Pytania o etymologie w językach różnych

Zaczęty przez Ojapierdolę, Sierpień 26, 2011, 21:12:23

Poprzedni wątek - Następny wątek

dziablonk

#720
Cytat: Siemoród w Marzec 23, 2023, 00:20:35Czy oczekiwane, to już pokazałem, że niekoniecznie, bo w Ołomuńskiem gwarowo jest klíč, a nie klóč (<klouč), więc *ľú odróżnialiby od *.
Klíč wygląda mi na stosunkowo niedawny import z czeszczyzny, jeszcze w 2 poł. XIX w. mieli klóč. Do dziś w gwarach hanackich jest jeszcze ôklózet (cz. uklízet), vêklôdit (cz. vyklidit), vêplôt (cz. vyplivnout)
BTW, być może zmiana Chořelouc > Chořelice (na półn.-zach. od Ołomuńca) to nie kwestia morfologii, tylko przykład ekspansji czeskiej zmiany fonologicznej na Morawy (ob. !Litovel).
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

dziablonk

#721
CytatWstawne -n- i tak pojawia się dopiero dwa wieki po pierwszym poświadczeniu, więc uznawanie tego za pierwotne (niezależnie od tego, czy samogłoska nosowa w tym toponimie kiedykolwiek istniała) przeczyłoby wszelkiemu prawdopodobieństwu.
Cytat4. Zapożyczenie z niemieckiego nazwy ważnej miejscowości tuż za granicą obszaru lechickiego
Z kolei:
Cytatpolski egzonim jest po prostu reanalizą wcześniejszej postaci *Ołomąc z powodu doszukania się w nim sufiksu -ec
Czyli: "wstawne" -n- nie jest tak bardzo wstawne, o ile tylko za reanalizę wezmą się polscy podwykonawcy... ;) (BTW, serio: ą -> un?)
CytatW czeskim iloczas działa na innych zasadach niż w polskim, więc objaśnianie czeskich form polskimi alternacjami jest bez sensu,
Cytat3. Nieregularne wzdłużenie ostatniej samogłoski
Jeśli nie wzdłużenie zastępcze, to skąd długość w Olomouc (han. Olomóc)?
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

Cytat: dziablonk w Kwiecień 11, 2023, 09:14:34Czyli: "wstawne" -n- nie jest tak bardzo wstawne, o ile tylko za reanalizę wezmą się polscy podwykonawcy... ;) (BTW, serio: ą -> un?)
Wstawne, bo pojawiające się w zapisach dopiero dwa wieki od pierwszego poświadczenia, a nie pierwotne, jak próbowałeś udowodnić wybiórczym podejściem do poświadczeń tego toponimu.

Reanaliza czy nieregularne zachowanie się (a nawet pojawienie się, jak w piękny < piekry czy powszechne w XIX wieku mięszać < mieszać) nosówki w sąsiedztwie spółgłoski nosowej akurat nie jest w polszczyźnie dziwne, por. sumienie (< stpol. sąmnienie, samnienie, sąpnienie, sumnienie < *sǫmьněnьje), zmrok (< stpol. smrok < *sǫmorkъ), zmierzch (<stpol. smierzk < *sǫmьrkъ), z drugiej strony Sandomierz (< stpol. Sędomierz) czy stpol. samsiad (że niby sam siada; ciekawe, czy płb. sǫsioda / somsioda jest z tej samej bajki xD). Doszukanie się w *Ołomącu sufiksu -ec i przez to reanaliza brzmi całkiem prawdopodobnie.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 11, 2023, 09:14:34Jeśli nie wzdłużenie zastępcze, to skąd długość w Olomouc (han. Olomóc?
Może z akcentuacji, może z pierwotnej długości (jeśli *Olomǫtъ to faktycznie imię obce), ale akurat wzdłużenie zastępcze to niemożliwe wyjaśnienie, bo tu nie ma ani spółgłoski dźwięcznej w wygłosie ani -u- w przypadkach zależnych, a już tym bardziej w czeskim wzdłużenie zastępcze występuje tylko w około 30 jednosylabowych rzeczownikach (m.in. Bůh, stůl, dvůr, dům, vůz, sůl, hůl, hnůj, kůň, práh, chléb, déšť, ostatnie ze stcz. déžď), a w słowackim jeszcze rzadziej (chlieb, kôň, zaimek môj, cokolwiek jeszcze?).

