziełać koniam”. Koni odrzekły: „Posłuczaj, awca, serdca u nas bolą, kiegdy widzim', kak czieławiek, pan, zabiera twaję wełnę na płaszcz samemu sobie. I awca nie imieje wełny”. Usłyszaw to, awca pabiegła przez równinę.
+1

Tak si zastanawiam, czy tegó ni przenieść dó postonabijaczków.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 19, 2012, 18:00:00 wysłana przez Mścisław Kulmatycki »
Hvernig á að þjálfa Dragon þín?
 

Offline Борівой

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Administrator
  • Wiadomości: 3 141
  • Thanked: 33 times
  • Konlangi: Szybski, truski, brocki
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 19, 2012, 18:37:47 »
Najlepsze, że w założeniu to miał być poważny temat... Wyszło jak wyszło.
 

Offline CookieMonster93

Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #22 dnia: Lipiec 11, 2012, 16:37:28 »
XXX
« Ostatnia zmiana: Październik 21, 2013, 16:37:52 wysłana przez CookieMonster93 »
 

Offline Noqa

Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 16, 2012, 17:18:27 »
Już czerstwe, ale dorzuce wersję w idiolekcie, który wytworzył się pomiędzy mną i jednym znajomym.

Na zgórzu stała owća najbezwełniejsza i obaczyła konie. Jeden ciungł wóz przenajwielgachniejszy, jeden niós zajeciężki ładunek, jeden rączo wióz człeka. Powiedziała kóńm: Sierce mię boli, jako ja widzę, co człek wam kazuje wyprawiać. A konie: A nas sieca bolą, jak tak paczymy jak człek, master twój, zabiera se two wełńe na płaszcz najsamswójszy. I owca przenajbezwełniejsza. A owća usłyszawszy, w tę pędy w dolinę.
At him he yelled and yelped, tackling with taunting and dauntings; he tied and tacked him tightly and tautly, and killed him and quelled him and quenched him.
 

Offline Tuktun

  • Wiadomości: 165
  • Nieszkodliwy wariat.
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 24, 2012, 12:48:01 »
Owca i kunie

Na wzgórku owca, co to na niej wełny nie uświa'tczyłeś, zobaczyła kunie; jedan ciungł ciynżki wóz, drugi dźwik' wielki ładunek, a czeci wióz' szybko człeka. Owca powiedziała do kuni: "Serdce mie boli, kudy to ja widzę, co to człek kuniom robić nakazuje". Kunie odpowiedziały: "Suchaj, owca: serdca to to nas chiba bolą, kudy to my widzimy, jak człek, twój pan, zabira twojum wełnę na płasz' dla siebie samego. I na owcy wtedy wełny nima". A  to usłyszowywawszy, owca polaufiła podrałowała poprzez równinę.
Mój uprzedni, lipny nick to Lord of the Potatoes.

És most következzék valami egészen más. A Monty Python Repülő Cirkusza.
 

Offline Ainigmos

Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 31, 2013, 13:02:19 »
Owca i jóźwie


Oto w mym soborzeczu, fleksyjnie (odmianowo) wprawdzie od biedy współczesnym, ale słownikowo "trochę" na przekór polskawemu RJP przez archaizujące w duchu staropolszczyny neologizmy, więc słowotwórczo dość płodnym na zlość przesłowniczonym presktyptywistom :-P


Na wierchu co do włosia odwełniona owca wyoczyła jóźwie; jeden ciągnął nadprzężnie przeciężki wóz, drugi niósł nadpojemnie przewielkie brzemię, a trzeci wiózł nadweręż żwawcem człeczynę. Owca wzdychnęła do jóźwi: „Serce me rozdudniło na widok tego, co jóźwiobójca ten ujeżdżać wszekolwiek wam nakazuje. Jóźwie westchnęły: „Słysz, owco, serca nam dudnią na widok tego, jak człeń, panisko, obdziera po kazdym rozpuchu twą wełnę na przenajosobistszą owczynę, i owca niniaj bezwełnizną”. Po tym westchnęku owca pokopytczyła równiną dowszekąd.


jóźw       =zamiast odawarskiego "koń", urobiwszy od słowiańskiego nazwiska "Jóźwiak", w którym zapewne uchował się kognat od pie. *ekwo-, przy czym odmienia się jak "żółw"
niniaj     =dzisiaj
owczyna=owcza skóra;podobnie jak kozina
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2014, 03:07:07 wysłana przez Ainigmos »
Słownictwo nie może upodobnić się do poharatanego wykorzeniającymi wtrętami drzewa bez korzeni - oto hasło czyścielskiego słowodzieja
 

Offline Борівой

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Administrator
  • Wiadomości: 3 141
  • Thanked: 33 times
  • Konlangi: Szybski, truski, brocki
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 31, 2013, 15:34:57 »
A koń nie jest z PIE? Z tego samego rdzenia co kobyła i caballus?

EDIT:
Derksen says:
Etymology disputed. An attempt can be made to connect *kòņĭ with Ru. kobýla
‘mare’, etc., which may be cognate with Lat. caballus ‘working-horse’. In that case we
might posit a (non-IE) root *kab- (with a non-glottalized *b) and derive *kòņĭ from
*kab-n-io-. Another possibility is to start from *kom-nĭ and seek a connection with
ORu. komonĭ, Cz. komoň ‘horse’ and maybe also Lith. kumֿēlė ‘mare’.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2013, 15:39:22 wysłana przez tqr »
 

Offline Pluur

  • Uciekinier
  • Wiadomości: 1 974
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #27 dnia: Październik 20, 2013, 19:25:01 »
Poniżej zamieszczę ten utwór, w wersji mowy mojośląskiej, która (z małymi odchyleniami) jest używana przez starszą społeczność w południowych Katowicach.

