Autor Wątek: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski  (Przeczytany 138250 razy)

Offline Mścisław Bożydar

  • Πατριάρχης Γλώσσοποιίας
  • Wiadomości: 1 269
Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #240 dnia: Luty 07, 2012, 12:02:00 »
Przez /t'/ :D
Hvernig á að þjálfa Dragon þín?
 

Offline spitygniew

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #241 dnia: Luty 09, 2012, 14:09:42 »
Coś dla Dynozaura:
W moich stronach wszyscy mówią "jjem".

A w Guglu jest tego ponad 32 tysiące. Niedawno się zastanawiałem nad tą formą i chyba wiem skąd ona się wzięła. Otóż jest ona uniknięciem dość dziwnej, wbrew pozorom, dla polsiego formy "je", z brakiem samogłoski rdzenia i jedną spółgłoską. Bowiem brak samogłoski w rdzeniu oznacza zawsze, że kiedyś był tam jer i dziś mamy co przynajmniej dwie spółgłoski ("śle", "wrze" itp.), i tak "jje" wygląda na kontnuant jakegoś "*jьjetъ".
P.S. To prawda.
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 696
  • Thanked: 100 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #242 dnia: Luty 09, 2012, 17:57:55 »
No dobra, mądrale. Jak byście odmienili nazwisko Mydło?
 

Offline Alfrún Trollsdóttir

  • Wiadomości: 74
  • Wannabe confilolog
    • Trolls love coldness
Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #243 dnia: Luty 09, 2012, 18:02:23 »
Jak Tito lub jak Kościuszko. Ale najlepiej tak, jak robi to pan/pani Mydło.

Ja obstaję za:
Jan Mydło
Jana Mydły
Janowi Mydle
Jana Mydłę
Janie Mydle
Janem Mydłą

Ale to przez Kościuszkę. I Miodka.
Kiedy ktoś pyta cię o religię i poglądy polityczne - udaj że nie mówisz w jego języku. Nigdy nie wiesz, kiedy zacznie się pogrom ruchu miłośników truskawek.

<a href="http://trollsdottir.wordpress.com">Trolls love coldness</a>
 

Offline Vilène

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #244 dnia: Luty 09, 2012, 18:09:15 »
No dobra, mądrale. Jak byście odmienili nazwisko Mydło?
Liczba pojedyń*cza:

M. Mydło
D. Mydło
C. Mydło
B. Mydło
N. Mydło
Ms. Mydło
W. Panie Mydło!

Liczba mnoga:

M. Mydłowie
D. Mydłów
C. Mydłom
B. Mydłów
N. Mydłami
Ms. Mydłach
W. Państwo Mydłowie!

* STFU.
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 696
  • Thanked: 100 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #245 dnia: Luty 14, 2012, 22:07:50 »
Moja matka twierdzi, że istnieje "jeden brokuł" (rodzaju męzkiego). Ja z ojcem zaś upieramy się, że brokuły są plurale tantum.
 

Offline Noqa

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #246 dnia: Luty 14, 2012, 22:15:22 »
I bardzo dobrze. Plurale tantum to jakiś koszmar - może dzięki takim jak ona za parę stuleci uda się ich pozbyć.
At him he yelled and yelped, tackling with taunting and dauntings; he tied and tacked him tightly and tautly, and killed him and quelled him and quenched him.
 

Offline Towarzysz Mauzer

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #247 dnia: Luty 14, 2012, 22:15:30 »
Dla mnie istnieje i jedna mąka - jako jedno opakowanie, i jeden brokuł - jako jeden taki kwiateczek, choć oczywiście jako formy rzadkie i dość egzotyczne, używane w razie potrzeby. Bo i jak to lepiej wyrazić? Jeden kawałek brokułów? Jeden kwiatek (?!) brokułów? Po co się upierać na pluralia tantum, tam gdzie utrudniają one tylko życie.

Bo, w porządku, rozumiem, że nigdy nie będziemy potrzebować jednego skrzypca. ...No, chyba, że przełamiemy skrzypce na pół.
Skrzydła miłości, mocy, o wielki, Twardy Jerze,
Rozpostrzyj ponad nami, ogrzej i przyjmij nas. -Mrkalj, Palinodia o twardym jerze
***
VIVAT CAROLVS GVSTAVVS REX POLONIÆ
 

Offline Wedyowisz

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #248 dnia: Luty 14, 2012, 22:25:15 »
Ja kiedyś miałem dyskusję, czy istnieje "jeden perfum"  ;-D

Pewien dysonans poznawczy można przeżyć, zgłębiając nomenklaturę botaniczną - są nie tylko grzybienie jako p.t., ale i selery.
стань — обернися, глянь — задивися
 

Offline Noqa

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #249 dnia: Luty 14, 2012, 22:26:20 »
Akurat przy brokule są one najbardziej sensowne, bo brokuł ma taką fraktalną naturę i jeden brokuł ma w sobie kilka brokułów. Więc żeby uniknąć dywagacji czy to jest jeden czy kilka można by sobie tą formą pomagać.

Ale generalnie jest to udręka. I to nie jest tylko kwestia estetyki: przecież to koszmar albo jakiś nieudany żart, że każdego roku parę milionów native speakerów ma cholerny problem, żeby przekazać prostą myśl, że kupili sobie dwa spodnie... nie zaraz, coś nie gra... dwie spodnie... też nie tak... a! dwie PARY spodni. Podobno dwa razy dwa to cztery, ale nie u nas, o nie!

