Autor Wątek: Ewolucja języka  (Przeczytany 4455 razy)

Offline spitygniew

Odp: Ewolucja języka
« Odpowiedź #45 dnia: Listopad 08, 2012, 14:16:39 »
Chodzi mi o stan, w którym nie ma żadnych przestrzeni do uproszczeń, uregularnień
Całkowicie regularny podobno jest inuktitut (choć ciężko mi w to uwierzyć); uprościć zawsze coś się da, ale to z kolei powoduje wieloznaczość czy niedostateczną wyrazistość przekazu - i dlatego w języku ścierają się dwie pożądane przez użytkowników, ale wzajemnie sobie przeczące tendencje - do wyrazistości i uproszczenia. I nigdy raczej nie oiągną żadnego "punktu równowagi cenowej", bo coś takiego chyba nie istnieje...

Zresztą samo pojęcie "prostoty" jest niejasne - w przypadku fonetyki np. będzie nią wygoda wymowy i mniejszy wysiłek artykulacyjny - ale podałem już przykład z nosówkami (an jest wygodniejsze od ã, czy na odwrót?) - podobnie np., we włoskim krókie i dało e, ale w gockim krótkie e przeszło w i &c...
P.S. To prawda.
 

Offline Борівой

  • Форумовъйь Гноітель Фраеровъ
  • Administrator
  • Wiadomości: 3 136
  • Thanked: 33 times
  • Konlangi: Szybski, truski, brocki
Odp: Ewolucja języka
« Odpowiedź #46 dnia: Listopad 08, 2012, 14:31:39 »
Całkowicie regularny podobno jest inuktitut (choć ciężko mi w to uwierzyć); uprościć zawsze coś się da, ale to z kolei powoduje wieloznaczość czy niedostateczną wyrazistość przekazu - i dlatego w języku ścierają się dwie pożądane przez użytkowników, ale wzajemnie sobie przeczące tendencje - do wyrazistości i uproszczenia. I nigdy raczej nie oiągną żadnego "punktu równowagi cenowej", bo coś takiego chyba nie istnieje...
Moim zdaniem nie ma żadnego powodu, żeby uznać taki stan za coś niemożliwego do zaistnienia. Nieosiągalnego¹ - owszem, niemożliwego - nie. Języki dążą do pewnego stanu ustalonego, tylko że przy ciągłych zmianach otoczenia osiągnięcie tego stanu jest niemożliwe.

Cytuj
Zresztą samo pojęcie "prostoty" jest niejasne - w przypadku fonetyki np. będzie nią wygoda wymowy i mniejszy wysiłek artykulacyjny - ale podałem już przykład z nosówkami (an jest wygodniejsze od ã, czy na odwrót?) - podobnie np., we włoskim krókie i dało e, ale w gockim krótkie e przeszło w i &c...
Przecież „idealny stan” może być osiągnięty wieloma różnymi drogami.


¹ Raczej „bardzo trudno osiągalnego” - tak bardzo, że ocierającego się o niemożliwość.