Z innej beczki – co to za sufiks w stpol. wiekui?
Niech żyje Wolny Syjam!
  •  

dziablonk

#723
Ciekawa redefinicja reanalizy nosówek...  ;D
Cytat: Siemoród w Kwiecień 12, 2023, 13:05:05Wstawne, bo pojawiające się w zapisach dopiero dwa wieki od pierwszego poświadczenia, a nie pierwotne, jak próbowałeś udowodnić wybiórczym podejściem do poświadczeń tego toponimu.
No wybiórcze, bo pol. Ołomuniec, niem. Olomunz, no ale jeśli może to w jakiś sposób komuś pomóc w reanalizie "lechickiego" *Ołomąca, to niech będzie i "wtórne". ::)
Sama reanaliza w przypadku Sandomierza czy Zambrowa (ą -> an / am) mnie nie dziwi, natomiast, skąd w polskim przejście ą -> un?
CytatDoszukanie się w *Ołomącu sufiksu -ec i przez to reanaliza brzmi całkiem prawdopodobnie.
Khem... no sufiks -ec mnie nie dziwi. ::)
CytatMoże z akcentuacji, może z pierwotnej długości (jeśli *Olomǫtъ to faktycznie imię obce), ale akurat wzdłużenie zastępcze to niemożliwe wyjaśnienie, bo tu nie ma ani spółgłoski dźwięcznej w wygłosie ani -u- w jprzypadkach zależnych, a już tym bardziej w czeskim wzdłużenie zastępcze występuje tylko w około 30 ednosylabowych rzeczownikach (m.in. Bůh, stůl, dvůr, dům, vůz, sůl, hůl, hnůj, kůň, práh, chléb, déšť, ostatnie ze stcz. déžď), a w słowackim jeszcze rzadziej (chlieb, kôň, zaimek môj, cokolwiek jeszcze?).
Występuje w 30 (w tym w kilku zakończonych na spółgłoskę bezdźwięczną, jak np. hrách, s, st), w słowackim chyba w 10 (np. bôr, dážď, š!, mráz, nôž, stôl, vôl), ale to oczywiście nie znaczy, że zawsze było tak skromnie. :P
Brak krótkości -u- w odmianie może świadczyć, że w tej starej nazwie upowszechniła się postać mianownikowa. Podobne wyrównanie mamy w imiesłowach, np. cz. nesouc - nesoucí (por. pol. niosąc - niosący, chociaż stpol. niosęcy)
Zobacz zresztą polską miejscowość Kołomąć (niem. Koldemanz) z zachodniopomorskiego oraz rzeczownik pospolity kołomąt (obok kołomęt). :D
CytatZ innej beczki – co to za sufiks w stpol. wiekui?
Od wiekuisty, no chyba..., że się wkradła tam "dziwna sufiksacja przy pomocy, zazwyczaj odimiennego, sufiksu -jь" :o
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

#724
Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 08:42:38Występuje w 30 (w tym w kilku zakończonych na spółgłoskę bezdźwięczną, jak np. hrách, s, st), w słowackim chyba w 10 (np. bôr, dážď, š!, mráz, nôž, stôl, vôl), ale to oczywiście nie znaczy, że zawsze było tak skromnie. :P
W słowach hrách czy půst długość pochodzi z akcentuacji (stąd hráchy, půsty), tak samo jak akcentuacja jest przyczyną skrócenia samogłoski w cz. letech, lety (od léto) albo dawniej też kožích, kožemi od kůže. Pás też nie ma nic do wzdłużenia zastępczego, bo tam zaszło ściągnięcie z psł. *pojasъ, a odmiana pás-pasu to wtórność (wygląda na próbę sztucznego rozróżnienia, zresztą uzus i tak ma pas-pasu).

Ogólnie prawie wszystkie oboczności ilościowe w czeskim wokalizmie mają pochodzenie w akcentuacji, co jeszcze bardziej widać w konjugacji i słowotwórstwie.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 08:42:38Brak krótkości -u- w odmianie może świadczyć, że w tej starej nazwie upowszechniła się postać mianownikowa. Podobne wyrównanie mamy w imiesłowach, np. cz. nesouc - nesoucí (por. pol. niosąc - niosący, chociaż stpol. niosęcy)
Na -ęcy to były staropolskie imiesłowy ale (według dzisiejszej nomenklatury) przysłówkowe, bo wywodziły się z dawnego rodzaju żeńskiego *-ǫťi (nie *-ǫťьjь); imiesłowy przymiotnikowe (czyli historycznie formy długie imiesłowów) kończyły się na -ący. Zdaje się, że Sienkiewicz używał imiesłowów typu niosęcy, niosęca, ale to archaizacja, nie archaizm.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 08:42:38Zobacz zresztą polską miejscowość Kołomąć (niem. Koldemanz) z zachodniopomorskiego oraz rzeczownik pospolity kołomąt (obok kołomęt).
Czy cokolwiek można wnioskować z nazwy ustalonej urzędowo po 1945 roku przez KUNM? Polecam opus magnum Dynozaura, jeśli nie jesteś świadom tego, ile niemotywowanych historycznie nazw, często wbrew wcześniejszej tradycji, ustalono na Ziemiach Uzyskanych: https://jezykotw.webd.pl/wiki/Użytkownik:Dynozaur/Nazwy_miejscowe_w_Prusiech

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 08:42:38Od wiekuisty, no chyba..., że się wkradła tam "dziwna sufiksacja przy pomocy, zazwyczaj odimiennego, sufiksu -jь"
Wiekuisty pojawia się później i jest pochodną wiekujego, ale nie tłumaczy to nijak sufiksu *-ujь.
Niech żyje Wolny Syjam!
  •  