Od razu ostrzegam, iż pisownia jest noobska i specjalnie ma takie znaki, jest nie praktyczna dla innych dialektów mowy śląskiej, ale ułatwia zapis fonetyczny (m.in.: odróżnienie [e] i [ɘ~ɪ̈]), no i niektóre niezrozumiałe (przez nagranie...) strofy zostali zamienieni

No to zaczynamy:

Spoiler
[close]

Vilémove zmǒrtvyhstańé

Vilém maškétny to bół typ               
V starém Hožovié miǒł svój dóm     
Coby zarobić haby na hléb             
Na plécah smyčǒł cǒłki króm           
Zavdy miǒł do gožǒły cúg                 
Júž uod małégo miǒł tén zvyk         
Dźépiéro z dóma vyléź móg           
Jak sé júž štúknǒł aby łyk!       

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Jak rǒz miǒł Vilém półno žić,
A v flašce vidać bóło dno,
Zdrǒpki ślećǒł, sčaskǒł łéb,
bez žića do dóm ńéśli gó!
Júž pžišeł dohtúr, stviédźił zgón,
Júž v płahta uovińénty jé.
Kolé govy stoji z pivém dzbón
A v nogah léžóm halby dvié!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Kamraty posłaźéli śé,
Požykać, povspominać gó
Rahovǒł kǒždy na tó žé,
Vdova có zjéś i vypić dǒ!
Napočła túda ślémtać vrǒz,
Bó tó kaj júž taki gryfny trúp,
Na to jéj Péjtér pedźǒł jén:
- Veź zavžij trúd, a ty svój dźúb!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Do Péjtra - Franc - śé uozvǒł zaś:
- Jak mǒš tak gǒdać: to śé smól!
Na tó gó Péjtér bezvźǒł v čas:
Jak dłúgi liznǒł Franc na zol!
Júž baba z babóm, z hopém, hóp!
Śé piéróm, aže leći kúž!
- Ty léj go v pysk, a jo gó v drúb
Ńé jédyn ślép mǒ módry júž!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

Alojza - Ougúst - palnóńć v łép
hćǒł flaškóm, a dyc luftnǒł śé!
Pofurgła flaška vreg na pryg,
Júž Vilém cǒłki mókry jé!
I hnet śé skóńčył tén cołki grúh,
Bo z łužka uorǒz stǒvo trúp,
I padǒ: - Ftož (v)naft rozlǒł sam?
~Tému zarǒzki mazna v dźúb!

      Sto piérunúv, skoč na tancydydla,
      Déj pozór, šłap ńé, połǒm sé,
      Jak šlimy žykać za Viléma,
      Kupa bóło śmiéhú, takǒ prǒvda jé!

PS: myślę że nie trzeba dawać tłumaczenia do tego tekstu, ale jeżeli ftoś by chciał, to proszę napisać - napiszę
PS2: mam prośbę dla wszystkich innych użytkowników mowy śląskiej - czy moglibyście opublikować w/w tekst w swojej wersji (swojej gwary?)
PS3: przepraszam za błędy jeśli takowe są, i za to, że niektórym bendom boletś otszy jak go pszetszytajom ;P
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 688
  • Thanked: 87 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #28 dnia: Październik 20, 2013, 20:04:40 »
Wiem, że stare, ale jak zobaczyłem, to musiałem skomentować (bo jak było to opublikowane, to niestety miałem banana):

jóźw       =zamiast odawarskiego "koń", urobiwszy od słowiańskiego nazwiska "Jóźwiak", w którym zapewne uchował się kognat od pie. *ekwo-, przy czym odmienia się jak "żółw"

Wszystko wzkazuje na to, że Jóźwiak z żadnym koniem nie ma nic spólnego a pochodzi od imienia Józef, które w gwarach występuję i jako Józew (i odmienia się z ruchomym jerem - "Jadę do Józwa").

Poza tem, gdyby to nazwisko było takie stare, że aż z PIE, to raczej nie miałoby fałszywego przegłosu.
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2013, 20:07:12 wysłana przez Dynozaur »
 

Offline Vistamo

  • Wiadomości: 50
Odp: Tłumaczenia na polskie mowy
« Odpowiedź #29 dnia: Październik 20, 2013, 20:38:54 »
Dresopolski (sztucznie oczyszczony z wulgaryzmów):

Na jednej górce owca, co to nie miała wełny, widzi, a tu normalnie konie jakieś se idą. I jeden koń tacha za sobą jakiś ciężki wózek, ciągnie go znaczy się, drugi koń tacha jakieś ciężkie klamoty, a ten trzeci tacha jakiegoś gostka. I ta owca mówi, co to ją pikawa naparza, jak widzi, co ten gostek każe tym koniom tak zapitalać z tymi klamotami. No to jeden koń z drugim jej na to, że ich pikawa naparza, jak patrzą, że jakiś pacjent bierze jej wełnę i se ogarnia z tej wełny ciepłą katanę i ta owca jest normalnie wtedy bez wełny. No i wtedy jak ta owca to słyszy, to nagle daje nogę i zaczyna zapitalać przez pole.
Ro pokot Zając Henryk zo troy ven hur gesh gi ro nurawtet foge gir.  Nazywam się Henryk Zając i od dwudziestu lat naprawiam pralki.