I jak komuś się wydaje, że to czcze gadanie, a para jest przecież taaaaaaka poprawna to niech spróbuje tego samego ze schodami. W momencie, gdy człowiek próbuje przekazać, że trzeba "wejść na dwa schody" to go szlag trafia i albo przechodzi na jakiś normalny język albo importuje "dwa sterkejsy".

Uff, skończyłem.
At him he yelled and yelped, tackling with taunting and dauntings; he tied and tacked him tightly and tautly, and killed him and quelled him and quenched him.
 

Offline Towarzysz Mauzer

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #250 dnia: Luty 14, 2012, 22:35:36 »
Cytuj
Ale generalnie jest to udręka. I to nie jest tylko kwestia estetyki: przecież to koszmar albo jakiś nieudany żart, że każdego roku parę milionów native speakerów ma cholerny problem, żeby przekazać prostą myśl, że kupili sobie dwa spodnie... nie zaraz, coś nie gra... dwie spodnie... też nie tak... a! dwie PARY spodni. Podobno dwa razy dwa to cztery, ale nie u nas, o nie!

I jak komuś się wydaje, że to czcze gadanie, a para jest przecież taaaaaaka poprawna to niech spróbuje tego samego ze schodami. W momencie, gdy człowiek próbuje przekazać, że trzeba "wejść na dwa schody" to go szlag trafia i albo przechodzi na jakiś normalny język albo importuje "dwa sterkejsy".
Ja sobie radzę, mówiąc dwoje spodni i dwoje schodów - jakkolwiek niegramatyczne, jest to w sumie całkiem proste i eleganckie wybrnięcie z tej sytuacji.
Skrzydła miłości, mocy, o wielki, Twardy Jerze,
Rozpostrzyj ponad nami, ogrzej i przyjmij nas. -Mrkalj, Palinodia o twardym jerze
***
VIVAT CAROLVS GVSTAVVS REX POLONIÆ
 

Offline Wedyowisz

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #251 dnia: Luty 14, 2012, 22:38:02 »
Polski ma tutaj podobny problem, jak angielski z rodzajami (neutralnym zaimkiem). System liczebników zbiorowych już się załamuje/odchodzi w niepamięć, a nie zawsze jest gotowa odpowiednia konstrukcja peryfrastyczna żeby go obejść.

Z drugiej strony nie jestem nawet pewien, czy na pewno mówiono kiedyś "dwoje schodów" w sensie, hm, "dwóch ciągów schodów".
стань — обернися, глянь — задивися
 

Offline Dynozaur

  • Audytor w: Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
  • Wiadomości: 3 696
  • Thanked: 100 times
  • Wiecznie obserwowany
Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #252 dnia: Luty 14, 2012, 23:03:42 »
Heh, jak nie lubicie pluralium tantum, to cieszcie się, że nie jesteście Litwinami...

Tam "bitwa", "popiół", "mąka", "wątroba", "rok", cztery strony świata to wszystko pluralia tantum...
 

Offline Canis

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #253 dnia: Luty 15, 2012, 09:16:17 »
link

Cytuj
Jaki językowo jest minister Sikorski?

- O, bardzo ciekawy! Jeżeli chodzi o metafory - ostry i prowokacyjny (jak wtedy, gdy porównał budowę Gazociągu Północnego do paktu Ribbentrop--Mołotow). Retorycznie odważny. Językowo zdarzają mu się jednak potknięcia - to prawdopodobnie wina pewnych uwarunkowań bydgoskich.

Czyli?

- Specyficzna intonacja, której czytelnikowi nie możemy jednak przekazać, bo będzie przecież naszą rozmowę czytał, a nie słuchał jej: niepoprawne akcentowanie czasowników, "tą" w bierniku; silnie wyodrębniające się "jot" w takich słowach jak "kjedy", "bjeda". Sikorskiemu brakuje czasem słów i potem mamy kłótnie o "dorżniemy watahy". Nie używa jednak Sikorski bydgoskich germanizmów. Nie słyszałem, by potwierdzał coś słowami "rychtyk" lub "dycht".

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75480,11110126,Mie__miɪnaszemu_kraju__czyli_polszczyzna_polityczna.html?as=3&startsz=x#ixzz1mR79U0zj
Czyżby faktycznie mój absolutny brak rozróżnienia zmiękczonych zwartych od zwartych plus joty, w niektórych słowach, był cechą regionalną?  :-o
« Ostatnia zmiana: Luty 15, 2012, 09:34:04 wysłana przez Canis »
 

Offline spitygniew

Odp: Co mówicie, a mówić nie powinniście, czyli zmutowany polski
« Odpowiedź #254 dnia: Luty 15, 2012, 12:52:09 »
Heh, jak nie lubicie pluralium tantum, to cieszcie się, że nie jesteście Litwinami...

Tam "bitwa", "popiół", "mąka", "wątroba", "rok", cztery strony świata to wszystko pluralia tantum...
A u nas plecy (dawniej "barki", sądząc po rosyjskim). ;p
Moja matka twierdzi, że istnieje "jeden brokuł" (rodzaju męzkiego). Ja z ojcem zaś upieramy się, że brokuły są plurale tantum.
Hm, to jakby na odwrót niż w przypadku pozostałych owoców i warzyw, gdzie obok np. "groszku" zaczyna pojawiać się "marchew" czy "jabłko" w znaczeniu pojedynczym ("kupiłem dwa kilo marchwi") - HUNGARIAN MODE ;P

A, i dzięki Wam dzisiaj uświadomiłem sobie wreszcie, jakwyglądają brokuły. Cóż, człowiek uczy się przez całe życie...
P.S. To prawda.