Łudomian

#725
Takie informacje podaje Eva Havlová w Názvy pro věk a věčnost v indoevropských jazycích:
1. polština má též wieczysty a wiekuisty; poslednítvar vznikl rozšířením staropolského adjektiva wiekui 'věčný', se zajímavým a málo častým sufi xem -ujь, který nalézáme i u jiného časového pojmu, u godъ, totiž v staročeském hodují 'vhodný'.
2. Obě slova tvoří poněkud zvláštní skupinku: jsou odvozena od substantiv o-kmenových,kdežto ostatní slova s tímto sufi xem jsou většinou rozšíření starých u-kmenů (volujь, olujь aj.). Výčet slov (je jich velmi málo) podává Vondrák (1924, 516–517); doplňuje jej Eckert (1959, 1963); slovo cholujь připojuje k této skupině Schuster-Šewc (1963, 870–871).

Mamy więc chyba do czynienia z istotnie wyjątkową sufiksacją.
Przy imek za dla czasu

dziablonk

Cytat: Siemoród w Kwiecień 13, 2023, 10:33:55W słowach hrách czy půst długość pochodzi z akcentuacji (stąd hráchy, půsty),
A nie jest to czasem rozszerzenie postaci z mianownika lp.? Zobacz, że są i posty i hrachy.
Cytattak samo jak akcentuacja jest przyczyną skrócenia samogłoski w cz. letech, lety (od léto) albo dawniej też kožích, kožemi od kůže.
Hm, ale w jaki sposób to akcentuacja w czeskim miałaby się do tego przyczyniać? Chodzi mi o sam mechanizm w odmianie.
CytatPás też nie ma nic do wzdłużenia zastępczego, bo tam zaszło ściągnięcie z psł. *pojasъ, a odmiana pás-pasu to wtórność (wygląda na próbę sztucznego rozróżnienia, zresztą uzus i tak ma pas-pasu).
Ale dlaczego miałoby być to "sztuczne" rozróżnienie? To uzus raczej dąży do wyrównywania niż do tworzenia nieregularności... ???
Apropos -uj: w chorwackim znalazłem "zwierzęce" formy rozszerzone o -ski w rodzaju orlujski 'orli', volujski 'wołowy, woli', ovnujski 'barani' od starszych orluji, voluji, ovnuji ::) 
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

Cytat: Grzybacz w Kwiecień 13, 2023, 12:45:01Takie informacje podaje Eva Havlová w Názvy pro věk a věčnost v indoevropských jazycích:
1. polština má též wieczysty a wiekuisty; poslednítvar vznikl rozšířením staropolského adjektiva wiekui 'věčný', se zajímavým a málo častým sufi xem -ujь, který nalézáme i u jiného časového pojmu, u godъ, totiž v staročeském hodují 'vhodný'.
2. Obě slova tvoří poněkud zvláštní skupinku: jsou odvozena od substantiv o-kmenových,kdežto ostatní slova s tímto sufi xem jsou většinou rozšíření starých u-kmenů (volujь, olujь aj.). Výčet slov (je jich velmi málo) podává Vondrák (1924, 516–517); doplňuje jej Eckert (1959, 1963); slovo cholujь připojuje k této skupině Schuster-Šewc (1963, 870–871).

Mamy więc chyba do czynienia z istotnie wyjątkową sufiksacją.
Też mi przeszło przez myśl rozszerzenie u-tematu, tylko odrzuciłem taką opcję, bo *věkъ nie jest słowem typowo zaliczanym do II deklinacji (choć nie da się tego wykluczyć – u-temata już w dobie scs., a pewnie i wcześniejszej, nie były ściśle ustalonym podzbiorem rzeczowników). Kojarzę ѻлуй z cs. i jakiś związek tu widać, ale i tak jedno jest przymiotnikiem, a drugie rzeczownikiem. Jedynie to stcz. hodují jest podobną formacją.

Swoją drogą czeski coś ma z tym rdzeniem *god-~gъd-, bo charakterystyczne dla czeskiego (i chyba obce reszcie Słowiańszczyzny) hezký ma pochodzić z *gъd-jь-kъ-jь xD

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 14:31:18Hm, ale w jaki sposób to akcentuacja w czeskim miałaby się do tego przyczyniać? Chodzi mi o sam mechanizm w odmianie.
Nie w czeskim, tylko w praczeskim m.in. akut wzdłużał samogłoski rdzenne, a cyrkumfleks skracał, więc opozycja akcentowa (późnoprasłowiańska/praczeska) lě̀to / lětà dała w staroczeskim opozycję iloczasową léto / leta. Z czasem wiele tego typu opozycyj zanikało, dochodziło do wyrównań, więc dzisiejszy czeski iloczas odzwierciedla prasłowiańskie stosunki akcentuacyjne, ale z wieloma odchyleniami, gdyż akcentuacja praczeska nie była tożsama z prasłowiańską.

Swoją drogą widzę, że regularnie psł. *TorTъ (par. akc. a) daje w czeskim TráT, dop. TraTu, więc nie tylko hrách, ale nawet mráz czy práh mogą wynikać z akcentuacji, a nie wzdłużenia zastępczego.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 14:31:18Ale dlaczego miałoby być to "sztuczne" rozróżnienie? To uzus raczej dąży do wyrównywania niż do tworzenia nieregularności...
Tak przecież napisałem. Rozróżnienie jest na pewno sztuczne (jak nasze wapń i wapień z dawnego wapień, wapnia), bo przecież znaczenia 'pas, pasek' i 'talja' mają taki sam źródłosłów.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 13, 2023, 14:31:18Apropos -uj: w chorwackim znalazłem "zwierzęce" formy rozszerzone o -ski w rodzaju orlujski 'orli', volujski 'wołowy, woli', ovnujski 'barani' od starszych orluji, voluji, ovnuji
Ciekawy trop, chociaż słownikowe jest tylko volujski i ovnujski, a orlujski znajduję tylko w twórczości ludowej. Czy gdzieś znalazłeś przymiotniki na -uji?

Pomyślałem, że to może pochodne rzeczowników typu **orluh, **voluh ze sztokawskim h>j ale nie brzmi to w ogóle przekonująco xD

ЭССЯ niestety milczy na temat słów na *oluj-, *orьluj- i *ovьnuj-, a zanim dojdą do *voluj- jeszcze wiele tomów będzie xD
Niech żyje Wolny Syjam!
  •  

dziablonk

#728
Cytat: Siemoród w Kwiecień 13, 2023, 16:02:58nie tylko hrách, ale nawet mráz czy práh mogą wynikać z akcentuacji, a nie wzdłużenia zastępczego.
A może jednak wzdłużenie zastępcze? Do XIX w. czeski miał jeszcze vzrůst : vzrostu (teraz vzrůstu), skůt (teraz skot) : skotu. Czy czasem nie ze wzdłużenia zastępczego drót (dziś drut), chróst (dziś chrust)?
CytatRozróżnienie jest na pewno sztuczne (jak nasze wapń i wapień z dawnego wapień, wapnia), bo przecież znaczenia 'pas, pasek' i 'talja' mają taki sam źródłosłów.
Khem... "Sztuczność" po chorwacku:
pȃs 'talia, reg. pas'
pȍjās 'pas'
pójās 'Regalecus glesne' (taka dłuuuuuga ryba) 8)

CytatCzy gdzieś znalazłeś przymiotniki na -uji?
W toponimii: Orluja (szczyt w Czarnogórze), Voluja (wieś w Serbii).
Znalazłem voluji w słowniku iliryjskim Jakova Mikalji (wł. Giacomo Micaglia), z którego zapewne korzystał też Linde:
volovina = voluje meso, govedje meso
voluji jezik / lisicina trava 'buglossa volgare' (jakaś roślina polna?)
volujak 'lumaca di mare' ;)
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

dziablonk

CytatKojarzę ѻлуй z cs. i jakiś związek tu widać, ale i tak jedno jest przymiotnikiem, a drugie rzeczownikiem.
Wiele rzeczowników to z pochodzenia przymiotniki, np. pol. chory 'pacjent' ;)
CytatTeż mi przeszło przez myśl rozszerzenie u-tematu, tylko odrzuciłem taką opcję, bo *věkъ nie jest słowem typowo zaliczanym do II deklinacji
A może specjalnej u-kmenowej "magii" tu nie ma, tylko zwykłe połączenie jakiejś formy z deklinacji rzeczownika i przymiotnikowego formantu -? Tak się dzieje w scs. w przypadku fraz z przyimkiem bezъ (+ Gen.), np.
bezъ : uma / čina / konьca / posaga / rati (ratь 'wojna') + - / -ja (f.)  --> (adj.) bezuma-jьbeština-jь, beskonьca-jь, besposaga-ja (f.), bezrati-jь
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

#730
Cytat: dziablonk w Kwiecień 14, 2023, 12:13:35A może jednak wzdłużenie zastępcze? Do XIX w. czeski miał jeszcze vzrůst : vzrostu (teraz vzrůstu), skůt (teraz skot) : skotu. Czy czasem nie ze wzdłużenia zastępczego drót (dziś drut), chróst (dziś chrust)?
Przecież drót to względnie nowożytna pożyczka niemiecka xD

Chróst i brózda (tak samo jak np. król, mléko, włókno, płótno) mają w polskim dawny iloczas, bo pochodzą one z psł. par. akc. b, który na obszarze lechickim wzdłużał grupy typu TorT, TolT, TerT i TelT.

Nie wiem, po co szukasz kolejnych przykładów, polecam zweryfikować w dowolnym podręczniku gramatyki historycznej polskiego lub czeskiego, że wzdłużenie zastępcze zachodziło tylko przy wygłosie dźwięcznym i było tylko w tych formach, w których sylaba była zamknięta.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 14, 2023, 12:13:35Khem... "Sztuczność" po chorwacku:
pȃs 'talia, reg. pas'
pȍjās 'pas
No i znowu łapię cię na wybiórczym traktowaniu źródł, ewentualnie na kiepskim słowniku, bo czy to starocie jak Iveković i Broz (oni podają jeszcze zadubrownickie pojaz) czy nowe słowniki typu HJP, to za główne hasło one mają pojas (w obu znaczeniach), a pas (też w obu znaczeniach) jako regjonalizm z odnośnikiem do hasła pojas. Skok uznaje formę pas za zachodnią (co by się zgadzało ze słoweńskim) i najwidoczniej jest to po prostu jeden z wielu przykładów dubletów w odmianach języka serbsko-chorwackiego typu uho~uvo, kuhinja~kujna, đavo~đavol, kafa~kava, zijehati~zijevati, pivo~piva, sekund~sekunda, które mają identyczną etymologję, a po prostu różne pochodzenie terytorjalne lub wywodzą się z różnych tradycyj literackich.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 14, 2023, 14:44:05A może specjalnej u-kmenowej "magii" tu nie ma, tylko zwykłe połączenie jakiejś formy z deklinacji rzeczownika i przymiotnikowego formantu -? Tak się dzieje w scs. w przypadku fraz z przyimkiem bezъ (+ Gen.), np.
bezъ : uma / čina / konьca / posaga / rati (ratь 'wojna') + - / -ja (f.)  --> (adj.) bezuma-jьbeština-jь, beskonьca-jь, besposaga-ja (f.), bezrati-jь
To bardzo ciekawy typ przymiotników w scs. (niestety na ogół hapax legomena i już wtedy wypierane przez przymiotniki z obciętą końcówką przypadku), np. безумль, безумьнъ zamiast безумаи, ale to wciąż przymiotniki powstałe z wyrażeń przyimkowych, a wiekui, sch. voluji czy stcz. hodují takimi nie są.

Co do magji w u-tematach to zauważyłem, że dawne u-temata bardzo często w derywacji sufiksalnej są rozszerzane o -ov-, typu wółwołowina, ale baranbaranina, więc nie zarzucałbym możliwości różnej derywacji rzeczowników o- oraz u-tematycznych.

EDIT: I jeśli przyjmiemy, że u-temata w złożeniach miały rozszerzenie *-ov-, to tego przymiotniki byłyby jasne:
*bārān-ji → *baraňь 'barani'
*wal-aw-ji → *volujь 'wołowy, woli'
A to, że potem powstał woli albo orłui, to już kwestja niestabilności u-temat już w epoce cyrylometodejskiej.
Niech żyje Wolny Syjam!
  •  

dziablonk

Cytat: Siemoród w Kwiecień 14, 2023, 22:50:50Przecież drót to względnie nowożytna pożyczka niemiecka xD
No właśnie: jak stary jest polski drót?
Owszem, błr. дрот czy lit. drótas - być może z polskiego. A słowackie drôt? (Machek przy czeskim drát pisze tak: České slovo je z něm. Draht; slovenské buď přes mad. drót nebo přímo z nějakého něm. nářečí, kde bylo o.)
Również w słoweńskim standardzie drȃt, ale gwarowe drọ̑t, w chorwackim: drȍt.
Może postacie z -o- to w słowiańskich pierwotne zapożyczenie, a te postacie z -a- przyszły potem?  ???
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

Cytat: dziablonk w Kwiecień 19, 2023, 10:28:58
Cytat: Siemoród w Kwiecień 14, 2023, 22:50:50Przecież drót to względnie nowożytna pożyczka niemiecka xD
No właśnie: jak stary jest polski drót?
Owszem, błr. дрот czy lit. drótas - być może z polskiego. A słowackie drôt? (Machek przy czeskim drát pisze tak: České slovo je z něm. Draht; slovenské buď přes mad. drót nebo přímo z nějakého něm. nářečí, kde bylo o.)
Również w słoweńskim standardzie drȃt, ale gwarowe drọ̑t, w chorwackim: drȍt.
Może postacie z -o- to w słowiańskich pierwotne zapożyczenie, a te postacie z -a- przyszły potem?  ???
Według Łazińskiego (Słownik zapożyczeń niemieckich w polszczyźnie) słowo przejęto od słowackich górali zajmujących się drótowaniem garnków. Wygląda więc na to, że węgierski zaokrągloną niemiecką samogłoskę typu [ɒ:] (zaokrąglenie typowe dla południa obszaru niemieckojęzycznego) oddał przez ó, bo to najbliższa samogłoska długa niezaokrągląna (zaokrąglone jest węg. a, ale á już nie), a potem forma drót rozeszła się po sąsiadach (HJP uznaje drot za regjonalizm, zresztą i tak literackimi odpowiednikami w serbsko-chorwackim i słoweńskim jest žica), a potem przez polski na wzchód. Czeska i słoweńska forma drát / drat byłaby wobec tego bezpośrednią pożyczką.
Niech żyje Wolny Syjam!

dziablonk

#733
Cytat: Siemoród w Kwiecień 14, 2023, 22:50:50Nie wiem, po co szukasz kolejnych przykładów, polecam zweryfikować w dowolnym podręczniku gramatyki historycznej polskiego lub czeskiego, że wzdłużenie zastępcze zachodziło tylko przy wygłosie dźwięcznym i było tylko w tych formach, w których sylaba była zamknięta.
Dobra rada cenniejsza niźli złoto; zresztą: "ja oczywiście doskonale pamiętam, że "Pana Tadeusza" napisał Juliusz Słowacki, ale tak na wszelki wypadek jeszcze sprawdzę." ;)
No więc poszedłem do biblioteki, i wziąłem dowolną prof. Z. Klemensiewicza, i nuże czytać pod kątem weryfikacji o wzdłużeniu zastępczym (str. 52), a tam:
CytatZjawisko to występuje w najbardziej konsekwentnej postaci w formach M l. p. rzeczowników rodzaju męskiego i żeńskiego z pierwotnie dźwięczną ostatnią spółgłoską tematu; por. np. ród - rodu, wóz - wozu, gw. chlėb - chleba, gw. dziåd - dziada, wąż - węża, gałąź - gałęzi, dwór - dworu, wół - woła, łój - łoju, gw. kóń - konia
Oho... nie jest dobrze, panie dziejku... :-\
Czytam dalej, a wcale nie lepiej:
CytatW wypadkach gdy ostatnia spółgłoska tematu była pierwotnie bezdźwięczna, nie ma w paralelnych formach dzisiejszego języka przejawów tego zjawiska, por. np. chłop - chłopa, kęs - kęsa, pęk - pęku, - osi, noc - nocy, nos - nosa, gw. brat - brata, gw. miech - miecha, piec - pieca, kasz. lës - lësaslëch - slëchu, pësk - pëska.
No cóż... chyba wszystko jasne ... można się rozejść...  :'(
Chociaż chwileczkę... poczekajcie! Tonący brzytwy się chyta... O! A co to? :o Jeszcze tylko jakiś przypis do tego ostatniego fragmentu drobnym druczkiem: 
Cytat1 Wyjaśnienie tej różnicy jest trudne; istnieją tu dwie zasadnicze możliwości:
1. Wzdłużenie zastępcze wywoływane zanikiem końcowych ъ i ь było powszechne, tj. zachodziło we wszystkich pozycjach bez względu na to, czy spółgłoska była dźwięczna, czy bezdźwięczna. Brak pochylenia samogłosek w położeniu  przed bezdźwięcznymi w formach M l. p. trzeba by w takim razie uważać za wynik działania analogii do postaci tematu występującej w dalszych przypadkach, w których wobec braku warunków dla wzdłużenia nie było samogłosek pochylonych. W takim razie uzasadnienie różnicy między tematami z ostatnią spółgłoską bezdźwięczną a tematami z ostatnią spółgłoską dźwięczną leżałoby chyba w tym, że u drugich z nich różnica między postacią tematu M a tematami w przypadkach dalszych stała się bardziej wyrazista, podwójna, wskutek oddźwięcznienia spółgłoski końcowej w M, oprócz wzdłużenia samogłoski w tym przypadku, gdy u pierwszych polegała tylko na tym drugim momencie, mogła więc łatwiej zaniknąć pod działaniem analogii morfologicznej (Baudouin de Courtenay).
Chyba zostanę wyznawcą Baudouin-de-Courtenay-izmu: Witaj *Kołomąć! Witajcie *Kołomęty! Witaj kąt (cz. kout)! Witajcie Kęty! Oczywiście nie może zabraknąć stóp i ós. Kołowrót i gw. kołocz (cz. koláč) też mile widziani. ;D
Żeby jednak ktoś tam nie narzekał znowu, że jest zbyt przepiórczo, jest i przeciwne stanowisko:
Cytat2. Wzdłużenie zastępcze, wywołane zanikiem jerów, rozwijało się od początku tylko przed samogłoskami dźwięcznymi, przed bezdźwięcznymi zaś nie miało po temu warunków. W takim razie znów uzasadnienie tej różnicy mogłoby być dwojakie:
a) albo należałoby przypuścić, że istniała jakaś różnica chronologiczna między zanikiem jerów końcowych w położeniu po spółgłoskach dźwięcznych a zanikiem ich w położeniu po bezdźwięcznych, że w jednej z tych pozycji trwały one dłużej niż w drugiej i dzięki temu mogły w niejednakowy sposób oddziaływać na rozwój wzdłużenia zastępczego (rosyjski uczony Potiebnia przypuszczał, że trwały one dłużej po spółgłoskach bezdźwięcznych), ale fonetyczne uzasadnienie takiej różnicy byłoby w każdym razie niełatwe do przeprowadzenia;
b) albo też trzeba by przypuścić (za W. Doroszewskim i S. Szoberem), że "w wypadkach zjawiania się w wygłosie spółgłoski dźwięcznej (po zaniku końcowego ъ lub ь) następowało rozsunięcie właściwych jej ruchów artykulacyjnych: ruch drgający wiązadeł głosowych oddzielał się od zespołu ruchów artykulacyjnych spółgłoski i wyprzedzał właściwe jej ruchy nasady, łącząc się z artykulacją poprzedzającej samogłoski. To pociągało za sobą z jednej strony wzdłużenie samogłoski, a z drugiej ubezdźwięcznienie spółgłoski" (Szober).
Prof. Z. Klemensiewicz tak komentuje to ostatnie:
CytatObjaśnienie to nie jest jednak przekonujące - raz dlatego, że nie wiadomo z jakiej przyczyny "oddzielenie ruchu drgającego wiązadeł głosowych" od spółgłoski i związanie go z poprzedzającą samogłoską miałoby koniecznie powodować wzdłużenie tej samogłoski; po wtóre dlatego, że nie dałoby się ono zastosować do wypadków takich jak plótł - plotła i wiódł - wiodła, w których końcowa spółgłoska dźwięczna -ł, -l nie uległa oddźwięcznieniu; po trzecie zaś nie mogłaby udzielić swoich "drgań wiązadeł głosowych" poprzedzającej samogłosce, ponieważ była od nich oddzielona spółgłoskami dźwięczną lub bezdźwięczną (t d lub innymi), na które powinien by był ten proces w jakiś sposób oddziałać. Teoretycznie więc najbardziej prawdopodobne wydaje się objaśnienie pierwsze, że wzdłużenie zastępcze zachodziło we wszystkich pozycjach po zaniku jerów końcowych, ale rezultaty jego zostały z czasem wskutek działania czynników analogii morfologicznej usunięte w położeniu przed ostatnią bezdźwięczną spółgłoską tematyczną.
Dalej pisze o przykładach historycznych:
CytatZa takim objaśnieniem przemawiają zresztą nie tylko teoretyczne argumenty. W zabytkach staropolskich, z których wiele oznacza, choć niekonsekwentnie, samogłoski długie lub pochylone przez podwajanie liter, spotyka się dużo takich przykładów zarówno w pozycjach przed spółgłoskami dźwięcznymi, jak i bezdźwięcznymi; por. np. nie tylko chleeb Pfl, plood BZ, graad posrzood BZ, saad wooz Zsąd. kr. xøødz søsaad druug ssood Parkosz, ale także Moyszeesz Pfl, prooch cziist potook BZ, lyaasz czaas Zsąd , chaarth kuurcz laas kooth Parkosz.
W gwarach ludowych zdarzają się też nierzadko formy takie jak lós, stós, kós, potók; por. też gw. któś, cóś, kasz. dzīs itp. Że czynnik morfologiczno-znaczeniowy nie był obojętny przy utrwalaniu albo rugowaniu wyników wzdłużenia zastępczego, można wnioskować także stąd, że samogłoski pochylone w ostatniej zgłosce tematu nie tylko nie zostały wyrugowane, ale przeciwnie - upowszechniły się w bezkońcówkowych formach D l. mn. rzeczowników żeńskich o temacie na -a, w których pochylenie  stało się jedną z charakterystycznych cech fleksyjnych, występując bez względu na jakość ostatniej spółgłoski tematu; por. np. noga - nóg, gw. baba - båb, cnota - cnót, księga - ksiąg, ręka - rąk, obora - obór.
Jeszcze dalej:
CytatNajbardziej zadowalające wyjaśnienie tych wszystkich trudności podała H. Koneczna (Księga referatów II Międzynarodowego Zjazdu Slawistów w Warszawie w 1934 r.) na podstawie eksperymentalnych badań nad stosunkiem czasu trwania spółgłosek do poprzedzających je samogłosek w językach słowiańskich. Stwierdziła mianowicie, że w językach słowiańskich istnieje znaczna różnica co do czasu trwania wymowy między spółgłoskami bezdźwięcznymi, dźwięcznymi i tzw. półotwartymi: pierwsze wymawia się najdłużej, drugie krócej, a trzecie najkrócej. Z różnicami tymi wiąże się rozmaity iloczas samogłosek poprzedzających: przed najdłuższymi, tj. bezdźwięcznymi, samogłoski wymawia się najkrócej, dłużej przed dźwięcznymi, a najdłużej przed półotwartymi.
Podsumowanie:
CytatNa tym tle łatwo zrozumieć, że wywołane zanikiem końcowych półgłosek wzdłużenie zastępcze samogłosek w zgłoskach poprzedzających najsilniej odbiło się w wypadkach, gdy po takiej wzdłużonej samogłosce następowała  spółgłoska dźwięczna lub półotwarta: samogłoska przed nimi - już zasadniczo dłuższa - stawała się wybitnie dłuższą od innych, gdy w położeniu przed spółgłoską bezdźwięczną wzdłużenie zastępcze czyniło ją zaledwie półdługą. Tym tłumaczy się fakt, że w takiej pozycji niewielka różnica iloczasowa - uwydatniana niekiedy w piśmie w niektórych zabytkach staropolskich - została ostatecznie wyrugowana w drodze wyrównań analogicznych (przypuszczanych przez Baudouina de Courtenay), a w położeniu przed dźwięcznymi i półotwartymi utrzymała się w pełni, dając podstawę w dalszym ciągu do utrwalenia w tych pozycjach samogłosek długich, później pochylonych.
KONIEC.

Swoją drogą, ciekawe co by Profesor Z. Klemensiewicz powiedział nt. górnołużyckiego, gdzie wzdłużenie zachodzi i w wygłosie (M pěc, ale D do pjece, M wóz - D woza, M bók - D boka) i w śródgłosie (wówca). :D
Dziwno wam, iżem ja to tako pomieszany?
Jak ciećwierz przyszedłem w płatczyska ubrany.
  •  

Siemoród

#734
Cytat: dziablonk w Kwiecień 19, 2023, 12:15:17Chyba zostanę wyznawcą Baudouin-de-Courtenay-izmu: Witaj *Kołomąć! Witajcie *Kołomęty! Witaj kąt (cz. kout)! Witajcie Kęty! Oczywiście nie może zabraknąć stóp i ós. Kołowrót i gw. kołocz (cz. koláč) też mile widziani. ;D
Kołácz (dawny paradygmat b, co do zasady wzdłużający w polskim) też ma długość z akcentuacji, w końcu w przypadkach zależnych też jest temat z długą samogłoską.

Długość w dopełniaczu liczby mnogiej z końcówką zerową nie ma nic wspólnego ze wzdłużeniem, tylko z akcentuacją, dlatego w czeskim w analogicznym miejscu dochodzi do skrócenia: moucha-much, kráva-krav czy chvíle-chvil.

Dalej opisujesz przypuszczenie, że długość po wzdłużeniu zastępczym zachowała się tylko przy wygłosie bezdźwięcznym. Być może tak było, ale skoro ta długość (jak twierdzą autorzy hipotezy) zanikła, to co to ma do przytaczanych przez ciebie przykładów na jej rzekome zachowania?

Swoją drogą ktokolwiek z nowszych autorów twierdzi podobnie? Nawet znalazłem jak Długosz-Kurczabowa (Gramatyka historyczna języka polskiego) odsyła się na Koneczną, ale rozumie ją tak, że wzdłużenie przed bezdźwięcznymi było, ale przy tym nie dało opozycji iloczasowej. Podobnie zresztą podsumowuje sprawę Klemensiewicz w cytowanym przez ciebie fragmencie, że może powstała jakaś półdługość, ale szybko zanikła.

Cytat: dziablonk w Kwiecień 19, 2023, 12:15:17Swoją drogą, ciekawe co by Profesor Z. Klemensiewicz powiedział nt. górnołużyckiego, gdzie wzdłużenie zachodzi i w wygłosie (M pěc, ale D do pjece, M wóz - D woza, M bók - D boka) i w śródgłosie (wówca).
Pewnie by powiedział, że ta opozycja nie ma to nic do wzdłużenia zastępczego znanego w polskim, bo zachodzi też w sylabie otwartej (np. krej-krwě 'krew-krwi' obok cyrkej-cyrkwě czy stwa-stwě obok žona-žonje, štó 'kto') albo w miejscu, gdzie nigdy jeru nie było – np. wósk-wóska, nie woska albo jědla (z *jedla, pol. jodła, sch. jela).

Swoją drogą jakim wygłosie? je to typowy kontynuant *e, to ě jest rzadszym, obocznym.

Samogłoski ě, ó są też w słowach z przestawką płynnych typu wróna, slěbro, błóto. Pamiętam opozycję proch-w próše, mloko-wo mlóce i że ogólnie jakoś to zależało od otoczenia spółgłoskowego, chyba chodziło o to, że w grupie T[oe][rl]T ostatnia spółgłoska miała być zębowa (twarda lub miękka).

No i najważniejsze – psł. *o, *e dawały *ó, *ě tylko w pierwszej sylabie, co sugeruje związek z akcentem (dlatego nie ma jej choćby w bardzo częstej końcówce -ow). Później wprawdzie powstawały słowa typu pobrjóh, ale w słowach prostych próżno szukać tych samogłosek poza pierwszą sylabą.

W każdym razie w górnołużyckim istotnie zachodziło coś podobnego do polskiego wzdłużenia zastępczego, ale na na tyle odmiennych zasadach, że nie ma sensu z faktu występowania pewnego zjawiska w jednym języku sugerować coś podobnego w drugim.
Niech żyje Wolny Syjam!